- Astana – miasto wyrosłe na stepie
- Się szwędanie po Astanie
- Ostre wejście w Tien Szan Północny
- Słoneczna Polana czyli kolejna zimna noc …
- Jak dobrze gdy to Przewodnik nosi plecak 🙂
- Przełęcz Turystów czyli My na 4000 metrów 😉
- Pobudka z widokiem na Kirgistan
- Ze wspomnień Młodego 🙂
- Ałmaty czyli dwumilionowe rozczarowanie 🙁
- Big Ałmaty Peak wciąż do zdobycia
- Zachód słońca ze wzgórza Aktau
- Zdradliwe i upalne „Śpiewające wydmy” Kazachstanu
- Kanionami Kazachstan stoi …
- Niespodziewany trekking nad Jeziora Kolsay
- Przez góry i stepy Kazachstanu
- Ałmaty i kolejna odsłona miasta
- Big Almaty Peak zdobyty 🙂
- Powtórka z rozrywki, ale … w znakomitym towarzystwie 🙂
- Piknik nad jeziorem Kolsay
- Ostatnia odsłona Ałmat …
- Zamykamy kartę Kazachstanu … Astaną!
- Wspomnienia z Kazachstanu
- Kazakhstan 2019 – practical tips
11.07.2019.
Wstaliśmy o 9.00. Pociąg miał godzinne opóźnienie. Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do hotelu. Przepakowalismy bagaże z toreb do plecaków. Podjechał po nas Anatolij (nasz przewodnik). Zrobiliśmy zakupy – picie, gaz, itp.
Wjechaliśmy na 3,100 m n.p.m. gondolą. Schdziliśmy do miejsca noclegu, czyli 2,200 m n.p.m. Anatolij jest bardzo fajny. Zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. To była moja pierwsza noc w namiocie w górach.
12.07.2019.
Anatolij obudziła nas o 8.30, ale zanim się przebraliśmy, spakowaliśmy i zjedliśmy, minęła 9.30. Szliśmy dolinami, i dawnym lasem, które teraz przypomina wysypisko kamieni. Zjedliśmy obiad i poszliśmy dalej. Chodziliśmy po mega kamienistym zboczu. Małgosia nie mogła przejść jednego fragmentu ale Anatolij jej pomógł. Rozłożyliśmy namiot przy rzece, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać.
13.07.2019.
Obudziliśmy się o 7.50. Zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy. Od samego początku miałem zadyszkę. Potem Małgosia wpadła na pomysł, żebym słuchał muzyki. Muzyka mi zdecydowanie pomogła. Nie byłem juz taki zmęczony i zziajany. Po 3 godzinach zacząłem znowu ziajać. Anatolij wziął mój plecak i szło mi sie zdecydowanie lepiej. Doszliśmy na miejsce po dwóch godzinach. Przeszliśmy dzisiaj 740 metrów przewyższenia. Tata dzisiaj mnie bardzo chwalił. Porozmawialiśmy, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać.
14.07.2019.
Wstaliśmy o 6.40 (red. Chyba Malgosia i Tata 😉 ). Małgosia dała mi dzisiaj swoją owsiankę do spróbowania (red. Chyba całą porcję). Była zdecydowanie smaczniejsza niż ta lio. Wystratowaliśmy o 9.00. Anatolij wziął mi znowu plecak. Mam radę dla wszystkich, że z muzyka idzie się rewelacyjnie. Dzisiaj pierwszy raz szedłem po lodowcu. Założyliśmy raczki i poszliśmy dalej pod górę. Kązdy zapadał się w głębokim śniegu. Ja i Tata mieliśmy całe buty mokre. Gdy weszliśmy na Przełęcz Turystów na prawie 4,000 metrów wszyscy byliśmy bardzo szczęśliwi. Zrobiliśmy kilka zdjęci zaczęliśmy odwrót. Zjedliśmy obiad i poszliśmy dalej. Po drodze zobaczyliśmy biegające świstaki. Rozłożyliśmy namiot i poszliśmy spać.
15.07.2019.
Obudziliśmy się o 8.00. Dzisiaj w nocy, mimo wielu różnorodnych docieplaczy (czapka, dwa linery, ogrzewcze do rąki, termobieliznay), było mi zimno. Spakowaliśmy po raz ostatni namiot, na tym wyjeździe. Na śniadanie znów zjadłem pyszną owsiankę Małgosi (red. Małgosia nie miała już swojej porcji), i wyruszyliśmy w drogę. Dzisiaj czeka nas ok. 5 godzin zejścia. Po drodze przeszliśmy trawers, który dla Małgosi był bardzo trudny i mega stresujący, a dla mnie była to zwykła ścieżka na wysokości. Tata i Małgosia byli ze mnie bardzo dumni jak świetnie poradziłem sobie z tym fragmentem szlaku. Po drodze do samochodu było nieco przewyższeń, z którymi sobie poradziłem, choć było trudno na początku. Zjedliśmy dobrą kolację w gruzińskiej restauracji z Anatolijem jego żoną, a potem pojechaliśmy do hotelu, by sie odtrolić.
All photos by @rafal_fibakiewicz







Komentarze (7)
Rafałku, wiem, że za kilka lat ze wzruszeniem przeczytasz ten tekst. Jesteśmy z Ciebie bardzo, bardzo dumni
Rafał, skąpe komentarze bogactwa doznań. Brawo, dałeś radę – nie ma rzeczy niemożliwych.
Rafał, skąpe komentarze bogactwa doznań. Brawo, dałeś radę – nie ma rzeczy niemożliwych.
Liczy się to co zostanie w głowie juz na zawsze 🙂
Rafcio, super wpis i fantastyczna przygoda! Bądź z siebie dumny, a zadyszka przechodzi im więcej się chodzi 😉
Dziękuje ciociu, to mam nadzieje ze szybko minie zadyszka jak będę wyjeżdżał na wakacje z Tatą i Małgosią 😉
A ja się zastanawiam jak opisać mój pobyt na Ukrainie.dzięki Rafał za podpowiedź jn