Sen czyni cuda. Wstaliśmy jak nowo narodzeni, z pokładami nowych sił na dalsze zwiedzanie miasta. Najpierw jednak śniadanie. Pożywne i różnorodne. Każdy znalazł coś dla siebie, nawet jeśli oczekiwania były…
Sen czyni cuda. Wstaliśmy jak nowo narodzeni, z pokładami nowych sił na dalsze zwiedzanie miasta. Najpierw jednak śniadanie. Pożywne i różnorodne. Każdy znalazł coś dla siebie, nawet jeśli oczekiwania były…
A więc jedziemy do Mediolanu. Geneza tego wyjazdu była przypadkowa i związana ze służbowym wyjazdem, który nigdy się nie odbył. Hotel zapłacony, przeloty wykupione, a więc trzeba jechać. Z taki…
Rok 2017, choć z mniejszą liczbą wyjazdów, był pełen wyjątkowych doświadczeń – Małgosia odkrywała surowe piękno Islandii i Grenlandii, a ja szkoliłem się na off-roadowym kursie BMW w Walii. Do tego Barcelona i mecz na Camp Nou, weekendy w Szkocji i Porto – działo się całkiem sporo!
Dzisiaj wracamy, ale przed nami jeszcze połowa dnia. Jemy śniadanie w podgrupach, po czym przed 10 oddajemy klucze, zostawiamy bagaże (poza moim i Maćka), wsiadamy w tramwaj nr 1 i…
Śniadanie w podgrupach, wszak jedni chcą na słodko, inni na wytrawnie. O 10 wychodzimy do miasta. Kolejne kilometry przed nami. Zaczynamy od wieży Clerigos, będącej barokowym symbolem miasta, z której…
Pobudka o 9, szybki prysznic i wychodzimy do miasta, wcześniej jednak załatwiając resztę formalności związanych z zameldowaniem. Zaczynamy od śniadania w kafejce przy stacji kolejowej Sao Bento, która sama w…
Dzisiaj startujemy do Porto. Niestety wylot jest dopiero o 20.30, więc mamy cały dzień na spokojne przygotowania. Ok. 18.30 wyjeżdżamy na lotnisko w Modlinie. Znajdujemy pozostałe 4 osoby i wspólnie…
Po emocjonujących dniach na Grenlandii czas wracać! Poranek zaczyna się dramatycznie – zaspanie, błyskawiczne pakowanie i sprint na lotnisko. Ale udało się! Kończymy wyprawę z głowami pełnymi wspomnień i kartami pamięci wypełnionymi zdjęciami. Grenlandia to miejsce surowe, piękne i pełne kontrastów – od uśmiechniętych Inuitów, przez wysokie ceny, po chaos miasteczek. To doświadczenie fotograficzne dało mi nowy zastrzyk inspiracji, a format takich wypraw zdecydowanie trafia na listę do powtórki. Kto wie, gdzie ruszymy następnym razem?