Jeśli kiedykolwiek marzyliście o miejscu, gdzie natura gra pierwsze skrzypce, to Ilulissat jest idealnym kierunkiem. To miasteczko dosłownie żyje w cieniu (a właściwie w blasku!) gigantycznych gór lodowych. Podróż z…
Jeśli kiedykolwiek marzyliście o miejscu, gdzie natura gra pierwsze skrzypce, to Ilulissat jest idealnym kierunkiem. To miasteczko dosłownie żyje w cieniu (a właściwie w blasku!) gigantycznych gór lodowych. Podróż z…
Noc przyniosła nam zorzę, która rozbłysła nad naszym hotelem. Wszak zanieczyszczenie światłem miejskim spowodowało, że nie była aż tak doskonale widoczna gołym okiem, ale i tak było widać jej szybki…
Zorza była, szkoda tylko, że KTOŚ nie dotrzymał słowa i nie obudził nas. Wprawdzie twierdził, że budził, ale jak po 30 minutach wstałam za ustawionym budzikiem, żeby szukać zorzy, zrozumiał,…
Po wczorajszych doświadczeniach dzisiaj grupa się podzieliła. Łukasz i Mirka reprezentują większość, która postanowiła eksplorować tereny wokół chaty, ja ratowałam trekkingowy honor naszej trójki i poszłam na z Alkiem, Anią,…
A więc stało się! Po 8 latach wracam do jednego z dwóch miejsc, dzięki którym rozkwitła moja miłość do Arktyki. Grenlandia! Do tego spełniam obietnicę daną Łukaszowi, że kiedyś go…
Nasza kamperowa podróż na niemiecką Rugię trwała tylko dwie noce – w urokliwym Altefähr i na północy wyspy, w okolicach Kapp Arkona. Były przejażdżki rowerowe, trekking po klifach i wieczór spędzony na plaży. Niestety wyjazd przerwała nagła choroba naszej Freyi. Dzięki szybkiej pomocy weterynarzy w Bergen mogliśmy bezpiecznie wrócić do Polski i kontynuować leczenie.
Zatrzymaliśmy się na chwilę. I właśnie w tej chwili wydarzyło się wszystko, co najważniejsze.
Majówka na Wyspie Sobieszewskiej – między lasem a morzem, między śmiechem a ciszą, między rowerową wyprawą a winem na plaży. Były zachody słońca, które odbierały słowa, rozmowy, które zostaną z nami na długo, i miejsca, w których naprawdę można oddychać.
To nie był tylko wyjazd – to było spotkanie. Z naturą, z innymi i z samym sobą.
Wielkanoc po naszemu: z terierami, plecakami i widokiem na Tatry
Zamiast przy stole – na szlaku. Zamiast mazurka – cytrynówka w schronisku. Od kilku lat naszą wielkanocną tradycją są górskie wędrówki z trójką niezmordowanych terierów. W tym roku padło na Beskid Sądecki i Przehybę