This post is part of a series called Arco 2018
Show More Posts
- Arco – długa droga do raju ludzi aktywnych
- Pierwsze kroki na żelaznych drogach
- Góry i wino … czyż nie cudowne połączenie?
- Dniówka na via ferracie …
- Spacerkiem po dwóch tysiącach metrów …
- Wspinaczkowe ABC
- Dramatyczne, choć nie tragiczne zakończenie ferraty
- Wszystko co dobre …
- Arco 2018 – porady praktyczne
- Kolejny artykuł wyróżniony przez Magazyn Podróże 🙂
Pogoda wygoniła nas z Arco. Początkowo nie chcieliśmy opuszczać okolicy z chwilą oddania kluczy do apartamentu, ale ulewne deszcze i burze nie pozostawiły wątpliwości, że wyjazd będzie najlepszą opcją. Zrobiliśmy ostatnie zakupy w sklepach ze sprzętem, tzn. Mirka plecak na Islandię, ja charmsa do bransoletki i … jedziemy. Droga powrotna z półtoragodzinnym przystankiem we Wrocławiu na kolacji u mojego brata zajęła nam 15,5 godziny. Wczesny wyjazd spowodował, że ominęliśmy korki w okolicy Trydentu, a także sprytnie monitorowaliśmy trasę koło Norymbergi, ostatecznie wybierając trasę przez Hofn i Zwicken.
Wakacje w Arco były cudowne pod wieloma względami. Przede wszystkim czas z najbliższymi, którego na co dzień jest zawsze za mało. Z nową przyjaciółką, która całą sobą udowodniła, że warto wierzyć w ludzi i być otwartym na nowe przyjaźnie, w każdym wieku. Nowe doświadczenia w postaci via ferrat, które dla mnie są optymalnym sposobem chodzenia po górach. gdzie poczucie bezpieczeństwa idzie w parze z adrenaliną i silnymi doznaniami. Mnogość dróg wspinaczkowych na każdym poziomie trudności. Jest ich tyle, że trudno się zdecydować gdzie jechać, bo chce się spróbować wszystkiego. Cudowne włoskie miasteczko z właściwym dla całych Włoszech klimatem, w którym człowiek zakochuje się natychmiast, ja jeszcze szybciej. Lody pistacjowe i aperol spritz będący moim odkryciem sezonu. Mozzarella, która nie powaliła na kolana, bo w większości wypadków była z tzw. „Biedronki”. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że jesteśmy w kraju bufali i burraty, a więc oczekiwania były z automatu wyższe. Najlepsze miejsce do obejrzenia finału mistrzostw świata w piłce nożnej, gdzie w jednej knajpie siedzą fani obu drużyn, z których żadna nie jest reprezentacją Azzuri 🙂
Arco! Wracamy za rok 🙂






