Generated by All in One SEO v4.9.10, this is an llms.txt file, used by LLMs to index the site. # Fibaki w podróży Podróże, fotografia, wypoczynek, góry, wspinaczka ## Sitemaps - [XML Sitemap](http://news.fibakiwpodrozy.pl/sitemap.xml): Contains all public & indexable URLs for this website. ## Wpisy - [Toskania - rowerowe dolce vita](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/04/25/toskania-rowerowe-dolce-vita/) - Włoski kamerowy wypad na rowery z Michaelem to już niemal tradycja. Było San Remo, było Rimini, tym razem wybór padł na Toskanię i okolice Lucca. Już od pierwszego dnia wiedzieliśmy, że to będzie dokładnie taki wyjazd, jakiego potrzebowaliśmy. Naszą bazą został kameralny Campeggio Ai Linchi prowadzony przez przesympatycznego Andreę. To miejsce miało wszystko, czego trzeba - [Calpe - hiszpański reset na rowerze](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/02/08/calpe-hiszpanski-reset-na-rowerze/) - 357 km, 4607 m przewyższeń, 5 dni na rowerach. Hiszpania, słońce, rower i czas z synem! - [„Walentynki” w Tromsø](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/02/17/walentynki-w-tromso/) - Są takie miejsca, które zimą pokazują bardzo surowe oblicze, jakże inne niż u nas w Polsce. I choć w tym roku mieliśmy naprawdę super zimę, to i tak mamy swój punkt na mapie Europy, do którego chętnie wracamy. Takim miejscem jest dla nas Tromsø, niewielkie miasto położone daleko za kołem podbiegunowym, gdzie śnieg i zima - [Magiczny Reykjanes](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/11/30/magiczny-reykjanes-2/) - Islandia, kraj ognia i lodu, jest miejscem, gdzie natura pokazuje swoje najbardziej spektakularne oblicze. To kraj, który odwiedziłam już trzy razy i ciągle mi mało. Impulsem do tej podróży była chęć zobaczenia zorzy polarnej w pełnej krasie oraz wyprawa na orki. Dziesiąta erupcja na półwyspie Reykjanes z końca listopada to wisienka na torcie. Trzeba mieć - [Erupcja wulkanicznych emocji](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/11/30/erupcja-wulkanicznych-emocji/) - Islandia – kraj ognia i lodu – nigdy nie przestaje zachwycać. Dzisiaj udało nam się na krótko zanurzyć w klimacie Reykjavíku, podziwiać ikoniczny Hallgrímskirkja i pomnik Leifura Eiríkssona, spojrzeć z góry na gniew natury nad wybuchającym wulkanem na półwyspie Reykjanes oraz doświadczyć mrocznej drogi przez półwysep Snæfellsnes. Oto nasza dzisiejsza opowieść. Reykjavík, Hallgrímskirkja i Leifur - [Mroczny Snæfellsnes](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/12/01/mroczny-snaefellsnes/) - Islandia kolejny raz pokazała nam, dlaczego nazywana jest „krainą ognia i lodu”. Dzisiejszy dzień na półwyspie Snæfellsnes to spotkanie pięknej ale surowej natury. Zanim dojechałyśmy do pierwszego punktu naszego dzisiejszego planu, po drodze liczne przystanki, których nie planowałyśmy, ale po prostu trzeba było się zatrzymać :) ' Krater Saxhóll A teraz właściwe wejście na krater - [Taniec zorzy polarnej](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/12/02/taniec-zorzy-polarnej/) - To pierwszy w historii naszego bloga wpis podsumowujący aktywność w nocy. Trudno bowiem przejść do porządku dziennego nad tym, co nocą zafundowało nam niebo. A zafundowało nam pełnowymiarowy spektakl zorzy polarnej, kiedy to już w zasadzie kładłyśmy się spać. Jeszcze ten jeden, ostatni papierosek Asi … Oglądanie zorzy polarnej to dla mnie doświadczenie, które trudno - [Islandzka odyseja po Snæfelsnes](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/12/02/islandzka-odyseja-po-snaefelsnes/) - Dzisiejszy dzień był jak spacer po islandzkiej baśni – krajobrazy zmieniały się jak w kalejdoskopie, od surowych klifów, przez urocze wioski, aż po dzikie plaże. Landragar Rozpoczęłyśmy od formacji skalnych Landragar, które przywitały nas swoim surowym, niemal teatralnym pięknem. Kamienne wieże, wyrzeźbione przez wiatr i wodę, sprawiają, że czujesz się jak w królestwie trolli. Duży - [Sjáumst fljótlega Ísland](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/12/04/sjaumst-fljotlega-island/) - Ostatni dzień w Islandii spędziłyśmy szwendając się uliczkami Reykjaviku, ale głównym punktem programu była wyprawa na morskie ssaki. Bardzo liczyłam na orki, które ponoć zimową porą można spotkać w zatokach wzdłuż zachodnich wybrzeży, ale liczyłam się z tym, że mogę nie mieć szczęścia za pierwszym razem. Ale po kolei … Wyprawa na wieloryby Nasze morskie - [10 Nieoczywistych Rzeczy, Które Warto Mieć w Kamperze](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/05/10-nieoczywistych-rzeczy-ktore-warto-miec-w-kamperze/) - Podróż kamperem to wolność, przygoda i… czasem niespodziewane sytuacje. Można zabrać mnóstwo rzeczy, ale niektóre są szczególnie przydatne, choć nie zawsze o nich myślimy. Oto lista rzeczy, które mogą uratować komfort i nerwy w trasie! 1️⃣ Booster do akumulatora 🔋 Jeśli kamper odmówi posłuszeństwa i akumulator padnie, zwłaszcza w okresie zimowym, booster pozwoli Ci szybko - [7 rzeczy, które musisz wiedzieć przed podróżowaniem kamperem z psem!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/06/7-rzeczy-ktore-musisz-wiedziec-przed-podrozowaniem-kamperem-z-psem/) - 🐾Jesteśmy stadem zakochanym w sobie i w drodze! Trzy teriery, dwoje ludzi i jeden dom na kółkach. Podróżowanie w kamperze z psami to przygoda pełna śmiechu, chaosu i... trochę sierści (trochę, bo teriery jej aż tak nie gubią). Jeśli marzy Ci się taka podróż, oto 7 rzeczy, które musisz wiedzieć, zanim odpalisz silnik! 1️⃣ Nie - [Dlaczego podróżowanie kamperem może być tańsze niż tradycyjne formy podróży?](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/07/dlaczego-podrozowanie-kamperem-moze-byc-tansze-niz-tradycyjne-formy-podrozy/) - Jeśli myślisz, że podróże kamperem są drogie, to chcemy obalić ten mit! W naszym najnowszym wpisie pokazujemy, jak kamper pozwala zaoszczędzić na noclegach, jedzeniu i innych wydatkach - [Bursztynek, bursztynek ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/09/bursztynek-bursztynek/) - Dzisiejszy cudowny poranek nad morzem i znaleziony bursztyn skłonił nas do zabrania was w niezwykłą wyprawę na plażę Wyspy Sobieszewskiej. Wyspa Sobieszewska wraz z całą Mierzeją Wiślaną to miejsca, które przyciągają nie tylko miłośników przyrody i pięknych plaż, ale także poszukiwaczy „złota Bałtyku” – bursztynu. Te regiony bowiem od wieków są związane z wydobyciem i - [Granią Karkonoszy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/12/14/grania-karkonoszy/) - Są takie eskapady, po których długo jeszcze wraca się myślami na szlak. Nasza wyprawa granią Karkonoszy do nich zdecydowanie należy. Cztery osoby, dwa teriery (Fifi została z Mamusią w domu), plecaki cięższe z każdym dniem i trzy dni na górskiej grani. Bez pośpiechu, z noclegami w schroniskach i z planem, który idealnie zagrał z pogodą. - [Jak utrzymać psa w czystości w kamperze – 7 praktycznych porad](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/11/jak-utrzymac-psa-w-czystosci-na-trasie-kamperem-7-praktycznych-porad/) - Mokra sierść, piach po kątach i odciski łap na siedzeniach? Znamy to doskonale! 🐶 Jeśli podróżujesz kamperem z pupilem, mamy dla Ciebie kilka trików, jak utrzymać porządek, nie rezygnując z psiego towarzystwa. - [San Remo – 120 km kolarskiego słońca w drodze do Albengi.](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/04/03/san-remo-120-km-kolarskiego-slonca-w-drodze-do-albengi/) - 120 km z San Remo do Albengi. Imperia, Alassio, Giro w Andorze i słynne Capi. Trasa, która ma wszystko – widoki, klimat i kolarską historię. - [Rest day w San Remo – stare miasto i chwila oddechu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/04/02/rest-day-w-san-remo-stare-miasto-i-chwila-oddechu/) - San Remo to nie tylko deptak. La Pigna, wąskie uliczki i widok z Madonna della Costa pokazują zupełnie inne oblicze miasta. Idealny rest day - [Grenlandia - pierwszy kontakt](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/09/03/grenlandia-pierwszy-kontakt/) - A więc stało się! Po 8 latach wracam do jednego z dwóch miejsc, dzięki którym rozkwitła moja miłość do Arktyki. Grenlandia! Do tego spełniam obietnicę daną Łukaszowi, że kiedyś go tu zabiorę … Po duńskim transferze Warszawa - Kopenhaga w końcu lądujemy w stolicy Grenlandii, Nuuk. Zanim jednak lądujemy, nad Nuuk rozpętuje się burza, a - [Przez grenlandzką tundrę](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/09/04/przez-grenlandzka-tundre/) - Po wczorajszych doświadczeniach dzisiaj grupa się podzieliła. Łukasz i Mirka reprezentują większość, która postanowiła eksplorować tereny wokół chaty, ja ratowałam trekkingowy honor naszej trójki i poszłam na z Alkiem, Anią, Kasią, Magdą i Marcinem. Pogoda nam dziś sprzyjała - piękne słońce, zero wiatru, doskonała przejrzystość. Trekking prowadził przez widowiskowe krajobrazy pomiędzy Qaarajuttoq oraz Aappilattorsuaq, więc - [Grenlandzki koniec świata](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/09/06/grenlandzki-koniec-swiata/) - Zorza była, szkoda tylko, że KTOŚ nie dotrzymał słowa i nie obudził nas. Wprawdzie twierdził, że budził, ale jak po 30 minutach wstałam za ustawionym budzikiem, żeby szukać zorzy, zrozumiał, że podczas budzenia poszło coś nie tak. Rankiem próbował zbagatelizować temat, ale zorzy nie da się tak potraktować. Kara będzie … Przed południem wypłynęliśmy w - [Sisimiut](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/09/06/sisimiut/) - Noc przyniosła nam zorzę, która rozbłysła nad naszym hotelem. Wszak zanieczyszczenie światłem miejskim spowodowało, że nie była aż tak doskonale widoczna gołym okiem, ale i tak było widać jej szybki taniec na niebie. Rankiem wymeldowujemy się z hotelu i idziemy na trekking. 10 kilometrów wokół zatoki Kangerluarsunnguaq, wokół której leży i rozbudowuje się Sisimiut. To - [Ilulissat - stolica gór lodowych](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/09/07/ilulissat-stolica-gor-lodowych/) - Jeśli kiedykolwiek marzyliście o miejscu, gdzie natura gra pierwsze skrzypce, to Ilulissat jest idealnym kierunkiem. To miasteczko dosłownie żyje w cieniu (a właściwie w blasku!) gigantycznych gór lodowych. Podróż z Sisimiut do Ilulissat odbyliśmy promem Arctic Umiaq Line, czyli swoistą ‘autostradą morską’ Grenlandii. Rejs, którzy mieszkańcy Grenlandii traktują jak codzienny środek komunikacji, trwa kilkanaście godzin. - [Grenlandzki creme de la creme](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/09/09/grenlandzki-creme-de-la-creme/) - Ostatni dzień grenlandzkich aktywności spędzamy na blisko 20 kilometrowym trekingu, od Ilulissat do Oquaatsut. Treking jest piękny, bo bardzo różnorodny. Od tatrzańskich granitów, przez islandzkie kaniony, po grenlandzką tundrę z widokiem na góry lodowe Zatoki Disko. Pogoda też nam sprzyja, choć na początku, kiedy nie było jeszcze słoneczka, było zimno. Pierwsze trzy kilometry - to - [Polskie Wybrzeże: Woliński Park Narodowy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/09/13/polskie-wybrzeze-wolinski-park-narodowy/) - . .: - [Polskie Wybrzeże: Międzyzdroje – Trzęsacz – Kołobrzeg](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/09/15/polskie-wybrzeze-miedzyzdroje-trzesacz-kolobrzeg/) - Kontynuujemy naszą podróż kamperem wzdłuż polskiego wybrzeża. Po wizycie w Międzyzdrojach ruszyliśmy dalej na wschód. Na chwilę zatrzymaliśmy się w Trzęsaczu, a następnie spędziliśmy wieczór i poranek w Kołobrzegu. Trzęsacz Ruiny kościoła na klifie – symbol miejscowości i jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc na Pomorzu Zachodnim. Gotycki kościół z XV wieku został zbudowany 2 km - [Polskie Wybrzeże: Kołobrzeg – Mielno – Jarosławiec – Mierzeja Jeziora Kopań](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/09/16/polskie-wybrzeze-kolobrzeg-mielno-jaroslawiec-mierzeja-jeziora-kopan/) - Nasz kolejny etap nadbałtyckiej wędrówki kamperem to trasa od Kołobrzegu przez Mielno i Łazy aż do Jarosławca i dalej – na malowniczą Mierzeję Jeziora Kopań. Jak zwykle skupiliśmy się na tym, co dla nas najważniejsze – na plażach i miejscach, gdzie można poczuć bliskość natury. Mielno i Łazy – plaża o niezwykłym kolorze Mielno wielu - [Polskie Wybrzeże: niedokończony etap Słowińskiego Parku Narodowego](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/09/18/polskie-wybrzeze-niedokonczony-etap-slowinskiego-parku-narodowego/) - Tym razem nasza nadmorska przygoda wiodła przez serce Słowińskiego Parku Narodowego – krainę piasku, wiatru i wody. Plan był ambitny, ale jak to bywa w podróży, natura napisała własny scenariusz. Pogoda w Łebie szybko dała nam do zrozumienia, że tym razem nie pozwoli na realizację całego planu. Udało się jednak „psim swędem” wybrać na spacer - [Dzień z orkami w Tromsø](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/11/08/dzien-z-orkami-w-tromso/) - Są takie marzenia, które dojrzewają powoli. Dziesięć lat temu, gdzieś między kolejnymi podróżami, rozmowami z przyjaciółmi i robieniem planów, powiedzieliśmy sobie: kiedyś pojedziemy zobaczyć orki w Norwegii. I to „kiedyś” wreszcie nadeszło – w Tromsø. Prognozy pogody nie były obiecujące - limit szczęścia wyczerpał poprzedni tydzień, kiedy to na niebie codziennie szalała zorza polarna, a - [Tromsø - najbardziej północny city break](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/11/10/tromso-najbardziej-polnocny-city-break/) - Tromsø to jedno z tych miejsc, gdzie naprawdę można poczuć, że dotarło się na koniec świata. Albo przynajmniej bardzo blisko. To właśnie stąd przez dziesięciolecia wyruszali polarnicy i łowcy przygód w stronę lodowych pustkowi. Dziś to miasto ma bardziej przyjazną twarz – z kolorowymi domkami, zapachem świeżo parzonej kawy i zaskakującą ilością muzeów, które udowadniają, - [Finlandia zimą - kamperowa lekcja życia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/01/04/finlandia-zima-kamperowa-lekcja-zycia/) - Plan był prosty: znaleźć śnieg i pojechać na biegówki. Szukaliśmy wszędzie – w Polsce, Austrii, Czechach, krajach bałtyckich, południowej Skandynawii, nawet w Szwajcarii. Prognozy były jednak bezlitosne. Plus siedem stopni i zero szans na śnieg. Dopiero Rovaniemi, daleko na północy Finlandii, za kołem podbiegunowym, dało nadzieję. Miły pan z obsługi kempingu zapewniał, że trasy są - [Zimowy caravaning w Finlandii – lekcje z drogi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/01/11/zimowy-caravaning-w-finlandii-lekcje-z-drogi/) - Zimowy caravaning w Finlandii. Prawdziwe błędy i lekcje z podróży kamperem w mrozie, nocy polarnej i zimowych warunkach Skandynawii. - [Krótki przystanek w Tromsø – brama do Arktyki](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/03/13/krotki-przystanek-w-tromso-brama-do-arktyki/) - Po opuszczeniu fińskiej Laponii i przejeździe przez monumentalne Alpy Lyngen dotarłyśmy do Tromsø. Pogoda przywitała nas klasycznie po norwesku – deszczem. Magda pierwszego dnia w Arktyce pewnie powiedziałaby „Scheisse”, ale ostatniego wzięła deszcz na klatę mówiąc, że nie takie rzeczy już nam w twarz waliły. No i jak mówią Norwegowie: nie ma złej pogody, są - [Biegówki w Laponii, Kilpisjärvi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/03/12/biegowki-w-laponii-kilpisjarvi/) - Laponia to takie miejsce, gdzie największa walka trwa wewnątrz, z przestrzenią, ciszą i wszechogarniającą bielą, w której milkną własne myśli. - [Malta … przybywamy :)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/03/25/malta-przybywamy/) - Poranny lot na Maltę – spokojny, bez turbulencji, w dobrym towarzystwie: Asia, Mirka, Łukasz… ale bez jednego Łukasza. Mój Łukasz musiał zostać w domu – Lumiśka wymaga pilnej diagnostyki. Jakby tego było mało, później okazało się, że Fifi też się rozchorowała… więc finalnie ruszyliśmy na podbój Malty w czteroosobowym składzie. Blue Grotto Na pierwszy ogień, - [Valletta od pierwszego spojrzenia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/03/26/valletta-od-pierwszego-spojrzenia/) - Czasami trafiasz w takie miejsca, które znasz… zanim jeszcze je zobaczysz. Dziś uświadomiłam sobie, że dla mnie taka jest Valetta, stolica Malty. To prawdopodobnie pierwsze miasto i pierwsze państwo, o których uslyszałam jako dziecko. Mój tata spędził tu kiedyś trochę czasu, a historia – pół żartem, pół serio – mogła potoczyć się tak, że miałabym - [Gozo, mniejsza siostra Malty](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/03/28/gozo-mniejsza-siostra-malty/) - Dzisiejszy dzień smakował nieco jak przygoda z filmu – trochę adrenaliny, trochę śmiechu, trochę wzruszeń i na koniec widoki, które długo zostają w głowie! Wyruszyliśmy z Cirkewwa, bo to właśnie stąd (oprócz Valetty) odpływają promy na Gozo, a przeprawa trwa około 15-20 minut. Tyle w teorii. W praktyce… wiatr zrobił swoje. Morze było wzburzone, prom - [Malta czyli między ciszą Mdiny a szumem klifów](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/03/28/malta-czyli-miedzy-cisza-mdiny-a-szumem-klifow/) - Najczęściej w podróży mam plan. Naprawdę dobry plan. A potem rzeczywistość mówi: „spokojnie, ja to ogarnę po swojemu”. I tak właśnie trochę było! Zaczęliśmy od miasta Mdina. Od wejścia wiedziałam, że to miasto ma szansę zostać w mojej głowie na dłużej. Jest w nim coś niesamowicie spokojnego. Puste wąskie uliczki, domy, o których zamieszkaniu świadczą - [Rudawy Janowickie i Góry Kaczawskie za jednym zamachem!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/01/18/rudawy-janowickie-i-gory-kaczawskie-za-jednym-zamachem/) - Nowy Rok to nowe wyzwania i cele, również te górskie. Po ponad półrocznej nieobecności w polskich górach, wracamy na szlak, by dokończyć projekt stanięcia na najwyższym szczycie każdego z polskich pasm górskich. Tym razem obraliśmy na cel Rudawy Janowickie oraz Góry Kaczawskie, czyli Skalnik (945 m n.p.m.) oraz Skopiec (724 m n.p.m.). Mieliśmy ogromną ochotę - [Śnieżnik (1426 m n.p.m.) na bis](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/05/21/snieznik-1426-m-n-p-m-na-bis/) - Zimą 2019 roku, podczas mozolnego przedzierania się przez śniegi i walki z okrutnym wiatrem, obiecaliśmy sobie, że na Śnieżnik jeszcze wrócimy. Chociażby dla widoków, których wówczas nie uświadczyliśmy. Dziś dotrzymujemy słowa i wracamy na Śnieżnik, ale nieco inną drogą. Zaczynamy z Międzygórza Górnego, gdzie startuje szlak czerwony. Droga szeroka, niemal dwupasmowa, delikatnie pod górkę, ale - [Wielka Sowa (1015 m n.p.m.) znów zahuczała ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/05/22/wielka-sowa-1015-m-n-p-m-znow-zahuczala/) - Wielka Sowa to również jedna z tych gór, którą w ubiegłym roku zdobywaliśmy w dość niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Lało tak, że baliśmy się o wytrzymałość goretexów. Wówczas niepotrzebnie, bo dziś już wiemy, że tylko poziome, nowozelandzkie deszcze, są w stanie naruszyć integralność nieprzemakalnego materiału. W każdym razie, dziś pogoda miała być jak złoto. Zaczynamy od - [Fi-Fi na Szczelińcu (919 m n.p.m.) w Górach Stołowych](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/04/25/fi-fi-na-szczelincu-czyli-w-gorach-stolowych/) - Niektóre góry nie poddają się za pierwszym razem, trzeba do nich podchodzić kilkukrotnie. Tak było z Kościelcem, Babią Górą, Big Ałmaty Peak, tak było i ze Szczelińcem Wielkim. Po roku czasu udało nam się wejść wyżej niż do schroniska. W ten dziwny czas, kiedy to sami się gubimy w tym, co nam wolno, a czego - [Wolarz (852 m n.p.m.) w Górach Bystrzyckich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/04/26/wolarz-852-m-n-p-m-w-gorach-bystrzyckich/) - Zachęceni wczorajszą wizytą w Górach Stołowych, dziś planujemy wejście na Wolarz, najwyższy szczyt Gór Bystrzyckich, które to pasmo jednak nie zostało nigdy oficjalnie wyodrębnione z Sudetów. Szlak czerwony, zaraz za Villa Malwa, wprowadza nas w las. Pogoda nam dopisuje, bo jest cieplej niż wczoraj. Psy biegają jak szalone, a radość emanuje z ich psich oczu. Chcemy - [Wysoka Kopa (1126 m n.p.m.) czyli na najwyższym szczycie Gór Izerskich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/02/15/wielka-kopa-1126-m-n-p-m-czyli-na-najwyzszym-szczycie-gor-izerskich/) - Kontynuując nasz marsz po Koronę Gór Polskich, wracamy w Sudety, ale tym razem w Góry Izerskie. Lokujemy się w okolicy Zamku w Bolkowie, skąd wczesnym rankiem przedostajemy się do Szklarskiej Poręby. Mijając Zakręt Śmierci, docieramy do Rozdroża Izerskiego, gdzie zaczynamy nasz trekking. Zielony szlak prowadzi drogą o łagodnym nachyleniem do Rozdroża pod Zawaliskiem. Meandrujemy między - [Magia Ślęży (718 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/02/16/magia-slezy-718-m-n-p-m/) - Niedzielę również spędzamy w Sudetach, jednak następuje całkowita zmiana klimatu. Z Gór Izerskich pokrytych śniegiem przenosimy się w Masyw Ślęży rozświetlonej promieniami porannego słońca. Obawialiśmy się nieco wiatru, który całą noc próbował zdmuchnąć dach z hotelu, w którym spaliśmy, jednak przy Ślęży go już nie było. Góra ma opinię niedzielnej atrakcji rodzinnej dla Wrocławian, jednak - [Odkrywamy Dolny Śląsk (cz. 4) - Świdnica i okolice](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/06/19/odkrywamy-dolny-slask-cz-4-swidnica-i-okolice/) - Dłuższy weekend czerwcowy spędziliśmy … na Dolnym Śląsku :) Miejscówka w Świdnicy jest, trzeba z niej korzystać :) Teriery polubiły Park Sikorskiego, który mamy pod nosem, zwłaszcza psi wybieg, w którym poznają kolejnych psich kumpli. Jeśli nie liczyć dwóch husky, w zasadzie ze wszystkimi się jakoś dogadują. Ja, jeśli nie liczyć dwóch właścicielek tych dwóch - [Narożnik i Skały Puchacza w Górach Stołowych](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/11/08/naroznik-i-skaly-puchacza-w-gorach-stolowych/) - Możliwości jakie daje dziś praca zdalna oraz tydzień przedzielony Świętem Niepodległości sprawiły, że postanowiliśmy kilka dni spędzić na Dolnym Śląsku, ponownie eksplorując piękne okolice Polanicy-Zdrój. Na niedzielny spacer wybraliśmy Góry Stołowe, oddalone od Polanicy ok. 20 km, które pokonuje się jednak znacznie dłużej niż sugerowałaby odległość na mapie. Albowiem, aby dostać się do Lisiej Przełęczy - [Smród na Piekielnej Górze ;)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/11/11/smrod-na-piekielnej-gorze/) - W Dzień Niepodległości ruszamy w kierunku Piekielnej Góry. Znów krótkie, acz intensywne podejście, uciekające psy i pogoda, która nas zaskoczyła pozytywnie. Było ciepło i nie spadła ani jedna kropla zapowiadanego na cały dzień deszczu. Piekielna Góra ma dwa szczyty, wschodni (leśny) i zachodni, który oferuje całkiem ładny widok na las i pobliskie wyniesienia. Kilka minut - [Biskupa Kopa w Górach Opawskich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/02/29/biskupa-kopa-w-gorach-opawskich/) - Lawinowa „trójka” oraz wiatr o prędkości 70 km/h wiejący na grani zmusił nas do zmiany planów. Zamiast trzydniowego trekkingu granią Karkonoszy ruszamy na zdobycie najwyższego szczytu Gór Opawskich, czyli Biskupiej Kopy (791 m n.p.m.). Nie ukrywam, że poczułam lekki zawód, zwłaszcza że Karkonosze zimą to jeden z piękniejszych górskich widoków, ale zdrowy rozsądek wygrywa walkę - [Wracamy w góry :-)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/06/20/wracamy-w-gory/) - Wracamy w góry po ponad miesięcznej nieobecności. Hurrrrraaaaa!!! Kostka Łukasza dostarczyła nam niemałych emocji. Balansowaliśmy niebezpiecznie nad koniecznością operacji, zweryfikowała na „nie”gruzińskie plany górskie co niechybnie ucieszyło nasze mamy i mojego szefa, pokrzyżowała urlopy naszym przyjaciołom, ale teraz musi się sprawdzić w Pieninach. Uznaliśmy, że Trzy Korony, Sokolica i Wysoka to piękny tryptyk, godny naszego - [Pieniński klasyk - Trzy Korony oraz Sokolica](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/06/21/pieninski-klasyk-trzy-korony-oraz-sokolica/) - Jak wracać w góry to z przytupem. Fibak zaplanował trasę na 840 m przewyższenia i prawie 900 m zejścia, do tego duża część graniami, w części stromymi i wyeksponowanymi ... Zaczęliśmy jednak od śniadania. 8.30 wyruszyliśmy w kierunku Sromowców Niżnych, gdzie zostawiliśmy auto, kupiliśmy wodę i nałożyliśmy buty trekkingowe. Tuż po 9 byliśmy już na - [Na Drodze Pienińskiej](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/06/22/na-drodze-pieninskiej/) - Po lewej stronie rowerzyści, po prawej kajakarze, a my wędrowni tułacze po środku emeryckiej ścieżki idący tempem rekonwalescenta. Witamy na Drodze Pienińskiej :) Jak przystało na pobyty w hotelu dysponującym kompleksem SPA, wieczór spędzamy w barze na piwie. Fibak ogarnia internet, ja czytam sobie npm. To nic, że kelnerka nie ogarnia zamówień, to nic, że - [Na dachu Pienin (Wysoka - 1050 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/06/24/na-dachu-pienin-wysoka-1050-m-n-p-m/) - Przez łąki, pola, paprocie i pokrzywy! Tak się wchodzi na Wysoką od strony słowackiej. Jednak żeby to zrobić, trzeba przeżyć noc polsko-słowacką w towarzystwie Janka :) Wczorajszy wieczór na długo zostanie w mojej pamięci. Nie ze względu na spektakularny zachód słońca, przynajmniej do czasu, gdy słońca nie zasłoniły chmury. Ten obserwowaliśmy z wzniesienia przy drodze, - [Bąkowiec w Morsku](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/05/26/bakowiec-w-morsku/) - Dzisiejszego dnia naszą destynacją był zamek w Bąkowcu, a w zasadzie ruiny zamku z XIV w., który zbudowano na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w systemie tzw. Orlich Gniazd. Wybrana trasa rowerowa okazała się w istocie trasą pieszą, co oznaczało, że w większości wtaczaliśmy rowery pod górę niż na nich jechaliśmy. Trójka chłopców jęczała okrutnie, mimo iż na - [Mirów i Bobolice](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/05/27/mirow-i-bobolice/) - Wycieczka rowerowa dzień drugi. Na warsztat idą zamki w Mirowie i Bobolicach. O ile Mirów to zaledwie ruiny XIV wiecznego zamku, o tyle zamek w Bobolicach miał więcej szczęścia. Choć nie został odrestaurowany tak by nawiązywać do zabudowań sprzed wieków, to jednak stanowi zamkniętą całość, którą można zwiedzać, lub w której można zjeść ;) - [Skałki i Okrucieniec](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/05/28/skalki-i-okrucieniec/) - Dzisiaj mieszane atrakcje. Najpierw spróbowaliśmy swoich sił wspinaczkowych na skałkach w Podlesicach, a potem zostawiwszy familię Richardsonów udaliśmy się na wycieczkę rowerową do Ogrodzieńca. Ten zasłużył na swoje miano Okrucieńca, albowiem trasa wiodła 17 km w jedną stronę. Nie byłoby w tym nic okrutnego, gdyby nie fakt, że wiodła wyłącznie pod górę. Powrót był pod - [Pożegnanie w Rzędkowicach](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/05/29/pozegnanie-w-rzedkowicach/) - Ostatniego dnia odwiedziliśmy rowerem rzędkowickie skałki. Dla wszystkich destynacja wspinaczkowa, dla nas krajobrazowa wycieczka rowerowa. Przyjemne kilka godzin na dwóch kołach, by następnie na czterech wrócić do Warszawy. - [Fotorelacja z kursu wspinaczkowego w Jurze](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/05/fotorelacja-z-kursu-wspinaczkowego-w-jurze/) - W dniach 5-8 lipca uczestniczyliśmy w kursie wspinaczkowym na drogach obitych w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Pogoda oraz humory bardzo dopisywały. Kurs zaliczony na drodze V+ z czego jesteśmy mega zadowoleni. Poniżej krótka foto-relacja z naszego kursu. - [Magiczna Łysica (614 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/07/magiczna-lysica-614-m-n-p-m/) - Nic dziwnego, że czarownice wybrały Góry Świętokrzyskie na miejsce, gdzie organizują sabaty. To miejsce, aż kipi magią … Korzystając z obecności w Kielcach, gdzie kibicujemy MOS Wola Warszawa, którzy grają w półfinałach Mistrzostw Polski Młodzików w siatkówkę, chcemy dołożyć kolejny klejnocik do Korony Gór Polski. Celem na dziś stała się Łysica, czyli najwyższe wzniesienie w - [Polskie Wybrzeże: Wyspa Sobieszewska](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2026/03/16/polskie-wybrzeze-wyspa-sobieszewska/) - Nasza kamperowa podróż po Polskim Wybrzeżu dobiegła końca. Choć ostatnie dni spędziliśmy już nie w drodze, a w naszej małej „przystani” na Wyspie Sobieszewskiej, to właśnie ten czas stał się pięknym podsumowaniem całej wyprawy. Historia, która towarzyszy na każdym kroku Pomorze to kraina, gdzie historia wciąż żyje – nie tylko w podręcznikach, ale i w - [Pierwszy zachwyt Małą Fatrą](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/08/11/pierwszy-zachwyt-mala-fatra/) - Dzisiaj zaczynamy ostatni etap naszych tegorocznych wakacji. Dziwnych bo i czasy dziwne. To pierwszy wyjazd zagraniczny w tym roku. Nie zapuszczamy się jednak daleko, bo do naszych południowych sąsiadów. Na tegoroczny cel górski wzięliśmy Małą Fatrę. Na miejsce do Terchovej i hotelu Boboty dojeżdżamy ok. 17.00. Granicę przekraczamy w Zwardoniu, a na samej granicy cisza. - [Fi-Fibaki Orange Team na Krivaniach](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/08/12/fi-fibaki-orange-team-na-krivaniach/) - Mała Fatra rzuciła nas na kolana swoim ukształtowaniem terenu. To miejsce to jakby kompilacja najpiękniejszych zakątków zabranych z Tatr Zachodnich, Quirangu na szkockiej Isle of Skye i nowozelandzkiego Rohanu. Słoneczna pogoda spotęgowała ten efekt. Fakt, że często się zakochuję w górach, ale to będzie miłość na dłużej :) Gondolową kolejką we Vratna wjeżdżamy na górę, - [Granią Małej Fatry](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/08/13/grania-malej-fatry/) - Na dzisiejszy dzień zaplanowaliśmy przejście granią od górnej stacji kolejki do Poludnovego Gruña. Ponownie wjechaliśmy więc gondolą na górę, co spowodowało szybsze bicie serca u psa (choć wydawało się już nie tak szybkie jak wczoraj), a następnie ruszyliśmy pod górę szlakiem w kierunku pierwszego szczytu. Dopiero Chleb (1646 m n.p.m.) w zasadzie otwiera grań. Widoki zapierające - [Prednie Solisko (2093m n.p.m.), czyli nieoczekiwana zmiana planów.](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/22/prednie-solisko-2093m-n-p-m-czyli-nieoczekiwana-zmiana-planow/) - W ucieczce przed burzą Dzisiejsze plany wyprawowe zdeterminowały trzy czynniki. Po pierwsze zmęczenie po wczorajszym Krivaniu. Jakby nie było, wejście i zejście zajęło nam ponad 7 godzin, a odpoczynku podczas drogi było niewiele. Po drugie konieczność wejścia do Chaty pod Rysami w dniu jutrzejszym. Po trzecie pogoda. Prognozy były naznaczone burzami, a nasz oryginalny plan - [Słowacki Krivań (2495m n.p.m.), jak polski Giewont](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/21/slowacki-krivan-2495m-n-p-m-jak-polski-giewont/) - Narodowy szczyt jest. Jest. Długie podejście jest. Jest. Szczyt broni dostępu w końcowej fazie. Broni. Tłumy na szczycie są. Są. A zatem jak polski Giewont ;-) Wczoraj na spokojnie przyjechaliśmy do Szczyrbskiego Plesa. Trasa z Warszawy przez Radom-Kielce-Kraków-Rabka-Jurgów zajęła nam równiutkie 7 godzin z przerwą na lekki obiad. Wieczorem poszliśmy do okolicznej knajpy. Szukaliśmy knedlików - [Z gór na niziny ;-(](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/09/02/wschod-slonca-na-najwyzszym-punkcie-polski/) - Co za koszmarna noc! Wydawać by się mogło, że zmęczenie powinno nas szybko uśpić, ale tak nie było. Od 20 wierciliśmy się w swoich śpiworach, próbując zasnąć, razem z ośmiorgiem innych osób. Każdy miał bowiem plan wejścia na Rysy na wschód słońca. Ale pogoda miała dla nas niestety inny pomysł. Nasze spanie można przyrównać do - [W Polsce wyżej się już nie da - Rysy (2499 m n.p.m)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/09/01/w-drodze-na-rysy/) - Dzień zaczęliśmy stosunkowo wcześnie jak na niepracującą sobotę. Ale też wcześnie padliśmy po siedmiogodzinnej podróży do Szczyrbskiego Plesa, które miało być naszym punktem startowym w planie zdobycie dwóch wierzchołków Rysów. Zakotwiczyliśmy na noc w Ubytovna SHB, któremu daleko było do pięciogwiazdkowego Ritza, ale nasze oczekiwania to miejsce spełniło w pełni. Przaśnie i staromodnie, ale bardzo - [No co ty, Studentskiej nie jadasz?](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/29/no-co-ty-studentskiej-nie-jadasz/) - Wieczór w Chacie Teryego upłynął nam bardzo sympatycznie. Pyszna kolacja będąca dla mnie kwintesencją słowackiej kuchni czyli "knedliki s gulasem". Potem były zdjęcia zachodu słońca, które oświetliło grań między Baranimi Rogami a Durnym Szczytem ciepłym, miękkim światłem. I chwila refleksji nad urwiskiem, wychodzącym na Dolinę Staroleśną. Śmiechy i żarty, ale też poważne rozmowy "starych" przyjaciół przypomniały - [Przekraczanie własnych granic ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/28/przekraczanie-granic/) - Cóż za straszna noc. Nie dość, że nasz jedyny współtowarzysz w pokoju chrapał jak stara lokomotywa i nawet słuchawki w uszach nie zagłuszały tego dźwięku, to jeszcze ok. północy zachciało mi się siku. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że musiałam przejść przez dwa pokoje, wyjść na dwór, uważać na wilki i - [Na malinowym szlaku](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/28/na-malinowym-szlaku/) - Pobudka 3.30, a wyjeżdżamy 45 minut później. Pakujemy nasze graty weekendowe do Marianowej skody. Miało być lekko, a jest jak zwykle. Podróż trwa 5,5 godziny. O 10.15 meldujemy się w Tatrzańskiej Łomnicy, u naszych sąsiadów Słowaków. Przepakowujemy się, ładujemy ostatnie graty do plecaków, realizujemy ostatnie potrzeby fizjologiczne i bankomatowe i ruszamy w drogę. Szukamy niebieskiego - [Wszystko co dobre...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/09/13/wszystko-co-dobre/) - ... kiedyś się kończy! Śniadanie, pakowanie i ewakuacja z hotelu około południa. Zawitaliśmy do centrum, gdzie pokręciliśmy się jeszcze po uliczkach, kibicowaliśmy Iron-Menom finiszującym po maratonie, i zgubiliśmy się w pobliskiej karczmie na obiad. Około 3 opuściliśmy uzdrowisko i odjechaliśmy za całym sznurkiem samochodów w kierunku Warszawy. Wypad bardzo nam się podobał. Było aktywnie i - [Życiowa Dziesiątka](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/09/12/zyciowa-dziesiatka/) - Dzisiaj wielki dzień. Dla nas wszystkich, bo niespodziewanie startujemy w biegu na 10 km, dla mnie bo jest to pierwsze 10 km od operacji kolana. Boję się jak cholera. Dystansu i kondycji, a także tego, czy to kolano na pewno wytrzyma taki wysiłek. Zjadamy lekkie, ale kaloryczne śniadanie z samego rana i o 10 jesteśmy - [Na szlaku](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/09/11/na-szlaku/) - Dzień zaczęliśmy od solidnego śniadania, albowiem przed nami wyprawa w góry. Pogoda taka sobie, ale najważniejsze by nie padało. Na wiatr i zimno jesteśmy przygotowani, wliczając w to piersiówkę wiśniówki za pazuchą. Zdecydowaliśmy się na wjazd gondolą na Krynicę, by następnie zrobić pętelkę Jaworzyna - Runek - Bacówka pod Wierchomlą - Wielka Bukówka - Hala - [W poszukiwaniu górskiej przygody](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/09/10/w-poszukiwaniu-gorskiej-przygody/) - Dlaczego w poszukiwaniu? Albowiem historia tego wyjazdu jest dość burzliwa, a i Krynica nie była w ogóle brana pod uwagę.. termin i Tatry zabukowane już w maju, by Łukasz miał sporo czasu na zaplanowanie trasy, która zaspokoi apetyt Lucyny a i nie nadwyręży mojego kolana. Czas minął szybko i nadszedł wrzesień, a wraz z nim - [Świetokrzyskie winnice](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/09/19/swietokrzyskie-winnice/) - Pandemiczne zatrzymanie światowej turystyki, a wraz z nią i nas, zmusiło nas - ku naszej radości - do eksploracji naszego własnego kraju. Pierwsze kroki kierujemy ku świętokrzyskiemu. Dla Asi to pierwszy wyjazd poza granice Mazowsza w tym roku, dla Mirki kontynuacja podróży śladami polskich winnic, a dla nas miła odmiana, gdyż dotychczasowe zwiedzanie Polski zawsze - [Sandomierz alias mały Rzym](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/09/20/sandomierz-alias-maly-rzym/) - Na niedzielne przedpołudnie zostawiliśmy sobie zwiedzanie Sandomierza, który nazywany jest często Małym Rzymem z uwagi na fakt, że, podobnie jak ten duży, mieści się na siedmiu wzgórzach. To niespełna dwudziestopięciotysięczne miasteczko położone w województwie świętokrzyskim ma bardzo barwną i długą historię. Bardzo popularną formą zwiedzania miasta są melexy. 40 minutowa przejażdżka gwarantuje odwiedzenie najważniejszych miejsc, - [Mistrzowskie emocje w Kaliszu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/10/03/mistrzowskie-emocje-w-kaliszu/) - Kolarskie Mistrzostwa Polski sprowadziły nas w ten weekend do Kalisza i oprócz emocji związanych z wyścigami, dały szansę na poznanie miasta i jego okolic. Naturalnie gwoździem programu były kolarskie wyścigu, w których brał udział Rafał razem ze swoim kolarskim teamem PTC Pabianice. Sobotni poranek wypełniliśmy spacerem po Parku Przyjaźni, który o 7 rano był niemal - [Romantyczny weekend na Podkarpaciu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/04/02/romantyczny-weekend-na-podkarpaciu/) - Pierwszy weekend kwietnia, w którym co rok od nastu lat celebrujemy rocznicę ślubu, spędziliśmy w Baranowie Sandomierskim, małym miasteczku malowniczo położonym nad Wisłą, a które może się poszczycić miejska historią liczoną od XIV wieku. Miejsce dla nas bardzo szczególne, dlatego powróciliśmy tu z przyjemnością i ekscytacją :) W Baranowie znajduje się przepiękny zamek (nie pałac, - [Majówka na Wyspie Sobieszewskiej](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/05/06/majowka-na-wyspie-sobieszewskiej/) - Zatrzymaliśmy się na chwilę. I właśnie w tej chwili wydarzyło się wszystko, co najważniejsze. Majówka na Wyspie Sobieszewskiej – między lasem a morzem, między śmiechem a ciszą, między rowerową wyprawą a winem na plaży. Były zachody słońca, które odbierały słowa, rozmowy, które zostaną z nami na długo, i miejsca, w których naprawdę można oddychać. To nie był tylko wyjazd – to było spotkanie. Z naturą, z innymi i z samym sobą. - [Nowy Dom - Wyspa Sobieszewska](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/12/02/nowy-dom-wyspa-sobieszewska/) - Fotorelacja z pobytu na Wyspie Sobieszewskiej, która niebawem może stać się naszym nowym domem:) Przy okazji mieliśmy szansę zobaczyć Jarmark Bożonarodzeniowy w Gdańsku :) Pięknie choć tłoczno! - [Kolejny szczyt do Korony Gór Polski - Turbacz (1310 m n.p.m)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/02/kojeny-szczy-do-korony-gor-polski-turbacz-1310-m-n-p-m/) - Kocham Was Góry! Za przywrócony spokój duszy! Nie wiem co mnie dziś gnało. Czy złość i rozczarowania dnia wczorajszego czy też nadzieja na przyszłość, w każdym razie nogi mnie niosły dziś same :) Opuściliśmy Natolin o 5.45, by zameldować się w Obidowej po równo 4.5 godzinach, przy czym ostatnie 50 km jechaliśmy około półtorej godziny. - [Wietrzny Smerek (1222 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/12/15/wietrzny-smerek-1222-m-n-p-m/) - Pobudka wcześnie rano, jak na sobotę. O 7.45 jesteśmy gotowi do wyjścia. Najpierw czeka nas jednak polowanie na śniadanie, albowiem dnia poprzedniego okazało się, że nasz gościniec serwuje śniadania tylko w sezonie letnim. Pigułkę goryczy przełknęliśmy szybko, ponieważ zaraz pojawiło się rozwiązanie w postaci karczmy u Pawła Nie Całkiem Świętego, gdzie biesiadowaliśmy przy suto zastawionym - [Najwyższy szczyt Bieszczad - Tarnica (1346 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/12/16/najwyzszy-szczyt-bieszczad-tarnica-1346-m-n-p-m/) - Dziś pobudka chwilkę później, niestety po nieudanej nocy bo przerywanej bólem barku i łokcia - chyba wczoraj przesadziłam z wagą plecaka. A w planach Tarnica, od strony wsi Wołosate. Wcześniej jednak to samo pyszne śniadanie. O 10.00 z hakiem jesteśmy na szlaku. Trasa podobno jak dla emerytów, niemniej zakładam raki, bo podejścia są dużo bardziej - [Trudne podejście do schroniska](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/03/30/trudne-podejscie/) - Jakże czekaliśmy na dzisiejszy dzień. Nawet wstanie o 6 rano nas nie bolało. Szybkie dopakowanie naszych plecaków i ruszamy w okolice Łodzi po Młodego. Trasa z przystankiem w bardzo dobrze zaopatrzonym sklepie weld.pl w Dąbrowie Górniczej i jedzeniem zajęła nam 6 godzin. Ok. 14.00 podjechaliśmy na parking w Zawoi, przed wejściem do Babigórskiego Parku Narodowego. - [Diabelski i niedostępny Diablak](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/03/31/podejscie-numer-jeden/) - Obudził mnie w nocy blask księżyca, kóry dochodzi do pełni. Przemknęło mi przez głowę, by wyjść na zewnątrz, rozstawić statyw, ale krotki przegląd obiektywów i okazało się, że tego na księżyc nie ma. Myśl wyjścia szybko się ulotniła. Znów zasnęłam. Nad ranem obudził mnie dźwięk szeleszczącego śpiwora Rafała, który miałam wrażenie z premedytacja obracał się - [Babia Góra zimą (1725 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/04/01/podejscie-numer-dwa/) - Królowa była dziś łaskawa. Ale od początku. Na śniadanie wielkanocne podano herbatę z termosa, kabanosy, chleb, zamówione wcześniej jajka na twardo i kawałek sałatki, jako gest od właścicieli. Smakowało bardzo dobrze, a myśl, o tym co nas czeka, wzmagała apetyt. Warunki pogodowe miały być dziś łaskawsze pod względem wiatru, który uniemożliwił wczorajsze podejście. W zamian - [Powrót do domu - galeria](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/06/13/powrot-do-domu-galeria/) - [Mogielica (1170 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/03/mogielica-1170-m-n-p-m/) - Dzisiejszy dzień zaczęliśmy wcześnie. W końcu po 10 godzinach odpoczynku w łóżku można wstać o 6:) Pakujemy tę niewielką ilości rzeczy, które jednak sumarycznie czuć na plecach i czekamy na otwarcie bufetu. O 8 jemy śniadanie a o 8.30 jesteśmy na szlaku powrotnym do auta. Łukasz słusznie zauważył, że wejście docenia się przy zejściu. I - [Radziejowa (1262 m n.p.m.) czyli kawał cholery :)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/13/radziejowa-1262-m-n-p-m-czyli-kawal-cholery/) - To było długie 17 km ... Miałam dziś wątpliwości czy po ostatnich dniach z bólami brzucha w roli głównej, tak wymagający trekking jest najlepszym pomysłem, ale przecież nie dowiem się póki nie spróbuję :) Wczoraj dojechaliśmy do miejscowości Rytro w nowosądeckim ok 21.00. Czas gonił, bo w naszym lokum można się było zameldować tylko do - [Lubomir (904 m n.p.m.) w stylu "lekko pół-śmiesznym" ;-)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/14/lubomir-904-m-n-p-m-w-stylu-lekko-pol-smiesznym/) - Wczoraj padliśmy, co zresztą było do przewidzenia. O 21 byliśmy grzecznie w łóżeczkach, licząc na szybki sen. Owszem, do Fibaka przyszedł, łącznie z chrapaniem, więc ja się umęczyłam z zaśnięciem. Jego łóżko stało na tyle daleko, że nie mogłam nim potrząsnąć bez wstawania, a że nie chciało mi się wstawać, to zaczęłam nadawać sygnały głosowe. - [Granią Karkonoszy (Przełęcz Okraj - Schronisko Odrodzenie)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/07/17/grania-karkonoszy-przelecz-okraj-schronisko-odrodzenie/) - I oto, za drugim podejściem, spełnia się moje marzenie przejścia granią Karkonoszy. W lutym się nie udało z uwagi na trudne warunki pogodowe i zagrożenie lawinowe. Na szczęście dziś grozi nam co najwyżej burza i deszcz. Dostaliśmy do Szklarskiej Poręby wieczór wcześniej, by dziś zacząć od transferu na Przełęcz Okraj. Nasz kierowca, Pan Krzysztof, jest - [Granią Karkonoszy (Schronisko Odrodzenie - Szklarska Poręba)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/07/18/grania-karkonoszy-schronisko-odrodzenie-szklarska-poreba/) - Nadzieja na sen tej nocy okazała się płonna. Nie tylko dlatego, że Michał dostał pięć gwiazdek z 5-cio gwiazdkowej skali chrapania i pobił dotychczasowych schroniskowych chrapulców, ze słynnym panem od plastikowych torebek ze Zbójnickiej Chaty. Cienkie ściany, piski i krzyki do późna, skrzypiąca podłoga znacznie się do tego przyczyniły. Moja kreatywność tej nocy, by nadrobić - [Ta cholera, Lackowa (997 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/07/04/ta-cholera-lackowa-997-m-n-p-m/) - Opowieści i legendy, jakie krążą wokół Lackowej, słyszane odkąd zainteresowaliśmy się projektem Korony Gór Polski, sprawiły, że byliśmy bardzo ciekawi tej góry i nie mogliśmy się jej doczekać. „Staniecie pod ścianą płaczu..”, „zimą tylko na dwóch czekanach”, „tak stromo, że wejście tylko na czterech”, to tylko niektóre z zasłyszanych komentarzy. Góra jawiła się więc niemal jak - [Beskid Mały i jego Czupel (933 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/08/06/beskid-maly-i-jego-czupel-933-m-n-p-m/) - Na następne dwa dni planujemy dwa ostatnie szczyty w Koronie, jakie pozostały nam do zdobycia. Czupel i Skrzyczne. Pomysłów na ich zrobienie było wiele, a planów jeszcze więcej. Trzeba było jednak odwołanego wyjazdu do republik bałtyckich, by na szybko zorganizować wyjazd w te pasma Beskidów. Czupel nie został przez nas doceniony. Myśleliśmy, że będzie to - [Ostatni, ostatni ... Skrzyczne (1257 m n.p.m.) w Beskidzie Śląskim](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/08/07/ostatni-ostatni-skrzyczne-1257-m-n-p-m-w-beskidzie-slaskim/) - Rankiem dość szybko się organizujemy, by w okolicy 9 wyjść na zielony szlak, który ma nas wprowadzić na szczyt Skrzycznego. Mama zostaje w hotelu, gdyż podejście zamienia na wjazd kolejką. Tymczasem Marcyś, Rafał, Łukasz, Fifi i ja dzielnie podchodzimy pod górę. Pierwsza część szlaku wiedzie po betonowych płytach, które stanowią jednocześnie dojazd do wyżej położonych - [Babia Góra Percią Akademików](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/09/05/babia-gora-percia-akademikow/) - Klamrą Babiej Góry spinamy nasz projekt Korony Gór Polski, wszak od niej się wszystko zaczęło jakieś 2,5 roku temu, choć wówczas jeszcze nie byliśmy świadomi jak zmieni się nasze życie na najbliższe 30 miesięcy. Ruszamy z Przełęczy Krowiarki. Parking wypełniony po brzegi, co oznacza, że na szlakach tłumy ludzi. Pogoda nam sprzyja w przeciwieństwie do - [Monako zamiast Bajardo – spontaniczna zmiana planów](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/04/02/monako-zamiast-bajardo-spontaniczna-zmiana-planow/) - Spontaniczna wizyta w Monaco. Miały być góry, ale pogoda zdecydowała inaczej. Miasto przepychu i luksusu, ale jednak z przyjaznym sklepem rowerowym. A jazda dokładnie po trasie wyścigu F1, jak dla mnie niezapomniane przezycie - [Cipressa i Poggio - klasyka Primavery](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/03/31/cipressa-i-poggio-klasyka-primavery/) - Drugi dzień kręcenia po liguryjskim wybrzeżu. Dziś klasyka, czyli Cipressa oraz Poggio - [Rugia – podróż niedokończona](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/06/19/rugia-podroz-niedokonczona/) - Nasza kamperowa podróż na niemiecką Rugię trwała tylko dwie noce – w urokliwym Altefähr i na północy wyspy, w okolicach Kapp Arkona. Były przejażdżki rowerowe, trekking po klifach i wieczór spędzony na plaży. Niestety wyjazd przerwała nagła choroba naszej Freyi. Dzięki szybkiej pomocy weterynarzy w Bergen mogliśmy bezpiecznie wrócić do Polski i kontynuować leczenie. - [Weekend w Karkonoszach i Górach Izerskich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/03/08/weekend-w-karkonoszach-i-gorach-izerskich/) - Weekend pełen zimowych wrażeń! Spędziliśmy kilka dni w Karkonoszach i Górach Izerskich, łącząc narciarskie przygody na biegówkach z trekkingiem na Śnieżne Kotły. Było wszystko – idealnie przygotowane trasy, bajkowe krajobrazy i górska magia. - [9 mitów związanych z kamperem](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/14/9-mitow-zwiazanych-z-kamperem/) - Obalamy popularne mity o kamperach! 🚐❌ Czy myślisz, że podróżowanie kamperem jest tylko dla bogatych? #FibakiwPodróży - [Rowerowe Rimini 2024](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/15/rowerowe-rimini-2024/) - Kiedy szosa prowadzi wprost do morza, a po drodze czekają historyczne miasteczka, pyszne espresso i włoska dolce vita… trudno się oprzeć! Nasza rowerowa wyprawa do Rimini to idealne połączenie sportu, krajobrazów i włoskiego klimatu. #FibakiwPodróży - [Poznaj sekret: dlaczego psy uwielbiają podróżowanie kamperem?](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/18/poznaj-sekret-dlaczego-psy-uwielbiaja-podrozowanie-kamperem/) - Dlaczego psy kochają podróże kamperem? Bliskość opiekuna, mnóstwo nowych zapachów i swoboda – to przepis na psie szczęście! Kamper daje im komfort i możliwość eksplorowania świata razem z nami! 🐾 - [Teide. Wulkaniczne piękno Teneryfy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/03/21/teide-wulkaniczne-piekno-teneryfy/) - Wulkan Teide to jedno z najbardziej spektakularnych miejsc na Teneryfie i całych Wyspach Kanaryjskich. Wyprawa na jego szczyt to prawdziwa przygoda, która oferuje niezapomniane widoki i niezrównane wrażenia. - [Północne zakamarki Teneryfy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/03/22/polnocne-zakamarki-teneryfy/) - Północna Teneryfa to prawdziwy raj dla miłośników natury. W Anaga National Park czeka na Ciebie magia lasów wawrzynowych, malownicze szlaki górskie i wulkaniczne krajobrazy. To idealne miejsce, by odkryć dziką, mniej turystyczną stronę wyspy. - [Teneryfa w kilka dni – wulkan, zakręty i smak Kanarów](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/03/23/teneryfa-w-kilka-dni-wulkan-zakrety-i-smak-kanarow/) - Teneryfa w pigułce: wulkaniczne krajobrazy, serpentyny i tapasowe rozkosze Kilka dni na Teneryfie wystarczyło, by podziwiać jej różnorodność – od kosmicznych widoków z wulkanu Teide, przez kręte górskie drogi, aż po aromatyczne mojo i almogrote. Sprawdziliśmy, co warto zobaczyć, gdzie zjeść i... dlaczego lepiej zabrać polar, nawet jeśli w dolinach praży słońce. W nowym wpisie na blogu podsumowujemy naszą małą wielką przygodę na tej niezwykłej wyspie! Teneryfa w pigułce: wulkaniczne krajobrazy, serpentyny i tapasowe rozkosze Kilka dni na Teneryfie wystarczyło, by podziwiać jej różnorodność – od kosmicznych widoków z wulkanu Teide, przez kręte górskie drogi, aż po aromatyczne mojo i almogrote. Sprawdziliśmy, co warto zobaczyć, gdzie zjeść i... dlaczego lepiej zabrać polar, nawet jeśli w dolinach praży słońce. W nowym wpisie na blogu podsumowujemy naszą małą wielką przygodę na tej niezwykłej wyspie! - [Sanremo - Imperia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/03/30/sanremo-imperia/) - Przejechaliśmy 66 km legendarną ścieżką rowerową wzdłuż Ligurii – od Sanremo do Imperii – przez tunele, nadmorskie miasteczka i wyjątkowe muzeum wyścigu Mediolan–San Remo. A wszystko to tuż po przyjeździe kamperem z Polski. - [Wielkanoc w Beskidzie Sądeckim](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/04/21/wielkanoc-w-beskidzie-sadeckim/) - Wielkanoc po naszemu: z terierami, plecakami i widokiem na Tatry Zamiast przy stole – na szlaku. Zamiast mazurka – cytrynówka w schronisku. Od kilku lat naszą wielkanocną tradycją są górskie wędrówki z trójką niezmordowanych terierów. W tym roku padło na Beskid Sądecki i Przehybę - [Dekalog Airedale Terriera](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/22/dekalog-airedale-terriera/) - Airedale Terrier to nie jest zwykły pies. Nasze to damy w futrze, mistrzynie humoru, niezależności i ciekawości, a jednocześnie wrażliwe dusze o złotym sercu, prawdopodobnie gotowe zagryźć w naszej obronie. W domu rządzą One :) Stworzyliśmy dekalog w oparciu o nasze życie z dwiema cudownymi Airedale’kami (i jedną Irlandką), życie pełne przygód, śmiechu i… oczu - [5 powodów, dla których warto zabrać psa na wyjazd kamperem](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/04/5-powodow-dla-ktorych-warto-zabrac-psa-na-wyjazd-kamperem/) - Jako dumni właściciele trzech energicznych terierów, każdy wyjazd kamperem staje się dla nas niezwykłą przygodą. Naszą drużynę podróżników tworzą: Fifi – liderka stada i nasz 'outdoor bandit', Luma – straszliwy szczekacz o wielkim i empatycznym sercu i Freya – miała być nordycką boginią miłości, a jest raczej boginią wojny. Razem odkrywamy świat, a nasz kamper - [7 porad jak podróżować kamperem po Norwegii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2025/02/02/7-porad-jak-podrozowac-kamperem-po-norwegii/) - Planujesz podróż kamperem po Norwegii, ale nie wiesz od czego zacząć? Nie martw się! Mamy dla ciebie 7 porad opartych na naszych ostatnich norweskich (a w zasadzie skandynawskich) podróżach. 1. Znajdź idealny kamper Mając własny kamper, nie mieliśmy tego dylematu 😊 Niemniej, jest to szalenie ważne, by wybrać kamper, który będzie odpowiedni dla twoich potrzeb - [Ladowanie w Warszawie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/09/06/polska-warszawa/) - Po emocjonujących dniach na Grenlandii czas wracać! Poranek zaczyna się dramatycznie – zaspanie, błyskawiczne pakowanie i sprint na lotnisko. Ale udało się! Kończymy wyprawę z głowami pełnymi wspomnień i kartami pamięci wypełnionymi zdjęciami. Grenlandia to miejsce surowe, piękne i pełne kontrastów – od uśmiechniętych Inuitów, przez wysokie ceny, po chaos miasteczek. To doświadczenie fotograficzne dało mi nowy zastrzyk inspiracji, a format takich wypraw zdecydowanie trafia na listę do powtórki. Kto wie, gdzie ruszymy następnym razem? - [Transfery](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/09/05/dania-kopenhaga-2/) - Czas wracać! Pożegnanie z Grenlandią zaczynamy od lotu z Ilulissat do Kangerlussuaq, a potem prosto do Kopenhagi. Logistyka, transfery, brak czasu na zakupy i ostatnie uściski z Marcinem, który rusza w kolejną podróż z nową ekipą (miejmy nadzieję, że mniej spragnioną whisky 😉). Grenlandia zostaje za nami, ale wspomnienia i tysiące zdjęć zostaną na zawsze! - [Wschód słońca nad lodowcami Grenlandii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/09/04/grenlandia-ilulissat-5/) - Niebo nad Ilulissat rozświetla się odcieniami pomarańczu i różu, a lodowe góry w Zatoce Disko lśnią w porannym blasku. Ciszę Arktyki przerywa jedynie trzask lodu i szum dryfujących gór lodowych. - [Przepiękny zachód Słońca w Ilulissat](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/09/03/grenlandia-ilulissat-4/) - Po nocnych kalamburach i minimalnej dawce snu ruszamy na trekking do miejsca z listy UNESCO. Góry lodowe, tundra i czoło lądolodu w promieniach słońca – Grenlandia pokazuje nam swoje najpiękniejsze oblicze. Do tego karmienie psów zaprzęgowych, rejs wśród monumentalnych lodowych formacji i humbaki pływające na wyciągnięcie ręki. A gdy wieczorem smażymy naleśniki… na niebie rozbłyska zorza! Aparaty w dłoń i szybka lekcja fotografii nocnej. Emocji nie brakuje, a my już planujemy podziwiać wschód słońca. - [Wyspa Disko](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/09/02/grenlandia-ilulissat-3/) - Poranek na Grenlandii zaczyna się wcześnie – o 5:00 ruszamy na wyspę Disko! Po dwugodzinnym rejsie, który wystawił nasze żołądki na próbę, trafiamy do uroczego miasteczka i ruszamy na trekking w góry. Po drodze czarna wulkaniczna plaża kontrastująca z białymi kawałkami lodu, malownicza tundra i widoki, które zapierają dech. Ćwiczymy fotografię sportową… strzelając rzuty karne, a później doskonalimy technikę na butelkach po piwie. Dzień kończymy kołyszącym rejsem powrotnym, gorącym prysznicem i kalamburami do samego rana. Tak wygląda życie na Grenlandii! - [Wielorybie safari w Ilulissat](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/09/01/grenlandia-ilulissat-2/) - Grenlandia nie przestaje zaskakiwać! Planowany trekking zmienia się w eksplorację gór lodowych, rwących strumieni i tundry, a po drodze doświadczamy kontrastów – od surowego piękna przyrody po widok wysypiska i odgłosy polowania na foki. Potem rejs po lodowym fiordzie, majestatyczne góry lodowe i spotkanie z humbakami, które dostarczyły nam fotograficznych emocji. A kiedy lodowiec ocielał się na naszych oczach, natura pokazała swoją potęgę. Zmarznięci, ale zachwyceni, wracamy na bazę, kończąc ten dzień w cieple herbaty i whisky. - [Ilulissat](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/08/31/grenlandia-ilulissat/) - Nowy dzień, nowa destynacja – czas na Ilulissat! Kolorowe domki rozrzucone po arktycznej ziemi, lodowe tafle dryfujące po Morzu Arktycznym i chłód, który od razu daje o sobie znać. Zwiedzamy miasto, które żyje dzięki rybołówstwu, odkrywamy jego historię i próbujemy uchwycić wyjątkowy klimat Grenlandii w obiektywie. A na koniec – pogoń za idealnym zachodem słońca. Wymarzone kadry, wspaniała sceneria… i ten moment, gdy orientujesz się, że zapomniałeś szerokokątnego obiektywu. - [Lodowiec w Kangerlussuaq](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/08/30/grenladia-kangerlussuaq/) - Grenlandzka przygoda nabiera tempa! Po nocy z jet lagiem i śniadaniu w minimalistycznej wersji ruszamy w stronę lodowca. Najdłuższa droga lądowa na Grenlandii, opuszczone wraki samolotów, pola golfowe w środku arktycznej pustyni i surowy krajobraz tundry – to dopiero początek. A potem? Lodowiec, raki, trekking i chwile, które zapierają dech. Wieczorem zasłużone przegrzebki, lokalne smaki i jeszcze jedna szklaneczka whisky na dobranoc. Jutro ruszamy dalej! - [Woły piżmowe - Kangerlussuaq](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/08/29/grenlandia-kangerlussuaq/) - Drużyna Dobasa jest już w komplecie i rusza na Grenlandię! Pierwsze wrażenia? Minimalistyczne lotnisko, nocleg w dawnej bazie wojskowej i surowy, ale zachwycający krajobraz tundry. Pierwsza wyprawa za nami – były woły piżmowe (może aż za blisko!), barwy jesieni, tajemnicze znaleziska i… niezapomniana kolacja z widokiem na polodowcowe jezioro. A to dopiero początek! - [Warszawa - Kopenhaga](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/08/28/dania-kopenhaga/) - Grenlandia – surowa, piękna i odległa. Nasza przygoda zaczyna się jeszcze na lotnisku, gdzie grupa pod wodzą Marcina Dobasa szykuje się na foto wyprawę życia. Przez Kopenhagę, z przystankiem na integrację i nieoczekiwane znajomości, docieramy na miejsce pełni ekscytacji i… lekkiego niedospania. Jak wyglądała nasza podróż i co nas czekało na lodowej wyspie? - [Magiczny Snaefellsnes](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/06/08/magiczny-snaefellsnes/) - Piękny zachód słońca, którego doczekał tylko Mariusz, niestety nie oznaczał pięknego poranka. Niebo było zasnute chmurami, a islandzkie śnieżne kotły - wczoraj tak imponujące - dziś były ledwo widoczne. Po śniadaniu ruszamy w kierunku półwyspu Snaefellsnes położonego w zachodniej części Islandii. Jego nazwa oznacza półwysep „Śnieżnej Góry”, która niewątpliwie jest nawiązaniem do aktywnego wulkanu z - [Reykjavik na "do widzenia"](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/06/10/reykjavik-na-do-widzenia/) - Dzisiaj żegnamy się już z Islandią. Zanim to jednak zrobimy, czeka nas jeszcze wizyta w stolicy. Reykjavik skupia w sobie ponad 40% całej populacji Islandii i jest … niezwykle kolorowy. Zwiedzanie zaczynamy jednak nie od miasta, a od muzeum Perlan. Dimmi, albański taksówkarz, który mieszka tu już ponad 20 lat, bardzo rekomendował nam to miejsce, - [Golden Circle w oparach wulkanu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/06/09/golden-circle-w-oparach-wulkanu/) - Nasza podróż zbliża się nieuchronnie ku końcowi. Zwiastunem jej końca jest Golden Cirle, którym postanowiliśmy przejechać - niczym szlakiem weekendowego turysty - a na który składają się: Park Narodowy Thingvellir, Geysir Strokkur i niezwykły wodospad Gulfoss. Zaczynamy od Thingvellir. Miejsce to jest wyjątkowe przynajmniej z dwóch powodów, historycznego i geologicznego. To jedyne na Islandii - [Islandzkie safari](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/06/08/islandzkie-safari/) - Noc była słaba, gdyż byłam „brutalnie” traktowana przez odnóża Młodego, którego ręce wbijały mi się w żebra i łopatki, a nogi kopały mnie bezlitośnie. Nie wiem co mu się śniło, ale dzisiaj śpi u siebie, a my z Łukaszem będziemy mogli się wyspać. Dzień jednak zapowiadał się ekscytująco i obiecująco. Przed nami wielorybie safari, podczas - [Po wschodniej stronie Krainy Lodu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/06/07/po-wschodniej-stronie-krainy-lodu/) - Dzisiejszy dzień zaczynamy bardzo szybkimi śniadaniem, albowiem czeka nas spory kawałek do przejechania do pierwszej atrakcji. Prowadzi Agnieszka, wiec jest szansa, że dojedziemy przed czasem wyznaczonym przez Google :) Zatrzymujemy się spontanicznie na zdjęcie przed niewinnie wyglądającym wodospadem Rjukandafoss. Ta bestia ma jednak 139 metrów wysokości i opada wieloma kaskadami. Kolejna, planowana już atrakcja to - [„Epoka lodowcowa”](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/06/05/epoka-lodowcowa/) - Wieczorem w Skaftafell pogoda się poprawiła na tyle, by część wycieczki postanowiła przespacerować się pod lodowiec Vatnajokull, a w zasadzie jego jęzor Skaftafellsjokull. Prawie 5km przyjemnego spaceru z podbitymi rekordami prędkości, z widokiem na szczyt Hafrafell. Wróciliśmy ok 23, akurat na kolację, którą przygotował Młody z Tatą. Następnego dnia rano wczesna pobudka. O 10 startujemy - [Czarne plaże, kolorowe kaniony, niebieskie lodowce](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/06/04/czarne-plaze-kolorowe-kaniony-niebieskie-lodowce/) - Noc w Vik po raz kolejny na długo zostanie w mojej-naszej pamięci. Wiatr w porywach do 20 m/s i kaskady deszczu przez wiatr padającego poziomo. Nasz kamper o mało co nie odleciał. W środku było jednak komfortowo, a nawet gorąco, gdyż Młody się zdeponował z nami na górnym pokładzie, tak że Łukasz postanowił spać na - [Źródła, wodospady, deszcz i prysznic czyli woda, woda, woda ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/06/03/zrodla-wodospady-deszcz-i-prysznic-czyli-woda-woda-woda/) - Dzisiejszy dzień upłynął nam pod znakiem wody. Zaczęliśmy od 4 km treku do Reykjadalur, doliny, która słynie w gorących źródeł. Dla mnie to trochę podróż sentymentalna, gdyż 4 lata temu ten sam szlak pokonywałam z Mamą. Od tego czasu jednak trochę się zmieniło. Droga ubita, a trawers szerszy więc nie taki straszny i zmieniony szlak - [Wybuch Fagradasfjall](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/06/03/lawa-wulkan-prawdziwych-emocji/) - Islandia to kraina lodu i ognia, ale nic nie przygotowało nas na widok buchającej lawy z Fagradalsfjall! Ta niezwykła podróż prowadziła przez surowe, księżycowe krajobrazy, aż do samego serca erupcji. - [Skoszarowani na islandzkiej ziemi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/06/01/skoszarowani-na-islandzkiej-ziemi/) - Już dziś zaczyna się nasza podróż na Islandię. Szczególna, bo do samolotu wsiadamy po 18 miesiącach przerwy od zagranicznych wojaży, ale także dlatego, że Kraina Ognia i Lodu to miejsce wyjątkowe na mojej mapie świata i bardzo chciałam, by Łukasz ją w końcu zobaczył - niepomny na historię z wulkanem Bromo - i wpadł w - [Sentymentalne Wilno](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/05/02/sentymentalne-wilno/) - Po Łotwie, przyszedł czas na Litwę, ostatnie państwo na trasie Bałtyki 3.0. Zanim jednak przekroczyliśmy granicę Litwy, na własnej skórze chcieliśmy zobaczyć słynny kurort w Jurmala, za wjazd do którego trzeba zapłacić całe 2 EUR. Dojechaliśmy na sam koniec cypla, który jak się później okazało, latem jest miejscem spotkań nudystów. Teraz jednak było zbyt zimno, by - [Jedziemy do Rygi :)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/05/01/jedziemy-do-rygi/) - Jedziemy do Rygi, ale nie po łódzku, tylko naprawdę :) Niemniej, kolejna stolica Bałtyków musiała na nas nieco poczekać. Najpierw zatrzymał nas procentowy outlet na granicy Estonii i Łotwy, gdzie uzupełniliśmy zapasy. Potem była wspaniała plaża w okolicy Vitrupes, gdzie z jednej strony teriery mogły swobodnie pobiegać i nacieszyć się ogromną piaskownicą, a z drugiej - [Tallin czyli w sercu Estonii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/04/30/tallin-czyli-w-sercu-estonii/) - Pomysł zwiedzenia Bałtyków narodził się w 2020 roku, jednak z uwagi na pandemiczne obostrzenia wtedy nam nie wyszło. Plan postanowiliśmy w związku z tym zrealizować w kolejnym roku, ale też się nie udało. Bałtyki 3.0 w majówkę 2023 były więc ostatnią szansą, jaką daliśmy tej destynacji. Tym razem się udało. Późnym popołudniem, kiedy cała Polska - [Przez Finnmark](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/06/14/przez-finnmark-czyli-highway-from-hell/) - Przez ostatnie dwa dni przejechaliśmy przez cały Finnmark - północny region Norwegii - słynący z bardzo surowych warunków do życia, na który zdecydowało się zaledwie 1/8 norweskiej populacji. Zaczynamy od Muzeum Rytów w Alta, 6500 naskalnych rysunków z przed 6-7 tysięcy lat. Odnalezione pod koniec lat 70-tych, w 1985 roku wpisane na listę światowego dziedzictwa - [Skagen - duńskie hygge znów nas przyciąga](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/06/20/dunskie-hygge-znow-nas-przyciaga/) - W poniedziałek wieczorem dopływamy do Hirshtals, portu w północnej Danii. Szybko organizujemy sobie nocleg na kempingu, choć dopiero na drugim, albowiem - ku naszemu zaskoczeniu - na pierwszym brak było miejsc. Kjul Stranda Camping spełnił nasze oczekiwania! Położony blisko plaży pozwolił naszym terierkom na rozprostowanie łap po dwóch dniach intensywnej podróży, a nam na odtrolenie - [Geiranger i Djupvatnnet](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/06/18/geiranger-i-inne-cuda-norweskiej-natury/) - Nocleg pod Trollstigen (dosł. Drabina Trolli) zapisuje się w naszej pamięci nie tylko jako najlepszy nocleg podczas tego wyjazdu, ale jako jeden z TOP3 noclegów kamperowych ever. A kilka ich już było w naszym życiu :) Myślę, że złożyło się na to parę rzeczy: widok będący ukoronowaniem trudnego podjazdu Drogą Trolli, wspaniała dolina otoczona górami, - [Great Atlantic Road I Trollstigen](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/06/17/norweski-dzien-drogi/) - Dzisiaj był dzień dróg, albowiem w planach była Droga Atlantycka oraz Droga Trolli. Zanim jednak tam dojechaliśmy, na wąskiej drodze do Molde jakiś Niemiaszek jadący środkiem drogi kamperem z prędkością przekraczającą wyznaczony przez Norwegów limit 60km/h, walnął w nas. Huk, chwilowa niepewność co się wydarzyło i ocena szkód. Straciliśmy lewe lusterko, które dla kierowcy oznacza - [Północna Norwegia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/06/16/polnocna-norwegia/) - Dwa ostatnie dni minęły nam na przejeździe przez Nord Norge czyli północny region Norwegii, choć nazwa jest nieco myląca, bo oczywiście bardziej północny jest Finnmark. Krajobraz za oknem w zasadzie się nie zmieniał - jechaliśmy przez góry. Zmieniał się tylko charakter górskiego krajobrazu (od łódzkich wyżyn po zakopiańskie Tatry) oraz trasa przejazdu (tunel, dolina, od - [Nordkapp, spełniamy marzenia!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/06/12/nordkapp-spelniamy-marzenia/) - Dzisiaj jest ten dzień, kiedy kilkunasto- (a może nawet kilkudziesięcioletnie) marzenie Łukasza o dotarciu na Nordkapp się spełnia. Nie powiem, każda norweska destynacja to również mój kierunek, od kilku lat szczególnie, wiec nie sprzeciwiałam się temu planowi podróży :) Przejeżdżamy „resztkę” Finlandii (około 200 km) i wbijamy się w Norwegię. Pierwsze co rzuca nam się - [Finlandia - cud natury](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/06/11/finlandia-cud-natury/) - Cały weekend w zasadzie upłynął nam na przejeździe przez Finlandię. W końcu od Helsinek do granicy z Norwegią mamy ponad 1200 km do przejechania! Zatrzymujemy się na dziko, na łonie natury, w końcu Finlandia z niej słynie. Kraj jest cały zielony, więc ma się wrażenie, że przejazd przez Finlandię to jak przejazd przez gigantyczny las. - [Helsinki czyli fińska brama do Skandynawii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/06/09/helsinki-czyli-finska-brama-do-skandynawii/) - Dzisiaj kolejny etap naszej podróży - promem przedostajemy się do fińskich Helsinek. Rano szybka organizacja, spóźnić się nie możemy, więc budzimy nasze Mamuśki, które wypoczywają na wakacjach all-inclusive :) Staramy się jak możemy, by były to wakacje ich życia :) Port zlokalizowany jest jakieś 3 km od naszego parkingu, zatem dojazd nie zajmuje nam zbyt - [Bałtycki sprint do Skandynawii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/06/08/baltycki-sprint-do-skandynawii/) - Zaczęliśmy nasze długo wyczekiwane nordyckie wakacje… Wszystko na biegu, bo praca do ostatniej minuty, bo pakowanie, bo psy i ich weterynarz, bo ostatnie zakupy i w końcu załadunek kampera. Jedziemy! Początkowy odcinek naszej podróży to sprint przez Bałtyki do Tallina, albowiem musimy zdążyć na prom do Helsinek w czwartek rano. Sprint na 1000 km :) Pierwszego - [På gensyn Danmark](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/11/09/pa-gensyn-danmark/) - Dziś opuszczamy Danię. Zanim jednak to stanie, odwiedzamy jeszcze Dodekalitten (z greckiego: Dwanaście Kamieni). To projekt obliczony na 15 lat, rozpoczęty w 2010 roku, a zatem wciąż trwa. Zreszta, na 12 kamieni, w trzech brakuje wyrzeźbionych twarzy. Każdy z kamieni mierzy sobie od 7 do 9 metrów wysokości, ważąc między 25 a 55 ton. Instalacja, - [Śladami zamków Zelandii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/11/08/sladami-zamkow-zelandii/) - W poniedziałek rano opuściliśmy okolice Kopenhagi, by przez kolejne dwa dni jeździć śladami zamków położonych na duńskiej Zelandii. Ostatni rzut oka na most Øresund Broen, który prowadzi do szwedzkiego Malmø i wyruszamy w trasę. Widok tego mostu witał nas każdego dnia podczas porannych spacerów z terierami. Zaczynamy od groźnie brzmiącego Helsingør na północy Danii, gdzie - [København - piękna stolica Danii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/11/06/kobenhavn-piekna-stolica-danii/) - Kopenhaga długo nas przyzywała, ale w końcu tu dotarliśmy. Zresztą, spędzając prawie dwa tygodnie wakacji w Danii, naprawdę trudno i … nieelegancko byłoby pominąć jej stolicę. Zwłaszcza, że na kopenhaski weekend zapowiedzieli nam się goście, którzy realizują projekt (wybranych) stolic Europy :) Agnieszka i Rafał dojechali do nas z lotniska w piątek wieczorem, byśmy wspólnie - [Przez bajki Andersena do Kopenhagi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/11/04/przez-bajki-andersena-do-kopenhagi/) - Słoneczny poranek powitał nas w Odense. Pogoda postanowiła bowiem zrobić nam niespodziankę, byśmy mogli zrealizować plan rowerowego zwiedzania miasta. Teriery zostały, by pilnować kampera, a my wystawiliśmy nasze szosy, które do tej pory za darmoszkę się wiozły w garażu, i ruszyliśmy do centrum. Trasa zajęła nam całe 4 km :) Odense jest trzecim co do - [Żegnaj Jutlandio, witaj Fionio!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/11/03/zegnaj-jutlandio-witaj-fionio/) - Opuszczamy dziś kamping, który przysporzył nam tyle emocji wczoraj. Wcześniej jeszcze idziemy z terierami do fjordu, gdzie dziewczyny szukały nosem wczorajszego zająca. Dziś były jednak bez szans na jakąkolwiek ucieczkę! Jedziemy w kierunku Rosenholm Slot. Ten został wzniesiony w II połowie XVI wieku przez szlachcica Rosenkratza, którego sławę wykorzystał ponoć sam Shakespeare w Hamlecie. Ród - [Ugrząźnięty kamper, uciekający terrier](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/11/02/ugrzezniety-kamper-uciekajacy-terrier/) - Przylądek Grenen pożegnał nas słońcem, ale zanim to się stało zafundował ulewę. Taka to już jest ta duńska pogoda. Niby świeci słońce, a z nieba leje się deszcz! Zorzy wczoraj nie doświadczyliśmy, bo jej nie było. Gdyby była, pewnie byłaby widoczna, gdyż niebo było czyste. Udało nam się nawet zlokalizować Marsa i Jowisza, mały wód, duży - [Skagen, czyli na północy Danii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/11/01/skagen-czyli-na-polnocy-danii/) - Jednym z dwóch niepodważalnych punktów do zwiedzenia podczas naszej dwutygodniowej podróży po Danii jest Skagen, a w zasadzie Grenen. To takie miejsce, gdzie fale Bałtyku schodzą się z falami Morza Północnego i gdzie łączą się dwa mityczne potwory: Skagerrak i Kattegat. To też miejsce, gdzie ubóstwiany przez żeńskie fanki „Wikingów” Ragnar Lodbrok spotykał znienawidzonego jarla - [Bunkry i plaże czyli bunkry na plażach ](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/10/31/bunkry-i-plaze-czyli-bunkry-na-plazach/) - Pomysł na dzisiejszy dzień był prosty - bunkry i plaże w każdej postaci. Zaczynamy od Tirpitz Muzeum. Nazwa muzeum nieprzypadkowa, albowiem wzięła się od niemieckiego pancernika Tirpitz, największego - większego nawet od Bismarcka - jakiego kiedykolwiek wyprodukowały Niemcy. Sama konstrukcja bunkra Tirpitz tworzona dla jednej z największych baterii artyleryjskich Wału Atlantyckiego nie została nigdy ukończona, - [Nasze hygge wakacje czas zacząć!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/10/30/nasze-hygge-wakacje-czas-zaczac/) - Oj naczekaliśmy się w tym roku na zasłużone wakacje. Po kilku przesunięciach terminów z powodów od nas niezależnych, po kilku zmianach destynacji, ostatecznie wylądowaliśmy w Danii. Namiastka dalekiej Skandynawii, przyjazna psom i kamperom, mająca wiele do zaoferowania wielbicielom zamków i bunkrów, a przy tym posiadająca miejsce (Skagen), gdzie można natrafić na najbardziej kolorową zorzę polarną - [Magiczny Reykjanes](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/11/29/magiczny-reykjanes/) - Islandia, kraj ognia i lodu, jest miejscem, gdzie natura pokazuje swoje najbardziej spektakularne oblicze. To kraj, który odwiedziłam już trzy razy i ciągle mi mało. Impulsem do tej podróży była chęć zobaczenia zorzy polarnej w pełnej krasie oraz wyprawa na orki. Dziesiąta erupcja na półwyspie Reykjanes z końca listopada to wisienka na torcie. Trzeba mieć - [Samarkanda. Miasto z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/03/24/samarkanda-miasto-z-basni-tysiaca-i-jednej-nocy/) - Samarkanda to bardzo stare miasto (początki datuje się na VI w.p.n.e.), ale szybko unowocześniające się. To miasto, w którym widać wpływy perskie, arabskie, mongolskie i rosyjskie. Kiedy jednak zaczyna się zwiedzanie największych zabytków miasta, jest jak z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy! Efekt potęguje się nocą, gdy oświetlenie zaczyna podkreślać kontrast czarnego nieba i kolorowych - [Bukhara czyli oaza na pustyni Kyzył-Kum](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/03/22/bukhara-czyli-oaza-na-pustyni-kyzyl-kum/) - Dzisiaj wyjeżdżamy do Bukhara. Bliżej Turkmenistanu nie będziemy. Najpierw transfer metrem na stację kolejową Taszkient. Szybki pociąg Afrosyiob to bardzo porządny środek transportu. Każdy wagon ma swojego opiekuna, który w białych rękawiczkach sprawdza, czy aby na pewno mamy prawo wsiąść do pociągu. Opiekun ubrany jest w strój przywodzący najlepsze czasy sowieckiego imperializmu, kiedy to państwo - [Taszkient - brama do Jedwabnego Szlaku](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/03/21/taszkient-brama-do-jedwabnego-szlaku/) - Pomysł na wyjazd do Uzbekistanu urodził się w mojej głowie, kiedy kilka lat temu usłyszałam pełne zachwytu opowieści koleżanki, a sama Azja Centralna pojawiła się już na moim turystycznym radarze. Uruchomienie bezpośredniego połączenia LOT do Taszkientu, nad czym pracowała Asia oraz podprogowa presja wywierana przez mamę, spowodowały, że oto jesteśmy tutaj, pierwszy raz w całkowicie - [Bóg musi być Norwegiem!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/06/13/bog-musi-byc-norwegiem/) - Nasza refleksja po - nie pierwszej przecież - wizycie w Norwegii jest taka, że Bóg tworząc świat, musiał być Norwegiem, bo stworzył tam najpiękniejszy zakątek na Ziemi! Zwiedziliśmy blisko 50 państw i Norwegia robi jak dotąd największe wrażenie. Dwa tygodnie z hakiem szybko minęły i czas na twarde lądowanie w domu :) W ciagu tego - [Giro di Norge: Trollveggen - Malmö (Sverige)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/06/11/giro-di-norge-trollveggen-malmo-sverige/) - Ściany Trollveggen nie opuszcza się tak łatwo, nawet jeśli plany są określone i niezmienialne. Dlatego długo krążyliśmy, patrzyliśmy, podziwialiśmy i chłonęliśmy ile się dało, zanim ruszyliśmy dalej. A dalej tego dnia oznaczało Lillehammer - zimowa stolica olimpijska z 1994 roku. Nas konkretnie fascynowała skocznia narciarska, a w zasadzie dwie, na których swoje wielkie sukcesy odnieśli - [Giro di Norge: Ålesund - Trollveggen](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/06/08/giro-di-norge-alesund-trollveggen/) - Po krótkim trekking w Ljøbrekka, gdzie spędziliśmy noc, docieramy do Ålesund. To najbardziej położony na północ punkt naszej tegorocznej wyprawy. To było też moje pierwsze zetknięcie się z Norwegią dokładnie 10 lat temu, dlatego tak bardzo mi zależało, by Łukasz także zobaczył to miasto. Zwłaszcza że jest ono bardzo urokliwe. Podobnież swój wyjątkowy secesyjny charakter - [Giro di Norge: Odda - Hellesylt](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/06/06/giro-di-norge-odda-hellesylt/) - Kolejny etap naszej norweskiej podróży to odcinek między Odda a Hellesylt. Odda to popularne miejsce turystyczne, leżące na końcu fjordu Sørfjorden. Małe miasteczko, bajecznie położone i szczególne dla fanów norweskiego serialu Ragnarok. To bowiem serialowa Edda, gdzie Thor w ludzkiej postaci uzmysławiając sobie swoje boskie moce, walczy z Gigantami. Kamień węgielny pod ten projekt położył - [Giro di Norge: Stavanger - Odda](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/06/04/giro-di-norge-stavanger-odda/) - No i zeszło się znów ze 250 km, jeśli doliczyć celowe zbaczanie z głównej trasy. Zaczynamy jednak od samego Stavanger, a konkretnie słynnego Gamle Stavnager, czyli dzielnicy 173 drewnianych białych (głównie) domów, wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Kręcimy się brukowanymi uliczkami, podziwiamy minimalizm domów oraz cieszymy oczy spójnością zabudowy. Samo nabrzeże Stavanger to również - [Giro di Norge: Kristiansand - Stavanger](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/06/02/poludniowym-wybrzezem-norwegii/) - Południowym wybrzeżem Norwegii Ostatnie 36 godzin to podróż spektakularnym południowym wybrzeżem Norwegii, od Kristiansand do Stavanger, które dzieli 230 km. Niby nic się nie dzieje, bo w końcu to tylko fiordy, lasy, góry, malowniczo położone miasteczka, a jednak… Ale! Zaraz po wyjeździe z promu, którą to przeprawę nasze Dziubelki zniosły bardzo dzielnie, parkujemy po niespełna - [Giro di Norge: Skagen (Denmark)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/05/31/kierunek-polnoc/) - Uff. Pierwszy transferowy etap podróży za nami, od domu do Przylądka Grenen w północnej Danii, skąd odpłyniemy do Norwegii. Kamper pokonał blisko 1400 km, oczywiście przy sporym udziale Łukasza, który nawet jak nie mógł to i tak nie oddał kółka ;) Zrobiliśmy to w dwa dni, nocując po drodze w Niemczech, w okolicy Hamburga, a - [12 Apostołów i inne cuda ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/16/12-apostolow-i-inne-cuda/) - Po wczorajszym urodzinowym wieczorze, który odbył się bez szaleństw, jeśli nie liczyć jednego cydru i ekscytacji misiem koala na drzewie, dziś wstaliśmy jak nowo narodzeni. I dobrze, bo sporo atrakcji przed nami. Twelve Apostles Maritime Park sam się nie zwiedzi :) Strategia podjechania w najodleglejszy zakątek do tej pory się sprawdzała, więc dziś ponownie ją - [Best of 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/01/06/best-of-2018/) - Rok 2018 był pełen podróży – aż 16 razy pakowaliśmy plecaki, przemierzając Tatry, Bieszczady i wspinając się w Sokolikach oraz na Jurze. Nie zabrakło też dalszych wypraw – odwiedziliśmy Mediolan, Indie, Danię, Lofoty, Arco, Słowację, Finlandię i ponownie Norwegię. Intensywny rok, pełen wrażeń, choć niestety zakończony kontuzją po wspinaczce! - [Best of 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/01/06/best-of-2017/) - Rok 2017, choć z mniejszą liczbą wyjazdów, był pełen wyjątkowych doświadczeń – Małgosia odkrywała surowe piękno Islandii i Grenlandii, a ja szkoliłem się na off-roadowym kursie BMW w Walii. Do tego Barcelona i mecz na Camp Nou, weekendy w Szkocji i Porto – działo się całkiem sporo! - [Best of 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/31/best-of-2019/) - Rok 2019 to nasza największa podróż – po rezygnacji z pracy wyruszyliśmy w półroczną wyprawę przez 11 krajów, od Spitsbergenu po Nową Zelandię. To był czas niezapomnianych przygód, egzotycznych miejsc i spełniania marzeń! - [Best of 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/12/31/best-of-2020/) - Rok 2020 upłynął pod znakiem gór – ukończyliśmy Koronę Gór Polski, przemierzyliśmy Grań Karkonoszy i odkrywaliśmy Małą Fatrę. To także rok, w którym do naszej podróżniczej ekipy dołączyła Fifi, czyniąc każdą wyprawę jeszcze bardziej wyjątkową. - [Best of 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/12/31/best-of-2021/) - Rok 2021 to spełnienie marzeń – kamperowa wyprawa po Islandii i erupcja wulkanu na własne oczy! Do tego Dolny Śląsk, city breaki w Europie i nasz pierwszy wyjazd kamperem w Dolomity w towarzystwie Fifi i Lumy. - [Best of 2022](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/12/31/best-of-2022/) - Rok 2022 to jeszcze więcej górskich wyzwań i kamperowych przygód – od zimowych Tatr i Beskidów po letnie via ferraty we włoskim Arco. Na deser podróż po Danii i zimowy city break w Oslo, które idealnie zakończyło rok pełen wrażeń. - [Best of 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/12/31/best-of-2023/) - Rok 2023 to podróżnicza mozaika pełna kontrastów – od rowerowych tras w San Remo, przez egipskie piramidy, aż po kamperową wyprawę na Nordkapp. Nie zabrakło też górskich wędrówek i odkrywania Dolnego Śląska, który zawsze pozostaje bliski naszemu sercu. - [Best of 2024](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/12/31/best-of-2024/) - W 2024 roku podróżowaliśmy po raz pierwszy osobno – Łukasz na rowerze w Rimini, ja w Islandii i Uzbekistanie. Wędrowaliśmy po Sudetach i Karkonoszach, ale największym przeżyciem była kamperowa wyprawa po Norwegii – fiordy, serpentyny i widoki, które zapamiętamy na długo! - [Trek wokół Annapurny](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/06/trek-wokol-annapurny-podsumowanie-i-drobne-porady/) - Blisko 200 kilometrów marszu przez najwyższe góry świata, od bujnych dolin, przez mistyczne buddyjskie wioski, aż po przełęcz Thorong La (5416 m n.p.m.). Trekking wokół Annapurny to prawdziwa podróż w inny wymiar – surowa natura, majestatyczne szczyty i lokalna kultura, która zachwyca na każdym kroku. - [Eksploracja Arktyki i spotkanie z misiem polarnym](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/09/eksploracja-arktyki-i-spotkanie-z-misiem-polarnym/) - Podróż na Spitsbergen to jak wyprawa na koniec świata – surowy klimat, opustoszałe krajobrazy i lodowa cisza, którą przerywa tylko wiatr. - [Ryten i Kvalvika - surowe piękno Lofotów](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/31/in-the-ryten-of-the-day/) - Dzika plaża otoczona surowymi klifami, turkusowe wody i widok, który zapiera dech – Kvalvika Beach i szczyt Ryten to jedna z najpiękniejszych tras w Lofotach! To miejsce, gdzie surowa, norweska natura spotyka się z absolutnym spokojem - [Tongariro Alpine Crossing](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/13/pieklo-mordoru-a-pieknie-jak-w-niebie/) - 20 kilometrów przez surowe, wulkaniczne krajobrazy, obok turkusowych jezior, buchających fumaroli i majestatycznych szczytów – Tongariro Alpine Crossing to jeden z najpiękniejszych jednodniowych trekkingów na świecie! - [Nasza Korona Gór Polski](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/10/04/nasza-korona-gor-polski/) - Od Bieszczad po Sudety, od malowniczych pagórków po surowe granie – zdobywanie Korony Gór Polski to nie tylko wyzwanie, ale też okazja do odkrywania najpiękniejszych zakątków kraju. - [Zachód słońca ze wzgórza Aktau](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/18/zachod-slonca-ze-wzgorza-aktau/) - Kazachstan skrywa krajobrazy, które wyglądają jak żywcem wyjęte z Marsa. Wzgórza Aktau, czyli „Białe Góry” w Parku Narodowym Ałtyn Emel, to miejsce, gdzie czas zwalnia, a ziemia maluje się w odcieniach bieli, czerwieni i pomarańczu. - [Giro dei Tre Cime](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/09/15/giro-dei-tre-cime/) - Legenda Dolomitów, jedno z najbardziej spektakularnych miejsc we Włoszech – Tre Cime di Lavaredo to szlak, który trzeba przejść choć raz w życiu! 🏔️ Przepiękne widoki, majestatyczne turnie i krajobrazy jak z pocztówki czekają na każdym kroku. - [Rowerowe San Remo 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/01/16/wspominki-z-rowerowego-san-remo-2023/) - Rowerowy wyjazd w okolice SanRemo miałem w głowie od dawna. W końcu to właśnie tam, w bliskości tego nadmorskiego miasta rozgrywa się końcówka wyścigu Mediolan-SanRemo, zwanym przez Włochów Primavera - czyli wiosna. Ten wyścig to także jeden z 5 kolarskich monumentów, a także wspaniała historia polskiego kolarstwa i przepiękny wygrany finisz w 2017 roku przez - [Krótki wypad w Karkonosze](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/05/18/krotki-wypad-w-karkonosze/) - Trzypokoleniową linią Nowakowskich - Mama, Marcyś i ja - spędziliśmy pewien majowy weekend w Karkonoszach. Było różnorodnie i intensywnie jak na niespełna 3 dni. Spacer po Szklarskiej-Porębie Jelenia Góra Miasto malowniczo położone w Karkonoszach potrafi zachwycić. Centrum miasta zdobi urokliwy rynek, otoczony kolorowymi, historycznymi kamienicami, które przenoszą w czasie. Spacerując po mieście, uwagę przyciągają dwie - [Islandia, Reykjavik](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/06/18/islandia-reykjavik-2/) - Islandia, Reykjavík Wczorajszy wieczór spędziłyśmy w mroźnej atmosferze Hveragverdi, której temperaturę dodatkowo obniżyłyśmy zimnym piwem o 2,5% zawartości alkoholu. Dodatkowo, rozmawiałyśmy ponad godzinę z Polką, która mieszka w Islandii od 19 lat i nie zamieniłaby tego życia na żadne inne. Dziś szczęśliwa matka dwójki dzieci i żona Islandczyka, pracownica urzędu miasta w Keflaviku, przyjechała tu - [Islandia, Hveragerði](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/06/17/islandia-hveragerdi-2/) - Islandia, Hveragerði Nie bez powodu zatytułowałam ten dzień jako w poszukiwaniu słońca, albowiem wieczorem deszcz przegonił nas z ciepłego basenu, całą noc lało jak z cebra, nad ranem była zaledwie chwila bez deszczu gdzie udało nam się zagotować wodę na herbatę, a śniadanie jadłyśmy już w samochodzie. Ze względu na deszcz jak i muchy. W - [Islandia, Leirubakki](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/06/16/islandia-leirubakki/) - Islandia, Leirubakki Dzisiejszy dzień zaczął się deszczem… i chrapaniem Mamusi. Tak dosadnym, głośnym i zróżnicowanym, że miałam ochotę odciąć jej dopływ powietrza. Na szczęście ok. 5.40 lekceważąc moje próby wybudzenia jej, odwróciła się na lewy bok, dając mi 5 minut na zaśnięcie. Rano zebrałyśmy się dość zwinnie, albowiem znów siąpiło i pozostawanie w tym cokolwiek - [Islandia, Skaftafell](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/06/15/islandia-skaftafell/) - Islandia, Skaftafell Niby cudownie było się wczoraj wykąpać, położyć do normalnego łóżka, zagotować w czajniku wodę na herbatę czy wreszcie wypić drinka ze szklaneczek, ale … w aucie tak nie zmarzłam! Pogoda nam się jednak wczoraj popsuła z chwilą, gdy opuszczałyśmy plażę Reynisfjara. Żwir sypał po oczach, wiatr uniemożliwiał normalne przemieszczanie się, a i nasz - [Islandia, Vik](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/06/14/islandia-vik/) - Islandia, Vik Dzisiejszej nocy przespałyśmy 12 godzin. Mama z przerwami, ja bez. Śniadanie, podobnie jak wczorajszą kolację, zjadłyśmy z widokiem na wodospad Skogafoss. Smakowało wybornie i było sycące. A musiało być, bo przed nami wspinaczka na przełęcz między górskimi masywami, w które wcisnęły się dwa lodowce. By dotrzeć do szczytu lodowca musiałybyśmy iść przez 26 - [Islandia, Skogafoss](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/06/13/islandia-skogafoss/) - Islandia, Skógafoss Dzień zaczęłyśmy śniadaniem pod chmurką, gdzie zaserwowałyśmy sobie chleb tostowy bez opiekania, szynkę, na deser zakąszając kabanosem z Polski. Ale dobre śniadanie to podstawa,zwłaszcza jak się nie wie jakiego rodzaju atrakcje czekają Cię w ciągu następnych kilka godzin. Po zapakowaniu naszego ślimaczego vana, pojechałyśmy 3km dalej by rozpocząć trekking do gorącej rzeki. W - [Magia Oceanu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/09/19/porto-4/) - Dzisiaj wracamy, ale przed nami jeszcze połowa dnia. Jemy śniadanie w podgrupach, po czym przed 10 oddajemy klucze, zostawiamy bagaże (poza moim i Maćka), wsiadamy w tramwaj nr 1 i jedziemy nad Ocean. Dziś miała być lampa i perspektywa wykąpania się w Oceanie, ale jest zimno i mgliście... Falochron cały spowity we mgle, tak gęstej - [Wino z widokiem na zachód Słońca](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/09/18/porto-3/) - Śniadanie w podgrupach, wszak jedni chcą na słodko, inni na wytrawnie. O 10 wychodzimy do miasta. Kolejne kilometry przed nami. Zaczynamy od wieży Clerigos, będącej barokowym symbolem miasta, z której można spojrzeć na miasto z innej perspektywy. Prowadzi do niej 225 schodów. Na szczycie jednak tłum ludzi, co stanowi nie lada przeszkodę w znalezieniu optymalnego - [Raz w górę, raz w dół, czyli zwiedzanie miasta](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/09/17/porto-2/) - Pobudka o 9, szybki prysznic i wychodzimy do miasta, wcześniej jednak załatwiając resztę formalności związanych z zameldowaniem. Zaczynamy od śniadania w kafejce przy stacji kolejowej Sao Bento, która sama w sobie tez może stanowić cel zwiedzania. Budynek, w którym aktualnie znajduje się główna stacja kolejowa, był wcześniej klasztorem. Od 1900 roku jednak przejął funkcję użytkową. - [Boa noite Porto!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/09/16/porto/) - Dzisiaj startujemy do Porto. Niestety wylot jest dopiero o 20.30, więc mamy cały dzień na spokojne przygotowania. Ok. 18.30 wyjeżdżamy na lotnisko w Modlinie. Znajdujemy pozostałe 4 osoby i wspólnie przechodzimy do kontroli bezpieczeństwa. Lotnisko przeżywa prawdziwe oblężenie. Niewiele brakuje, a kolejka do kontroli wychodziłaby poza główną halę. Dotychczas się z tym nie spotkałam. Kontrola - [Svalbard 2019 - porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/12/svalbard-porady-praktyczne/) - Wyjazd: Ten wyjazd ponownie zorganizowaliśmy przez Barents.pl. W cenie wycieczki zawarty jest przelot na trasie Warszawa-Oslo-Longyearbyen-Oslo-Warszawa, noclegi, śniadania, jedna kolacja oraz wszelkie atrakcje przewidziane w programie. Do dyspozycji uczestników pozostaje ostatni dzień, który można sobie zorganizować dowolnie. Opiekę nad nami sprawował Iwo, który ewidentnie „zachorował” na Arktykę. Jego fascynacja regionem szybko nam się udzieliła :) - [Ostatnie podrygi na Spitsbergenie czyli psie zaprzęgi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/10/ostatnie-podrygi-na-spitsbergenie-czyli-psie-zaprzegi/) - Nasz ostatni dzień na Svalbardzie postanowiliśmy wykorzystać, przynajmniej w połowie, na psie zaprzęgi. Ok. 9.00 rano odebrała nas Sara, przedstawicielka Svalbard Husky, która zawiozła nas do siedziby firmy. Tam przebraliśmy się w kombinezony wiatro- i wodoodporne. Zastanawialiśmy się po co nam to, dopóki nie dojechaliśmy na miejsce. A tam, 115 psów rasy Alaskan Husky, rozlokowane - [Spieszmy się podziwiać lodowce, tak szybko topnieją ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/08/spieszmy-sie-podziwiac-lodowce-tak-szybko-topnieja/) - Dzisiaj był dla mnie wyjątkowy dzień. Rocznica moich nowych urodzin, które liczę od wypadku w Sokolikach, gdzie nieomal straciłam życie, ale i dzień, w którym przypomniałam sobie dlaczego pokochałam północne skrawki ziemi. Lodowce, humbaki, walenie i niesłabnąca nadzieja na misia polarnego. Startujemy ok. 10.00 do bazy, z której ruszamy dalej speed boat. Zanim jednak wsiadamy - [Pod białą kołdrą arktycznych gór](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/07/pod-biala-koldra-arktycznych-gor/) - Trekking górski w arktycznym klimacie rządzi się odmiennymi prawami. Tu wszystko jest możliwe, od gwałtownych zmian pogodowych zaczynając na zjedzeniu przez misia polarnego kończąc. Dziś idziemy w góry. Góry tu nie są wysokie. Najwyższy szczyt Svalbardu liczy sobie niespełna 1800 metrów, ale zaczynają się z poziomu zero, więc nie ma różnicy dla przewyższenia. 1000 w - [78°13′24″N czyli północny koniec świata](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/06/7813′24″n-czyli-polnocny-koniec-swiata/) - Naszą podróż do najbardziej wysuniętego na północ zakątka świata zaczęliśmy wczoraj lotem do Oslo. Dolecieliśmy tak późno, że czas był tylko na kanapkę z gulaszem angielskim, umycie zębów i spanie. Żeby nie było, tradycji lotniskowej stało się zadość i półtora Jamesona poszło wcześniej na lotnisku, bo przecież nikt z własnej woli nie wchodzi do samolotu - [Zorza tylko dla wytrwałych ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/01/01/7813-2/) - To pierwszy dzień nowego roku, a zarazem ostatni dzień nadziei na zorzę, po którą tu przyjechaliśmy. Nadziei, której i tak nie ma za dużo biorąc pod uwagę to, co się dzieje za oknem oraz to, co pokazują wszystkie aplikacje, z których korzystamy. Wygląda na to, że zamiast być w Norwegii w Trondheim, powinniśmy być w - [Zorzo przybywaj ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/12/31/zorzo-przybywaj/) - Dzisiejszej nocy daliśmy szansę zorzy. Wszystkie aplikacje krzyczały, że to zaledwie 20% intensywności, a z łóżek warto się zrywać dopiero przy 40%, ale pierwsze podczas naszego pobytu częściowo bezchmurne niebo zachęciło nas do opuszczenia domu w okolicy północy. Celem była plaża w Midtsandan, bo blisko i stosunkowo ciemno. I rzeczywiście zorza była. Wprawdzie widoczna tylko - [Nadzieja na zorzę wciąż jest w nas ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/12/30/nadzieja-na-zorze-wciaz-jest-w-nas/) - Dzień zaczęliśmy dziś wcześniej, w związku z czym Mirka i Asia miały okazję pić kawę na długo przed wschodem słońca :) Przed 11.00 jesteśmy już po śniadaniu i gotowi do drogi. Zaczynamy od Steinvikholm. To XVI-wieczna forteca zbudowana na półwyspie Skatval. Ta budowla jest najokazalszą zbudowaną w Norwegii w tym okresie, a do tego ma - [W nadziei na zorzę ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/12/29/w-nadziei-na-zorze/) - Dzień zaczął się późno, bo ok. 10.00, ale na szczęście słońce jeszcze nie wstało :) Śniadanie przygotowane wspólnymi siłami i jesteśmy gotowi do drogi. Zaczęliśmy od plaży Midtsandan położonej po drodze do Trondheim. Miejsce urokliwe i bardzo fotogeniczne, dające wiele możliwości fotograficznych, zwłaszcza jak ma się za modela kolesia ubranego na czerwono-żółto :) Miejsce jest - [Lofoty 2018 - porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/06/01/lofoty-2018-porady-praktyczne/) - PORADY PRAKTYCZNE: Dojazd: samolot na trasie WAW-Oslo-Bodo liniamy SAS to wydatek rzędu 850 złotych na osobę w obie strony. Prom Bodo-Mosknes to kolejne 120 złotych na osobę. Nie ma potrzeby dokonywać rezerwacji jeśli podróżuje się pieszo, bo miejsc jest kilkakrotnie więcej niż zainteresowanych. Należy jednak sprawdzać godziny wypływania promu. Norwegowie sobie nie ułatwiają i każdego - [Przez Maelstrom na Trolldalsvatnet](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/30/maelstrom/) - Nie mogłam dziś zasnąć w „nocy”, bo za oknem piękny dzień polarny wiec organizm nie dostaje sygnału że czas odpocząć. Nawet poduszka na głowie nie pomogła. Tym boleśniejszy był wiec poranek ... Po śniadanku jedziemy do portu w Reine, albowiem tam czeka na nas speed boat, na pokładzie którego mamy przepłynąć przez Maelstrom do ptasiej - [Podczas deszczu Fibaki się nudzą ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/29/podczas-deszczu-dzieci-sie-nudza/) - Wczorajszy huraganowy wiatr przyniósł deszcz dzisiaj. Wiedzieliśmy, że w górach o takim stopniu nachylenia i różnorodnym podłożu nie poszalejemy, więc plan na dziś zakładał objazd wyspy Moskenesøy. Po pożywnym śniadaniu, które stanowiła pierwsza w moim życiu owsianka, zaczynamy od końca Lofotów czyli miejscowości Å. Przygnały nas tam tradycyjnie wypiekane bułeczki cynamonowe, których niebiański smak przewinął - [Reinebringen](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/28/reinebringen/) - Obudził mnie w nocy sen o myszach. Biegały po mojej torbie i wgryzły się w buty. Chciałam się odwrócić i przytulić do Łukasza, ale dzielą nas trzy metry pokoju. No cóż, zakładam poduszkę na głowę by wysłać sygnał do mózgu, że wciąż jest ciemno i móc kontynuować sen. Wstaliśmy zaraz po ósmej. Prysznic, rozmowa na - [Dwa samoloty i prom](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/27/dwa-samoloty-i-prom/) - W sumie najkrócej tak właśnie można by opisać dzisiejszy dzień. A jednak przyniósł nam kilka nieoczekiwanych sytuacji. Pierwszego zonka zaliczyliśmy na rodzimym lotnisku w Warszawie, gdzie nadawszy bagaż rejestrowany i przeszedłszy do strefy kontroli, nasze kijki trekkingowe zostały uznane za narzędzie zbrodni i zakazano nam wniesienia ich na pokład. Na pytanie co zrobić, mądry pan - [Alesund - Gdańsk - Płock - Natolin](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/08/17/alesund-gdansk-plock-natolin/) - Zasnęłyśmy szybko. Obudziło mnie żołnierskie „Gonia, wstawaj”, a bóg mi świadkiem, że miałam ochotę poleżeć w ten niedzielny poranek. Wymeldowanie do 12, więc po co robić to o 9? Niestety, mama była nieubłagana ;) Zjadłyśmy więc pyszne śniadanie, gdzie łosoś i jakikolwiek ser był miłą odmianą dla konserwy. Zasięgnąwszy języka u recepcjonistki (pierwszy błąd tego - [Geiranger - Trollstigen - Andalsnes - Alesund](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/08/16/geiranger-trollveggen-andalsnes-alesund/) - Wyspałyśmy się, choć każda z nas przeżyła swój własny koszmar w nocy. Mamie cos się śniło, wiec dawała do pieca chrapaniem, sapaniem i pufaniem, ze obudziło to mnie i potem nie mogłam zasnąć. Przyznaje, byłam gotowa rzucić w nią poduszka, po tym jak kilkukrotne "mamuś" nie przynosiło rezultatów. Szybkie śniadanie, na które dla odmiany podano - [Geirangerfjord](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/08/15/geirangerfjord/) - Wstałyśmy o 9, by zjeść śniadanie i o 10 wyruszyć w góry. Obraliśmy szlak na Westeros Fjellet, położony 300 m n.p.m. Taka idealna trasa dla kuśtyka i emerytki:-) początek wiódł przez malowniczy wodospad, spadający hektolitrami wody w dol., aż do hotelu union, który, obok informacji turystycznej, jest najbardziej rozpoznawalnym punktem w mieście. Lata świetności ten - [Alesund - Geiranger](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/08/14/alesund-geiranger/) - Mimo pogaduszek do niemal północy i wstania o 7, wyspałam się. Dobrze, ze zasłoniłyśmy kotary, bo kiedy kładłyśmy się faktycznie spać, wciąż było jasno... Śniadanie w formie 'norweskiego' stołu i ruszamy na dworzec autobusowy. Jak na nas dwie przystało, byliśmy poł godziny za wcześnie, wiec nie miałyśmy szans zdążyć na autobus wcześniejszy, jak babcia Krysia - [Płock - Gdańsk - Alesund](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/08/13/plock-gdansk-alesund/) - Dzień zaczął się bardzo wcześnie. Wszystko po to, byśmy zdążyły dojechać do Gdańska na samolot. Podróż minęła szybko i bez żadnych autostradowych niespodzianek. Na bramkach 3 samochody, choć zgodnie z prawem Murphiego, inna bramka z 3 samochodami została szybciej obsłużona niż my. Przed 10 jednak dojechałyśmy na parking i oddałyśmy w dobre ręce nasza furę - [Islandia, Hveragerði](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/06/12/islandia-hveragerdi/) - Dziś budzik nie był mi potrzebny! Mimo zmęczenia i zaburzeń dnia z nocą, organizm sam obudził się o 9 polskiego czasu. Szybki prysznic i słabiutkie śniadanko w towarzystwie czwórki Kanadyjczyków i o 9 ruszamy w trasę. Idea tego mini kampera była fajna, ale sam samochód jest równie słaby co śniadanko. Do mazdy 6 to mu - [Islandia, Reykjavík](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/06/11/islandia-reykjavik/) - Nareszcie! Zaczęło się! Wprawdzie ruszamy na lotnisko ze słodko gorzkim uczuciem, albowiem Łukasz postanowił jednak zostać w kraju i zawziął się na te wulkany, niemniej jednak słodkości jest więcej. Zobaczę przecież jeden z najpiękniejszych krajów świata ... Lot był o czasie, bardzo spokojny, jeśli nie liczyć polskiej ekipy zaprawionej w boju i alkoholem, która na - [Zakynthos - rodzinne wakacje](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/06/01/zakynthos-rodzinne-wakacje/) - W czerwcu 2012 roku udajemy się całą rodziną na wakacje do Grecji. Miejscem, w którym spędziliśmy przeszło tydzień była słoneczna wyspa Zakynthos. Urocze miejsce, a co ważniejsze wspaniały czas, który mieliśmy wszyscy ze sobą. Jedną z obowiązkowych atrakcji wyspy jest "Zatoka przemytników", gdzie na plaży leży pozostawiony, zardzewiały już w całości, statek. Miejsce urokliwe, również - [Zakynthos - rodzinne wakacje](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/06/02/zakynthos-rodzinne-wakacje-2/) - W czerwcu 2012 roku udajemy się całą rodziną na wakacje do Grecji. Miejscem, w którym spędziliśmy przeszło tydzień była słoneczna wyspa Zakynthos. Urocze miejsce, a co ważniejsze wspaniały czas, który mieliśmy wszyscy ze sobą. Jedną z obowiązkowych atrakcji wyspy jest "Zatoka przemytników", gdzie na plaży leży pozostawiony, zardzewiały już w całości, statek. Miejsce urokliwe, również - [Zakynthos - zatoka przemytników](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/06/03/zakynthos-zatoka-przemytnikow/) - W czerwcu 2012 roku udajemy się całą rodziną na wakacje do Grecji. Miejscem, w którym spędziliśmy przeszło tydzień była słoneczna wyspa Zakynthos. Urocze miejsce, a co ważniejsze wspaniały czas, który mieliśmy wszyscy ze sobą. Jedną z obowiązkowych atrakcji wyspy jest "Zatoka przemytników", gdzie na plaży leży pozostawiony, zardzewiały już w całości, statek. Miejsce urokliwe, również - [Zakynthos - rodzinne wakacje](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/06/04/zakynthos-rodzinne-wakacje-3/) - W czerwcu 2012 roku udajemy się całą rodziną na wakacje do Grecji. Miejscem, w którym spędziliśmy przeszło tydzień była słoneczna wyspa Zakynthos. Urocze miejsce, a co ważniejsze wspaniały czas, który mieliśmy wszyscy ze sobą. Jedną z obowiązkowych atrakcji wyspy jest "Zatoka przemytników", gdzie na plaży leży pozostawiony, zardzewiały już w całości, statek. Miejsce urokliwe, również - [Zakynthos - rodzinne wakacje](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/06/05/zakynthos-rodzinne-wakacje-4/) - W czerwcu 2012 roku udajemy się całą rodziną na wakacje do Grecji. Miejscem, w którym spędziliśmy przeszło tydzień była słoneczna wyspa Zakynthos. Urocze miejsce, a co ważniejsze wspaniały czas, który mieliśmy wszyscy ze sobą. Jedną z obowiązkowych atrakcji wyspy jest "Zatoka przemytników", gdzie na plaży leży pozostawiony, zardzewiały już w całości, statek. Miejsce urokliwe, również - [Zakynthos - rodzinne wakacje](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/06/06/zakynthos-rodzinne-wakacje-5/) - W czerwcu 2012 roku udajemy się całą rodziną na wakacje do Grecji. Miejscem, w którym spędziliśmy przeszło tydzień była słoneczna wyspa Zakynthos. Urocze miejsce, a co ważniejsze wspaniały czas, który mieliśmy wszyscy ze sobą. Jedną z obowiązkowych atrakcji wyspy jest "Zatoka przemytników", gdzie na plaży leży pozostawiony, zardzewiały już w całości, statek. Miejsce urokliwe, również - [Zakynthos - rodzinne wakacje](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/06/07/zakynthos-rodzinne-wakacje-6/) - W czerwcu 2012 roku udajemy się całą rodziną na wakacje do Grecji. Miejscem, w którym spędziliśmy przeszło tydzień była słoneczna wyspa Zakynthos. Urocze miejsce, a co ważniejsze wspaniały czas, który mieliśmy wszyscy ze sobą. Jedną z obowiązkowych atrakcji wyspy jest "Zatoka przemytników", gdzie na plaży leży pozostawiony, zardzewiały już w całości, statek. Miejsce urokliwe, również - [Zakynthos - rodzinne wakacje](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/06/08/zakynthos-rodzinne-wakacje-7/) - W czerwcu 2012 roku udajemy się całą rodziną na wakacje do Grecji. Miejscem, w którym spędziliśmy przeszło tydzień była słoneczna wyspa Zakynthos. Urocze miejsce, a co ważniejsze wspaniały czas, który mieliśmy wszyscy ze sobą. Jedną z obowiązkowych atrakcji wyspy jest "Zatoka przemytników", gdzie na plaży leży pozostawiony, zardzewiały już w całości, statek. Miejsce urokliwe, również - [Grecja, wyspa, słońce i feta ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/04/30/grecja-wyspa-slonce-i-feta/) - Perspektywa wyjazdu napawała mnie radością mniej więcej do czwartku, kiedy informacja o złym stanie zdrowia taty zdominowała wszystko. Łącznie z tym, że pakowaliśmy się dosłownie na ostatnią chwilę, przy czym Łukasz wrzucał rzeczy do walizki dosłownie na 30 minut przed wyjazdem. Trochę dlatego, że zabrakło czasu - wszak mieliśmy wyjeżdżać dnia następnego o 13, a - [Błogie lenistwo](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/05/01/blogie-lenistwo/) - Szacun dla mojego męża od rana! Do północy raczyliśmy się drinkami, wprawdzie były lekkie, ale zawsze trochę alkoholu w nich było, a on wstał przed 7, by wyjść na bieganie. Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko 6 km, ale jak się do tego doda różnice poziomów, piekielny upał od rana i ostatni bieg 12 kwietnia, - [Tour de Kos Island](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/05/02/tour-de-kos-island/) - Jak na poniedziałek przystało, nastawiliśmy budziki na 6.45, ale na szczęście nie po to by iść do pracy, ale by pojechać na wycieczkę. Pogoda idealna, bo słońca brak, a w powietrzu jedyne 20 stopni. Ok. 8.20 odjechaliśmy w kierunku miasta Kos, będącego stolicą wyspy. Jak się dowiedzieliśmy, problem, który zaprzątał nasze umysły w zasadzie od - [Na dwóch kołach ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/05/03/na-dwoch-kolach/) - Dzień zaplanowany był na rowery. Umówmy się, bez górala to w tych okolicach, gdzie różnica poziomów potrafi wynieść 20%, się nie poszaleje. A my dostaliśmy rowerki miejskie, idealne na spacer po Hoi-An. Łukasz dodał do tego poranny bieg, wiec zaczęło się aktywnie. Już wyjazd z hotelu mocno zmęczył, a potem było na zmianę pod górkę, - [Zza szyby kasku ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/05/04/zza-szyby-kasku/) - Dzisiejszy dzień to również plan zwiedzania wyspy na dwóch kołach, ale już bardziej zmotoryzowanych. Wypożyczyliśmy zamówiony wcześniej skuter i ruszyliśmy w trasę objazdowa do dwóch punktów, których nie zwiedziliśmy z poniedziałkowa wycieczką. Miałam fantastyczny pomysł z tym skuterem. Po co się męczyć w aucie, kiedy można jechać i zmysłem powonienia chłonąc wyspę... Ano, ci co - [Wulkan Stefanos - wyspa Nisssiros](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/05/05/wulkan-stefanos-wyspa-nisssiros/) - Wieczór zakończyliśmy około północy, mimo iż w planach wyjazd na wycieczkę dnia następnego. ale tak to jest jak w tle gra fajna muzyka, lekki alkohol się delikatnie sączy i podgrzewa atmosferę rozmowy, a przy stoliku prezes Miedzi Legnica w piłkę ręczną i można obgadać wszystkie niedoszłe transfery z ostatnich 5 lat. Burza w nocy sugerowała, - [Ostatnie odliczanie - Kardamena w słońcu ...w końcu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/05/06/ostatnie-odliczanie-kardamena-w-sloncu-w-koncu/) - Zaczął się ostatni dzień naszych tygodniowych wakacji na greckiej wyspie Kos. Łukasz zaczął go od wybiegania. Wrócił zadowolony, albowiem od początku pobytu poprawił swój wynik o 32 sekundy na kilometr. Wprawdzie miał dziś wyjątkową motywację, ale wynik jest wynikiem. W planach plaża, choć do 11 w bluzach i szortach, bo słońce znów humorzaste, za to - [Kalimera Ateny](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/09/15/kalimera-ateny/) - Ju hu! Skończyła się praca i jedziemy na przedłużony weekend. Tym razem celem jest grecka stolica. Ateny! Trochę wstyd, że filolog klasyczny odwiedza pierwszy raz starożytną kolebkę cywilizacji 14 lat po skończeniu studiów... nigdy jednak nie jest za późno. Jedziemy tam w towarzystwie Siostry i Maćka, czyli ekipy sprawdzonej na takie wypady. Wylot z Modilna, - [O boska Ateno ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/09/16/o-boska-ateno/) - Ten, kto ma ciszę za oknem w nocy, nie wyśpi się w zgiełku budzącego się ze snu miasta. A już z pewnością gdy nad jego uchem rozbrzmiewają jakieś kościelne dzwony nawołujące do bóg wie czego. No więc 7.30 pobudka, ale pokręciliśmy się jeszcze z godzinkę z boku na bok. Śniadanie w hotelowej restauracji, gdzie podano - [Plażing, łomżing i relaxing ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/09/17/plazing-lomzing-i-relaxing/) - Wieczór poprzedni zakończyliśmy w knajpce na pobliskim placu Omonia, gdzie polako-lubiący właściciel knajpy ugościł nas pysznym jedzeniem. Plac Omonia, przed którym przestrzegały nas internetowe blogi rodaków, którzy już tam byli, faktycznie jest miejscem, gdzie kręcą się ludzie o podejrzanej profesji, krążący w tę i z powrotem z dwoma wypchanymi kieszeniami. Nie oznacza to jednak, że - [Ja tu jeszcze wrócę ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/09/18/ja-tu-jeszcze-wroce/) - Dziś ostatni dzień naszego krótkiego relaksu na Peloponezie, ale to nie znaczy, że odliczamy już do samolotu. Lot dopiero o 18, więc na spokojnie możemy zwiedzić pozostałe na mapie naszego zwiedzania punkty. Zaczynamy od Łuku Hadriana. Ten miał dzielić Ateny na starożytne i te "rzymskie", co zresztą symbolizowały napisy. Od strony Świątyni Zeusa widniało "tu - [Dzień Matki w Paryżu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/05/26/dzien-matki-w-paryzu/) - Z okazji Dnia Matki postanowiliśmy zabrać nasze mamy na krótką wycieczkę do Paryża. Poniżej krótka relacja z tego wyjazdu, niestety brak szczegółowego opisu z tego wyjazdu. `Jakoś zdjeć pozostawia również wiele do życzenia ...ale liczy się przecież wspomnienie oraz to, że nasze mamy były mega zadowolone ;-) - [Z widokiem na Wieżę Eiffela](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/05/27/6529-2/) - Z okazji Dnia Matki postanowiliśmy zabrać nasze mamy na krótką wycieczkę do Paryża. Poniżej krótka relacja z tego wyjazdu, niestety brak szczegółowego opisu z tego wyjazdu. `Jakoś zdjeć pozostawia również wiele do życzenia ...ale liczy się przecież wspomnienie oraz to, że nasze mamy były mega zadowolone ;-) Drugiego dnia kręciliśmy się wokół Wieży Eiffela, Pól - [Cannes czyli Targowisko Próżności](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/12/cannes-czyli-targowisko-proznosci/) - W dniach 12-14 marca 2019 miałam okazję wziąć udział w największych targach nieruchomościowych na świecie, które od trzydziestu już lat odbywają się w Cannes. To trzecie wydarzenie w życiu miasta, które przyciąga największą uwagę inwestorów i deweloperów z całego świata. Cannes to Cannes. Wzdłuż promenady ciągną się najbardziej ekskluzywne hotele typu Carlton czy sklepy z - [Wiedeń - dzień 1](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/06/05/wieden-dzien-1/) - Tuż przed 7 odjechaliśmy z Dworca Centralnego w Warszawie w kierunku austriackiej stolicy, gdzie zamierzamy spędzić kilka dni ciesząc się swoim towarzystwem przed czekającym nas niebawem tygodniowym rozstaniem. Pierwsze 5 godzin minęło nam niezauważenie kiedy to czytaliśmy gazety, planowaliśmy tegoroczne dalsze podróże czy tez rozmawialiśmy zwyczajnie o naszym cudownym zwyczajnym życiu. Kolejne 2 to już - [Wiedeń - dzień 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/06/06/wieden-dzien-2/) - Dziś pobudki nie było. Obudziliśmy się gdy nasze organizmy uznały ze są już wyspane. Ciekawostka jest to, ze mój organizm w dni wolne wysypia się szybciej, Łukasza natomiast w dni pracujące. No wiec to ja dziś obudziłam męża, zrobiłam mu śniadanie w rewanżu za pyszna kolacje wczoraj, i po szybkim ogarnięciu się opuściliśmy Arabelle ok. - [I znów w mieście Mozarta](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/18/i-znow-w-miescie-mozarta/) - W dniach 17-18 kwietnia miałam znów przyjemność podróżować służbowo po kolejnym europejskim mieście. Tym razem na warsztat poszedł Wiedeń. Godzinny lot o poranku i o 8 z hakiem melduję się w Wiedniu. 15 minut później taksówka zawozi mnie do hotelu Grand Ferdinand, gdzie zostawiam walizki i wraz z moim szefem idziemy na spacer, by jeszcze - [Weekend u Karkonosza](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/03/11/weekend-u-karkonosza/) - Przedłużony weekend połączony z celebracją urodzin Łukasza spędzamy w Szklarskiej Porębie. To miła perspektywa oderwania się od korpocodzienności i poszwendania po górach. Zmęczenie fizyczne zawsze dobrze robi na głowę :) W piątek podchodzimy na Szrenicę. Do wodospadu Kamieńczyk mrowie ludzi z małymi dziećmi, no ale to taka właśnie troska na popołudniowy spacer. Powyżej wodospadu szlak - [Rahmat O’zbekistan! Porady praktyczne.](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/03/25/rahmat-ozbekistan-porady-praktyczne/) - 4 dni, 96 godzin (wlot-wylot), 1200 km, 3 miasta. Tak w liczbach przedstawia się nasze ekspresowe zwiedzanie Uzbekistanu, kraju Azji Centralnej będącego niegdyś częścią Związku Radzieckiego, małego na tle niektórych ościennych sąsiadów, ale wciąż większego od Polski (447 tys. km kw. vs 312 tys. km kw.). Będąc w Bukharze dzieliło nas 100 km od Turkmenistanu, - [Wielkanoc w Izerach](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/04/01/wielkanoc-w-izerach/) - Wielkanoc w górach to już nasza tradycja. Rodzina już nawet nie zaprasza na te święta :) Tym razem padło na Góry Izerskie, które do tej pory przegrywały rywalizację o naszą uwagę z Karkonoszami leżącymi tuż obok. Bazą wypadową była stacja Orle, zimą pierwsza stacja na trasie narciarskich biegaczy, latem brama do krainy rowerzystów. Budynki Stacji - [Śnieżnik na bis!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/01/28/snieznik-na-bis/) - Mamo! Jestem z Ciebie dumna! Niewielu 70+latkom chciałoby się tłuc kilkaset kilometrów, wkładać na nagi ciężkie buty, a na plecy ciężki plecak i iść kilka kilometrów pod górę. A to tylko po to, by następnego dnia wstać na długo przed wschodem słońca i dojść na jakiś szczyt, z każdym kolejnym krokiem pokonując nie tylko metry - [Noworocznie na Dolnym Śląsku](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2024/01/06/noworocznie-na-dolnym-slasku/) - Ten wpis jest częścią serii - [Listopadowa Kłodzka Góra](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/11/04/listopadowa-klodzka-gora/) - W piękny listopadowy dzień postanowiliśmy się wybrać na Kłodzką Górę. Mała Madzia kolekcjonuje szczyty do Korony Gór Polski, więc ten w Górach Bardzkich należy zdobyć. My pamiętamy go zupełnie inaczej. 4 lata temu nie było tu wieży widokowej, a ponadto sam szczyt był z dala od szlaku. Dzisiaj krzyżują się tu szlaki, a wieża - - [Mroczne torfowiska pod Zieleńcem](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/11/03/mroczne-torfowiska-pod-zielencem/) - Fotorelacja: Mokradła, bagna czy torfowiska pod Zieleńcem. Krótki spacer z Martą i Michałem oraz terierami :) - [Odkrywamy Dolny Śląsk cz. 5](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/08/25/odkrywamy-dolny-slask-cz-5/) - Lato 2023 obfitowało w wyjazdy na południe, na nasz ukochany Dolny Śląsk. Magię regionu poczuliśmy w zasadzie od pierwszej wizyty w 2019 i od tamtego czasu nieustannie wracamy. Nie ukrywam, świdnicka baza bardzo sprzyjała spontanicznym wypadom, podczas których mieliśmy okazje eksplorować różne zakątki. Góry Wałbrzyskie Najczęściej celem górskich eskapad była Borowa, najwyższy szczyt tego pasma, - [Rodzinne miasto Płock](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/03/11/rodzinne-miasto-plock/) - Fotorelacja z marcowego spaceru po Płocuniu :) - [Bieszczady 2018 - porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/12/17/bieszczady-2018-porady-praktyczne/) - PORADY PRAKTYCZNE: Dojazd: trasa spod Warszawy to ok. 440 km, przez Radom-Starachowice-Mielec-Krosno-Komańcza-Cisna-Wetlina, zajęła nam 6.5 godziny w jedną stronę oraz 8 godzin w drodze powrotnej. Nie natrafiliśmy na żadne spowolnienia, ale są to drogi jednopasmowe więc wystarczy jeden kierowca, który jedzie wolniej niż dopuszczają przepisy, by droga ciągnęła się w nieskończoność. Nocleg: w Gościńcu Horb w - [Kraje, w których stanęła stopa Fibaków](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/01/07/panstwa-ktore-odwiedzilismy/) - [Majówka start!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/27/majowka-start/) - Zaczynamy majówkę :) Celem jest Kotlina Kłodzka, w której nigdy nie było okazji zatrzymać się na dłużej, a ponoć oferuje sporo atrakcji. Od kopalni złota, przez ogród bajek, jaskinie, po twierdze i podziemne miasta. No i są jeszcze góry. Izerskie, Sowie, Bystrzyckie, Kaczawskie, Orlickie ... jednym słowem Sudety :) Bazą wypadową podczas pierwszej części naszego - [Wolarz (852 m n.p.m. Góry Bystrzyckie) ](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/12/12/wolarz-852-m-n-p-m-gory-bystrzyckie/) - Hmm… znów Polanica! Tym razem tylko my i dwa psy :) Przyjechaliśmy w piątek późnym wieczorem, a to oznacza, że weekend mamy na przyjemności :) Dziś zabraliśmy pieski na Wolarz w Górach Bystrzyckich. Niby taka zmarszczka, 850 parę metrów, ale momentami pot po plecach sunie przy dość stromym podejściu. Pieski sobie dobrze radzą, biegają, wąchają, - [Wolarz na rozgrzewkę](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/12/28/wolarz-na-rozgrzewke/) - Przyjechaliśmy do Polanicy mając przynajmniej kilka celów do zrealizowania. Dokończenie projektu Polanica Residence, kilkukrotne wyjście w góry oraz spędzenie Sylwestra i przywitanie Nowego Roku w gronie przyjaciół. Razem z Młodym i Marcelem, w towarzystwie Michała i trzech psów udajemy się na spacer na Wolarz. Górka znana nam z poprzednich wejść, niemniej dla chłopców zaplanowałam coś ekstra. - [Przedświątecznie, polanicko ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/12/19/przedswiatecznie-polanicko/) - W tygodniu przedświątecznym postanowiliśmy skorzystać z uroków pracy zdalnej łącząc weekendowe aktywności w Sudetach z pracą w tygodniu, w opustoszałym o tej porze roku uzdrowisku polanickim. Teriery miały okazję eksplorować ponownie Park Zdrojowy, pobliski Szlak Serca czy pętelkę Polanica-Piekielna Góra-Polanica, a my mieliśmy szansę złapać nieco ruchu i świeżego powietrza. Środowy wieczorny spacer zajął nam - [Odkrywamy Dolny Śląsk (cz.2)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/05/01/odkrywamy-dolny-slask-cz-2/) - Każdy powód jest dobry, by wrócić na Dolny Śląsk. Tym razem dostarczył go Młody, którego zainteresowanie kolarstwem szosowym przywiodło go do Sobótki, gdzie 2 maja ma się odbyć wyścig Ślężański Mnich, inaugurujący sezon kolarski 2021. My wraz z nim, wszak Łukasz nie mógłby odpuścić tych 20 sekund, kiedy to będziemy go widzieć na starcie i - [Odkrywamy Dolny Śląsk (cz.1)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/04/24/odkrywamy-dolny-slask-cz-1/) - Nasza fascynacja Dolnym Śląskiem jest faktem. Teraz próbujemy zarazić nim innych. Padło na moich rodziców, z którymi spędziliśmy weekend w Polanicy-Zdrój, a która od kilku miesięcy jest naszą bazą wypadową do zwiedzania tego pięknego zakątka naszego kraju. Aktywności weekendowe podzieliliśmy na zwiedzanie twierdzy Srebrna Góra oraz kilkugodzinny wypad w Gór Stołowe. Twierdza Srebra Góra reklamuje się - [Zimowe szaleństwa w Górach Izerskich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/03/05/zimowe-szalenstwa-w-gorach-izerskich/) - Ferie zimowe spędziliśmy w Szklarskiej Porębie, która stała się z wspaniałą bazą wypadową dla naszych aktywności. Z jednej strony wykorzystaliśmy bliskość Jakuszyc, znanego ośrodka narciarstwa biegowego na Dolnym Śląsku. Z drugiej strony bliskość szlaków wypadowych w Góry Izerskie, które eksplorowaliśmy na nogach, w towarzystwie naszych dwóch wiernych terierek. Jakuszyce dzieli od Szklarskiej Poręby jakieś 10 - [Odkrywamy Dolny Śląsk (cz. 3)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/05/20/odkrywamy-dolny-slask-cz-3/) - Ostatnie kilka tygodni spędziliśmy na Dolnym Śląsku w różnych rodzinno-przyjacielskich konfiguracjach, albowiem los sprawił, że mamy niewielką miejscówkę w Świdnicy. Świdnicy, która leży u styku dwóch kotlin (Kłodzkiej i Jeleniogórskiej), a która jest bramą do Dolnego Śląska i która nas absolutnie urzekła :) Między pracą nad samym mieszkaniem, znaleźliśmy chwilę czasu, by poeksplorowć niektóre zakątki - [Powrót na niziny](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/14/powrot-na-niziny/) - Marzyło mi się dziś jeszcze wejście na sam Zawrat, ale brakowało chętnych. Łukasza bolało kolano, Mike i Lucy mieli w nogach 11 godzin spaceru po Orlej Perci wczoraj, a i sam Zawrat widzieli. A zatem musi poczekać do następnego razu. W górach najpiękniejsze jest to, że są i że za mojego życia nie znikną. Śniadanie, - [Orlą Percią](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/13/6211-2/) - Pobudka o 5. Pod wieloma względami to nie była dobra noc. Regeneracja nie nastąpiła ani tak szybko jak byśmy chcieli ani do oczekiwanego poziomu. Jednak wiek robi swoje, choć nie jeszcze mamy prawa za bardzo narzekać. Mimo to wstaliśmy o 5.15. Szybka poranna toaleta, żarcie liofilizowane podane na śniadanie. Wszak kuchnia czynna dopiero od 7.30. - [Klątwa Kościelca przełamana](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/12/klatwa-koscielca-przelamana/) - Udało sie! Wlazłam na Kościelec, przełamując tym samym psychologiczną barierę, która tkwiła w moje głowie od maja. Ale od początku ... Ok. 9 rano opuściliśmy Trafo Base Camp w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i ruszyliśmy w kierunku Zakopanego. Razem z nami pół Polski, bo przejechanie 180 km zajęło nam aż 4 godziny. Cudem zaparkowaliśmy w okolicy COS - [Kościelec na deser i odchodne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/13/tatry-dzien-3/) - Niedziela, 13 maja 2018 Dzisiaj obudziło nas piękne słońce. Tak piękne, że wstaliśmy przed budzikiem. Plan był taki, by przed powrotem do domu jeszcze trochę połazić po tych Tatrach. Zjedliśmy śniadanie najwcześniej jak się tylko dało, Marian z ekipą do nas dołączyli i jeszcze przez chwilę wymienialiśmy opinie na temat różnych tras, poziomów skomplikowania i - [Orlą Percią pomiędzy Granatami](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/12/tatry-dzien-2/) - Sobota 12 maja 2018 Odpocząć też trzeba umieć, więc pospaliśmy do 8.00. Na śniadanie jajecznica. W końcu nie ma to jak solidna porcja białka z rana :) Spakowani na całodzienny marsz, wychodzimy ok. 9.30 w kierunku Czarnego Stawu. Kierunek Granaty. Dla mnie to kompletna nowość. Naprawdę wysokie góry. Nie jestem przekonana, ale chyba pierwszy raz - [Wyrównane rachunki z Przełęczą Karb ;-)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/11/tatry-dzien-1/) - Piątek, 11 maja 2018 Ach! Więc to już. Budzik dzwoni o 4 nad ranem. Na szybciora ubieramy się w ciuchy przygotowane dnia poprzedniego, kiedy to skrupulatnie wyposażaliśmy nasze plecaki w niezbędny ekwipunek górski. Wyjadamy resztki z lodówki i tuż przed 5 rozpoczynamy wcześniejszy weekend, z premedytacja wyłączając służbowe telefony komórkowe. Wszak w górach ciężko o - [Wielkanoc w Karkonoszach](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/04/11/wielkanoc-w-karkonoszach/) - Wielkanoc poza domem to nasza wieloletnia tradycja, do której zdążyliśmy już chyba przyzwyczaić nasze Mamy - prawda? :-) Kilka razy były góry (Tatry i pasma Beskidu), było kilka innych (nie górskich) destynacji. W tym roku postawiliśmy na Karkonosze i schronisko Samotnia jako bazę wypadową, malowniczo położoną w Kotle Małego Stawu na wysokości niespełna 1200 m. - [Egipt - z wizytą u faraonów](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2023/02/06/egipt-z-wizyta-u-faraonow/) - Ostatni weekend spędziliśmy z przyjaciółmi w Egipcie. Uznaliśmy, że trzeba zobaczyć piramidy dopóki stoją. Bo to, że stoją tam od tysięcy lat nie oznacza przecież, że za rok również będą. Dogodny godzinowo transfer w czwartkowe popołudnie sprawia, że tuż po 22 miejscowego czasu jesteśmy w Kairze. Chwila na znalezienie naszego hotelowego kierowcy i jedziemy do - [Oslo czyli do dwóch razy sztuka ;)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/12/06/oslo-czyli-do-dwoch-razy-sztuka/) - Pierwszy grudniowy weekend spędziliśmy w norweskiej stolicy. Oslo było na naszej liście już od jakiegoś czasu, łącznie z tym, że rok temu mieliśmy kupione bilety, ale zamiast do samolotu trafiliśmy do łóżek powaleni koronawirusem. Dogodne połączenie lotnicze sprawiło, że o 19 lądujemy na Gardermoen, a dzięki jeszcze dogodniejszemu połączeniu kolejowemu, o 19.30 jesteśmy w hotelu. - [Nasze krótkie włoskie wakacje](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/09/10/nasze-krotkie-wloskie-wakacje/) - Początek września to dobry czas na spontaniczny wyjazd. Tym razem na cel obieramy znane nam Arco, w którym zakochaliśmy się jakieś 4 lata temu. Razem z dwoma terrierami ruszamy kamperem na kilka dni aktywności w dolinie rzeki Sarca, blisko jeziora Garda i u podnóży Dolomitów. Podróż zajmuje nam półtora dnia (16 h) z przystankiem w - [Łysica czy Góra Agaty?](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/08/08/lysica-czy-gora-agaty/) - Pomysł na powrót w Świętokrzyskie wyniknął z faktu, że nasze zdobycie Korony Gór Polski, zwieńczone wejściem na Skrzyczne w sierpniu ubiegłego roku, zostało „zakwestionowane” właśnie z powodu Łysicy :) W międzyczasie bowiem okazało się, że Łysica została zdetronizowana przez położoną 15 minut dalej Górę Agaty, choć obie notują wysokość 614 m n.p.m. Ponieważ my zdobyliśmy - [Dolomity, przybywamy! ](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/09/11/dolomity-przybywamy/) - aczynamy wakacje! Przekładane, odkładane, kombinowane, długo wyczekiwane. Jedziemy kamperem w Dolomity, gdzie według oryginalnego planu, mieliśmy pochodzić po via ferratach, ale z uwagi na zmianę planu - zabranie psów - via ferraty nie będą głównym punktem programu. Podróż zajęła nam 26 godzin, z przestankiem na noc na stacji paliw pod Zgorzelcem. Plan był ambitniejszy, ale - [Giro del Col Rosa ](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/09/12/giro-del-col-rosa/) - erwową końcówkę podróży zakończyliśmy relaksującym spotkaniem z naszym przyjacielem Jackiem. I snem, który złagodził trudy podróży. Nawet „dziewczyny” spały do 8.30 bez jojczenia :) Śniadanie zjedliśmy z widokiem na masyw Fiames i Monte Cristallo. Słońce spotęgowało efekt potężnych ścian, które wyrosły przed naszym oknem z samego rana. Wczoraj wieczorem było już ciemno, więc niewiele widzieliśmy, - [Giro di Cianderou](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/09/13/giro-di-cianderou/) - Psy nam wczoraj padły do tego stopnia, że nawet wieczorny spacer nie wywołał zwyczajowego entuzjazmu. No cóż, nikt nie przyjechał tu odpoczywać, nawet one :) Dziś udało mi się przekonać Łukasza na kolejną 12-kilometrową pętelkę. Udało mi się, gdyż podczas wczorajszej drogi powrotnej zarzekał się, że następnego dnia tylko lajcik. I oczywiście, wszystko po to, - [Tre Cime di Lavaredo](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/09/14/tre-cime-di-lavaredo/) - Dzisiaj opuszczamy nasz camping Olympia w pobliżu Cortiny, albowiem dalszy plan jest na Tre Cime. Najpierw jednak chcemy zobaczyć samą Cortinę d’Ampezzo, która jest stolicą sportów zimowych w Dolomitach. W końcu włoskie miasteczka mają swój urok, nawet jeśli to jest bardziej tyrolskie niż włoskie. Nasz plan jednak pali na panewce z bardzo prostego powodu. W - [Lago di Braies i winnice doliny Isarco](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/09/16/lago-di-braies-i-winnice-doliny-isarco/) - Przeglądając wczoraj prognozy pogody już wiedzieliśmy, że pobyt w Dolomitach się kończy, zwłaszcza że zapowiadane od tylu dni deszcze zaczęły się w końcu pojawiać w rzeczywistości. Opuszczamy więc super kamping Olympia w Dobbiacco i jedziemy w kierunku Lago di Braies. Jest to przepiękne jezioro o turkusowej tafli wody, położone w dolinie Pusteral. W strugach deszczu - [Wielkanoc w Tatrach](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/04/17/wielkanoc-w-tatrach/) - Wielkanoc w górach stała się naszą tradycją, chyba już nawet zaakceptowaną przez rodzinę. Wprawdzie pandemia sprawiła, że rezerwacja Wielkanocy w Dolinie Roztoki musiała odleżeć dwa lata, ale z tym większą przyjemnością pojechaliśmy tam teraz. Na ogół ktoś nam towarzyszy, najczęściej MMMsy! Tak było i tym razem! Spotkaliśmy się w czwartek wieczorem na parkingu na Łysej - [Ta cholera Radziejowa ;)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2022/02/19/ta-cholera-radziejowa/) - Przyszedł czas na odczarowanie Radziejowej, najwyższego szczytu w paśmie Beskidu Sądeckiego. Poprzednim razem, a było to w kwietniu 2019 roku, zapamiętaliśmy ją jako 1200 metrów podejścia we mgle, śnieżycy, wietrze, a nawet zawiei, przez drzewa, konary, śnieg po kolana. Dała nam wtedy popalić. Tym razem zaczynamy w pięknym słońcu, które będzie nam towarzyszyć do końca - [A Polish man in England](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/08/03/a-polish-man-in-england/) - Celem wyjazdu był 2-dniowy kurs off-rodowej jazdy na motocyklach, który w ramach swoich 40-tych urodzin zorganizował Mke. Byłem naprawdę zaszczycony, że dostałem zaproszenie, bo byłem jedyną osoba spoza jego najbliższej rodziny (tata, brat oraz szwagier). Ale zanim udaliśmy się na kurs, który organizowany był w środkowej Walii, musieliśmy jakoś dostać się na wyspę. Najszybszym i - [Legoland dzień 2 / Wyjazd](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/03/legoland-dzien-2-wyjazd/) - 3 maja 2018 Legoland dzień drugi. Poprzedniego wieczoru dość dokładnie nakreśliliśmy plan zwiedzania oraz uzgodniliśmy priorytety. Zaczęliśmy od nawiedzonego domu, gdzie zgubiliśmy się w labiryncie luster oraz pozwoliliśmy doktorowi Frankenstein zrzucić nas z 15m w dół. Osobliwe doświadczenie, choć z uwagi na trwającą aktualnie pasję wspinaczkową, warte przeżycia. Kolejny był Draken w Zamku Lego Nexoknights. - [Legoland dzień 1](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/02/legoland-dzien-1/) - Witaj przygodo! Hasło Legoland powoduje, że w trybie błyskawicznym chłopcy wstają, myją zęby się ubierają. Śniadanie serwowane przez hotel też znika w mig. I nikogo nie trzeba namawiać do jedzenia :) 9.30 wyjeżdżamy spod hotelu, a i tak stoimy już w korku do parkingu przez Legolandem. Potem w kolejce do wejścia. A następnie strategicznie idziemy - [Givskud Zoo](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/05/01/givskud-zoo/) - Pogoda do bani. Zatem zmiana planów. Zamiast Legolandu - ku niepocieszeniu dzieci - pojechaliśmy kolejne 30 km w kierunku Givskud Zoo. Można by rzec, że zoo jak zoo, i nic ciekawego tam nie zwiedzimy. A jednak udało nam się zaskoczyć i małolatów i sami byliśmy pod ogromnym wrażeniem miejsca. Niby wszystkie zwierzęta już widzieliśmy, razem - [Billund przyjazd](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/04/30/billund-dzien-1/) - 30 kwietnia 2018 Wraz z rozpoczęciem się nowego dnia rozpoczęliśmy naszą przygodę Lego. Z punktualnością co do sekundy niemalże spotykamy się z Agatą i Michałem i ok. 1.45 wyruszamy we właściwą drogę. 1100 km do Billund zrobiliśmy w 11 godzin, z uwzględnieniem co dwugodzinnych przestojów na tankowanie i toaletę. Chłopcy albo spali albo grali na - [Finlandia 2018 - porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/18/finlandia-2018-porady-praktyczne/) - PORADY PRAKTYCZNE: Transfer: Samolotem do Kajaani z przesiadką w Helsinkach. Niestety lotów krajowych jest mało, więc może się okazać, że w Helsinkach trzeba będzie poczekać kilka godzin. Koszt biletu to 1,150 PLN na osobę. Dojazd z / na lotnisko: w ramach wykupionego pakietu, gospodarz zagwarantował nam transfer za 300 EUR na 6 osób. Biorąc pod - [Podsumowanie "łowów"](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/18/z-wizyta-u-niedzwiedzia-brunatnego-dzien-4/) - Scenariusz z ubiegłej nocy się powtarza. Urozmaicamy sobie czas w różnorodny sposób w czatowniach w oczekiwaniu na zwierzęta. Żadne jednak nie przychodzi do rana. Zgodnie z panującymi zasadami, o 7 rano pakujemy cały sprzęt i niespiesznie wracamy do "hotelu". Tam śniadanie, szybki prysznic, ostatni rzut oka na otoczenie, które uspokaja rozszalałe zmysły i tuż po - [Oko w oko z Georgem 1](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/17/z-wizyta-u-niedzwiedzia-brunatnego-dzien-3/) - O 7 nad rano pozwolono nam opuścić czatownię. Pierwsze kroki kierujemy do toalety, kolejne do stołówki. Podczas śniadania wymieniamy się spostrzeżeniami, znów się naradzamy i doradzamy w zakresie sprzętu i ustawień. Przeglądamy zdjęcia. Każdy ma przynajmniej kilka, z których jest bardzo zadowolony. Przed obiadem decydujemy się jeszcze na czatownię, z której można obserwować ptaki. Mysz, - [Pierwsze spotkanie z misiem](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/16/z-wizyta-u-niedzwiedzia-brunatnego-dzien-2/) - Dzień wykorzystujemy na regenerację i eksplorację najbliższego terenu. Ostatnie sprawdzenie sprzętu i narady oraz porady dotyczące ustawień czasu, przysłony oraz ISO, a wszystko po to, by móc zrobić choćby to jedno wymarzone zdjęcie. Ok. 17.00, po krótkim instruktarzu przewodnika wyruszamy w ciszy, w kierunku czatowni. Te są dwuosobowe i jak na moje amatorskie oko, dość - [Podróż do krainy niedźwiedzia brunatnego](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/15/z-wizyta-u-niedzwiedzia-brunatnego-dzien-1/) - Finlandia i jej rejon w okolicy Kuhmo nad jeziorem Erilampi, będącym jednym z prawie stu dziewięćdziesięciu tysięcy jezior leżących na terenie tego kraju, jest naszą kolejną destynacją. I zaskakująco, nie przyjechaliśmy tu się wspinać czy łazić po górach, ale po to by spędzić kilka nocy w czatowniach, mając nadzieję na fotograficzne polowanie na niedźwiedzia brunatnego, - [Home, sweet home](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/05/07/home-sweet-home/) - Zebraliśmy się z kempingu ok. 10.30. Odcinek trasy do Lubljany jest najmniej przygotowany, albowiem nasza nawigacja nie obsługuje Słowenii, liczymy więc na mapy papierowe. W ostateczności liczymy również na możliwość porozumienia się ze Słoweńcami, którzy sa przecież Słowianami. Z małymi przygodami jak brak benzyny, dodatkowa runda obwodnica miasta, słabe mapy czy wreszcie rozkopane drogi, dotarliśmy - [Lubljana](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/05/06/lubljana/) - Ok. 10.30 opuściliśmy kemping i udaliśmy się w kierunku centrum miasta. Bez problemu znaleźliśmy parking. Zwiedzanie zaczynamy spacerem wzdłuż rzeki, gdzie według przewodnika, jest najwięcej zabytków Lubljany. Samo miasto nie zrobiło na nas specjalnego wrażenia. Może, gdybyśmy wcześniej nie widzieli Warszawy, Krakowa, no i kolejność Werona – Lubljana była odwrotna. Może wtedy. Zakupiliśmy kartki i - [Spacer po wyspach i kanalach](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/11/22/spacer-po-wyspach-i-kanalach/) - Mniej więcej o 1.12 w nocy z piątku na sobotę miałam ochotę się poddać i przestawić zegarek z 3.30 na nigdy. Myśl, czy aby na pewno wszystko spakowałam oraz konieczność zaśnięcia na zawołanie przyniosły odwrotny skutek. O 3.30 wstałam jednak... jak śnięta ryba... wszystko w wielkim napięciu i na ostatnia chwile, ale udało nam się - [To cóż że ze Szwecji ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/11/23/to-coz-ze-ze-szwecji/) - Dzień zakończyliśmy spacerem po Gamla Stan, czyli Starym Mieście, w którym po zmroku nie było już prawie nikogo. Ludzie siedzieli w knajpkach i sączyli gorącego glogga, a z zaułków wydobywał się nieśmiało zapach marihuany, znaczy Szwedzi normalni ludzie :-) wróciliśmy do naszego "pokoju" zahaczywszy wcześniej o sklep gdzie kupiliśmy sobie 4 lekkie ciderki, po których - [Off Road Skills by BMW](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/08/04/off-road-skills-by-bmw/) - Celem naszego wyjazdu była środkowa Walia, a dokładniej niemożliwa do wymówienia przeze mnie miejscowość Ystradgynlais, czyli miejsce, gdzie swoją siedzibę ma BMW Mottorad Off Road Skills. Właścicielem szkoły jest Simon Pavey, który posiada nie tylko niesamowite doświadczenie ale i niespotykany dar dzielenia się swoją wiedzą z kursantami. Simon ukończył najtrudniejszy rajd na świecie Dakar, aż - [Powrót ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/07/23/powrot/) - Pożegnawszy się z właścicielami domu, którzy odebrali od nas klucze o 9.30, wyjechaliśmy w drogę powrotną. Ta, z dwoma dużymi pit-stopami na granicy węgiersko-słowackiej oraz już w Polsce za granicą, zajęła nam 11 godzin. Najgorszy był przejazd przez Czechy, gdzie nie tylko czas przejazdu spowalniały roboty drogowe, to jeszcze jakieś 20 minut straciliśmy w giga - [Ostatni dzień ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/07/22/ostatni-dzien/) - Pierwsza połowa dnia to zajęcia w podgrupach. Łukasz z Piterem wyjechali rowerami o 7 rano na 80km pętelkę wokół Balatonu (Zamardi - Siofok - Balatonfured - Tihany - Zamardi) i po 5 godzinach wrócili delikatnie zmęczeni. Mama i ja ok. 7 rano również wyjechałyśmy na 17 km przejażdżkę do Siofoku i z powrotem. Wypożyczone rowery - [Lampa ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/07/21/lampa/) - Dzień rozpoczęliśmy od 23 km zrobionych na trasie Zamardi-Siofok-Zamardi. Jechało się bardzo dobrze, zwłaszcza że trzeba było rozruszać mięśnie po wczorajszym parku linowym. Siofok dziś bardziej przypomniał mi miejsce, które pamiętałam z 2004 roku. Znalazłam tę 'promenadę', która okazała się być wąskim kamiennym molo prowadzącym do małej latarni morskiej. Po śniadanku jak zwykle plaża, a - [Jo napot Park Liniowy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/07/20/jo-napot-park-liniowy/) - Słońce zapodało ostro, ale my postanowiliśmy spędzić aktywnie ten dzień, zwłaszcza że dzisiaj z premedytacją odpuściliśmy rowery. Całą familią wybraliśmy się więc do parku linowego, gdzie w zasadzie tylko Łukasz i Lena odpuścili sobie podniebne wspinaczki. Marcel wybrał się na trasę dla dzieci i przy aplauzie rodziców przeszedł wszystkie zaplanowane dla dzieci trasy. Rafałek poszedł - [Buon giorno ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/07/19/buon-giorno/) - Dzień upłynął nam pod znakiem nic nie robienia, albowiem poszliśmy na plażę, by spędzić spokojny dzień nad Balatonem ... Były więc szaleństwa w wodzie, delikatne piwkowanie (jesteśmy odpowiedzialnymi dorosłymi, zarówno względem dzieci jak i słońca), gra w piłę i rozmowy do nocy. Lunch zjedliśmy w pobliskiej knajpce Mauru, gdzie przywitało i towarzyszyło nam przez zały - [Słońce, plaża i lodowaty Balaton ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/07/18/slonce-plaza-i-lodowaty-balaton/) - Dzisiejszy dzień zaczęliśmy z mężem wcześniej, bo zdecydowaliśmy się na 20 kilometrową jazdę na rowerze do Siofoku i z powrotem. Wzdłuż Balatonu biegnie trasa rowerowa (Balaton Korut), która w niektórych miejscach potrafi być zdradziecka, a wręcz niebezpieczna. Pomijam fakt, że oznakowanie wymusza myślenie poza schematem, to jeszcze w niektórych miejscach biegnie pod prąd, do której - [Pada sobie deszczyk, pada sobie równo ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/07/17/pada-sobie-deszczyk-pada-sobie-rowno/) - Noc minęła szybko i bez żadnych zakłóceń! Musieliśmy w końcu odespać nieprzespaną noc! Gdyby tylko Lenka nie rozdarła się tak mocno i dała pospać jeszcze chłopcom... A potem jeszcze rozdarł się wujek i ciocia i musieliśmy wszyscy wstać :) Po śniadanku postanowiliśmy wyruszyć do parku rozrywki w Balatonboglar, tak by chłopcy mieli jednak jakąś atrakcję - [Szmergesz, szmergesz czyli wakacje na Węgrzech zaczęte...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/07/16/szmergesz-szmergesz-czyli-wakacje-na-wegrzech-zaczete/) - Nieważne jak długo człowiek by się pakował, i tak zapomni czegoś w ostatnim momencie. A najzabawniejsze jest to, że później się okaże, że wcale tego nie potrzebował... W każdym razie, zapakowani po sam sufit wyjechaliśmy z Łodzi około północy. Odebraliśmy Rafałka, a pół godziny później spotkaliśmy się z resztą wycieczki na Macu w Piotrkowie. Jechaliśmy - [Wszystko co dobre ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/08/15/wszystko-co-dobre-2/) - ... kiedyś się kończy! Zebraliśmy sie dzisiaj szybko i ok. 9 opuściliśmy nasza bazę nad Balatonem. Do Łodzi, gdzie rozdzieliliśmy się, dotarliśmy ok. 20, skąd reszta wycieczki ruszyła w kierunku Płocka. Kilka słów podsumowania: miejscówka znakomita, 200 metrów od wody, cały dom z pięknym ogrodem tylko dla siebie. Brakowało jedynie dostępu do internetu, bez którego - [Ostatni taki dzień ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/08/14/ostatni-taki-dzien/) - Ostatni dzień naszego pobytu spędziliśmy kumulując atrakcje dla wszystkich. O 11.30 byliśmy już w Heviz, gdzie przez 3 godziny męczyliśmy nasze ciała w siarce. Czasem trudno było odróżnić czy ten konkretny zapach siarki to woda z jeziora czy to chłopcy dorzucali coś od siebie. Wyposażeni w koła ratunkowe, łącznie z mamą i Marcelem, który skutecznie - [Znów nad Balatonem ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/08/13/znow-nad-balatonem/) - Dzisiaj był dzień nad jeziorem. Do połowy dnia bawiliśmy się w podgrupach. Mama wypożyczyła rower i postanowiła w południe w temperaturze 40 stopni zwiedzić okolice. Wróciła po godzinie ledwo zipiąc. Natalia i Piter zabawiali się w domku, a my z chłopcami znów szaleliśmy w jeziorze. Trudno opisać rożne konfiguracje czy komitywy. Faktem jest, że Rafałkowi - [Okiem kuracjusza](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/08/12/okiem-kuracjusza/) - Dzisiaj wyjazd do Heviz, 25 km od Balatonmariafurdo. W tym miejscu występują naturalne termalne źrodła. Zakupiliśmy pobyt w sanatorium na 5 godzin, z którego chyba mimo wszystko najbardziej była zadowolona mama. W końcu jak ci siarka nie pomoże, to nic nie pomoże. Woda na głębokości od 1,5 do 38 m okala kompleks budynków sanatoryjnych, w - [Krótka lekcja historii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/08/11/krotka-lekcja-historii/) - Można by się pokusić, że wpadliśmy w pewną rutynę, bo znów dzień zaczęliśmy od kawy w ogrodzie nie poprzedzonej bieganiem. Jakkolwiek, plany na dzisiaj były inne niż jezioro. Wybraliśmy się bowiem do Keszthely na zwiedzanie zamku Helikon należącego onegdaj do rodziny Festetics, którzy zaczęli go budować od 1745 roku. Obecnie to kompleks pięciu budynków ze - [Relaks trwa dalej](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/08/10/relaks-trwa-dalej/) - Najpiękniejsze w tego typu wakacjach jest to ze możemy je spędzać dokładnie jak chcemy. Zaczynamy wiec dzień od kawy w ogrodzie (plan pobiegania znów spalił na panewce), chłopcy pałaszują tosty z nutellą, a potem pakujemy się nad jezioro. To pierwszy z wielu dni kiedy będę musiał słońcu dojrzeć prosto w twarz, ale dam radę. Rozkładamy - [Odpoczynek czas zacząć](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/08/09/odpoczynek-czas-zaczac/) - Dzień zaczął się dla nas ok. 8.30, jakieś dwie godziny po tym jak zadzwonił budzik, który miał nas poderwać do porannego biegu. Niestety, dziś nam się nie udało :) Zjedliśmy śniadanie w pięknie nasłonecznionym ogrodzie, wypisaliśmy włoską kawę z węgierskiego zaparzacza i całą wesołą gromadka ruszyliśmy nad jezioro. Tam o 11 były już dzikie tłumy. - [Podróż nad Balaton](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/08/08/podroz-nad-balaton/) - Opuściliśmy Łódź ze wszystkimi na pokładzie o 1 w nocy. Na BP spotkaliśmy się z reszta i ruszyliśmy w drogę. Podróż byłaby dość monotonna, na zasadzie tankowanie, kawa, siku, przekąska, gdyby nie pomysłowość mojego brata, który w ramach własnej rozrywki postanowił poprowadzić przez chwile nasza dwu-samochodową kolumnę. Niestety dość niefortunnie wybrał obydwa momenty, albowiem zrobił - [Pierwsze kroki na żelaznych drogach](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/15/5845-2/) - Dzień zaczęliśmy o 7.00. Zjadamy szybkie śniadanie, które ma nam zapewnić przetrwanie aż do powrotu z via ferraty i wyjeżdżamy w poszukiwaniu Monte Colodri. Parkujemy nasze autko pod Campeggio Arco, które stanowi lokalne centrum sportowe z basenem i zewnętrznymi ścianami wspinaczkowymi, ale przede wszystkim jest przepustką pod Via Ferratę Colodri. To właśnie w tym miejscu odbywają - [Arco - długa droga do raju ludzi aktywnych](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/14/arco-dluga-droga-do-raju-ludzi-aktywnych/) - „Jezu jak się cieszę …”, że już zaczęliśmy wakacje. Wprawdzie czeka nas kilkunastogodzinna podróż, ale to nie ma żadnego znaczenia… Wyjechaliśmy o 23.00. Około północy zgarnęliśmy Młodego z Tuszyna i jedziemy dalej. O 2 nad ranem przekraczamy granicę w Zgorzelcu. Z Łukaszem staramy się wymieniać za kółkiem co 3 godziny i ten system w gruncie - [Powrót do Polski](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/02/18/powrot-do-polski/) - Dzisiaj dzień tylko transferowy. Pobudka o 5.40, taksówką dojeżdżamy do Milano Centrale, stamtąd shuttle busem na lotnisko w Bergamo. O czasie odlatujemy do Warszawy, a lot daje nam kolejną odsłonę Alp w słońcu i mgle. Jaki jest Mediolan? Zatłoczony, mimo nieturystycznej pory roku. Umiarkowanie czysty i głośny. Metroseksualny. Na pewno jednak smaczny i przepiękny architektonicznie. - [Mediolan - dzień 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/02/17/mediolan-dzien-2/) - Sen czyni cuda. Wstaliśmy jak nowo narodzeni, z pokładami nowych sił na dalsze zwiedzanie miasta. Najpierw jednak śniadanie. Pożywne i różnorodne. Każdy znalazł coś dla siebie, nawet jeśli oczekiwania były skrajnie różne. O 10.00 wyruszamy w miasto. Zaczynamy od … toalety w McDonaldzie. A potem idziemy do pomnika Leonarda na tyłach Galerii Vittorio Emanuelle II, - [W mieście mody](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/02/16/w-miescie-mody/) - A więc jedziemy do Mediolanu. Geneza tego wyjazdu była przypadkowa i związana ze służbowym wyjazdem, który nigdy się nie odbył. Hotel zapłacony, przeloty wykupione, a więc trzeba jechać. Z taki nastawieniem wstaliśmy o 3.30 nad ranem w piątek, by o 6.20 odlecieć w kierunku Włoch. Jak to zwykle bywa o tak nieprzyzwoitych porach, po nędznym - [Nieplanowany Watykan](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/10/12/nieplanowany-watykan/) - Dzisiejszy dzień, po wczorajszy wieczornym spacerze przy Colosseum, miał być naprawdę spokojny. To miał być ten jeden z łatwych i przyjemnych, taki zaplanowany od początku do końca, wręcz przewidywalny ..ale nie nudny. Najpierw plan, bo realizacja była już inna ;-) W miarę wczesna pobudka, szybkie zakupy, później śniadanie i po spakowaniu wyjazd na stację Termini. - [Ta słoneczna niedziela](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/10/11/ta-sloneczna-niedziela/) - Dzisiejszy dzien przywitał nas pięknym słońcem, którego tak bardzo pragnęliśmy wczoraj. Zaraz po śniadaniu wyruszamy na dalsze zwiedzanie Rzymu. Rozpoczynamy od Colosseum, do którego dojeżdżamy od naszego "hotelu" metrem z jedna przesiadka na Termini. Ilośc osób oczekujących w kolejce do kasy biletowej może zniechęcić do odwiedzenia miejsca, które odtwarza potegę starożytnego Rzymu. Stadion mógł pomieścić - [W kierunku Pizy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/04/24/w-kierunku-pizy/) - Wyjechaliśmy wcześnie rano mając w perspektywie 1000 km do Pizy oraz utrudnienia na naszej trasie w związku z Mistrzostwami Europy, które w tym roku mają się odbyć w Austrii i Szwajcarii. Przejazd z Mikulowa do autostrady okazał się być koszmarnym pomysłem. Roboty drogowe okazały się być gorsze niż w najczarniejszym scenariuszu, a dodatkowo musieliśmy przejechać - [Krzywa wieża w Pizie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/04/25/krzywa-wieza-w-pizie/) - Obudziliśmy się ok. 09.00 rano, zjedliśmy śniadanie i po kąpieli wyruszyliśmy na zwiedzanie Pizy. Nie mieliśmy pojęcia, że centrum Pizy jest tak blisko naszego campingu. Szukaliśmy autobusu lub jakiegokolwiek środka transportu, a tymczasem wystarczyło przejść spacerkiem 10 minut. Atrakcje Pizy naszym zdaniem ograniczają się do Campo dei Miracoli, czyli Katedry, Krzywej Weży i 3 innych - [Verona](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/05/05/verona/) - Obudził nas pierwszy podczas tych wakacji deszcz. Na szczęście był bardzo przelotny, więc mogliśmy udać się na zwiedzanie Werony, jednakże przezorni i wyposażenie w parasolkę i płaszcze przeciwdeszczowe. Zwiedzania zaczęliśmy od domu Julii z Kapuletich, pod której balkonem wypowiedzieliśmy życzenia. Podobno mają się spełnić. Dalej improwizowaliśmy. Gubiliśmy się w wąskich uliczkach, by potem znajdować się - [Last night in Bangkok...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/14/last-night-in-bangkok/) - Do stolicy Tajlandii dojechalismy z 3 godzinnym opoznienien. Noc nie byla komfortowa, ale w przeciwienstwie do podrozy pociagiem po Malezji, udalo mi sie przespac solidne kilka godzin. Obawialismy sie przyjazdu na dworzec kolejowy, bedacy jednym z glownych punktow demonstracji, ale zastalismy cisze i spokoj. Jak sie okazalo, protestujacy przeniesli sie w okolice centrow handlowych, co - [Podroz na polnoc](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/13/podroz-na-polnoc/) - Dzien zaczynamy wczesnie. Trzeba sie spakować i do 10 rano wyniesc z hotelu. Kolejne 3 godzinki pokrecimy sie juz w zaciszu plazy i restortowego baru, by na 14 dotrzec do przystani, skad odplyniemy w kierunku lądu do naszego puntku przesiadkowego w Chumphon. Ok. 23 mamy pociag nocny i teoretycznie o 5.30 powinnismy dotrzec do Hua - [Free style...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/12/free-style/) - Szaleństwo ubieglej nocy polegało na pojechaniu na Siree Beach, zjedzeniu dania z grilla w postaci barakudy, zakupie 1, 5 whisky pokrytej 2 cm warstwa kurzu, przejsciem przez ulice zatloczone od pijanych Europejczyków szukajacych alkoholu i latwych kobiet (nie brakuje ani jednegi ani drugiego) i lady boyow kuszacych odslonietymi pseudo żeńskimi częściami ciała. Obraz rozpusty, ktorej - [Ucieczka z piekła...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/11/ucieczka-z-piekla/) - Piekło z pewnością przyjmuje postać raju... Noc nie byla udana. Meczyl mnie katar, bol glowy i gardla. Kolejny dobry pretkest by usprawiedliwic powrot na Koh Tao. Jemy śniadanie, ktore nomen omen bylo roznorodne, smaczne i pozwolilo mi nadrobic warzywne braki. O 8.30 splywamy promem na lad. 20 minut pozniej negocjujemy taksowke i jedziemy do JP - [Podroz do raju...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/10/podroz-do-raju/) - Zakonczylam wczorajsza impreze wczesniej niz pozostali. Cos mnie rozkłada. Mam nadzieje, ze to zwykle przeziebienie, a nie cos co przekazaly mi kasajace komary. Wstalam z bolem gardla i bolem glowy. No nic, zobaczymy co przyniesie dzien. O 9.20 bylismy umowieni na sniadanie, zaraz po wymeldowaniu sie z hotelu. Wciagnelismy bagietke z kurczakiem u znajomej juz - [Off road...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/09/off-road/) - Maz obudzil mnie kalibrem 44. Byl wesolutki i radosny, w zwiazku z czym postanowil przed budzikiem podzielić sie ze mna swoja radoscia. Wysluchalismy wiec wszystkich kawalkow Magika, Focusa i Rahima, po czym wstalismy szykujac sie na śniadanie. O 9 zbiorka przed recepcja. Plan na dzisiaj - skutery i zwiedzanie innych zatok tej wyspy. Wczesniej zjedlismy - [Chilling out...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/08/chilling-out/) - O 7 rano dobilismy do przystani. Po krotkich negocjacjach za taksowke, gdzie zbilismy cene o polowe, pojechalismy pick upem na Siree Beach. Jakiez bylo nasze rozczarowanie wejsciem na plaze. Widoki jak na Phi Phi. Im dalej w las, robilo sie ciekawiej, ale nasi wspoltowarzysze nie chcieli dalej isc. Usiedlismy w kanjpce na sniadanie i spedzilismy - [Transfer na południe - czas na odpoczynek na wyspie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/07/transfer-na-poludnie-czas-na-odpoczynek-na-wyspie/) - Dzien iscie transferowy. Sniadanie o 9, podczas ktorego pozwolilam sobie na luksus jajecznicy, skoro i tak jestem o to posadzana :-) wymienilismy sie wrazeniami z dnia poprzedniego, nie dyskutujac czy lepsza byla biala swiatynia czy zdobycie umiejetnosci gotowania zupy tom-kai. Ustalilismy, ze podczas nastepnego szostkowego sootkania w Polsce, oni w czworke gotuja, my dajemy alkohol. - [Krotka przygoda z Laosem](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/06/krotka-przygoda-z-laosem/) - Budzik zadzwonil przed 6, polozony specjalnie daleko, by trzeba bylo do niego wstac i dzieki temu nie zaspac. Szybkie mycie zebow i ubranie sie w juz wczoraj przygotowane ubrania. Wychodzimy na sniadanie do 7 Eleven, albowiem hotelowa restauracja serwuje dopiero od 7. Zjadamy po toscie z szynka i serem, tym samym, ktory tak dobrze pamietamy - [I was born to be wild](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/05/i-was-born-to-be-wild/) - Wstalismy wyspani. Pierwsza noc przespana w calosci i pierwsza od dwoch dni na normalnym lozku. Do tego prysznic, ktory sprawil, zeczulismy sie swiezo, choc bylismy zmeczeni. Ktos moglby zapytac dlaczego nie poszlismy na masaz poprzedniego wieczoru, by odprezyc miesnie po 3 dniach solidnego wycisku. Otoz, dlatego, ze jak sie wymysla lody Haagen Dazs, ktore kosztują - [Feels like home...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/04/feels-like-home/) - Noc byla ciepla i przyjemna, choc nie moge tego powiedziec o jakosci snu. Z jednej strony chrapiacy Lukasz, z drugiej chrapiacy Andrzej. Niemalze stereo. Uspilo mnie dopiero Blue Foundation ze swoimi liryczno-refleksyjnymi kawalkami. Ale bylo juz grubo po polnocy, a tymczasem pobudka o 7. Sniadanie podano do stolu ok 8, a zaserwowano nam zimna jajecznice - [Tomorrow is another day...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/03/tomorrow-is-another-day/) - Budzac sie dopiero ok 9. Po porannej toalecie i spakowaniu plecakow, zaserwowano nam śniadanie, na ktore podano tosty z jajkiem na twardo oraz dzemem. Ok. 10.45 wyruszylismy. I znów, pierwsze podejscie było zabójcze. Stromne i w duzym słońcu, a pierwszy postoj byl dopiero na gorze. Lyk wody i minute później znow szlismy. Doszlismy ok 1 - [Trekking czas zacząć](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/02/trekking-czas-zaczac/) - Wstalismy o 7 po dosc nieudanej nocy, jako ze zakonczylismy impreze ok 1, a potem ja nie moglam zasnąć. O 8 bylismy wszyscy na sniadaniu, w miedzyczasie wykonujac zadania poboczne jak odbieranie / nadawanie prania, wymiana pieniedzy, ostatnie zakupy przekasek w seven eleven. O 9.30 wyjechalismy trupowatym czerwonym pick upem. Dolaczylismy do pary Nowozelandczykow i - [Happy New Year](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/01/01/happy-new-year/) - Mysle, że ze spokojnym sumieniem zaliczamy ten sylwester do sylwestra zycia... Mimo wielu roznorodnych i genialnych zabawa sylwestrowych, nigdy wczesniej nie przezylam takiej atmosfery, bogactwa zapachow, kolorow, jedzenia, wielokulturowosci. Juz dzisiaj wiem dlaczego nie bylo biletow kolejowych i z autobusowymi tez byl problem. Bo kazdy chcial byc wlasnie tutaj, w Chiang Mai. A zaczelo sie - [Deep North](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/12/31/deep-north/) - Dojechalismy o 4.40 na miejsce, z naciskiem na dojechalismy. Przywital nas chlod. Zreszta, jak sie okazuje to jeden z najzimniejszych grudni jakie pamietaja Tajowie. Poczulam to juz w Bangkoku, kiedy ramiaczka musialam zamienic na dlugi rekaw. Z pewnoscia ucieszy to niektorych, ktorzy zazdroscili przede wszystkim pogody :-) Przez schize Mike apropo's zagrozen zwiazanych z dojazdem - [On the road again...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/12/30/on-the-road-again/) - Wczorajszy wieczor szybko zakonczylismy. 3 drinki polozyly nas kompletnie. Najpierw odpadly Richardsony, wymawiajac sie bolem glowy, potem Ania zabrala nam Andrzeja, ktory chyba nie mial ochoty konczyc jeszcze imprezy. Ten jeden raz im wybaczymy :-) po powrocie do pokoju, zasnelam chyba w 21 sekund... obudzil mnie w nocy gluchy dzwiek, ktory brzmial jak jakies zwierze, - [Znow w Bangkoku](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/12/29/znow-w-bangkoku/) - Druga czesc lotu minela bardzo szybko biorac pod uwage fakt, ze wszyscy zasnelismy. Nawet Lukasz poczul sie lepiej, bo zjadl na sniadanie (o 2 w nocy polskiego czasu) kawalek jajecznicy. O 12 dolecielismy na miejsce. Udalo nam sie wynajac 6 osobowa taksowke za 70 pln i po 45 minutach dotarlismy do hotelu. Umeczeni ale szczesliwi, - [Dubai - poczatek podrozy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/12/28/dubai-poczatek-podrozy/) - No i stalo sie. Dzisiaj wyjazd. Marian przyjechal z samego rana. Nauczeni doswiadczeniem, zostawilismy nieco rezerwy czasowej dla Mariana, ale ten stanal na wysokoci zadania i przyjechal przed czasem. Zjedlismy sniadanie, wypilismy kawe i w dobrych nastrojach opuscilismy dom ok. 11, dajac Marianowi instrukcje podlewania kwiatow, przy czym dodalismy do tego zastrzezenie, ze nie tak - [Nepal 2019 - porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/07/nepal-2019-porady-praktyczne/) - Jak zaczęliśmy naszą przygodę z Nepalem, tak kończymy. Stupą Wielkiego Buddy, górującą nad północno-wschodnia częścią Kathmandu. Ta liczy sobie ponad 42 metry wysokości, i jest położona na obszarze 6750 m kw. W 1979 roku została wpisana na listę światowego dziedzictw UNESCO. Niestety uległa bardzo poważnym zniszczeniom podczas trzęsienia ziemi w 2015, ale rok później została - [Przyczajony nosorożec, ukryty tygrys](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/05/przyczajony-nosorozec-ukryty-tygrys/) - Dzisiaj zwiedzamy Chitwan National Park, obejmujący swoim zasięgiem ponad 900 kilometrów kwadratowych i wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jest domem dla bardzo wielu gatunków, jak tygrys bengalski, lampart, wargacze, nosorożce, słonie indyjskie i gawiale gangesowe. Zdawaliśmy sobie sprawę, że „kociaków” nie uda nam się zobaczyć, że na pewno natkniemy się na słonie, a krokodyle - [W paszczę tygrysa bengalskiego ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/04/w-paszcze-tygrysa-bengalskiego/) - Jakże potrzebny był nam ten dzień luzu w Pokharze ... Dobry hotel z naprawdę ciepłą wodą, możliwość oprania swoich rzeczy, pyszne jedzenie, a przede wszystkim odespanie ostatnich kilkunastu dni. Pokhara nam się spodobała. Dzielnica turystyczna Lakeside, w której się znaleźliśmy, tętni życiem od rana. Oferuje kuchnie świata, masaże dla zmęczonych trekkerów, cała gamę różnych napojów - [Wschód słońca nad Annapurną](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/02/wschod-slonca-nad-annapurna/) - Wczorajszy trek do Ghorepani to kolejne 1000 metrów w górę. Szliśmy lasem deszczowym, po kamiennych schodach, mijając kolejne wioski i wioseczki. Arjun zaproponował nam nocleg najwyżej jak się dało oferując hotel z widokiem na góry zasłoniete chmurami, co tym razem zbojkotowaliśmy, chcąc być w „centrum” i bliżej życia. Jak się okazało, to była dobra decyzja, - [Śladami Hajzera i Kukuczki do Ghorepani](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/30/sladami-hajzera-i-kukuczki-do-ghorepani/) - Dzisiaj znów w górę. Czeka nas podejście do Sikha, wioski leżącej w połowie drogi pomiędzy Tatopani i Gorephani, które jest naszą destynacją. Alternatywą był zjazd do Pokhary, jeśli dręczący mnie od 3 dni ból kości zębów by nie ustąpił. Lokalne antybiotyki okazały się działać najlepiej na lokalne zachorowania, więc dziś czuje się o niebo lepiej - [Walka w błocie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/29/walka-w-blocie/) - Dzisiejszy dzień można w zasadzie podsumować bardzo krótko. 24 kilometry i 1300 metrów w dół, w błocie i deszczu, po drogach rozwieszonych na wysokości, gdzie autobusem przejeżdżają tylko ci, co mają „grandes cojones” :) Opuściliśmy bardzo przytulny Annapurna Guest House w Kalopani ok. 8.30. Dhaulagiri nie chciało nam się pokazać, tak głęboko skryło się za - [Mustang i dwie godziny strachu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/28/mustang-i-dwie-godziny-strachu/) - Normalni ludzie po takim wysiłku jak wczorajszy odpoczywają. Tak zrobili znajomi Niemcy, Francuzi czy grupa z irlandzkiego klubu górskiego (najstarsza klubowiczką ma 70 lat i jest niesamowitą babeczką). A my? Pobudka o 5.30, żeby o 7, tuż po śniadaniu, wyjść. Czeka nas dziś marsz do Marpha. Umówmy się, spacer po szosie i zejście 1100 metrów, - [Przełęcz Thorung La](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/27/przelecz-thorung-la/) - „Pięknie jest, i tylko tlenu mniej” (Lady Pank, „Wspinaczka”). Góry to faktycznie stan umysłu. Trzeba mieć bowiem mocny umysł, by brnąć do góry, nawet jeśli wszystko dookoła własnego ciała krzyczy „dość”! Dzień zaczął się dla nas bardzo wcześnie, bo o 3 nad ranem, kiedy to nieubłaganie zadzwonił budzik. Na szczęście, gdyż ja i tak nie - [Ostatni sprawdzian przed jutrem ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/26/ostatni-sprawdzian-przed-jutrem/) - Życiodajnego tlenu coraz mniej. Odczuwamy to we wszystkim. Zimnie, które przenika nas do szpiku kości, słabym zasypianiu i jeszcze słabszym śnie, koszmarach na jawie i tym dojmującym uczuciu, że zaraz zabraknie powietrza do oddychania. Opuszczamy dziś Leddar, a celem jest High Camp na 4925 m n.p.m. Niestety słońce wypięło się na nas i zamiast ciepełka - [Droga Mleczna w Himalajach](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/25/droga-mleczna-w-himalajach/) - No cóż, opuszczamy dziś Manang, by zmierzyć się z wyzwaniem wysokości oraz Przełęczą Thorung La. Położona na bagatela 5416 m n.p.m. Jest ponoć największą przełęczą na świecie dostępną dla turystów. Po wyjściu z Górnego Manangu szlak w zasadzie trawersuje zbocza gór, u podstawy której położona jest wioska. Po lewo zostawiamy masyw Gangnapurny wraz z jej - [Aklimatyzacja w Manang](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/24/aklimatyzacja-w-manang/) - Cudownie jest nie musieć wstawać o 5.50. Dzisiaj odpoczywamy, aklimatyzujemy się i przygotowujemy do kulminacyjnych dni podczas tego trekkingu. Z samego rana ogarnęliśmy logistykę związaną z zapewnieniem nam świeżej wody oraz czystych ubrań. Łukasz po raz kolejny uruchomił pralkę Scrubba, dzięki czemu może yeti nas nie wytropi w górach, a przynajmniej nie po zapachu :) - [Manang czyli ostatni przyczółek cywilizacji](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/23/manang-czyli-ostatni-przyczolek-cywilizacji/) - Dzisiejsza noc była słaba. Łukasz długo nie mógł zasnąć, ja się budziłam, a ilekroć zasypiałam w snach wracały dziwne i niefajne wspomnienia. Oboje wstaliśmy więc opuchnięci i niewyspani. Po śniadaniu opuszczamy Pisang, kierując się do Manangu, ostatniego przyczółka względnej cywilizacji. Spędzimy tu 2 dni, aklimatyzując się przed dalszym wchodzeniem w góry. Czeka nas Przełęcz Thorung - [Pisang czyli u podnóży gór wysokich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/22/pisang-czyli-u-podnozy-gor-wysokich/) - Dzisiejszej nocy monsun rozszalał się na dobre. Lało tak, że mieliśmy wątpliwości czy w ogóle powinniśmy wychodzić. Rankiem jednak tylko siąpiło, w trakcie śniadania znów się rozpadało, więc przedłużaliśmy wyjście. Na szczęście po pół godzinie nad nami pojawiła się nadzieja, w postacie przecierającego się nieba i nieśmiałych promieni słońca. Wyszliśmy tuż po 8.00. Przeszliśmy całe - [Dla jednych to już góry, dla innych zaledwie wzgórza.](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/20/dla-jednych-to-juz-gory-dla-innych-zaledwie-wzgorza/) - A jednak to prawda! Podróże kształcą. Dzisiaj poznaliśmy różnice między polską a nepalską definicją góry. - Arjun, what is the height of these mountains? - They are not mountains, they are hills. - Ok, what is the height of these hills? - 4000, maybe 5000 m high. - What is a mountain then? - It - [Trek z widokiem na Manaslu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/21/trek-z-widokiem-na-manaslu/) - Dzisiaj w zamierzeniu dzień lekki trekkingowo, bo tylko 4 godziny, tylko 8,5 km i tylko 650 m przewyższenia. To dobry dzień na leczenie urazów. Łukasza boli odcinek lędźwiowy kręgosłupa, a mnie spalony od słońca kark. Obydwie rzeczy przeszkadzają nam w noszeniu plecaka, ale przecież iść trzeba. Nasz grafik jest bardzo napiety, więc nie możemy zawalić - [Himalajskie góry bez zboczy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/19/himalajskie-szlaki-bez-zboczy/) - Po wczorajszej rozgrzewce, dzisiaj ruszamy na szlak. Budzik znów dzwoni przed 6, tylko tyle udało nam się wynegocjować z Arjunem, który chciał żebyśmy wstali znacznie wcześniej. Śniadanie o 6.45, a godzinę później opuszczamy kolorowy Holidays Trekkers. Niestety znów pada, a w zasadzie nieprzerwanie pada od wczoraj, więc w ruch idą ciuchy przeciwdeszczowe. Ale jak to - [Krętymi drogami Nepalu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/18/kretymi-drogami-nepalu/) - Dzisiejszy dzień zaczęliśmy bardzo wcześnie, bo o 04.50. Godzinę później spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem Arjunem i jego bratem Utomem, który przez kolejne dwa tygodnie będzie naszym porterem. Taksówką podjechaliśmy na dworzec, skąd kolorowy autobus miał nas zabrać do Bhulbhule. Od rana leje, więc w sumie dobrze się składa, że 7 godzin spędzimy w autobusie. - [Kathmandu - miasto Buddy o hinduskich oczach ](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/17/kathmandu-miasto-buddy-o-hinduskich-oczach/) - Dzień zaczęliśmy później niż planowaliśmy, albowiem jetlag dał nam się mocno we znaki tej nocy. Na pewno mnie, a Fibak zwyczajnie odsypiał. Nie było się jednak po co spieszyć. Monsun, który oficjalnie ma się skończyć 23 września, szaleje tu tak jakby nie wiedział, że za chwilę ma się skończyć. Do tego sprowadza nam co chwilę - [Namaste Nepal](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/16/namaste-nepal/) - Nasza podróż do górskiego matecznika czyli Nepalu, zaczęła się wczoraj. O 15.30 wylecieliśmy z Warszawy do Dubaju. Loty dużym samolotem, w tym wypadku Boeingiem 777, są zawsze bardzo komfortowe, a Fly Emirates trzyma jakość w obsłudze, jedzeniu i różnorodności podniebnego baru. Lotnisko w Dubaju to gigantyczny hub tranzytowy. Przejazd z terminalu A na terminal F - [Niekończący się transfer z Warszawy do Kirgistanu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/04/niekonczacy-sie-transfer-z-warszawy-do-kirgistanu/) - Wczoraj Kazachstan, dzisiaj Kirgistan ... Wcześniej jednak lądowanie w Almatach, dzień po tym jak wydaje się, że pokonaliśmy powrotny jetlag z Kazachstanu. Nasze ciała i umysły dostaną mocno w kość, ale taka jest natura podróżowania. I to na własne życzenie! Transfer odbywa się przez Kijów. To nie to samo lotnisko, które pamiętam z 2010, kiedy - [Ostatni przyczółek cywilizacji](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/05/ostatni-przyczolek-cywilizacji/) - Noc minęła niezauważona. Po nocnym przesiedzeniu w samolocie w pozycji dalekiej od idealnej, kilkunastu godzinach w busie oraz po dodaniu jet lagu, zasnęliśmy w sekundę. Dobrze, że rano zadzwonił budzik bo sami z siebie na pewno byśmy się nie obudzili. Dzisiejszy dzień ma być w zamierzeniu lekki, co byśmy odpoczęli i przyzwyczajali się do wysokości. - [Początek górskiego trekkingu - dolina Yeti Oguz](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/06/poczatek-gorskiego-trekkingu-dolina-yeti-oguz/) - Noc w jurcie była ciepła i spokojna. Łukasz przed snem poprosił pana o rozpalenie „kozy”, więc zasypiało nam się w błogim ciepełku :) Obudziliśmy się o 7.30. Bagaże przyjechały więc na spokojnie mogliśmy się oporządzić z rana. Zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy w góry ok 10.00. Trasa rozgrzewkowa tego dnia. Ok. 15 km dolinami i 600 - [Strome wejście na przełęcz Telety (3859 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/07/strome-wejscie-na-przelecz-telety-3859-m-n-p-m/) - Przeżyliśmy dzisiejszy dzień. 8 godzin podchodzenia i masakrycznego schodzenia, a wszystko to w upiornym słońcu. Ale widok z Przełęczy Teleta wynagrodził wszystkie dzisiejsze trudności. Noc z kategorii tych raczej nieprzespanych. Zaczęło się od Łukasza, który wyrwał się z pierwszego snu, zaświecił czołówką i zaczął szukać gigantycznego pająka, który ponoć chodził między naszą sypialnią i tropikiem. - [Nocleg z widokiem marzeń - Jezioro Ala-Kul](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/08/nocleg-z-widokiem-marzen-jezioro-ala-kul/) - Dostaliśmy dzisiaj łupnia w dupnia ... Ale jak się pretenduje do bycia pierwszą flanką grupy drugiej, a ląduje się jako ostatnia flanka grupy pierwszej, to nie mogło się inaczej skończyć. Wczoraj padliśmy. Mieliśmy ponad 800 metrów wysokości w nogach i 1200 m zejścia. Partnerzy zorganizowali ognisko dla nas, ale o godz. 21.30 wszyscy byli już - [Mrożąca krew w żyłach Przełęcz Ala-Kul (3950 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/09/mrozaca-krew-w-zylach-przelecz-ala-kul-3950-m-n-p-m/) - Jeśli ktoś mnie zapyta jakie są góry w Kirgistanie, to odpowiem krótko. Strome. Na podejściu, a jeszcze bardziej na zejściu. To co przeżyłam wczoraj, a nie byłam w swoim strachu osamotniona, zapamiętam na długo. Nawet Łukasz obiektywnie przyznał, że nie było łatwo. Takie przeżycia zaoferowała nam Przełęcz Ala-Kul. Noc na 3500 metrów minęła zaskakująco dobrze, - [Prawdziwy trekking na lekko po dolinie Araszan](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/11/prawdziwy-trekking-na-lekko-po-dolinie-araszan/) - Wczorajszy dzień był dniem relaksu w bazie w Altyn Araszan. Należał nam się po tych 4 katorżniczych dniach. Wprawdzie Ola zorganizowała wyjście dla chętnych, ale z 14 osobowej grupy znalazło się tylko dwóch niezniszczalnych. Wojtek i Marek. Reszta odpoczywała, korzystała z gorących źródeł, a wieczorem była znów impreza zorganizowana przez naszych porterów, gdzie dodatkowo obchodziliśmy - [Wyprawa na lodowiec](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/12/wyprawa-na-lodowiec/) - Noc była piekielnie zimna. Ja wprawdzie nie zmarzłam w moim nowym śpiworze do -19 stopni, ale Łukasz i owszem. „Śmiał” się z rana, że po raz pierwszy założył w nocy bieliznę termoaktywną do snu. Śniadanie zapowiedziano na 8.00. Niestety za wcześnie w stosunku do słońca, które do naszej części doliny jeszcze nie przyszło. Wszystkie czynności - [Powrót do Złotego Araszan](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/13/powrot-do-zlotego-araszan/) - Dzisiaj opuszczamy już nasz obóz w dolinie rzeki Araszan i przenosimy się na ostatnią noc w górach do Ałtyn Araszan. Dość sprawnie się pakujemy, więc wychodzimy przed umówionym czasem. Szlak jest nam znany, a że wiedzie tylko po płaskim albo z górki, to do sklepu z piwem przychodzimy w 2h 30 min. Nawet zaprzyjaźnieni porterzy - [Biszkek by night](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/15/biszkek-by-night/) - Karakol żegna nas deszczem. Wszystko wskazuje na to, że przez ostatnie 10 dni mieliśmy sporo pogodowego szczęścia, skoro padać zaczęło dopiero wczoraj. Ruszamy ok. 9.00 po przepysznym śniadaniu. 300 metrów później bus się zatrzymuje, albowiem ... Fibak zapomniał saszetki z naszymi paszportami. Już drugi raz ma szczęście, ale obawiam się, że ten konkretny limit szczęścia - [Smaczki granicy kirgisko-kazachskiej](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/16/smaczki-granicy-kirgisko-kazachskiej/) - Dzisiaj znowu transfer, tym razem docelowy do Ałmat, skąd nad ranem odlecimy do Polski. Przed nami jakieś 300 km, z przerwą na przekroczenie granicy kirgisko-kazachskiej. Zanim jednak wyruszymy, idziemy na targ, gdzie planujemy kupić pamiątki. W pobliskim kantorze wymieniamy pieniądze i doświadczamy empirycznie scen rodem ze „Sztosu”. Ale że „nie masz cwaniaka nad Polaka”, proszę - [Kirgistan 2019 - practical tips](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/19/kirgistan-practical-tips/) - Organisers This trip we have organised through Barents.pl which specialises in mountain treks outside of common and popular routes. The organisation was very good and mostly smooth. During the 14 days trip we have not experienced issues which would lower the overall rate. The whole trekking was run by Ola and Piotr, the guides who - [Solo w Dolinie Chochołowskiej](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/01/solo-w-dolinie-chocholowskiej/) - Dzisiejszy dzień jest moim pierwszym, w dorosłym życiu, w którym nie jestem związany zawodowo z żadna pracą. Po ponad 18 latach nieprzerwanej pracy zawodowej stałem się, z własnej woli, bezrobotnym. De facto to dziś rozpoczynamy nasz 6 miesięczny urlop. Co prawda M, zanim w pełni skorzysta z dobrodziejstw nic nierobienia, musi jeszcze odbębnić 3 dniową - [Klasyka Tatr Zachodnich - Grześ, Rakoń i Wołowiec](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/02/klasyka-tatr-zachodnich-grzes-rakon-i-wolowiec/) - Wczorajszy wieczór w Chochołowskiej przyniósł dwie rzeczy. Pierwsza to olbrzymia burza i towarzysząca jej ulewa. W pewnej chwili myślałem ze za oknem trwa w najlepsze jakaś sesja fotograficzna, bo błysków było sporo. Nie słychać było początkowo żadnym wyładowań ani deszczu, te przyszły po chwili. Całość trwało może z 20 minut i zakończyło się tak samo - [Zielone zbocza Tatr Zachodnich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/03/zielone-zbocza-tatr-zachodnich/) - Jeśli nie podoba Ci się pogoda w górach, to poczekaj kwadrans, a jest szansa, że się zmieni. MInęło co prawda więcej niż 15 minut, bo niecała godzina, ale rzeczywiście pogoda uległa wczoraj wieczorem diametralnej poprawie. Na bezchmurnym niebie pojawiło się piękne, zachodzące Słońce. Miałem więc możliwość obserwowania miękkiego i czerwonego światła poruszającego się po zboczach - [Astana - miasto wyrosłe na stepie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/09/astana-miasto-wyrosle-na-stepie/) - Gdybym miała jednym zdaniem opisać stolicę Kazachstanu, którą jest Astana vel Nur Sułtan, zabrzmiało by to tak: sowiecki rozmach, blichtr Bliskiego Wschodu i słowiańskość ludzi o bardzo wschodnich rysach twarzy. Ale od początku. Nasza podróż zaczęła się o 20.45, kiedy to taksówka zabrała nas z Natolina na lotnisko Chopina. Dość sprawnie oddaliśmy bagaże, jeszcze sprawniej - [Się szwędanie po Astanie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/10/sie-szwedanie-po-astanie/) - Wczorajszy jet lag szybko położył nas do łóżek. Ja wprawdzie budziłam się co dwie godziny, ale na szczęście dość szybko odpływała w objęcia Morfeusza, więc obudziłam się wyspana. Rafała nie można było dobudzić, a Łukasz też swoje pomarudził :) Po śniadaniu wyszliśmy na pierwszy spacer ... Gwiazda Śmierci, Nur Alem czy Muzeum Energetyki to nasza - [Ostre wejście w Tien Szan Północny](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/11/ostre-wejscie-w-tien-szan-polnocny/) - Nocna podróż pociągiem to zaiste osobliwe doświadczenie. Pociąg mający lata świetności za sobą, ale w środku czysto, schludnie, niekiedy lepiej niż w naszym rodzimym intercity. Przedziały wprawdzie bardzo małe, tak że te cztery osoby siedzą sobie niemal na głowie, ale do ogarnięcia jeśli nie jest się francuskim pieskiem. W naszym przedziale dodatkowo siedziała Ajlina. Po - [Słoneczna Polana czyli kolejna zimna noc ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/12/sloneczna-polana-czyli-kolejna-zimna-noc/) - Nasza pierwsza wspólna noc w namiocie rozbitym na dziko. Trochę dała mi się we znaki. Najpierw zimno, więc założyłam na siebie wszystko co miałam: termoball, czapka, docieplacz do śpiwora, bielizna termoaktywna, a na to wszystko puchowy śpiwór. Musiało być zimno skoro nawet Rafał, któremu przecież zawsze jest ciepło użył Łukaszowego docieplacza. Potem obudził mnie ból - [Jak dobrze gdy to Przewodnik nosi plecak :)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/13/i-tylko-mlody-ma-szczescie-ze-przewodnik-nosi-jego-plecak/) - „Porwaliśmy się na zdobycie wielkich gór, herosi z dawnych lat służyli nam za wzór ...” (Lady Pank, „Wspinaczka”) Dzisiaj przed nami wielki dzień. Nie chodzi wyłącznie o pokonanie przewyższenia tysiąca metrów, ale o to, że wkraczamy na wysokości, na których nikogo z nas jeszcze nie było, i sami nie wiemy jak zareagują nasze organizmy. Najpierw - [Przełęcz Turystów czyli My na 4000 metrów ;)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/14/przelecz-turystow-czyli-my-na-4000-metrow/) - Góry mają tę niesamowitą moc, że potęgują każde doznania. Te pozytywne i te negatywne. Ból zęba czy pęcherze na stopie na nizinach tak nie doskwierają, ale też architektura miasta nie zachwyca mnie tak jak natura w majestacie gór. Noc, mimo zapodanej aspiryny na rozrzedzenie krwi, była słaba. Ja dostałam śpiwór Anatolija, więc to była pierwsza - [Pobudka z widokiem na Kirgistan](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/15/pobudka-z-widokiem-na-kirgistan/) - Pobudka z widokiem na Kirgistan. A tak naprawdę na górę Aziernij, która jest górą graniczną pomiędzy Kazachstantem i Kirgistanem. Przynależność do Unii Europejskiej przyzwyczaiła nas do tego, że nie musimy się ubiegać o pozwolenie na przekraczanie granicy w Tatrach, pomiędzy Polską a Słowacją, a tymczasem tutaj za przekroczenie granicy bez pozwolenia grozi 15 lat więzienia. - [Ze wspomnień Młodego :)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/15/ze-wspomnien-mlodego/) - 11.07.2019. Wstaliśmy o 9.00. Pociąg miał godzinne opóźnienie. Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do hotelu. Przepakowalismy bagaże z toreb do plecaków. Podjechał po nas Anatolij (nasz przewodnik). Zrobiliśmy zakupy - picie, gaz, itp. Wjechaliśmy na 3,100 m n.p.m. gondolą. Schdziliśmy do miejsca noclegu, czyli 2,200 m n.p.m. Anatolij jest bardzo fajny. Zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. - [Ałmaty czyli dwumilionowe rozczarowanie :(](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/16/almaty-czyli-dwumilionowe-rozczarowanie/) - Może to zmęczenie po wyprawie górskiej, może zbyt gwałtowne przejście z ciszy natury w zgiełk miasta, bo Ałmaty nam się nie podobały. Owszem, pojedyncze miejsca tak, ale ogółem niewiele byśmy stracili gdybyśmy tu nie przyjechali. Ale od początku ... Po wczorajszej euforii związanej z naszymi ostatnimi wyczynami górskimi, którą poczuliśmy dopiero w hotelu, pozwoliliśmy sobie - [Big Ałmaty Peak wciąż do zdobycia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/17/big-almaty-peak-wciaz-do-zdobycia/) - Dzisiaj znów uciekamy w góry. Wprawdzie tylko na pół dnia, ale zawsze to ponowny kontakt z naturą i wysokością. Pobudka o 5.15, a o 6.00 już jesteśmy w samochodzie Anatolija. Przed nami godzinna podróż, na wysokość 3300 m. Po drodze mijamy punkt straży przygranicznej. Anatolij bierze na siebie konwersację z panami w mundurach moro, zabiera - [Zdradliwe i upalne „Śpiewające wydmy” Kazachstanu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/19/zdradliwe-i-upalne-spiewajace-wydmy-kazachstanu/) - Obudziło nas słońce i gorąc w namiocie, a była dopiero 7.30. Rafałek się wyspał, choć przez otwarte okna wleciało sporo komarów, które go pogryzły. Szybkie śniadanie, na które zaserwowaliśmy sobie owsiankę oraz zieloną herbatę, jeszcze szybsze pakowanie i spadamy stąd. Czeka nas 40 kilometrowy odcinek drogi nienajlepszej jakości, mówiąc najbardziej eufemistycznie jak się da, do - [Kanionami Kazachstan stoi ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/20/kanionami-kazachstan-stoi/) - Noc jest ciemna i pełna strachów, zwłaszcza jak naprani Rosjanie urządzają imprezę do 5 nad ranem, nie zważając na to, że ludzie dookoła chcieliby się choć odrobinę zdrzemnąć. Głośna muzyka, tańce, hulanki, swawole :( O 8.30 idziemy na śniadanie, na które serwują jajecznicę, która wygląda jak jajka sadzone i pijemy herbatę ze szklaneczek, które wyglądają - [Niespodziewany trekking nad Jeziora Kolsay](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/21/niespodziewany-trekking-nad-jeziora-kolsay/) - Jezioro Kolsay przywitało i pożegnało nas słońcem. Ale to tylko pozory gościnności, albowiem między pierwszą a siódmą godziną trekkingu, niebo się kotłowało, zderzały się fronty burzowe, deszcz siąpał, padał i lał jak z cebra, a wokół nas trzaskały pioruny. Zanim sie jednak tam znaleźliśmy, Anatolij zafundował nam pobudkę o 6.30. Aby być precyzyjną, to Łukasz - [Ałmaty i kolejna odsłona miasta](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/23/almaty-i-kolejna-odslona-miasta/) - Dzisiejszy dzień przeznaczamy na regenerację, jeśli nie liczyć 5 godzinnego spaceru po Ałmatach, na który wybieramy się po śniadaniu. Zanim jednak do tego dochodzi, niemal panicznie szukamy saszetki Łukasza, w której są paszporty jego i Młodego. Oczyma wyobraźni widzę jak ubiegamy się o specjalny glejt powrotny w ambasadzie Polski oraz jak ucieka nam wyjazd do - [Przez góry i stepy Kazachstanu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/22/przez-gory-i-stepy-kazachstanu/) - O godz. 9.30 żegnamy się z Daną, u której - Gościnny Hostel u Dany w Karambułaku - spędziliśmy dwa fajne dni :) Pyszne jedzenie, czyste pokoje i niezapomniana bania. Do tego niepowtarzalna okazja, by porozmawiać wieczorem z Anatolijem, przy „kompociku babci Halinki”, o różnych doświadczeniach, w tym tych związanych z przynależnością do układu komunistycznego, w - [Big Almaty Peak zdobyty :)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/24/big-almaty-peak-zdobyty/) - Big Almaty Peak jest dla mnie jak Kościelec. Musiałam do niego podchodzić dwa razy. Pod kątem stromizny środkowego odcinka drogi jest równie koszmarny, a jego słabość polega również na tym, że szlak wejściowy zależy wyłącznie od inwencji wchodzącego :) Tym razem Anatolij postanowił nie popełnić błędu z szybkim pokonaniem wysokości. Po pierwsze pozwolił nam się - [Powtórka z rozrywki, ale ... w znakomitym towarzystwie :)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/26/powtorka-z-rozrywki-ale-w-znakomitym-towarzystwie/) - Wczorajszy dzień w zasadzie przetrwoniliśmy. Czasem jednak trzeba umieć się zatrzymać, odpocząć i robić nic. Rafała niedyspozycja żołądkowa bardzo nam ułatwiła to nic nierobienie. Dzisiaj natomiast musimy ruszyć się dalej, gdyż przyjeżdża Asia z Mirką i jedziemy do Kanionu Szaryńskiego oraz nad jeziora Kolsay i Kaindy. Poza jeziorem Kaindy dla nas jest to niejako powtórka - [Piknik nad jeziorem Kolsay](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/27/piknik-nad-jeziorem-kolsay/) - Pięć kobiet w różowej pościeli śpiących na łóżkach ułożonych w równym rzędzie. To my. Chłopaki mają swój pokój w odosobnieniu. Tak się sypia w muzułmańskiej gościnie. Jedna łazienka połączona razem z toaletą rano zawsze powoduje zatory, ale jakoś udaje nam się ogarnąć tę niedogodność. O 8.00 śniadanie. Yummiiieee... Kasza gryczana z masłem. Czyli będę głodna. - [Ostatnia odsłona Ałmat ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/28/ostatnia-odslona-almat/) - Z Asią i Mirką jesteśmy umówieni na 9.00 na śniadanie. Gdy tam dochodzimy, one już pałaszują kazachskie smakołyki. Młody nieśmiało pyta, czy znów musi jeść tylko jajka i chleb. Ponieważ jednak jego górnicy powoli odkupują „szyb” zasypany aktywnym węglem, pozwalamy mu na normalne jedzenie :) O 10.00 robimy check-out, zostawiamy walizy w hotelu i ruszamy - [Zamykamy kartę Kazachstanu ... Astaną!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/29/zamykamy-karte-kazachstanu-astana/) - Co za noc. Trafił nam się w przedziale pan Snorek. Takiego chrapania nie powstydziłby się Dziadek Krzysiu i Tata Łukasz razem wzięci. Nawet jakby Dziadek Kazik do tego doszedł ze swoim koncertem, to i tak pan Snorek byłby na pierwszym miejscu :( Dla Fibaka noc skończyła się ok. 3 nad ranem. Dla nas trochę później, - [Morze Martwe, czyli co ma pływać nie utonie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/18/morze-martwe-czyli-co-ma-plywac-nie-utonie/) - Wczorajszy wieczór upłynął w tak dobrych nastrojach, że dziś zbudziła mnie myśl o tym, że nie zrobiliśmy check-in. Druga myśl dotyczyła już pracy, ale co robił mój klient w ogródku mojej mamy w Płocku? Hmmm ... dziwne mam te sny. O 7.45 meldujemy się na śniadaniu, o 8.30 wyjeżdżamy z hotelu w kierunku Morza Martwego. - [Petra - tam gdzie miasto wykute jest w skale.](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/17/petra-tam-gdzie-miasto-wykute-jest-w-skale/) - Dziś zatem Petra. Zabytek światowego dziedzictwa UNESCO. Jeden z siedmiu nowożytnych cudów świata. Ruiny stolicy królestwa Nabatejczyków, których świetność przypada na czasy antyczne, do I w. n.e. Petra (nomen omen „skała”) położona jest na terenie wyżynnym, wśród skał będących częścią masywu Dżabal asz-Szara. Skały w większości są zbudowane z piaskowca, co oznacza doskonałą przyczepność gdy - [Marsjańskie Wadi Rum](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/16/marsjanskie-wadi-rum/) - Już nie pamietam kiedy spałam w puchowej kurtce. Naprawdę zmarzłam. Rozgrzałam się dopiero jak wlazłam do łóżka męża i ogrzałam się od jego ciała gorącego od parującego alkoholu. W końcu grzanie ciała o ciało to najlepsza metoda grzewcza :) Wstaliśmy ok. 7.30, żeby zjeść śniadanie ostatnim rzutem na taśmę. Śniadanie skromne ale smaczne. Pieczone chlebki, - [Transfer na pustynie Wadi Rum](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/16/transfer-na-pustynie-wadi-rum/) - Dzisiejszy dzień był w stylu tych „na wariata”. Jeszcze nie zdążyłam rozpakować walizki po Cannes, a już musiałam pakować plecak do Jordanii. Na szczęście ta wycieczka jest tylko na cztery dni i to w stylu minimalistycznej turystyki, więc obym miała majtki na zmianę i szczoteczkę do zębów, a z resztą sobie poradzę. Reszta wyposażenia to - [Biznes & Relax](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/10/13/biznes-relax/) - Ostatni dzień naszego krótkiego pobytu w Izraelu poświęcamy dzisiaj na biznes i relaks. Część biznesowa to zapoznanie się z rynkiem biurowym Tel Avivu oraz prezentacji planów rozwojowych naszego gospodarza. Panorama Tel Avivu z 44 piętra robi wrażenie. Zjadamy wy-bor-ny lunch i wracamy do hotelu. Teraz już nie ma się co ograniczać. Idziemy z Izą i - [Święci u bram Jerozolimy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/10/12/swieci-u-bram-jerozolimy/) - Dzień zaczyna się od śniadania, które jest podstawą udanego dnia. Ok. 8 autobus rusza w kierunku Jerozolimy. Pierwszy przystanek to przedmieścia miasta, gdzie krzyżują się drogi trzech religii i kultur. Następnie po chwili odpoczynku, posileni pistacjowymi lodami, ruszamy w kierunku Jed Vashem, muzeum holocaustu. Nie da się w tym miejscu pozostać niewzruszonym, niezależnie od prezentowanych - [Pierwszy kontakt ... z narodem wybranym](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/10/11/pierwszy-kontakt-z-narodem-wybranym/) - 4 godziny snu i trzeba wstawać. Dzisiaj pierwszy dzień wycieczki. Posileni całkiem smacznym śniadaniem, wyruszamy autokarem na zwiedzanie Izraela. Pierwszy przystanek to Mini Izrael, muzeum na otwartej przestrzeni, które pokazuje w pigułce najważniejsze miejsca tego kraju, w tym te, które do dzisiaj budzą emocje i przemoc. W 36 stopniowym słońcu mijamy zatem kolejne miniatury zbudowane - [Urodzinowe Sintra i Porto](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/11/15/urodzinowe-sintra-i-porto/) - Z przepięknego krańca zachodniej Europy - Cabo da Rocca - dojechaliśmy wieczorem do Sintra, gdzie zameldowaliśmy się w Casa Holstein, hotelu, którego renesansowe wnętrza przeniosły nas w czasie. Sintra jest urokliwym małym miasteczkiem położonym u stóp góry Serra de Sintra, które charakteryzują kolorowe domki i wąskie uliczki, rozmaite zamki i pałace usytuowane na różnych wysokościach - [Klimatyczna Lizbona](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/11/13/klimatyczna-lizbona/) - Opuściliśmy Madryt ok. 20, by - po przeniesieniu się w inną strefę czasową - ok. 20 dolecieć do Lizbony. Spędzimy tu niespełna dwa dni, co mamy nadzieję wystarczy, by złapać klimat miasta. Dość sprawnie przedostajemy się z lotniska do centrum miasta (jeśli nie liczyć chwilowego zatrzymania naszej taksówki przez policję, jak zresztą każdej innej taksówki, - [48 horas en Madrid](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/11/11/48-horas-en-madrid/) - Jesteśmy w Madrycie, wbiwszy się z partyzanta w część projektu Rafała i Agnieszki związany ze stolicami Europy. Madryt był moim pierwszym w życiu miastem, do którego doleciałam samolotem. Na szczęście doleciałam, gdyż turbulencje podczas tamtej podróży zmusiły samolot do lądowania, podczas gdy mnie się wtedy wydawało, że to koniec mojego krótkiego życia. Ten lot był - [Roma veduta, causa finita… ](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/10/30/roma-veduta-causa-finita/) - A zatem jestem w Rzymie. 6 lat później w stosunku do pierwotnego planu, w innym towarzystwie (jeśli nie liczyć wciąż tego samego męża), w innych okolicznościach. Wieczne miasto w końcu przywołało mnie do siebie. Niestety zrobiło to w czasie szczytu G20, co wymusiło kilka niezbędnych modyfikacji w planie zwiedzania, jak i wprowadziło kilka ograniczeń. Kto - [Turystyczne oblężenie Rzymu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/10/31/turystyczne-oblezenie-rzymu/) - Jeśli jeszcze wczoraj żywiliśmy jakąkolwiek nadzieję, że niedziela przyniesie wytchnienie od ludzkich tłumów, to ta musiała nas srodze rozczarować… Dzień zaczęliśmy jednak od wyjazdu z Rzymu. Czarek zabrał nas do Tivoli, by pokazać nam imponujące ogrody Villa d’Este, który to kompleks został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako arcydzieło w zakresie projektowania ogrodów i - [Skalne Grzyby w Górach Stołowych](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/07/25/skalne-grzyby-w-gorach-stolowych/) - Fotorelacja z naszego weekendowego spaceru po Górach Stołowych w towarzystwie Marcysia, Marty i terierów. Tym razem pospacerowaliśmy po szlaku Batorówek-Skalne Grzyby-Batorówek, dzięki czemu odkryliśmy również malownicze trasy narciarskie biegowe :) - [Bali, Bali ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/10/bali-bali/) - Pożegnaliśmy Nepal, a przywitaliśmy się z Indonezją, z krótką przerwą na kawę w Singapurze. A mnie konkretnie Indonezja przywitała wirusem, zatruciem czy czymkolwiek tam jeszcze. W każdym razie to coś wyłączyło mnie kompletnie z życia na ponad 24 godziny. Więc przez pierwszą dobę pobytu na Bali eksplorowałam łóżko w pokoju hotelowym :( Dziś jednak zmartwychwstałam - [Przez Lombok na Flores](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/12/przez-lombok-na-flores/) - Dzisiaj zaczynamy naszą podróż na Flores, która zajmie nam kilka dni. Indonezja to 17 tysięcy wysp, mniejszych bądź większych, te większe i te, które stanowią popularne destynacje turystyczne są ze sobą dobrze skomunikowane, ale i tak przedostanie się z miejsca A do miejsca B zajmuje czas. Najpierw szybką łódką na Lombok. Szybką nie znaczy szybko, - [Małe Wyspy Sundajskie Zachodnie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/13/male-wyspy-sundajskie-zachodnie/) - W planach mieliśmy wschód słońca, ale kiedy się obudziliśmy, słońce było już całkiem wysoko na niebie. Ogarniamy się w ekspresowym tempie, bo podają śniadanie. Póki co, serwowane jedzenie jest bardzo smaczne. Proste, ale się nie powtarza. A naleśnik z bananem z rana jest najoptymalniejszym rozwiazaniem. Zaraz po śniadaniu przedostajemy się łódką na brzeg i kierujemy - [Smoki z Komodo](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/14/smoki-z-komodo/) - Dzisiaj udało nam się wstać na wschód słońca, ale ten był za górami wyspy Komodo, w związku z czym zrezygnowani wracamy do naszej kajuty. Dodatkowo motywują nas gigantyczne owady latające, które w krótkie włosy Łukasza może się nie wkręcą, ale w długie blond czemu nie ... Na śniadaniu pojawiamy się kiedy wszyscy już kończą. Taki - [Wschód słońca z widokiem na Komodo](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/15/wschod-slonca-z-widokiem-na-komodo/) - Wczorajszy wieczór zakończył się potężną imprezą, w związku z czym wstanie o 4.30 na wschód słońca było dla niektórych nie lada wyzwaniem. Na szczęście nie dla nas :) O 5.15 jesteśmy już na lądzie i zaczynamy podejście na szczyt, z którego rozpościera się widok na Komodo z jednej strony, a na Rinca z drugiej. Wschód - [Open Water Diving na Flores czyli świat w innym wymiarze](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/19/open-water-diving-na-flores-czyli-swiat-w-innym-wymiarze/) - Przybyliśmy na Flores z dwoma alternatywnymi scenariuszami. Jeden zakładał zwiedzanie wyspy, czyli pola ryżowe w kształcie pajęczej sieci, gorące źródła w Ruateng czy wschód słońca na wygasłym wulkanie Keli Mutu. Brzmi interesująco, ale to już było, dlatego też zdecydowaliśmy się na scenariusz numer dwa, czyli czterodniowy kurs nurkowy. Przed wejściem na łódkę Wanua Adventures przesialiśmy - [Indonezja czyli 17 tys. powodów, by wrócić :)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/21/indonezja-czyli-17-tys-powodow-by-wrocic/) - ak zaczęliśmy, tak kończymy. Plaża na Bali i piwo :) Czas lecieć dalej, choć Indonezja znów nas rozkochała w sobie. Wyjazd zupełnie inny niż ten sprzed czterech lat, a jednak równie fascynujący. Z pewnością tu wrócimy, bo czeka na nas Rinjani, z którym mamy niewyrównane porachunki, Sulawesi ze swoimi mrocznymi pogrzebowymi rytuałami oraz rafy koralowe - [Urodzinowe lądowanie w domu ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/15/urodzinowe-ladowanie-w-domu/) - Świat szybko zareagował na zamachy terrorystyczne we Francji, przynajmniej z punktu widzenia bezpieczeństwa na lotnisku. Od momentu wejścia do budynku lotniska do wejścia na pokład samolotu, musieliśmy przejść przez 3 kontrole bezpieczeństwa, a przy ostatniej nie mogliśmy wnieść nic, nawet wody kupionej już na strefie. Ale rozumiem, choć w danym momencie zdenerwowało mnie to. Lot - [1/3 Ubudu, 2/3 Jakarty](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/13/13-ubudu-23-jakarty/) - Pierwsza część dnia to przygotowanie do wyjazdu, czyli pakowanie i śniadanie, na które podano nam pyszne zielone naleśniki. Potem jeszcze chwila dla siebie, albowiem dopiero o 13 ma nas zabrac shuttle bus na lotnisko, skad odlecimy do Jakarty ;) Ok. 11.30 musimy definitywnie opuscic nasz guesthouse, jako ze wlasciciel co chwila spoglada na zegarek. Czekamy - [Tarasy ryżowe, małpie figle i takie tam](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/12/tarasy-ryzowe-malpie-figle-i-takie-tam/) - Około drugiej obudziła mnie ulewa. Początkowo myślałam, że to fan tak nagle przyspiesza wirowanie, ale po chwili zrozumiałam, że to deszcz bębni o wszystko co napotyka na swojej drodze. Szybko jednak jego jednostajność i moc mnie na nowo uśpiły. Obudziliśmy sie wyspani i wypoczęci około 8. Na śniadanie podano nam absolutnie obłędne naleśniki za bananami. - [Z wizytą w spirytystycznej stolicy Bali](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/11/z-wizyta-w-spirytystycznej-stolicy-bali/) - Dzień miał być długi w zamierzeniu, a okazał się jeszcze dłuższy przez dwa nieplanowane zdarzenia... Ale od początku! Wstaliśmy około 6, dokładnie wtedy gdy słońce podnosiło się nad Gili Meno. Szybki prysznic, pakowanie, ostatnie śniadanie w naszym resorcie Kontiki i ruszamy do portu, a żeby było precyzyjniej, do mini porciku, skąd odpływają dziennie trzy łódki - [Gili Meno na pieszo ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/10/gili-meno-na-pieszo/) - Dzisiaj w planach mieliśmy nic. Początkowo próbowałam Łukasza namówić na nurkowanie z akwalungiem, bo rafy są piękne (choć w mojej ocenie tych egipskich w okolicach Hurghady póki co nic nie przebije), ale tyle gadał o tych rekinach, których obecność potwierdzają lokalni mieszkańcy (spokojnie, one maja tylko 2,5 m długości, to maleńkie rekinki), że sama w - [Podglądanie rybek](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/09/podgladanie-rybek/) - OCZAMI ŁUKASZA Wczorajszy dzień zakończył się dla mnie nieciekawie. Nie wiem czy to nadmiar słońca, czy tez zbyt mało wody, czy wręcz zaszkodziła mi jakaś potrawa, koniec końcem dopadł mnie straszliwy ból głowy. Nie byłem w stanie wysiedzieć przy stoliku i dokończyć zamówionej wcześniej kolacji. Spacerowałem po zmroku wzdłuż płazy czekając na ...mam nadzieje ze - [Z widokiem na Gunung Rinjani](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/08/z-widokiem-na-gunung-rinjani/) - Pobudka o 6 rano, bo czeka nas dziś kolejny transfer. Tym razem na wyspę Gili Meno, jedną z trzech wysepek przy Lombok. Umówiony taksówkarz odebrał nas z hotelu punktualnie o 7.15 - wszak jeśli on tego nie zrobi, zarobi ktoś inny. Podwiózł nas do przystani, skąd odchodzą szybkie łódki na wyspy Gili. Po krótkich, ale - [Moto Tour de Bali](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/07/moto-tour-de-bali/) - Nie sądziłam, że to się wydarzy, ale tak... Zaspaliśmy na śniadanie, które serwowane jest do 10. O 10.05 zadzwoniła jednak przemiła pani z recepcji z pytaniem ile czasu potrzebujemy... Udało nam się wiec zjeść śniadanie, wypożyczyć skutery, które miały być motywem przewodnim dzisiejszego dnia i wyruszyć w podróż po wschodniej części Bali. Przyznaję, że początkowo - [Słodkie nic nie robienie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/06/slodkie-nic-nie-robienie/) - Dobrze, że zepsuł się generator prądu, który unieruchomił klimatyzacje w pokoju, bo inaczej przespalibyśmy śniadanie. Swoją drogą, aż tak wiele byśmy nie stracili. Niemniej jednak zdążyliśmy przed 10. Chwile potem, transportem hotelowym przemieszczamy się do centrum miasteczka (nasz resort oddalony jest o jakieś 2 km, niby nic, ale w pełnym słońcu to jednak jest wysiłek). - [Najtrudniejszy zawód świata](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/05/najtrudniejszy-zawod-swiata/) - Pobudka o 1 w nocy, bo zachciało nam się kolejnego wulkanu i niebieskich ogni. Ech! O 3 nad ranem ruszamy ostatecznie w Parku Narodowym Kawah Iljen w morderczy trekking, którego celem jest zdobycie krateru wulkanu Iljen. Morderczy, ponieważ wejście jest pod górę o dość wysokim kącie nachylenia powierzchni, w dodatku było zimno i mieliśmy mało - [Wschód słońca w oparach siarki ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/04/wschod-slonca-w-oparach-siarki/) - Noc była krótka, dla Łukasza jeszcze krótsza, biorąc pod uwagę, że nie zmrużył prawie oka. A to pompa do wody, a to jeepy i motocykle, a to podniesione głosy sąsiadów. O 3.30 pobudka, o 3.50 już wychodzimy w kierunku Bromo. W przeciwieństwie do większości, postanowiliśmy dojść tam na pieszo, nie korzystając z jeepów, motocykli, kóz - [W poszukiwaniu wulkanów](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/03/w-poszukiwaniu-wulkanow/) - Dzisiejszy dzień był troszkę nudnawy. 13 godzin w busie, gdzie wiesz, że musisz reglamentować spożywane napoje, a Twój pęcherz właśnie w tym czasie domaga się wody dając do zrozumienia, ze inaczej będziesz miała standardowy problem :( dlatego ja i nasza nowo poznana koleżanka z Niemiec Anja wymuszałyby na kierowcy autobusu postoje na siusiu. Swoją drogą - [Jak zwykle ruinki](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/02/jak-zwykle-ruinki/) - 4 godziny snu za mną. Nie wiem czy to z powodu jetlaga, kataru, niedzieli (kiedy to zwyczajowo nie mogę zasnąć układając sobie plan tygodnia w głowie) czy zwyczajnie zmęczenie nie sięgnęło jeszcze zenitu. Nic nie pomagało, ani muzyka, ani audiobook, ani liczenie baranów ... O 8 wstaliśmy, ogarnęliśmy się i poszliśmy na śniadanie. O 10 - [Ostatni dzień transferów - wakacje czas zacząć](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/01/ostatni-dzien-transferow-wakacje-czas-zaczac/) - OCZAMI ŁUKASZA Lotnisko krajowe w Dzakarcie, nie jest zbyt duże. Myśle, że można je śmiało porównać z Okęciem. Jest czysto, trochę sklepów i kilka kafejek. Zatrzymujemy się w miejscowym Starbucks na mrożoną herbatę. Godzina do odlotu mija szybko. Kolejna bramka z kontrolą bagażu i już jesteśmy w strefie z gatem nr C5. Z chwila rozpoczęcia - [Welcome in Jakarta](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/10/31/welcome-in-jakarta/) - Oczekiwanie na samolot do Jakarty przeciągało się boleśnie. Kawa w Coffee Nero nie smakowała, choć byliśmy w kraju kawy, stoisko, przy którym rzekomo sprzedawali pad thai, a o którym Łukasz już męczył ucho od dawna, zamknięte i co 20 minut ogłaszali, że za 20 minut otworzą, hasło do wifi wygasło po dwóch godzinach, a tu - [Międzylądowanie nad Bosforem](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/10/30/miedzyladowanie-nad-bosforem/) - Ojej, to już dzisiaj... Z tego wrażenia obudziłam się o 6, czyli jakieś 20 minut przed budzikiem w normalne dni robocze i o dziwo nie miałam najmniejszego problemu, żeby wstać. W końcu chodziło o lepsze miejscówki podczas lotu ze Stambułu do Jakarty, a to mogłam zrobić dopiero o 6 rano. Udało się. Wybierając je, kierowałam - [Wszystko co dobre, dobrze się kończy ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/03/05/powrot-do-delhi/) - Dzisiaj kończymy naszą krótką acz intensywną przygodę z Indiami. O 06.30 wyjeżdżamy na lotnisko. Tam dość sprawnie przechodzimy przez wszystkie kontrole bezpieczeństwa, mając zapas czasu na śniadanie oraz ostatnie zakupy. Lot spokojny, w części przespany, w części filmowy. Jedyny niepokój wbudzały momenty wymiany paczki Haribo pomiędzy Łukaszem i Marcinem, którzy wiedząc o moich próbach wyjścia - [Ostatni dzień w Delhi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/03/04/swieto-holi-huranga-w-dauji-temple-w-baldeo/) - Dziś żegnamy Vrindavan, Mathurę i wszystkie inne święte miejsca Kriszny i zaczynamy odwrót w kierunku Delhi. Strategicznie wyjeżdżamy ok 06.00 rano, by uniknąć korków w samym Delhi. I faktycznie, ok 09.00 jesteśmy już przed naszym hotelem z pierwszej nocy. Ładujemy bagaże do wylosowanych pokoi i schodzimy na śniadanie do znanej nam już knajpki naprzeciwko. Wszyscy - [Huranga](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/03/03/swieto-holi-dzien-1/) - Codziennie wstajemy o jakiś kwadrans później. Niby nic, ale biorąc pod uwagę „nocne Polaków rozmowy”, ma to ogromne znaczenie. Tak więc dzisiejszy dzień rozpoczął się dla nas o 7.30. Szybkie śniadanie - ponownie tosty z dżemem i jesteśmy gotowi na kolejną „wojnę” w ramach święta Holi. Generalnie święto to w całych Indiach trwa 1 dzień, - [Mokro nam ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/03/02/banke-bihari-procesja-w-mathurze-holika-dahan/) - Pobudka o 7.15. Jest coraz lepiej :) Na śniadanie tosty z dżemem, co by zmienić menu w tej wegańskiej restauracji, z której korzystamy. Ok. 8.30 ruszamy na wojnę. Zabezpieczeni od stóp do głów, łącznie z wykorzystaniem płaszczy przeciwdeszczowy i jednorazowych czepków kąpielowych. Spektakl kolorów zaczyna się od bram hotelu, gdzie stoi wielu Hindusów z kolorem - [Kolorowy proszek i selfie ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/03/01/przejazd-do-mathury-ceremonie-nad-brzegiem-jamuny/) - Pobudka 07.00. Jest dobrze, bo codziennie wstajemy coraz później :) Szybkie śniadanie, które zamówiliśmy już na kolację, i jedziemy do jakieś ważnej świątyni we Vrindawanie, gdzie pomału zaczyna się już festiwal Holi. Po bokach wąskiej dróżki rozstawione kramy z kolorowym proszkiem. Duża część z nich już za niedługo wyląduje na nas wszystkich. Zostawiamy obuwie w - [Taj Mahal / Puja w Mathurze](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/02/28/przejazd-do-agry-perla-indii-taj-mahal/) - Skończyliśmy nasiadówkę wczoraj o północy, ale kulturalnie. W końcu znów jutro trzeba wstać przed świtem. Liczyłam na 5,5 godziny niezakłóconego snu. Niestety. Godzina 2.03 bzyczy komar. Godzina 4 również. Godzin 5.30 muezzin, niemalże do ucha, zaczął nawoływać wiernych do modlitwy. Koniec spania. 6.20 wychodzimy w kierunku Taj Mahal. Po 5 minutowym spacerze dochodzimy do gigantycznej - [Z widokiem na Taj Mahal](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/02/27/swiatynia-sikhow-klimaty-starego-delhi/) - Pobudka o 4.50 zabolała w świetle 3 godzin snu. Dzielnie jednak wstaliśmy, dopakowaliśmy i 5.20 karnie stawiliśmy się w recepcji. Krok mojego męża był conajmniej chwiejny, ale dał radę. Taksówkami na dworzec kolejowy i o 6.00 punkt, co nie jest oczywiste w Azji, ruszyliśmy do Agry. Pociąg bardzo przyzwoity, zaserwowano nam poczęstunek jak w PKP, - [Stare i Nowe Delhi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/02/26/aklimatyzacja-w-nowej-rzeczywistosci/) - Wylądowaliśmy ok 7.30. Z okna samolotu widzieliśmy, że miasto zżera smok, tym bardziej zaskoczyła nas rześkość tego poniedziałkowego poranka, i o ile wskaźniki przekroczenia dopuszczalnych norm pm2 i pm5 pewnie buły na alarm, to jednak nie czułam tego w nozdrzach. Ale po kolei. Zanim bowiem wyszliśmy na zewnątrz, trzeba było przejść przez urząd imigracyjny. E-visa - [Museum FC Barcelona](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/04/27/museum-fc-barcelona/) - Drugiego dnia naszego wyjazdu, jeszcze pełni emocji po wczorajszym meczu, udaliśmy się ponownie na Camp Nou. Tym razem naszym celem było muzeum FC Barcelony. To było niesamowite przeżycie móc widzieć zachwyt i ekscytację w oczach Rafałka, który chciał oglądać dosłownie każdy puchar, but, czy koszulkę ;-) - [Z wizytą na Camp Nou](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/04/26/z-wizyta-na-camp-nou/) - W kwietniu 2017 roku wybrałem się z Rafałkiem do Barcelony. Był to jego prezent komunijno-urodzinowy. Celem wyjazdu był wieczorny mecz pomiędzy Barcą a Osasuną. Dodatkowym smaczkiem było to, iż Messi strzelił 500 gola w barwach Dumy Katalonii, a mecz zakończył się wysoką wygraną, bo aż 7:1. Ponieważ pogoda byłą naprawdę kiepska, praktycznie przez cały czas - [Pożegnanie z Zatoką Bengalską](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/17/pozegnanie-z-zatoka-bengalska/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Niewiele da się napisać o kolejnym dniu nic nie robienia. Śniadanie, spacer, basen, lunch, plaża … Bosko, ale .. gdybym miała spędzić tu choć jeszcze jeden kolejny dzień, dostałabym świra! Dziś jednak zdarzyły się trzy rzeczy warte uwagi. Poznaliśmy przemiłą włoską parkę, która przemierza Birmę w połowie na rowerach, w połowie autobusami… - [Ngwe Saung](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/16/ngwe-saung/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Dziś miały być krokodyle w delcie rzeki Irawadi, a był lew morski i foka na plaży w Ngwe Saung. Nie było takiej siły, by nas zmusić do kilkugodzinnego transferu do parku przyrody koło Bassein … Zwłaszcza że wczoraj odrobinę zaszaleliśmy. Była knajpa z muzyką na żywo, gdzie dobry, mocny wokal kaleczył angielski - [Urodzinowe plażowanie w Ngwe Saung](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/15/urodzinowe-plazowanie-w-ngwe-saung/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI 'Dziś są Twoje urodziny’ w wydaniu wyjątkowego talentu wokalnego jaki ma mój mąż, obudziło mnie tego poranka. Och jak cudownie jest skończyć kolejny rok ze świadomością, że dobiega się 40 :) Cieszę się przede wszystkim, że dziś nie ma żadnego transferu i że możemy sobie pozwolić na słodkie lenistwo. Wioska Ngwe Saung - [Transfer do Ngwe Saung](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/14/transfer-do-ngwe-saung/) - OCZAMI ŁUKASZA Dzisiejsza podróż do Ngwe Saung minęła dość szybko i w dość nawet komfortowych warunkach. Ale od początku. Umówiony wczoraj taksówkarz, podjechał troszkę wcześniej niż o planowanej 6 rano. Zapakowaliśmy się do środka i o dziwo bez żadnych korków zaczęliśmy opuszczać byłą stolicę Birmy w kierunku oddalonego o około 40 km za miastem dworca - [Home sick w Rangunie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/13/home-sick-w-rangunie/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Ten transfer był zabójczy. Jechaliśmy przez góry, nocą i głównie od strony zbocza, więc nie było szans na zmrużenie oka. Zasnęłam koło 12, kiedy autobus się rozpędził na autostradzie. O ile można nazwać to snem. Jeśli moje nogi ledwo co mieściły się w przestrzeni między końcem siedzenia a rozłożonym fotelem sąsiada z - [Opuszczamy Księstwo Shan w poszukiwaniu plaż ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/12/opuszczamy-ksiestwo-shan-w-poszukiwaniu-plaz/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Dzień w zamierzeniu transferowy więc z zasadny nudny. Zjedliśmy śniadanie, dokupiliśmy parę drobiazgów wedle indywidualnych życzeń (torebki z pytona birmańskiego dla Madzi jednak nie będzie) i zrobiliśmy wymeldowanie z hotelu ok 1. do odjazdu autobusu jeszcze 5 godzin, więc co tu zrobić z tym czasem … ? Rzut okiem w prawo na - [Łódką po Inle Lake i Festiwal Balonów w Taungyi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/11/lodka-po-inle-lake-i-festiwal-balonow-w-taungyi/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Dzisiejszego poranka wybraliśmy się na zwiedzanie Jeziora Inle, uważanego przez Birmańczyków za cud natury. Ten cud jest położony na wysokości prawie 900 m i otoczony ze wszystkich stron łagodnymi górami. Tereny te zamieszkują w przeważającej części rybacy z plemienia Intha, którzy sami nazywają siebie 'dziećmi jeziora’. Rybacy znani są z nietypowego sposobu - [Nyaungshwe](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/10/nyaungshwe/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Dzień zaczął się niezgodnie z planem. Podczas wczorajszej kolacji z Agnieszką i Johnem, podczas której podano tradycyjną, birmańską … pizzę :), ustaliliśmy rowerowe zwiedzanie okolicy jeziora Inle. Niestety ulewny deszcz pokrzyżował nam plany. Do tego my musieliśmy zmienić pokój hotelowych, poprzedni nie zapewniał nam możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb fizjologicznych (mówiąc wprost kibel - [Trekking dzień 2 (Pattu Pauk - Nyaungshwe)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/09/trekking-dzien-2-pattu-pauk-nyaungshwe/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Noc zaczęła się dość wcześnie, albowiem już o 21 wszyscy byliśmy w 'łóżkach’, które stanowił szereg materaców zasłanych poduszkami i kocami. Dość siermiężnie, ale organizm zmęczony kilkugodzinnym wysiłkiem potraktuje to niemal jak luksus. Nikomu też nie przeszkadzał zapach sąsiada, który najogólniej mówiąc do przyjemnych nie należał, albowiem wszyscy śmierdzieliśmy tak samo. Nikt - [Trekking dzień 1 (Kalaw - Pattu Pauk)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/08/trekking-dzien-1-kalaw-pattu-pauk/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Dzień zaczęliśmy pysznym śniadaniem. W końcu mogliśmy odstawić tosty z dżemem na rzecz jajecznicy. Dobry posiłek przed planowanym trekkingiem. Przed 8 meldujemy się u Wujka Sama (Sam’s Family), organizatora naszej wycieczki. Dopełniwszy formalności czekamy na grupę. Ta składa się z 10 osób: 4 Brytyjczyków, 3 Polaków, 1 Irlandczyka, 1 Belga i 1 - [Transfer to Kalaw](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/07/transfer-to-kalaw/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Pozornie nudny dzień, albowiem przez jego większość mieliśmy podróżować z Bagan do Kalaw i w ten sposób przedostać się do dystryktu Shan. Zanim jednak to się stało, o 4.45 obudziło nas stukanie do drzwi. Otwieramy je i widzimy człowieka, który mówi 'Mount Popa, waiting’ i pokazuje palcem okolice recepcji. Na co my, - [Bagan - góry, małpy i świątynie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/06/bagan-gory-malpy-i-swiatynie/) - OCZAMI ŁUKASZA Wczorajszy dzień miałem przesra.. w dosłownym, a nie przenośnym tego słowa znaczeniu. Oczywiście oszczędzę wszystkim szczegółów, ale nie za fajnie zwiedza się pagody, stupy oraz świątynie mając ciągłe parcie na punkt podtarcia. Piękno Baganu doceniam dopiero dziś, przeglądając zdjęcia z wczoraj. W Egipcie zwykli to nazywać”klątwą Faraona”, zaś tu, w Birmie dopadła mnie - [Bagan i jego trzy tysiące światyń, pagód i stup...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/05/bagan-i-jego-trzy-tysiace-swiatyn-pagod-i-stup/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Dzisiejszej nocy Bagan spłynął deszczem, który uderzając w blachodachówki, którym pokryty jest nasz hotel, nie dawał nam zasnąć. Do tego Łukasza z rana dopadła przypadłość podróżnika i od tego dnia chyba nie będzie narzekał, że musi dźwigać tę apteczkę :) Bo ubogim śniadaniu, na które kolejny dzień z rzędu podano tosty z - [Z wizytą w Księstwie Bagan](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/04/z-wizyta-w-ksiestwie-bagan/) - OCZAMI ŁUKASZA Mój ulubiony wykonawca Robbie Williams, skomponował kiedyś utwór pod tytułem „Road to Mandalay”. Moim zdaniem piosenka ta jest bardzo melodyjna i naprawdę wpada „w ucho”. Jednak kiedy zagłębimy się w tekst piosenki to okazuje się, że tak naprawdę utwór ten jest …o niczym, tak kompletnie o niczym. Robbie coś musiał przecież zaśpiewać do - [Min Ga Lar Par Mingun (dzień dobry Mingun)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/03/min-ga-lar-par-mingun-dzien-dobry-mingun/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy znów tostami z bananem, bo kurczak z ryżem od rana to dla mnie trochę nazbyt egzotycznie. Następnie transfer nad przystań, skąd łódka zabrała nas do Mingun, starożytnego miasta położonego godzinę drogą wodną od Mandalaj. Przy tej okazji warto wspomnieć, że transfery w rozumieniu tych, którzy już trochę po Azji - [Innwa, Sagaing i Amarapura](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/02/innwa-sagaing-i-amarapura/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Zaczęliśmy od hotelowego śniadania, na które podano tosty z dżemem i bananem, a „rozrywki” dostarczał program wspominający tajskiego króla, niedawno zmarłego. Trochę się zdziwiliśmy, ale w sumie gdyby Władkowi się coś stało, u nas też by leciały programy na jego temat. Punktualnie przed 9 przyjechał zamówiony samochód i wyruszyliśmy na całodzienną wycieczkę - [Road to Mandalay](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/01/road-to-mandalay/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Nocny autobus był bardzo komfortowy (przekąski, kocyki, poduszki stabilizujące kark, siedzenia rozkładające się do 45% stopni), ale to wciąż nie łóżko. Sen przerywany śpiewającym głosem naszej stewardessy i przystankiem, którego nie powstydziłby się żaden z krajów ościennych. Dojechaliśmy na miejsce o 5.30. Miejsce pewnie jest zwane dworcem autobusowym, ale w gruncie rzeczy - [Yangoon czy Rangun?](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/10/31/yangoon-czy-rangun/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI No właśnie, Birma czy Myanmar? Rangun czy Yangoon? I jaka flaga? Te wszystkie zagadki rozwikłaliśmy dzisiaj, zwiedzając Rangun. Historia Birmy, jak wielu państw w tym rejonie, pisana jest krwią. Od wewnętrznych konfliktów plemiennych, zjednoczonych na chwilę przez wodza plemienia Mianma, przez podboje mongolskie, dominację Brytyjczyków trwającą ponad 200 lat aż do uzyskania - [Yangon](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/10/30/yangon/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI Podróż za nami. Jedna z bardziej męczących, albowiem spodziewaliśmy się czegoś innego po liniach Fly Emirates. Nie bardzo rozumiem, dlaczego w Warszawie możemy wchodzić do samolotu wszystkimi trzema wejściami, a w Dubaju tylko ostatnim, co powoduje zatory i ponad półgodzinne opóźnienie w wylocie samolotu. Jedzenie pozostawia do życzenia, nawet jeśli i tak - [Początek podróży](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/10/29/poczatek-podrozy/) - OCZAMI ŁUKASZA Nasza podróż właśnie się rozpoczyna. Czy będzie to oczekiwana „podróż życia”? Czas pokaże, ale z takim nastawieniem lecimy. Jak zawsze tuż przed odlotem, walka z myślami, czy aby na pewno zabraliśmy wszystko to co powinniśmy. Doświadczenie mamy.ale że ja zawsze pakuję się w ostatnim możliwym momencie to stresik był/jest. No może był, bo - [Nowa Zelandia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/29/nowa-zelandia/) - Nowa Zelandia. Świat Maorysów, hobbita, savingon blanc oraz sir Edmunda Hillarego, pierwszego (obok Norgaya Tenzinga) zdobywcy Mount Everest. Kraj pełen różnorodności, niekiedy nawet sprzeczności, a jednocześnie cudownie spójny w swym uwielbieniu pięknej natury, jaki został dany Nowej Zelandii w akcie stworzenia :) Aoteroa – to był zaszczyt móc poznawać cię przez pięć tygodni! Link - [Aoteroa Nowa Zelandia - podsumowanie i porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/30/aoteroa-nowa-zelandia-podsumowanie-i-porady-praktyczne/) - Nowa Zelandia to taki kraj, w którym na dwóch małych wyspach zbiegają się niemal wszystkie cudy świata. Lodowce, wulkany, fiordy, kolorowe geotermalne źródła, przepiękne góry, na szczyt których zwykły śmiertelnik nie ma szans się dostać czy oceany pełne niesamowitej fauny. To kraina wina i Władcy Pierścieni, a obie te atrakcje potrafią pochłonąć bez reszty :) - [Ka Kite Aoteroa!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/23/ka-kite-aoteroa/) - Piha pożegnała nas słońcem. Rankiem dotrzymaliśmy danego sobie poprzedniego wieczoru słowa i poszliśmy na krótki trekking na Lion’s Rock oraz nad wodospad Kitekite. Góra nie rozczarowała widokowo, nawet jeśli nie udało nam się wejść na sam szczyt z uwagi na zamknięty szlak. Odważni w trampkach parli wbrew zakazowi, ale my postanowiliśmy nie ryzykować ostatniego dnia - [Piha czyli hawajski zakątek Nowej Zelandii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/21/piha-czyli-hawajski-zakatek-nowej-zelandii/) - Zostawiamy w tyle Cambridge odjeżdżając w kierunku północnym, co nieustannie przybliża nas do Auckland i - już wyczekiwanego - powrotu do domu :) Po drodze do Piha, naszej destynacji na dwa kolejne dni, zahaczamy o Bridal Veil Falls. 55 metrowa kaskada wody spadająca z bazaltowego progu powstałego po ... (surprise, surprise!) wybuchu wulkanu robi wrażenie. - [Hobbiton czyli „Tam i z powrotem” ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/19/hobbiton-czyli-tam-i-z-powrotem/) - Hobbiton rzucił nas na kolana. Reżyserska wizja Petera Jacksona przekuta w rzeczywistość w najdrobniejszym szczególe. Komu by się chciało malować 200 tysięcy liści na sztucznym drzewie w Bag End lub zrywać liście i owoce jabłoni, by przyczepić tam liście i owoce śliwki. I to na siedmiosekundową scenę … we wszystkich 6 filmach. Zanim jednak dojeżdżamy - [Bez mydła nie pójdzie ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/17/bez-mydla-nie-pojdzie/) - Nowa Zelandia, kraj stawiający na naturę, niezwykle dbający, by wwożone namioty i buty były bez żadnego pyłku, który mógłby zagrozić ich wrażliwemu ekosystemowi. Tylko podziwiać. Jakież było więc nasze zdziwienie, gdy dziś odwiedziliśmy Wai-o-Tapu czyli geotermalny park w okolicy Rotorua. Wstaliśmy wcześnie, by dojechać tam zanim wybuchnie słynny gejzer Lady Knox. Nie powiem, wydawało nam - [Gorąca haka ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/16/goraca-haka/) - Zostawiamy za sobą Taupo i jedziemy w kierunku Rotoroa. Po drodze jednak czeka nas geotermalna atrakcja. Orakei Korako, oddalona od Taupo jakieś 35 km. Jedna z najbardziej aktywnych geotermalnych dolin, i ponoć ta najbardziej nieprzewidywalna. Łódeczką podpływamy na drugą stronę rzeki Waikato, która za chwilę wpływa do jeziora Ohakuri, i stamtąd zaczynamy nasz spacer. Już - [Nad jeziorem Taupo, gdzie kradną jaja ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/15/nad-jeziorem-taupo-gdzie-kradna-jaja/) - Ostatnie dwa dni spędziliśmy nad jeziorem Taupo, które stanowi część kaldery powstałej po wybuchu wulkanu dwadzieścia pięć tysięcy lat temu. Okolica ma się dziś bardzo dobrze. Zielona, zadrzewiona, i tylko gdzieniegdzie unosi się gorąca para świadcząca o tym, że ziemia pod stopami nie powiedziała jeszcze swojego ostatniego słowa. Syczy, huczy, buzuje ... Taupo nie przywitało - [Wellington czyli już na Wyspie Północnej](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/12/wellington-czyli-juz-na-wyspie-polnocnej/) - Ostatnie dwa dni były mocno transferowe, które spędziliśmy na promie z Picton do Wellington i w samochodzie z Wellington do Tongariro National Park, z przystankiem na muzeum w Wellington i pożegnalną kolację z Asią, która opuściła dzisiaj Nową Zelandię, okaleczając tym samym drużynę Bee Gees 4. Wellington, stolica Nowej Zelandii, to miasto liczące sobie niespełna - [„Delfiny rozbiły system ...”](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/10/delfiny-rozbily-system/) - Bogactwo wrażeń dzisiejszego dnia oddałyby w zasadzie tylko zdjęcia, gdyż emocjonujące spotkania z dziką naturą trwały od samego rana, niemalże od zwinięcia namiotu i kupienia kawy. Kotiki nowozelandzkie (New Zeland Fur Seals) spotkaliśmy na Point Kean. Tak blisko fok jeszcze nie byliśmy nigdy. Dostępu do nich broniły mewy i czarne ptaki z czerwonymi dziobami. Najpierw - [Wschodnie wybrzeże i jego natura](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/09/wschodnie-wybrzeze-i-jego-natura/) - Po dniu na rauszu w strugach deszczu opuszczamy Bleinheim w promieniach słońca i na trzeźwo. Jedziemy do Kaikoura, małego miasta na wschodnim wybrzeżu, słynącego z bogactwa morskiego życia. Wieloryby, delfiny, foki, o owocach morza nie wspominając. Najpierw jednak spacer, żeby spalić nadmiar wczorajszego wina. Nikt sie nie przyznał, ale chyba każdy cierpiał trochę na skutek różnorodności - [Jesteśmy Winni ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/08/jestesmy-winni/) - Ostatnie półtora dnia, od chwili przyjechania do Blenheim, spędzamy na realizacji marzenia Mirki, czyli błądzenia po winnicach regionu Marlborough. W zasadzie ten region słynie na świecie ze swojego Sauvignon Blanc, czyli białego wina o charakterystycznym cytrusowym aromacie, które dobrze schłodzone najlepiej smakuje w letnie rozgrzane popołudnie. W smaku wyczuwalne są ponoć marakuja i cytrusy. Ponoć, - [Naleśniki w Punakaiki i meszki w Rotoriti](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/07/nalesniki-w-punakaiki-i-meszki-w-rotoriti/) - Wieczorkiem w Punakaiki mieliśmy zachód słońca na plaży wyłącznie dla siebie. Nasz camping w zasadzie kończył się na plaży, więc daleko chodzić nie musieliśmy. Był odpływ, zatem mogliśmy spacerować w zasadzie bez ryzyka zamoczenia trampek, jak Dżoana kilka godzin wcześniej. Rankiem dnia następnego zebraliśmy się w miarę szybko, raz że było ryzyko deszczu, którego bardzo chcieliśmy uniknąć - [Krajobrazowy zawrót głowy...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/05/krajobrazowy-zawrot-glowy/) - Dziś z rana poczuliśmy złośliwy uśmiech losu. Obudziłam drużynę Bee Gees 4 wcześnie, gdyż z rana pogoda miała być jak drut, a ponadto przed nami długa droga przez góry do następnej destynacji. Otwieramy okno, a za nim pięknie oświetlony słońcem masyw przednóży Alp Południowych. Góry o kolorach ziemi, z ośnieżonymi czubami, a pod nimi soczysto - [Dojeżdżamy do Rohanu ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/04/dojezdzamy-do-rohanu/) - Wczorajsze doświadczenia z pingwinami niebieskimi wyzwoliły w nas słodko-gorzkie odczucia. Słodkie, bo te stworzonka są absolutnie fenomenalne i zobaczyć je to było dla nas prawdziwe szczęście. Gorzkie, gdyż całe to przedsięwzięcie miało mocno komercyjny charakter. Z jednej strony uciszają nas, nie pozwalają robić zdjęć, bo zwierzęta są wrażliwie na światło fleszy, a z drugiej strony - [Pod górkę i z górki, z wodą w tle ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/03/pod-gorke-i-z-gorki-z-woda-w-tle/) - Wczorajszy dzień był w zasadzie tranzytowy, jeśli nie liczyć przyjemnej wizyty w Chad Farm Winery, którą mijaliśmy kilka dni temu po drodze do Te Anau. Asia jako fanka Władcy Pierścieni nie odmówiła sobie fotki przy Bramie Argonath, która była rzut beretem od winnicy :) Celem był dojazd na wschodnie wybrzeże, a konkretnie do miasta Dunedin, - [Zwiastuny końca wakacji ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/12/01/zwiastuny-konca-wakacji/) - Wraz z przyjazdem Asi i Mirki rozpoczynamy nowy, choć ostatni etap naszej wielomiesięcznej podróży. Nowa Zelandia była marzeniem każdego z nas, zatem koniec z zabawą w góry i zaczynamy prawdziwe zwiedzanie wysp :) Tymczasem przez ostatnie dwa dni, w oczekiwaniu na członkinie Klubu Bee Gees 4, kręciliśmy się jeszcze po okolicy Queenstown, eksplorując miejsca, które - [Glacier Burn Track](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/29/glacier-burn-track/) - Umówmy się, treking z lodowcem nie miał nic wspólnego poza nazwą, za to oznaczał konieczność bliskiego spotkania z zimną, polodowcową rzeką. Poranek nieco nam się przedłużył z powodów obiektywnych, więc na szlaku meldujemy się dopiero około 9.30. Bez problemu znajdujemy początek trasy, natomiast to, że aby na niego wejść trzeba przejść przez płot, który kiedyś - [Nad Jeziorem Wakatipu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/28/nad-jeziorem-wakatipu/) - Opuszczamy dziś Fiordland National Park, po wczorajszej niespodziewanej zmianie planów. Wieczorem próbowaliśmy osuszyć buty, rękawiczki, spodnie i ... paszporty, ale najwyraźniej potrzeba więcej czasu niż 24 godziny od takiej ulewy. Jedziemy w kierunku Kinloch, północnego końca jeziora Wakatipu, nad którym leży między innymi Queenstown. Ale, nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zaplanowali czegoś po drodze. Kepler - [Na nowozelandzkich drogach ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/25/na-nowozelandzkich-drogach/) - Wczoraj góry nas zawiodły, ale i my zawiedliśmy góry. W planach mieliśmy wyjście do Muller Hut na wysokość 1800 m n.p.m. W tym celu zebraliśmy się wcześnie, by dojechać do Aoraki Mount Cook Village przed autokarami Japończyków. Perspektywa 8-10 godzinnego treku bardzo nas cieszyła, jednakże im bliżej punktu startowego byliśmy, tym mniej nas cieszyła pogoda. - [Doliny Alp Południowych](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/23/doliny-alp-poludniowych/) - Dziś rozgrzewka w Alpach Południowych, w Aoraki Mt Cook National Park. Około godziny zajmuje nam dojazd z Twizel do Aoraki Mt Cook Village, skąd startujemy na Hooker Valley Track. Jesteśmy tam jeszcze przed 9.00, a już jest sporo turystów. Dobija nas autokar, z którego wysypują się emerytowani Japończycy. Świadomość tego, że nasza biała rasa wymiera, - [Pierwsze spotkania z nowozelandzką naturą](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/22/pierwsze-spotkania-z-nowozelandzka-natura/) - Opuszczamy dziś Christchurch i zmierzamy w kierunku Ka Tiritiri O Te Moana czyli Alp Południowych, w których króluje najwyższa góra Nowej Zelandii, Mt Cook ze swoimi 3724 metrami n.p.m. Droga długa (prawie 300 km), ale prosta. Od Geraldine zaczyna się malownicza sceneria po obu stronach jednopasmowej autostrady, albowiem wjeżdżamy już w pagórkowaty krajobraz, który za - [Christchurch czyli już w kraju Władcy Pierścieni](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/21/w-kraju-wladcy-pierscieni/) - Na pożegnanie z Australią wybraliśmy zwiedzanie Marvel Stadium, miejskiego stadionu, który gości ligę AFL, krykieta czy piłkę nożną, w międzyczasie organizując eventy typu trzydniowy koncert U2 czy konwent świadków Jehowy :) Na brak nudy nie narzekają, a odkąd Marvel wygrał przetarg na dziesięcioletnią nazwę stadionu, między gośćmi przechadzają się również bohaterowie marvelowskich komiksów. O 15.00 - [Twierdza Spinalongi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/06/22/twierdza-spinalongi/) - Wyjechaliśmy po śniadaniu, ok 9.30. Kierowaliśmy się dziś na wschodnią stronę wyspy, do twierdzy Spinalongi, gdzie od 1939 roku przesiedlano tu trędowatych, tworząc swego rodzaju soul asylum. Podróż nie zajęła nam długo, wszak to tylko 40 km od hotelu. Różnicę zrobił przejazd przez miasteczka, który stanowił wyzwanie dla kierowcy przyzwyczajonego do jakichkolwiek zasad jazdy i - [Kreta - dzień czwarty](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/06/21/kreta-dzien-czwarty/) - Dzień zaczęliśmy od śniadania, podczas którego po raz pierwszy dało o sobie znać zapalenie pęcherz, choć jeszcze pozostało to nieuświadomione. Dlatego wyjechaliśmy w trasę, do Knossos i Fajstos czyli miejsc, które wiele znaczą dla filologa klasycznego. Ok. 9 odebraliśmy auto, choć wciąż nie to które zarezerwowaliśmy. POnieważ nie była to nasza wina, z miną sugerującą - [Kreta - dzień trzeci](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/06/20/kreta-dzien-drugi-2/) - Myśl jednak ciałem się nie stała. Śniadanie zjedliśmy, choć nasze żołądki próbowały bojkotować pokarm, a i głowa była wciąż wczorajsza. Po śniadaniu jakoś szybko naszedł lunch, po którym zdecydowaliśmy się dotrzeć na plażę. Spacer i wiatr, którego nie czuć na basenie, a także chłodna woda morska miały nam pomóc dojść do siebie. Mnie pomogły szybciej, - [Galeria zdjeć - Tatry 2011](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/04/23/galaria-zdjec-tatry-2011/) - [Lanzarote - dzień 5](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/06/08/lanzarote-dzien-5/) - [Lanzarote - Mirador del Rio oraz kaktusy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/06/08/lanzarote-dzien-4/) - [Lanzarote - Timanfaya](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/06/07/lanzarote-dzien-3/) - [Lanzarote - Villa de Teguise](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/06/06/lanzarote-dzien-2/) - [Lanzarote - Costa Teguise](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/06/05/lanzarote-dzien-1/) - [Viva Italia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/05/04/viva-italia/) - Punktualnie o 10.00 opuściliśmy kemping, wcześniej konsumując naprędce śniadanie. Przed nami 340 km do Werony, które udało nam się pokonać w cztery godziny. Podczas drogi utwierdziliśmy się w przekonaniu, że Włosi nie potrafią jeździć – na lotnika, bez kierunkowskazów, linie oddzielające pasy mając za nic. Z niewielkimi problemami natury nawigacyjnej dojechaliśmy na kemping. Ten był - [Pożegnanie z Korsyką](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/05/03/pozegnanie-z-korsyka/) - Budzik zadzwonił niemiłosiernie o 4 nad ranem. Chwilę później leżeliśmy na plaży, wtuleni w sienie i dwa koce, czekając na wschód słońca. Ten jednak nie nadchodził z oczekiwanego przez nas wschodu. Ale to co ujrzeliśmy na niebie – wyraźną granicę między nocą i dniem – wywołało emocję, którą zapamiętam do końca życia. Oboje doświadczyliśmy tego - [Aleria oraz wizyta w Domaine Marvolo](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/05/02/aleria-oraz-wizyta-w-domaine-marvolo/) - Owszem, budzik zadzwonił, ale ktoś go wyłączył, w efekcie czego wstaliśmy dopiero o 11! Wycieczkę do Alerii zaczęliśmy od piwa, bo w trakcie sjesty muzeum jest nieczynne. W trakcie konsumpcji piwa, która sprzyjała kontemplacji i obserwacji natury, Łukasz humanitarnie zabił pszczołę, którą żywcem zaczęły już zjadać mrówki. Czekanie na otwarcie muzeum opłaciło się, zwłaszcza że - [Pierwsza kłótnia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/05/01/pierwsza-klotnia/) - Dziś dopadła nas pierwsza kłótnia. Nie wiadomo o co, nie wiadomo po co, ale zdeterminowała chwilowo nastrój. Po śniadaniu wyjechaliśmy na plażę, której piękno początkowo zostało przyćmione przez focha. Nie jest miło! Dlaczego? Nie wiem. Może Łukasz wie. Łukasz też nie wiedział. Bolognese i Pietra, a także szczera rozmowa po posiłku, sprawiły, że znów zaczęliśmy - [Bonifaccio](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/04/29/bonifaccio/) - Wyjechaliśmy do Bonifaccio z lekkim opóźnieniem w stosunku do planu, i tak też tam dotarliśmy. Tu na szczęście wszechogarniająca sjesta nie zawładnęła tym miejsce do końca. Wypłynęliśmy w rejs statkiem, dookoła cypla, na którym zbudowano Bonifaccio. Podróż okazała się przyjemna, urokliwa fotograficznie i mokra. Morze wzburzone, przez co nie udało nam się wpłynąć do każdej - [Nasz pierwszy ślub](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/04/28/2975-2/) - ​Wstaliśmy dość późno, gdy słońce stało już wysoko na niebie. Poszliśmy spać jednak grubo po północy grając w karty do upadłego. Po szybkim śniadaniu wyruszyliśmy w kierunku górzystego wnętrza wyspy. Plan ambitny, trasa wymagająca, a i dzień upalny. Zwiedziliśmy Sierrę do Fiumorbo, z pięknym kościołem z widokiem na trzy doliny, Pietrapola stanowiące marną namiastkę termalnych - [​ Ghisonaccia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/04/27/​-ghisonaccia/) - Obudziliśmy się dość wcześnie. Przy śniadaniu dyskutowaliśmy na temat nieudolnie wykonanego przez Hitlera planu zawładnięcia światem, po czym poszliśmy na plażę, gdzie opalając się popijaliśmy remis a’la Łukasz. Na lunch zjedliśmy makaron z sosem, po którym uhonorowaliśmy lokalną sjestę. Wieczorkiem dokonaliśmy kilku niezbędnych zakupów w pobliskim Sparze. Jedynym otwartym w okolicy. Tak naprawdę nie wiemy - [Korsyka ...z Bastii ku Ghisonaci](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/04/26/korsyka-z-bastii-ku-ghisonaci/) - Wstaliśmy o 5 rano. Pewnie można by później, ale Łukasz tak się zestresował składaniem naszego namiotu, że postanowił sobie dać więcej czasu. Stres nie wynikał jedynie z nowej technologii składania, ale również a faktu, że mój pierwszy mąż wraz z Marianem składali go 40 minut. Sam był jednak dzielny i złożył go w 5 minut. - [Początek podróży, ale i nowego życia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/04/23/poczatek-podrozy-ale-i-nowego-zycia/) - Wyjechaliśmy w naszą pierwszą podróż wiedząc, że to nie tylko początek wakacji, ale też początek naszego nowego wspólnego życia. Zostawialiśmy w tyle dużo emocji, które na skutek podjętych przez nas decyzji, nagromadziły się przez ostatnie miesiące, nie służąc nikomu. Polskę przejechaliśmy dość sprawnie, biorąc pod uwagę jakość infrastruktury drogowej. W Mikulowie po stronie czeskiej zameldowaliśmy - [U stóp rodyjskiego kolosa](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2007/08/31/u-stop-rodyjskiego-kolosa/) - Lato 2007 zapoczątkowało okres fascynacji wyspami greckimi. Na pierwszy ogień poszedł Rodos, głównie dlatego, że w planach miałam kurs windsurfingowy na słynnych plażach Prasonisi. O ile, jak później pokaże życie, windsurfing to nie mój sport, o tyle z wyspami greckimi miałam do czynienia jeszcze przez jakiś czas, zabierając na nie kolejne ważne osoby w moim - [Surfing na falach półwyspu Prasonisi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2007/08/30/surfing-na-falach-polwyspu-prasonisi/) - Na przełomie sierpnia i września spróbowałam swoich sił na desce surfingowej. Tia ...to zdecydowanie nie jest i nie był mój sport Poniżej krótka fotorelacja z tego wyjazdu ...dobrze że ze względu na jakość zdjęć nie widać mojej miny, bo nie była ona wtedy zadowolona ;-) - [Wizyta w skalnym mieście](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2006/09/08/wizyta-w-skalnym-miescie/) - Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z podróży do cudownej Kapadocji. Kapadocja to historyczna kraina w środkowej Turcji, znana przede wszystkim z charakterystycznych form tufowych, tworzących księżycowy krajobraz oraz z domów i kościołów wykutych w tufowych skałach. To też moje pierwsze zetknięcie z azjatyckimi negocjacjami, gdzie próbowano mnie kupić za trzy wielbłądy... :) - [Czerwone dachy Dubrownika](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2005/07/23/6838-2/) - Poniżej fotorelacja z wyjazdu z przyjaciółmi do Makarskiej w Chorwacji w lipcu 2005 roku. Urzeczona Dubrownikiem ;-) - [Szczeliniec czyli góra, do której się wraca](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/12/05/szczeliniec-czyli-gora-do-ktorej-sie-wraca/) - Inicjatywa, którą w okolicy Dnia Niepodległości podjęliśmy w ramach przemyślanego spontanu, sprawiła, że wróciliśmy ponownie do Polanicy. Towarzyszył nam Młody, Mama Jadzia i … z pewnością ku zaskoczeniu wielu, Mama Rafała, Agnieszka ;) Za cel trekingowy ponownie obraliśmy Narodowy Park Gór Stołowych, a konkretnie Szczeliniec Wielki. Dla nas to drugie podejście w tym roku, przy czym - [Czarna Góra (1 205 m n.p.m. w Masywie Śnieżnika) ](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/12/13/czarna-gora-1-205-m-n-p-m-w-masywie-snieznika/) - Na niedzielny spacer wybraliśmy Czarną Górę. Widać ją z balkonu naszego apartamentu, więc postanowiliśmy sprawdzić, czy ze szczytu Czarnej Góry widać nasz balkon :) Czarna Góra leży w Masywie Śnieżnika. Jest górą doskonale widoczną z niemal całej kotliny kłodzkiej, a jej wysoki i stromy szczyt jest często mylony ze Śnieżnikiem. Jest też górą bardzo znaną - [Narożnik i Skały Puchacza na bis ](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/12/29/naroznik-i-skaly-puchacza-na-bis/) - Góry Stołowe się nie nudzą, dlatego postanawiamy wejść na Narożnik zachęceni zdjęciami, jakie Marta przesłała ze spaceru trzy dni temu. Razem więc z Martą i Michałem, Lucyną i Mikiem, a także całą watahą dzieci i psów meldujemy się na Lisiej Przełęczy, skąd zaczynamy podejście na Narożnik. Jak i poprzednim razem, podejście jest krótkie, ale strome. - [Sylwester ze Śnieżnikiem w tle](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2020/12/31/sylwester-ze-snieznikiem-w-tle/) - Na Sylwestra miało być wejście na Śnieżnik. Pod takim znakiem planowany był ten wyjazd. Ale jak to się zwykle dzieje, człowiek plany robi, a Pan Bóg się z nich śmieje. Nas wyśmiał pięciokrotnie… Budzimy się dziś wcześnie, by do Międzygórza dojechać jak najwcześniej. Marcyś jest już ubrany w bieliznę termoaktywną, gdy zaczyna narzekać na ból - [Nowy Rok w Górach Orlickich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/01/01/nowy-rok-w-gorach-orlickich/) - Nowy Rok postanowiliśmy zacząć, dla odmiany, delikatnym trekkingiem górskim. Wybraliśmy pętelkę w Górach Orlickich, która zaczyna się niebieskim szlakiem przy Zieleńcu. Skład grupy jest codzienną niewiadomą, uzależnioną od zdarzeń nieprzewidywalnych (jak wczoraj podczas wyjścia na Śnieżnik), indywidualnych preferencji (Netflix vs. góry) czy innych zadań wymagających reakcji czy obecności. Dzisiaj więc idziemy w składzie Marta i - [Niebiański spacer na Piekielną Górę](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/01/30/niebianski-spacer-na-piekielna-gore/) - Fotorelacja z sobotniego spaceru na Piekielna Górę, do której doszliśmy szlakiem serca prowadzącym z Polanicy. Towarzyszyła nam piękna pogoda, choć gdy słońce zaczęło zachodzić, temperatura spadła i zrobiło się bardzo zimno. Z przyjemnością wróciliśmy do ciepłego domu :) - [Cudowne Góry Stołowe](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/01/31/cudowne-gory-stolowe/) - Fotorelacja z krótkiego spaceru w Górach Stołowych. Weszliśmy na Narożnik z Lisiej Przełęczy, skąd kontynuowaliśmy nasz marsz aż do Kopy Śmierci. Fantastyczny zimowy pejzaż z równie fantastycznymi śniegowymi formacjami, drzewa skąpane w śniegu i słońcu. Młody nie mógł się oprzeć śniegowym kąpielom, a psy chętnie mu w tym towarzyszyły. Niestety perspektywa powrotu do Warszawy nie - [Śnieżnik czyli rachunki wyrównane](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/02/21/snieznik-czyli-rachunki-wyrownane/) - Mieliśmy ze Śnieżnikiem rachunki do wyrównania. W Sylwestra zatrzymała nas biegunka, w styczniu powstrzymał nas wiatr wiejący 85km/h, ale dziś nie było żadnych wymówek czy przeszkód, które mogłyby stanąć pomiędzy nami a szczytem ;) Piękna pogoda zwiastowała piękne widoki. Zaczynamy z Międzygórza Górnego znanym nam już czerwonym szlakiem. Psy idą z nami na smyczy. Decydujemy - [Bor Cedrja - pożegnanie z północną Afryką](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/06/05/bor-cedrja-pozegnanie-z-polnocna-afryka/) - [Kartagina](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/06/04/kartagina/) - [Tunis i ...okolice](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/06/03/tunis/) - [Bor Cedrja - statek piratów](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/06/02/bor-cedrja-dzien-4/) - [Bor Cedrja - karawana marzeń](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/06/01/bor-cedrja-dzien-3/) - [Bor Cedrja - smak słonej wody](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/05/31/bor-cedrja-dzien-2/) - [Bor Cedrja - powitanie lata](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/05/30/bor-cedrja-dzien-1/) - [Powrót do Polski](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/09/26/powrot-do-polski-2/) - [Ostatnie promienie Słońca](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/09/25/ostatnie-promienie-slonca/) - [Varna](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/09/24/varna/) - [Balchik](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/09/23/balchik/) - [Złote Piaski po raz drugi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/09/22/zlote-piaski-po-raz-drugi/) - [Złote Piaski](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/09/21/zlote-piaski/) - [Balchic](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2009/09/20/balchic/) - [Hanoi - dzień przedostatni](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/27/hanoi-dzien-przedostatni/) - Noc minęła w koszmarnych niewygodach mimo lepszych miejscówek na tyle autobusu. Nogi można było wyciągnąć, leżeć w samych stringach też, wódeczkę rozpić również bez narażania się na nieprzyjazne spojrzenia innych podróżujących, nie wynikające bynajmniej ze wstrętu do alkoholu, tylko z faktu, że sami wczesniej na ten pomysł nie wpadli. Na tyle autobusu natomiast po stokroć - [Transfer Hoi An - Hue - ... Hanoi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/26/transfer-hoi-an-hue-hanoi/) - Bóg jednak istnieje. Objawił się nam w postaci recepcjonistki w hotelu w Hue, w którym ostatecznie nie wynajęliśmy pokoju. Ale od początku ... wstaliśmy, znów wczesnie. Aż strach pomyśleć, o ktorej będziemy wstawać do pracy na tym jet lagu. wyjechaliśmy o 7 z minutami. Tym razem nauczeni doświadczeniem poprzedniego sleeping busu, zarezerwowaliśmy sobie lepsze miejscówki - [Hoi An - dzień 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/25/hoi-an-dzien-2/) - Odespaliśmy dzisiaj niewygody poprzedniej nocy, zwłaszcza że poprzedniego wieczoru zrobiliśmy sobie wieczór ze słuchaniem muzyki polskiej, a po kilku drinkach dodaliśmy do tego nasz wokal na pół hotelu. Po śniadaniu, które nie smakowało nam juz tak bardzo jak wczoraj o 6 rano, wyszliśmy do naszych krawców na drugie przymiarki. Niestety, trzecie są konieczne i podobno - [Hoi An - dzień 1](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/24/transfer-mui-ne-hoi-an-dzien-1/) - O 13.30 wsiedliśmy do autobusu wychodząc z niego o 6 rano w Hoi An, z przesiadką w Nha Trang. Mieliśmy wątpliwości, czy kierowca dojedzie w 60 minut odległość 60 km, bo przy tych prędkościach nie było to takie oczywiste. Do Nha Trang dojechał 2 minuty (sic!) po czasie. Mieliśmy 30 minut do przesiadki do Hoi - [Mui Ne - dzień 3 - transfer do Hoi An](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/23/mui-ne-dzien-3-transfer-do-hoi-an/) - Dzień zaczęliśmy wcześniej, mimo iż wieczór spędziliśmy podobnie, tj. przy owocach morza (ja przy kurczaku) i 0,4 schłodzonej hanoi vodka :-) niesamowite jak biali zwabiają do baru białych... Rano, po słabym śniadaniu będącym efektem obudzenia właścicieli knajpy, wypożyczyliśmy motory, by zwi dzić 3 święte wieże Po-sha-nu. Są to najstarsze zachowane świątynie Czampów, odwiecznego wroga Wietnamu, - [Mui Ne - dzień 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/22/mui-ne-dzien-2/) - Wyspaliśmy się dzisiaj. Ale jak sie chodzi późno spać, to tak jest. Wczoraj bowiem nie poszliśmy spać z kurami, gdyż dopiero po kolacji krewetkowej (w moim przypadku krewetki równe były sałatce z kurczakiem), zakrapianej alkoholem. Widać, że znają tu upodobania naszych sąsiadów zza wschodniej granicy, albowiem w żadnym innym mieście nie wstawiono nam butelki wódki - [Transfer Sajgon - Mui Ne - dzień 1](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/21/transfer-sajgon-mui-ne-dzien-1/) - Dzisiaj pożegnaliśmy Sajgon, a że wyjazd był o 7, pobudka musiała być jeszcze wcześniej. Naleśnik w pobliskiej restauracji, gdzie znają nas z alkoholu do śniadania Na miejsce przyjechaliśmy ok 13. Szybko się zakwaterowaliśmy w guest housie organizatora transferu (Sinh Tourist, przystępny cenowo organizator wszystkiego co wiąże się z turystyką po Wietnamie) i poszliśmy na lunch. - [Transfer Phu Quoc - Sajgon](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/20/transfer-phu-quoc-sajgon/) - W ostatni poranek na wyspie przywitał nas deszcz. To najlepszy znak, że pora się stąd zmywać. Zjedliśmy sniadanie i ok 11.30 byliśmy już na lotnisku. Jako miłośniczka nie-lotów dostałam jeden lot gratis, albowiem trafił nam się transfer przez Rach Gia. Jednym słowem dwa starty i dwa lądowania oraz 30 minut czekania na lotnisku. Ok 15.30 - [Phu Quoc dzień 4](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/19/phu-quoc-dzien-4/) - Oj, zabalowaliśmy wczoraj :-) Drink u zakompleksionego germańca (co sugeruje nazwa kanjpy "german b") rozochocił nas alkoholowo. Skończyło się grubo po północy, ale mieliśmy sporo do podsumowania i obgadania. Rano, po szybkim śniadanku, wyszliśmy na plażę. Ja osobiście miałam dylemat co zrobić z moim oparzeniem 2 stopnia. Wyszły bąbelki, a Mamusia nie raczyła odpowiedzieć na - [Phu Quoc - dzień 3](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/18/phu-quoc-dzien-3/) - Dzień zaczęliśmy od relaksu. Godzinka masażu na tle wschodzącego słońca. Jeśli nie liczyć kilkuminutowego monologu Andrzeja, najwyraźniej chcącego zamienić monolog w dialog. Nieskutecznie. Po śniadaniu, na które zjadłam najlepszego jak do tej pory naleśnika z bananami, wypożyczyliśmy półautomatyczne skutery i ruszyliśmy w Tour de Phu Quoc. Sprzęt nie najnowszy, hamulce pozostawiały wiele do życzenia, mój - [Phu Quoc - dzień 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/17/phu-quoc-dzien-2/) - Dzień znów zaczął sie wcześnie :-) Wole jednak samoistne przebudzenia wcześnie rani niż wymuszone przez budzik. Wówczas mój organizm się po prostu buntuje i im bardziej muszę, tym mniej chcę. Wschodu słońca nie zobaczyłam, ale byłoby to bardzo trudne po zachodniej stronie wyspy. Już raz mąż mi obiecał zachód słońca ... na Korsyce w 2008 - [Phu Quoc - dzień 1](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/16/phu-quoc-dzien-1/) - Wczorajszy wieczór był chyba pierwszym od przyjazdu do Wietnamu, gdzie pozwolilismy sobie na wieczorne szaleństwo. Najpierw zjedliśmy prze-pysz-ne żarcie w resturacji o znaczacej nazwie Little India. Była to jak dotychczas najlepsza potrawa zjedzona w Wietnamie, więc może się okazać, że Indie w pełni zasługują na etykietke kraju, w którym podaje sie najlepsze jedzenie. Po jedzeniu - [Delta Mekongu - dzień 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/15/delta-mekongu-dzien-2/) - Znów wstaliśmy wcześnie i po szybkim śniadaniu, na którym dla mnie zjadalna była tylko bagietka z dżemem, ruszyliśmy w droge. Opcjonalnie był smażony ryż z krewetkami, brr... W autobusie wyszedł kwas z Francuską, która zapomniała zapłacić za wypite piwo. Można byłoby jej uwierzyć, gdy nie każdorazowe pytanie recepcjonisty przy zdawaniu klucza do pokoju, czy ktoś - [Delta Mekongu - dzień 1](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/14/delta-mekongu-dzien-1/) - Dzisiejszy dzień zaczął się bardzo wcześnie, choć i poprzedni nie skończył się jakoś specjalnie późno. Za to głośno, gdyż wczoraj Wietnam wygrał w nogę z Birmą 8:0 i cała kawalkada skuterów przejeżdżała właśnie pod naszym oknem, trąbiąc (jakby nie robili tego na co dzień) i krzycząc, machając flagami. o 7:15 byliśmy juz po śniadaniu i - [Sapa - dzień 3](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/12/sapa-dzien-3/) - Wczorajszy dzień skończył się źle dla Łukasza. Masażystka podniosła mu ciśnienie ... w oku, co spowodowało ból głowy, a szklaneczka rumu zamiast pomóc tylko go spotęgowała. Dla mnie z kolei dzisiejszy dzień zaczął się źle, najpierw ból brzucha, potem śniadanie, które musiałam sobie zorganizować sama, albowie wrzatek z makaronem mi nie bardzo pasował, a potem - [Sapa - Dzień 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/11/sapa-dzien-2/) - Obudził nas kogut o 4 nad ranem. Zapiał 2,5 razy. Te 0,5 raza wynikało z tego, że ktoś mu przerwał w połowie ;-) Wstalismy jakieś 4 godziny później. Baliśmy sie tej nocy, z właściwie jej zimna, ale ważące ze 2 tony dwie kołdry zrobiły swoje. Wietnamski pająk na szczęscie wylądował na materacu Mariana. Pyszne śniadanie, - [Sapa - dzień 1](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/10/sapa-dzien-1/) - Do Lao Cai - przystanku końcowego kolei - dojechaliśmy o 6.15 rano. Pociągiem z kuszetkami. Lokomotywa spalinowa, dlatego 330 km jechał 8 godzin. Ale sama kabina niczego sobie. Troche w prlowym stylu, ale niczego nam nie brakowała. Toaleta blisko i zawsze z wodą. Było nawet lustro. Hanoi vodka kupiona naprędce też nas mile odprężyła. I - [Ha Long - dzień 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/09/ha-long-dzien-2/) - Pobudka o 6 rano. Tak jakby sie na tej łódce gdziekolwiek się komukolwiek spieszyło. Śniadanie prowizorka. Ok dla mnie, ale spróbujcie nakarmic 95 kilowego mężczyznę 1 jajkiem i tostem z dżemem pomaranczowym. Łukasz blagalnie patrzył na mojego tosta dopóki obsługa nie zlitowała się nad nami dorzucając kolejne tosty, choć już bez dodatkowego wyposażenia w postaci - [Ha Long - dzień 1](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/08/ha-long-dzien-1/) - Poprzedni wieczór nam się urwał. Powiedzmy, że to ze zmęczenia Tymczasem ten dzień zaczął się bardzo szybko. O godzinie 7 już byliśmy na śniadaniu. Hmmm... śniadanie! Przesolona jajecznica, która zrobiłam sobie sama w obawie, że dostanę jajka sadzone lub omlet, gumiaste tosty i cudowna herbata optymalnie słodka. Na szczęście dla mnie, gdyż z racji jej - [Hanoi na jet lagu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/07/hanoi-na-jet-lagu/) - Zmiana planów oznaczała konieczność dojazdu do Hanoi. Taksówką za wynegocjowane 17 dolców zostaliśmy podwiezieni pod same drzwi rozreklamowanej agencji sinh cafe. Tu po kolejnych negocjacjach zabukowalismy sobie 2 wycieczki (Ha Long i Sapa). Jedyne 2, których organizację opłaca się zlecić agencji. Ponieważ negocjacje objęły również pokój hotelowy, chwile potem byliśmy już na górze, nieco się - [Hanoi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/06/hanoi/) - Teraz już na spokojnie w pokoju hotelowym w Hanoi. ale zanim znaleźliśmy się tutaj ... wylecieliśmy z Moskwy z opóźnieniem, albowiem boeing, którym mieliśmy lecieć się zepsuł. zasadniczo nie mieliśmy więc nic przeciwko opóźnieniu z takiego powodu. Co więcej, jakby lot opóźnił się ponad 4 godziny, przytulilibyśmy jeszcze kasę z ubezpieczenia. bagatela 1200 Euro ;-) - [Startujemy ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/05/startujemy/) - "Poloneza czas zacząć" ...powiedziała Rdza do Rdzy ...więc i my zaczynamy naszą podróż. Uff... wylądowaliśmy, choć nie było to lądowanie a la "wrona". a do tego dodajmy kogoś, kto panicznie boi się latać i zarzewie paniki murowane. pierwsze wrażenie - jakby tu eufemistycznie powiedzieć - nie najlepsze. Organizacja punktu transferowego legła w gruzach gdy zszedł - [On the road again ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/04/03/on-the-road-again-2/) - OCZAMI LUKASZA Coz mozna napisac o trzech dniach nic nierobienia. Na pewno odpoczelismy wszyscy, na pewno naladowalismy akumulatory po pierwszym tygodniu, na pewno mocno sie spalilismy od slonca i na pewno tego slonca wszystkim zyczymy :-) Nie widzialem przez trzy dni na plazy ani jednej osoby, ktora bylaby w stanie wylezec na pelnym sloncu dluzej - [In sweet harmony ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/04/04/in-sweet-harmony/) - Autobus dojechał do Krabi ponad 3 godziny spóźniony. Nie licząc kilku łyżek ryżu, kilku ciastek i paczki chipsów,to był dzień, w którym tylko się nawadnialiśmy, tym i owym. Obawiałam się bazy hotelowej w tym mieście, zwłaszcza gdy docieramy do niego już po zamknięciu wszystkiego. Ale Marian poprosił dwie muzułmańskie towarzyszki podróży, i te wskazały nam - [Summertime sadness...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/04/05/summertime-sadness/) - Przez pryzmat Małgosi Dzień zaczęty od przyjemnego masażu. W moim wydaniu był to najprzyjemniejszy masaż karku jaki miałam podczas zamówionego masażu stóp. Łukasz też nie narzekał. W zasadzie jak powiedział, miał full body masaż, a dziewczyny zmieniały się co i rusz, byleby zobaczyć i dotknąć to i owo :-) Na 13.30 kupiliśmy półdniową wycieczkę dookoła - [Road to hell ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/04/06/road-to-hell/) - Przez pryzmat Małgosi Po dłuuugiej podróży dotarliśmy do Bangkoku. Zaczęło się niewinnie. Śniadanie i masaż u znajomych masażystek, które standardowo rozebrały naszych panów do naga. Potem marsz z plecakami do przystani, co było wyzwaniem nie lada, gdyż marsz trwał około 15 minut w pełnym i bardzo rozświetlonym południowym słońcu. Ostatni rzut oka na Phi Phi - [One night in Bangkok...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/04/07/one-night-in-bangkok/) - Przez pryzmat Małgosi I znow zafundowalismy sobie morderczy 12 godzinny dzien, ktory nas kompletnie wykonczyl, zwlaszcza ze ostatnia noc byla niewygodna i w kawalkach. Sniadanie w garkuchni pod murem, znanej juz z poprzedniej wyprawy. Potem poszlismy poszukac znajomego krawca, ale ten zbankrutowal. Niemniej jednak po raz kolejny trafiamy na okres, w ktorym gdzies w Taljandii - [To już jest koniec ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/04/08/to-juz-jest-koniec/) - Przez pryzmat Małgosi Ostatni dzień w Bangkoku rozpoczęliśmy późnym śniadaniem w zaprzyjaźnionej garkuchni. Nie dość, że dają tam smacznie, czysto, to za 5 PLN można się najeść do wieczora :-) Potem taksówka na farmę węży. Bardzo, ale to bardzo chcieliśmy tam dojechać, zwłaszcza że nie udało się poprzednim razem, ale z naszym szczęściem (a właściwie - [Transfer Warszawa – Kijów - Bangkok](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/10/27/transfer-warszawa-kijow-bangkok/) - Lot do Kijowa o 9.20. Na lotnisku pojawiliśmy się na 2 godziny przed spotykając Golców i Patrycję Markowską. Stojąc w kolejce zauważyliśmy, że stosunkowo łatwo określić nam było kto leci do Kijowa. Dla Moni był to pierwszy lot w życiu, i wyglądała na zadowoloną. Mam nadzieję, że mój strach nie zmieni jej podejścia. Sam Kijów - [Bangkok na jetlag'u](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/10/28/bangkok-na-jetlagu/) - Obudziło nas walenie w ścianę. Na początku próbowaliśmy ignorować ten dźwięk, ale jak tylko zdaliśmy sobie sprawę, że tę ścianę dzielimy z Marianem, wiedzieliśmy, że nie da za wygraną ;-) wstaliśmy więc po zaledwie 3 godzinach snu i zeszliśmy na śniadanie. Po posiłku uznaliśmy za stosowne zwiedzić odrobinę miasta, które miało nam przybliżyć azjatycką (tajską) - [Krabi – Kho Jum](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/10/30/krabi-kho-jum/) - O 6 nad ranem obudzono nas piosenką o sugestywnej treści „it is over, i sit really over?”. Następnie wsiadł do autobusa kierowca i tonem nie znoszącym sprzeciwu oznajmił koniec wycieczki „Wake up, Get out, confirm the ticket!” Nagle wybudzeni wysiedliśmy w miejscu, które docelowo miało być dworcem. Pół godziny później odjechaliśmy innym autobusem, już zdecydowanie - [Bangkok – Kho Jum - transfer](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/10/29/bangkok-kho-jum-transfer/) - Obudził nas budzik :-) Wyspani, zrelaksowani, najedzeni wymeldowaliśmy się z hotelu i ruszyliśmy na zwiedzanie Wielkiego Pałacu. Po drodze, jakiś taksówkarz również próbował nas przekonać, że Pałac jest zamknięty i proponował alternatywna trasę. I tu Marian stracił panowanie nad sobą i przestał być uprzejmy. Po jego słusznej uwadze, zaczęliśmy podejrzewać, że wczoraj spotkany student nie - [Kho Jum - odpoczywamy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/10/31/kho-jum-odpoczywamy/) - Obudził nas hałas. Coś spadło na nasz azbestowy dach. Wyszłam zobaczyć co to takiego. Ku mojemu zdziwieniu na tarasie siedziały dwie małpy, z czego jedna zabrała moje majtki suszące się na sznurku. Gdy wróciłam na taras z aparatem, okazało się, że między naszym, a Marianów domkiem jest całe stado małp. Drugie stado siedziało na drzewach - [Kho Jum - błogie lenistwo](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/01/kho-jum-blogie-lenistwo/) - Noc była bardzo niespokojna. Na morzu szalał sztorm, na lądzie deszcz bezlitośnie walił w azbestowe dachy naszych bungalowów. Odsypiając niedostatki snu z ostatnich nocy, śniadanie zjedliśmy na obiad. Po posiłku wybraliśmy się na spacer do Kho Jum village plażą. Szliśmy w deszczu, długo, ok. 2,5 godziny. Im dłużej szliśmy, tym bardziej przekonywaliśmy się, że z - [Kho Jum - niespodziewane uziemienie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/02/kho-jum-niespodziewane-uziemienie/) - Dzisiejsza noc była najgorsza, choć wydawać by się mogło, że gorzej jak wczoraj być nie może. Silny wiatr, sztorm na morzu, w efekcie którego fale biły o brzeg z niewiarygodną siłą. Do tego deszcz. 3 noc z rzędu śni mi się tsunami, a po wczorajszej wycieczce i znakach ostrzegawczych, śni mi się tylko tsunami. Wbrew - [Kho Jum - Khao Sok - transfer](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/03/kho-jum-khao-sok-transfer/) - 34 urodziny Mariana :-) W związku z tym Mariusz obudził nas dziś dość wcześnie, kiedy przybiegł do domku oznajmiając kolejny pomysł z serii tych wywracających plan podróży do góry nogami. Płyńmy na Phi Phi (wyspa znana m.in. z filmu Niebiańska Plaża z udziałem Leonardo Di Caprio), zamiast do dżungli. Boże, to w połączeniu z zapaleniem - [Khao Sok i niespodziewani oraz nieproszeni goście](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/04/khao-sok-i-niespodziewani-oraz-nieproszeni-goscie/) - Ta noc była najlepszą jak do tej pory. Wyspałam się a moskitiera dawała dodatkowo poczucie bezpieczeństwa. Nawet jeśli tylko złudne, biorąc pod uwagę jej zużycie. Nie było szumu fal uderzających o wszystko, co spotykały na nabrzeżu, jedynie odgłosy nocnego życia dżungli, przy których spało się jednak spokojniej. Po śniadaniu zapakowano nas na pick-up, który dzieliliśmy - [Kho Sok – Surat Thani](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/05/kho-sok-surat-thani/) - Ok 8 zaczęliśmy dzień porannym safari, które było podobne w formule do nocnego safari, czyli pływanie łódką i wypatrywanie zwierząt. Tym razem ujrzeliśmy mnóstwo ptaków z rodziny tukanów (ich dzioby robią naprawdę niezłe wrażenie), duże jaszczurki oraz usłyszeliśmy gibbona. Nie wiedzielibyśmy, że to gibbon, gdyby Em nam o tym nie powiedział. Dobrze, że powiedział, bo - [Ko Panghan - czas na prawdziwy relax, czyżby?](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/06/ko-panghan-czas-na-prawdziwy-relax-czyzby/) - Ok 7 rano prom dobił do brzegu. Dobrze, że dobił, bo i tu fale nieźle kołysały małym promem. Atmosfera była napięta. Ja dalej byłam obrażona na Łukasza, Mariusz mnie dodatkowo wkurzył gdyż poproszony o wykonanie jednego telefonu, znajdował milion wymówek, by tego nie zrobić. A mnie się znudziło być jedynym organizatorem wycieczki, więc po tym - [Ko Panghan - przeprowadzka i makao](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/07/ko-panghan-przeprowadzka-i-makao/) - Gdy obudziliśmy się, słońce już stało wysoko na niebie, choć dziś było znowu przesłonięte chmurami. Po śniadaniu mieliśmy w planach wypożyczenie skuterów i zwiedzanie wyspy, ale po przeczytaniu umowy, zrezygnowaliśmy. Jeśli szukali frajerów, to wśród nas ich nie znaleźli. Za standard techniczny mieliśmy być w 100% odpowiedzialni, a stan techniczny skutera powinniśmy móc również umieć - [Ko Phanghan - ostatni oddech przed wylotem](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/08/ko-phanghan-ostatni-oddech-przed-wylotem/) - Obudziliśmy się później, ale też i wieczór poprzedzający nie był zwykły. Szybka kąpiel i śniadanie w Seven Eleven, na które zjedliśmy kanapki odkryte poprzedniego wieczora. Deszcz sprawił, że nie zrewidowaliśmy planów i jutro wracamy do Bangkoku. Po śniadaniu pełen relaks, czyli każdy robi to co chce. Po południu wybraliśmy się z mężem na spacer, by - [Ko Phanghan – Bangkok czyli przygotowania do powrotu do WIELKIEGO miasta](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/09/ko-phanghan-bangkok-czyli-przygotowania-do-powrotu-do-wielkiego-miasta/) - Obudziliśmy się ok 8, by na spokojnie się spakować i zjeść śniadanie, a ponieważ uwinęliśmy się ze wszystkim dość sprawnie, miałam jeszcze czas, by poczytać książkę. Ok 11.40 przyjechała taksówka, która zabrała nas do portu. Kolo jechał jak szalony. Dobrze, że pod ręką była cola z rumem, co pozwoliło przetrwać tę szaleńczą jazdę, podczas której - [Ayuthaya - prawie jak warszawskii Barbakan ...prawie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/10/ayuthaya-prawie-jak-warszawskii-barbakan-prawie/) - Autobus o 7 rano zatrzymał się przy Kho San Road. Taksówką, gdzie Mariusz wynegocjował 50% stawki wyjściowej, podjechaliśmy na dworzec kolejowy Huan Lumphong, wcześniej pożegnawszy się ze Stefano i powiedziawszy entuzjastyczne bye bye do Koreańczyka Leo, który usiłował się podłączyć pod nasze towarzystwo. Jedziemy do Ayutayi, ostatniego punktu na trasie zwiedzania. Pociąg relacji Bangkok – - [Ayuthaya - Bangkok - czyli Dzień Niepodległości na KhoSan Road](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/11/ayuthaya-bangkok-czyli-dzien-niepodleglosci-na-khosan-road/) - Wstaliśmy ok 9 i po kontynentalnym śniadaniu zostawiliśmy plecaki i wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. W planach było zwiedzanie na rowerach, ale uznaliśmy, że tuk tuk będzie lepszym rozwiązaniem. Spacerowaliśmy turystycznym szlakiem zwiedzając kolejne kompleksy świątynne, a właściwie ich ruiny, oraz inne atrakcje turystyczne, w tym bazary, na których można kupić przedmioty hand made, tyle że - [Bangkok na zakupach](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/12/bangkok-na-zakupach/) - Na ten dzień mieliśmy ambitny plan zwiedzania targu kwiatowego, Chinatown, Patpong i na pewno MBK będącego lokalnym centrum handlowym. Targ kwiatowy zrobił niezwykle pachnące wrażenie dodając jednocześnie do tego różnorodność kwiatów i niezwykłą intensywność całej palety barw. Po kwiatach miało być Chinatown, ale taksówkarz zaproponował pozostawienie tej części na wieczór, kiedy oświetlenie uwypukli to co - [Bangkok – Kijów – Warszawa i smutny powrót do rzeczywistości ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/14/bangkok-kijow-warszawa-i-smutny-powrot-do-rzeczywistosci/) - O 6 rano wylecieliśmy. Musiałam być nieźle zmęczona, gdyż zasnęłam jeszcze przed startem oszczędzając sobie tym samym niepotrzebnego stresu związanego z tym manewrem. Lot był płynny i w zdecydowanej większości nieświadomy. Po wylądowaniu w Kijowie musieliśmy z Łukaszem raz jeszcze przejść odprawę przez manualny system odprawy pasażerów. Marianom udało się już w Bangkoku dostać karty - [Bangkok ...to jest już koniec ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/11/13/bangkok-to-jest-juz-koniec/) - Dzisiaj spaliśmy do bólu. To ostatni dzień w Bangkoku, więc postanowiliśmy spędzić go na farmie węży lub w zoo. Obydwa te punkty są jednak zamknięte w soboty, więc powłóczyliśmy się po Lumpini Park oferującym dosłownie nic ciekawego jeśli nie liczyć z 2 metrowego warana przechadzającego się beztrosko wzdłuż brzegu sztucznego zbiornika wodnego. Potem Patpong, mający - [Pożegnanie z Australią czyli porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/19/pozegnanie-z-australia-czyli-porady-praktyczne/) - Moje wyobrażenie o Australii zostało brutalnie zderzone z rzeczywistością. Kraj, w którym słońce świeci 365 dni w roku, długowłosi blond surferzy oraz dzika i niebiezpieczna przyroda, która czyha na każdym kroku, stanowiąc zagrożenia dla zdrowia czy życia. Tymczasem, w Australii zarówno umieraliśmy z gorąca, jak i trzęśliśmy się z zimna. Różnice temperaturowe między tropikalną północą - [W krainie Oz czyli mocne przywitanie z północną Australią](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/22/w-krainie-oz-czyli-mocne-przywitanie-z-polnocna-australia/) - O 1.30 w nocy zostawiamy Indonezję daleko w tyle i lecimy do Australii, a konkretnie do jej Północnego Terytorium ze stolicą w Darwin. Lot trwał zaledwie 2,5 godziny i był bardzo spokojny. Półtora godzina różnica czasu spowodowała, że w Australii jesteśmy o 5.30, czyli ... noc w plecy! Australia ma bardzo restrykcyjne zasady wjazdu, głównie - [Kakadu National Park](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/24/kakadu-national-park/) - Kakadu National Park stał się moim marzeniem, odkąd kilka lat temu obejrzałam program National Geographic o słono-słodkowodnych krokodylach, które atakują ludzi niepomnych na czyhające pod wodą zagrożenia. A teraz tu jesteśmy. W samym sercu Terytorium Północnego słynącego z tropikalnego klimatu, spektakularnych burz i piorunów podczas pory deszczowej oraz właśnie „salties”. Na całe dwa dni, które - [Litchfield National Park](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/25/litchfield-national-park/) - Dzisiaj więc Lichfield National Park. Zaczynamy od zwiedzania termitier. Jest podobno 350 gatunków termitów, a te, które w Malezji podcięły Mariana nie mają nic wspólnego z ich australijskimi pobratymcami. Budują swoje gigantyczne kopce z własnych odchodów i błota, a kiedy ta zawiesina stwardnieje, jest jak najtrwalszy cement, wykorzystywany zresztą często do budowy dróg. Budowle są - [W kierunku Alice Springs! „Where the f*** is Alice?”](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/26/w-kierunku-alice-springs-where-the-f-is-alice/) - Zostawiamy Darwin z tyłu. Miasto, które nazwę zawdzięcza Karolowi Darwinowi, by upamiętnić historię ewolucji, która tutaj w warunkach zwierzęco-roślinnej izolacji od pozostałych kontynentów, nabiera szczególnego znaczenia. Terytorium Północne, a zwłaszcza jego Top End, jest szczególne jeszcze z innego punktu widzenia. Lokalizacja powoduje, że obszar ten często nawiedzona cyklony. Darwin zostało w swojej historii trzykrotnie zniszczone, - [Banka Banka via Mataranka](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/27/banka-banka-via-mataranka/) - Podróżowanie tym różni się od wakacji, że nie ma szans na wyspanie. Ale pobudka o 5.10 jest lepsza niż 4.50, a każde 15 minut o tych nieludzkich porach ma znaczenie. Żeby była jasność, to nie ja narzekam na wczesne wstawanie ... Zaczynamy od Elsey National Park, gdzie Sandy chce nas zawieźć do Bitter Springs, naturalnych - [Przecinając Zwrotnik Koziorożca](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/28/przecinajac-zwrotnik-koziorozca/) - Kolejny dzień podróży przez Outback przed nami. Do Alice Springs ponad 600 km, które musi pokonać nasza przewodniczka Sandy. Na oko po 50-tce, ale energią i uśmiechem mogłaby obdarować niejednego nastolatka. Po drodze mijamy skupiska termitier, które co i rusz ktoś ubrał w ludzkie ubrania. Ludzie podobno robią to dla zabawy, bez szkody dla owadów, - [Alice Springs czyli geograficzny środek Australii](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/29/alice-springs-czyli-geograficzny-srodek-australii/) - Miasto powstało w XIX wieku, jako efekt budowy linii telegraficznej, choć zaczątki cywilizacji zaczęły pojawiać się wcześniej wraz z przybyciem na te tereny Johna D. Stuarta, podróżnika i odkrywcy Północnego Terytorium Australii a także wraz odkryciem złóż złota w Arltunga położonego ok. 90 km od Alice Springs. Otoczone czerwoną pustynią o wielkości Europy wzięło swoją - [Uluru - święte miejsce Aborygenów](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/10/31/uluru-swiete-miejsce-aborygenow/) - Dzisiaj zaczynamy trzydniowy wypad do Uluru. Pobudka o 4.00, gdyż o 4.50 ktoś ma nas odebrać spod hostelu. Życie chwilę potem weryfikuje te plany, bo Shannon - nasz przewodnik - przyjeżdża spóźniony o 40 minut. Bez słowa wyjaśnienia niestety. Zanim udaje nam się wyjechać mamy jeszcze problem z bagażem. „Podobno” mieliśmy być spakowani na 3 - [King’s Canyon czyli szczęka w dół](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/01/kings-canyon-czyli-szczeka-w-dol/) - Dzisiejszej nocy tymczasem odwiedzają nas Dingo. Te dzikie psy, które nie mają najlepszej reputacji, wałęsają się nocą w poszukiwaniu jedzenia. U nas nie brakuje resztek, albowiem nadmiar jedzenia ląduje w koszu, co u wszystkich niemal Europejczyków budzi skrajne emocje. Dingo są w gruncie rzeczy bardzo strachliwe i gdy tylko ktoś z nas się przebudził i - [Mamuśki w Sydney](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/04/mamuski-w-sydney/) - Po dwóch dniach, podczas których my przemieszczaliśmy się ze środka Australii do Sydney, gubiąc kolejne godziny na osia czasu, i załatwialiśmy sprawy organizacyjne, nasze Mamuśki były już w podróży na drugi koniec świata. Ostatecznie nasz rodzimy Klub Technika powitaliśmy dziś o 7.30 rano. Zmęczone, niewyspane i spragnione dobrej kawy, sądząc po tym jak szybko opróżniły - [Odkrywamy tajemnice Sydney](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/05/odkrywamy-tajemnice-sydney/) - Dzisiejszy dzień w całości poświęcamy na zwiedzanie Sydney. Z uwagi na to, że miasto jest dość rozległe, a my chcemy ograniczyć chodzenie między atrakcjami, wybieramy opcję Big Bus Hop-on Hop off. Mamy się wyspały, zostały porządnie nakarmione, więc mamy nadzieję, że będą dysponować energią na cały dzień. Pierwszy przystanek to Sydney Harbour Bridge. Spacerujemy pod - [Witamy w Górach Błękitnych](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/07/witamy-w-gorach-blekitnych/) - Wczoraj poszwendaliśmy się jeszcze po mieście zwiedzając zbudowany w gotyckim stylu kościół Św. Marii z 1926 roku, opalając się na Bondi Beach, najsłynniejszej plaży w Sydney oraz robiąc zakupy na Paddy’s Market. Dzisiaj opuszczamy jednak Sydney. Celem są Góry Błękitne, które będziemy zwiedzać z poziomu bazy w Katoomba. Mówi się, że to takie australijskie Zakopane, - [Góry Błękitne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/08/gory-blekitne/) - Pobudka o 4.50, gdyż wschód słońca na nas nie poczeka. Jest zimno, bo odczuwalne są zaledwie 3 stopnie, więc przepraszamy się z ciepłymi ubraniami, czapkami i rękawiczkami. Idziemy na ten sam punkt widokowy Echo Point, gdyż z niego rozpościera się naprawdę fantastyczny widok. Nie tylko na Trzy Siostry (choć zgodnie z aborygeńską legendą miało być - [Grand Pacific Drive](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/09/grand-pacific-drive/) - Opuszczamy dzisiaj Katoombę wraz z jej zabytkiem klasy UNESCO, czyli Doliną Jamison i jedziemy w dół. Pokonujemy 350 km, w większości przejechanych przez Grand Pacific Drive. Pierwszy przystanek to Sea Cliff Bridge. Obok spektakularnie położonego mostu, który wije się na wysokości wzdłuż stromych klifów, są pięknie położone skaliste plaże. Chwilowy odpływ pozwolił nam przespacerować się - [Wallaby, Wallaroo, Kangaroo](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/10/wallaby-wallaroo-kangaroo/) - Dzisiejszy dzień w zamierzeniu był głównie wycieczką samochodową. Do pokonania prawie 400 km, z czego ostatnie 180 km w typowo górskich warunkach. Zrobiliśmy sobie jednak kilka postojów, by rozprostować nogi. Pierwszy w Lake Conjola, jeziorze, przy którym spędziliśmy noc. Jeziorko piękne, tylko tras spacerowych nie ma, bo wszystko co wzdłuż wody jest w rękach prywatnych. - [Święto Niepodległości na Górze Kościuszki](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/11/swieto-niepodleglosci-na-gorze-kosciuszki/) - Jakkolwiek byśmy próbowali to zaplanować, to nigdy by nam się nie udało tak wycyrklować z planem podróży, by w nasze polskie Święto Niepodległości stanąć na najwyższej górze Australii nazwanej imieniem naszego polskiego bohatera, Kościuszki. A tymczasem dziś symbolicznie uczciliśmy ten dzień właśnie na szczycie góry, na wysokości 2228 m n.p.m. Zaczęliśmy wcześnie rano. Wyjechaliśmy ok. - [Lake Entrances](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/13/lake-entrances/) - Dwa ostatnie dni były mocno transferowe, albowiem pokonaliśmy prawie 600 kilometrów na odcinku z Kościuszki National Park - Sandy Point. Nocleg zrobiliśmy sobie w Lake Entrance, miejscu, gdzie ujście do cieśniny Bassa znajdują wody jezior Gippsland. Wody cieśniny ostatecznie zakończą swój żywot w Oceanie Spokojnym, który na tym odcinku jest mało spokojny. Wiatr wieje z - [Wilsons Promontory National Park](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/14/wilsons-promontory-national-park/) - Po wczorajszym dość spokojnym popołudniu, kiedy to graliśmy w karty popijając cydr gruszkowy, dzisiaj daliśmy sobie wycisk w Wilsons Promontory National Park. Zaledwie 2-3 godziny na wschód od Melbourne, a miejsce oferuje bogactwo dzikiej przyrody, ponad 80 kilometrów tras spacerowych o różnym stopniu trudności, o pełnej infrastrukturze kempingowej nie wspominając. Na dzień dobry, w zasadzie - [Przez Great Ocean Road do 12 Apostołów](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/15/przez-great-ocean-road-do-12-apostolow/) - Dzisiejszego poranka postanowiliśmy jeszcze raz dać szansę The Prom, a konkretnie atrakcjom, których nie zdążyliśmy zwiedzić wczoraj. Big Drift i Cotty Beach. Już byliśmy w ogródku, już witaliśmy się z gąską, ale ściana deszczu zmierzająca w naszym kierunku od strony oceanu odstraszyła nas skutecznie. Po 400 metrach spaceru wracaliśmy szybko do auta... Ten dystans wystarczył - [Na koniec Melbourne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/19/melbourne-czyli-pozegnanie-z-australia/) - Ostatnie trzy dni naszej australijskiej przygody spędzamy w Melbourne. Zakwaterowanie w samym centrum miasta, mamy blisko do najważniejszych atrakcji miejskich, co jest ważne, biorąc pod uwagę, że Mamy spędzą tu tylko jeden dzień. Chcemy by było wygodnie i dogodnie :) Melbourne to drugie co do wielkości miasto Australii. Prawie 5 milionów mieszkańców żyje w miejscu, - [Rushmore Mountain](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/05/25/rushmore-mountain/) - Mount Rushmore to góra leżąca w zachodniej części Południowej Dakoty, w której w latach 1927–1941 wykuto pomnik o nazwie Mount Rushmore National Memorial. Pomnik składa się z czterech głów prezydentów Stanów Zjednoczonych szczególnie znaczących dla historii kraju. Każde popiersie ma wysokość około 18 metrów. Przedstawieni tam prezydenci to (od lewej): George Washington (początek budowy 1930), Thomas Jefferson (1936), Theodore - [Buffalo Dam](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/05/26/buffalo-dam/) - Zapora Buffalo Billa to łuk grawitacyjny na rzece Shoshone w stanie Wyoming. Nazwa pochodzi od postaci słynnego na Dzikim Zachodzie, Buffalo Billa, który był założycielem pobliskiego miasteczka Cody, ale przede wszystkim posiadał ogromne połacie ziemi, z których część została wykorzystana właśnie pod budowę zapory. Prawie 100 metrowa zapora została zaprojektowana przez Daniela Webstera Cole i - [Yellowstone](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/05/27/yellowstone/) - Tego dnia zwiedzałam Yellowstone National Park. Najstarszy park narodowy na świecie. Usytuowany na rozległym płaskowyżu, pod którym na głębokości ok 15 km znajduje się rozległa komora magmowa, a otoczony jest pasmem Gór Skalistych. Yellowstone znane jest z gejzerów (Old Faithful), wodospadów i kanionów (Wielki Kanion Yellowstone), gorących źródeł (Grand Prismatic Spring), tarasów mineralnych (Minerva Terrace - [San Francisco](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/05/28/san-francisco/) - Duże miasto w stanie Kalifornia, gdzie spędziliśmy kilka chwil podziwiając panoramę miasta nocą ze wzgórza, robiąc zakupy w przepastnych centrach handlowych, odwiedzając dom Nicolasa Cage'a, przejeżdżając słynnym Golden Gate Bridge czy przepływając obok jeszcze słynniejszego Alcatraz. Miasto nie zostawiło we mnie szczególnych emocji ... - [Hoover Dam](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/05/29/hoover-dam/) - Hoover Dam to betonowa zapora wodna na rzece Kolorado, zbudowana na granicy stanów Arizona i Nevada. W chwili ukończenia w 1936 była zarówno największą na świecie elektrownią wodną jak i największą na świecie konstrukcją betonową. - [Dolina Śmierci](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/05/30/dolina-smierci/) - Dolina Śmierci to obszar bezodpływowej depresji na pustyni Mojave w południowej części stanu Kalifornia. Dolinę otacza potężne pasmo górskie Panamint z najwyższym szczytem Telescope Peak 3368 m n.p.m. oraz pasmo gór Amargosa. To jedno z najgorętszych miejsc na Ziemi, gdzie 10.07.1913 roku temperatura osiągnęła 56,7 °C. Grunt w letnie dni nagrzewa się często do około 100 °C, a wilgotność powietrza - [Las Vegas](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/05/31/las-vegas/) - Las Vegas. Gdyby wampiry żyły, ich stolicą z pewnością było Las Vegas, albowiem życie toczy się tu tylko nocą. Przez niezliczone kasyna zbudowane na podobieństwo największych światowych perełek architektonicznych płyną hektolitry darmowej Margarity oraz strumienie milionów dolarów. W tym ok. 1,000 USD moich, które przegrałam w MGM Grand. To miasto kiczu, seksu i pieniędzy. Warto - [Zion Canyon](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/06/01/zion-canyon/) - Zion National Park to park narodowy w południowo-zachodniej części stanu Utah. Na terenie parku występują liczne urwiska skalne, rzeki i wodospady. Największą atrakcją parku jest Zion Canyon. Nazwa pochodzi od mormońskich osadników, którzy nazwali go Zion, czyli Syjon. Przez park wiedzie droga Zion Canyon Scenic Drive, z której można podziwiać piękno kanionu. Park zbudowany jest ze skał piaskowcowych, które tworzą - [Grand Canyon](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/06/02/grand-canyon/) - Wielki Kanion Kolorado. Co tu pisać, kiedy on mówi sam za siebie... - [Bryce Canyon](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/06/03/bryce-canyon/) - Bryce Canyon to park narodowy leżący w południowo zachodniej części Utah. Bryce Canyon nie jest prawdziwym kanionem, ponieważ nie płynie przez niego rzeka. Za Wikipedią, "przez ponad 200 dni w roku w ciągu doby na terenie parku występują zarówno temperatury dodatnie i ujemne. W ciągu dnia woda wpływa w drobne szczeliny skalne i zamarza w - [Monument Valley](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2003/06/04/monument-valley/) - Monument Valley czyli Dolina Pomników lub Dolina Skał, jeśli tłumaczone bezpośrednio z języka nahavo, jest obszarem położonym całkowicie na terenie rezerwatu Indian Nahavo na wyżynie Kolorado. Znane z charakterystycznych form skalnych rozpoznawalnych na całym świecie. - [Bodrum](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/09/11/bodrum/) - We wrześniu 2012 roku udaliśmy się wraz z "Marianami" na krótki urlop do `Bodrum (Turcja). Były to wakacje typu all-inclusive, jednak nie do końca przypadły nam one do gustu. Niemniej staraliśmy się zwiedzać jak najwięcej w okolicy, a ukoronowaniem naszego wyjazdu był wypad do Efezu oraz Pamukkale Szczegółowy opis poszczególnych dni niestety się nie zachował - [Bodrum - błogie lenistwo](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/09/12/bodrum-blogie-lenistwo/) - We wrześniu 2012 roku udaliśmy się wraz z "Marianami" na krótki urlop do `Bodrum (Turcja). Były to wakacje typu all-inclusive, jednak nie do końca przypadły nam one do gustu. Niemniej staraliśmy się zwiedzać jak najwięcej w okolicy, a ukoronowaniem naszego wyjazdu był wypad do Efezu oraz Pamukkale Szczegółowy opis poszczególnych dni niestety się nie zachował - [Finał wakacji z mocnym uderzeniem](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/09/17/final-wakacji-z-mocnym-uderzeniem/) - Następnego dnia również musieliśmy modyfikować plany. Zwiedzanie Norymbergi odpadło ze względu na pogodę, Drezna, gdyż wszystkie kempingi były zajęte, a parkowanie kampera w środku miasta na noc jest zabronione. Ruszyliśmy więc w kierunku granicy, licząc na to, że znaleziony plac postojowy dla kamperów w okolicy Bastei będzie dostępny i będziemy mogli zatrzymać się w Szwajcarii - [Bodrum - zwiedzanie okolic](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/09/13/bodrum-zwiedzanie-okolic/) - We wrześniu 2012 roku udaliśmy się wraz z "Marianami" na krótki urlop do `Bodrum (Turcja). Były to wakacje typu all-inclusive, jednak nie do końca przypadły nam one do gustu. Niemniej staraliśmy się zwiedzać jak najwięcej w okolicy, a ukoronowaniem naszego wyjazdu był wypad do Efezu oraz Pamukkale Szczegółowy opis poszczególnych dni niestety się nie zachował - [Bodrum - old town](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/09/14/bodrum-old-town/) - We wrześniu 2012 roku udaliśmy się wraz z "Marianami" na krótki urlop do `Bodrum (Turcja). Były to wakacje typu all-inclusive, jednak nie do końca przypadły nam one do gustu. Niemniej staraliśmy się zwiedzać jak najwięcej w okolicy, a ukoronowaniem naszego wyjazdu był wypad do Efezu oraz Pamukkale Szczegółowy opis poszczególnych dni niestety się nie zachował - [Efez](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/09/15/efez/) - We wrześniu 2012 roku udaliśmy się wraz z "Marianami" na krótki urlop do `Bodrum (Turcja). Były to wakacje typu all-inclusive, jednak nie do końca przypadły nam one do gustu. Niemniej staraliśmy się zwiedzać jak najwięcej w okolicy, a ukoronowaniem naszego wyjazdu był wypad do Efezu oraz Pamukkale Szczegółowy opis poszczególnych dni niestety się nie zachował - [Pamukkale](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/09/16/pamukkale/) - We wrześniu 2012 roku udaliśmy się wraz z "Marianami" na krótki urlop do `Bodrum (Turcja). Były to wakacje typu all-inclusive, jednak nie do końca przypadły nam one do gustu. Niemniej staraliśmy się zwiedzać jak najwięcej w okolicy, a ukoronowaniem naszego wyjazdu był wypad do Efezu oraz Pamukkale Szczegółowy opis poszczególnych dni niestety się nie zachował - [Niespodziewany powrót](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/09/20/niespodziewany-powrot/) - Tuż po naszym powrocie ze słonecznej Turcji, postanawiamy udać się na kilka dni w Tatry. Niestety nagły opad śniegu oraz fakt, iż kompletnie nie mieliśmy sprzętu na takie warunki postanawiamy wrócić wcześniej niż planowaliśmy do domu ;-( Poniżej kilka wydobytych z archiwum zdjęć z tego wyjazdu. - [W drodze do Murowańca](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2012/09/19/w-drodze-do-murowanca/) - Tuż po naszym powrocie ze słonecznej Turcji, postanawiamy udać się na kilka dni w Tatry. Niestety nagły opad śniegu oraz fakt, iż kompletnie nie mieliśmy sprzętu na takie warunki postanawiamy wrócić wcześniej niż planowaliśmy do domu ;-( Poniżej kilka wydobytych z archiwum zdjęć z tego wyjazdu. - [Wszystko ma swój początek ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/20/wszystko-ma-swoj-poczatek/) - OCZAMI ŁUKASZA Wszystko trzeba kiedyś zacząć, my zaczynamy nasza kolejna podroz do Azji tak naprawdę już dziś :-) Plecaki spakowane w zasadzie same już się pchaly do wyjścia i nie mogły się doczekać kiedy już będę za drzwiami. Czy mamy wszystkie niezbędne i zaplanowane rzeczy okaże sie jak zawsze na miejscu ...gdy czegoś nagle zabraknie - [Moskiewskij transfer ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/21/moskiewskij-transfer/) - Przez pryzmat Małgosi Dzień zaczął się od głośnego ziewnięcia i pisku Mariana, który obudził wszystkich. Szybkie śniadanie i podróż w korkach na lotnisko. Gdybyśmy mieszkali na Ursynowie … czy Mokotowie podróż zajęłaby nam góra 10 minut, a tak wlekliśmy się prawie 40 z niechcianego Bemowa. Jeszcze szybszy check in i już jesteśmy na bezcłwócce opróżniając - [Od zmierzchu do świtu ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/22/od-zmierzchu-do-switu/) - Przez pryzmat Małgosi Moskwę pożegnaliśmy o zmierzchu, co o tej porze roku było dość zjawiskowe. Wsiadając na pokład dużego Boeinga 777 nie wiedzieliśmy, że trafią nam się jedne z najlepszych miejscówek z dużą przestrzenią na długie nogi. To chyba rehabilitacja aeroflotu za lot do Hanoi :-) Chłopcy pod wpływem alkoholu spożytego na szybko przed wejściem - [W cieniu drzewa banani...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/22/w-cieniu-drzewa-banani/) - Przez pryzmat Małgosi Darmowym autobusem dojechaliśmy z lotniska na dworzec autobusowy, gdzie długo nie musieliśmy czekać na naganiaczy, który wpędziliby nas do jakiegokolwiek autobusu, byle szły za tym dolary. Znaleźliśmy jednak ten właściwy do granicy tajsko-kambodżańskiej i po wynegocjowaniu 5 minut na zakupy techniczne weszliśmy do sklepu… i tu pierwsze zaskoczenie, w dodatku pod presją - [Smoke on the water ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/23/smoke-on-the-water/) - Przez pryzmat Małgosi Ojej, jak wcześnie trzeba było wstać … Śniadanie w hotelowej restauracji o 6 było przyjemne i pożywne. Dobrze, bo jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że to będzie nasz ostatni posiłek przez następne 12 godzin. Dotarliśmy nad przystań hotelowym tuk-tukiem i wsiedliśmy do łódki… ale od początku! To koniec z propozycjami Mariana. Kiedy obiecywał - [Koniec arktycznej gorączki](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/09/11/koniec-arktycznej-goraczki/) - Nasza podróż na wyspę Spitzbergen położoną w archipelagu Svalbard dobiegła końca. To było niezwykłych kilka dni na Arktyce, w której nie sposób się nie zakochać. Człowiek z taką łatwością zapada na "białą gorączkę", z której nie wydostaje się chyba nigdy. Lodowce, góry, wieczna zmarzlina, pola lodowe, arktyczna fauna i flora, to wszystko wkręca tak, że - [Kamień na kamieniu ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/24/kamien-na-kamieniu/) - Przez pryzmat Małgosi Budzik zadzwonił okrutnie głośno o 6.30. Okrutnie, bo spać położyliśmy się grubo po północy nawiązując relacje polsko-kambodżańskie i polsko-izraelskie [przyp. red. te bardziej w wykonaniu panów, albowiem kwestia dotyczyła kobiet z Izraela] w hektolitrach whisky. Zjedliśmy śniadanie, czekanie na które opóźniło nasz wyjazd o prawie godzinę. Na szczęście znajomy tuk-tukarz nie robił - [House of the rising sun ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/25/house-of-the-rising-sun/) - Przez pryzmat Malgosi Pobudka o 4.30. Wciąż ciemno, ale w pokoju przyjemny chłód klimy. O 5 podjechał po nas umówiony tuk-tuk. gdy dojeżdżaliśmy do Angkor Wat zaczynało świtać, a my wciąż nie byliśmy na miejscu, albowiem wschód słońca mieliśmy oglądać z pozycji Bayon. Mniej turystów i według rekomendacji najlepszy wschód. Gdy wchodziliśmy do świątyni było - [Sun of the blue sky ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/26/sun-of-the-blue-sky/) - Przez pryzmat Małgosi Dolecieliśmy na miejsce i to jedyny pozytywny aspekt, jak dotychczas... Więcej wrażeń niebawem, nie na gorąco, by nie było negatywnego odbioru. W skrócie - nieprzyjemny lot, lądowanie w burzy (to już w drugie w mojej karierze), godzinne opóźnienie, o 3 nad ranem w hotelu, gdzie był TYLKO 1 wolny pokój, bo trafiliśmy - [Runaway train ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/27/runaway-train/) - Przez pryzmat Malgosi Kończąc shake’a, za którego zapłaciliśmy jak za zboże, uświadomiliśmy sobie jak bardzo jest późno. Szybki pomysł wzięcia taksówki i jeszcze szybszy pomysł jej odpuszczenia, gdy zobaczyliśmy korki. W tempie na amatorski półmaraton doszliśmy do metra, gdzie wizja stania w uporządkowanej kolejce do wejścia do metra nas przeraziła. Gdybyśmy mieli stać w niej - [Welcome to the jungle](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/28/welcome-to-the-jungle/) - Przez pryzmat Malgosi "No one said it was easy but no one ever said it would be this hard (...)" Od poczatku. Wstalismy o 6.30 by na spokojnie sie spakowac przed tripem. Zjedlismy szybkie sniadanie, nabylismy bilety do parku placac wiecej za aparat niz 4 osoby i ruszylismy do punktu wyjsciowego. Zaczelismy od canopy walk, - [We will survive](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/29/we-will-survive/) - Przez pryzmat Malgosi Noc sie kiedys skonczy... mam nadzieje. Obudzilo mnie skomlenie zranionego zwierzecia. W srodku jaskini co by oznaczalo ze drapieznik za nim podazy. Skulilam sie ze strachu w swoim spiworze tak, ze wystawal mi tylko nos. Skomlenie nie ustawalo, ale gdy opadla adrenalina uswiadomilm sobie ze to Thomas tak chrapal. Szczury i ptaki - [Paradise, paradise ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/30/paradise-paradise/) - Przez pryzmat Małgosi Raj jednak przez małe "r", ale od początku... Znów wcześnie wstaliśmy, by o 8 ruszyć w 12 godzinną podróż na wyspę. Przystanek na siusiu w Jerantut i jedziemy dalej. Jechali z nami nasi kanadyjscy znajomi z jaskini. W sumie jednak dobrze się stało, że wybrali inna wyspę (Besar), bo - jak słusznie - [Merry Easter to Everyone ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/03/31/merry-easter-to-everyone/) - Przez pryzmat Małgosi Dzień znów rozpoczęty pakowaniem plecaków, transferem na Coral Bay (na szczęście to tylko 10 minut pieszo, choć plecaki dodają dodatkowe kilka minut) i znalezieniem wreszcie normalnego noclegu, gdzie właśnie raczymy się nieco wcześniejszym niż w Polsce śniadaniem wielkanocnym :-) Przez caly dzien nic nie robilismy. Lezelismy na plazy, plywalismy w morzu ktore - [Nic nie robić, nie mieć zmartwień, zimne piwko w cieniu pić ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/04/01/nic-nie-robic-nie-miec-zmartwien-zimne-piwko-w-cieniu-pic/) - Przez pryzmat Małgosi Bunt na Bounty był małym primaaprilisowym żarcikiem :-) Dzień zaczęliśmy późno, nareszcie :-) To wypadkowa zmęczenia, słońca i odrobiny alko za dużo poprzedniego wieczora. Słońca było na tyle dużo, że wszyscy unikaliśmy go na swoje sposoby: Marian w domku, a Łukasz, Monia i ja w cieniu. Oczywiście poza tymi chwilami, które spędziliśmy - [Szczęki III ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/04/02/szczeki-iii/) - Przez pryzmat Małgosi Rano po śniadaniu wypływamy na snorkeling w okolicach wyspy. Będziemy pływać z niebieskimi żółwiami, z których chyba najbardziej znane są wyspy Perenthians oraz w zatoce rekinów, noszącej swą nazwę nie bez przyczyny. Monia zostaje na brzegu i ma w planach zwiedzanie wyspy, którą zapewne można obejść w te kilka godzin, kiedy nas - [Dramatyczne, choć nie tragiczne zakończenie ferraty](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/20/dramatyczne-choc-nie-tragiczne-zakonczenie-ferraty/) - Odczuwamy zmęczenie kumulujące się po kilku dniach intensywnych aktywności. W planach była via ferrata na Monte Albano, ale ze względu na wycenę trudności, prognozę pogody oraz długość trasy postanowiliśmy na szybko zmienić plany. Zdecydowaliśmy się na via ferratę Precorso Artpinistico w okolicy Preore. Miało być krócej i łatwiej, tak w sam raz na zakończenie naszych - [Wspinaczkowe ABC](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/19/wspinaczkowe-abc/) - Na dziś zaplanowaliśmy dzień wspinaczkowy, podczas gdy Mirka odda się przez ten czas jeździe na dwóch kółkach. Wybraliśmy Massif Giaggolo w okolicy Dro. Dwie skały o wysokości od 8 do 16 m, na których mogą poćwiczyć zarówno juniorzy, przed którymi niebawem kolonie wspinaczkowe, jak i takie średniaki jak my, które wciąż mają jeszcze więcej sprzętu - [Spacerkiem po dwóch tysiącach metrów ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/18/spacerkiem-po-dwoch-tysiacach-metrow/) - Dziś daliśmy sobie dłużej pospać i zaplanowaliśmy lajtowy dzień, albowiem wczorajszy siedmiogodzinny trek z via ferratami naprawdę ogołocił nas z sił. Wjazd kolejką Funivia Monte Baldo, która z przesiadką przewozi jednorazowo kilkudziesięciu pasażerów na wysokość 1,760 m, a dalej spacerek na dwóch tysiącach metrów. Celem była Cima delle Pozzette - 2,132 m npm. Najpierw jednak - [Dniówka na via ferracie ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/17/5862-2/) - Odniosłam dziś wrażenie, że nikomu nie chciało się dzisiaj wstać … a taki cudowny dzień przed nami. Śniadanie standardowo szybkie, co byśmy szybciej mogli opuścić cztery ściany naszej rezydencji. Ale coś ciągle było nie po drodze. A to mokre buty Rafałka i konieczność przymierzania moich, a to tamto, a to siamto … Na szczęście i - [Nurkowanie w Morzu Czerwonym](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2004/08/11/nurkowanie-w-morzu-czerwonym/) - W sierpniu 2004 roku udałam się do Egiptu na kurs nurkowania na otwartych wodach Morza Czerwonego. Fauna i flora były zachwycające. Nie ostał się niestety szczegółowy zapis poszczególnych dni, ale poniżej zamieszczam krótką foto-relację z tego niesamowitego i pełnego wrażeń wyjazdu - [Kolejny artykuł wyróżniony przez Magazyn Podróże :)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/27/kolejny-artykul-wyrozniony-przez-magazyn-podroze/) - Po raz kolejny Magazyn Podróże wyróżnił nasz wakacyjny artykuł o via ferratach w Arco. Czujemy się zaszczyceni i dziękujemy :) - [Góry i wino ... czyż nie cudowne połączenie?](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/16/gory-i-wino-czyz-nie-cudowne-polaczenie/) - Start jak do roboty, 6.30 :) Szybkie śniadanie i wyjeżdżamy przed 8. Chcemy być w górach wcześniej, albowiem pogoda znów ma się popsuć około południa. Dziś to szczególnie ważne jako że via ferrata Rio Sallagoni biegnie kanionem, który potrafi szybko nabierać wody. Nawet jeśli nasza trasa wiedzie po metalowych klamrach u góry. Przewodnik po via - [Florencja / Ferrara](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/07/06/florencja-ferrara/) - Pokój opuściliśmy z chwila obowiązkowego chęci-outu. Stało się tak dlatego, ze dla niektórych impreza zakończyła się wcześniej, dla innych pózniej. Mój mąż tak sobie polewał od serca whiskey, ze prawdopodobnie nie wie jak trafił do łóżka. A tu trzeba będzie rano pochodzić po Florencji i brak wymówek jak w przypadku Mariana. Autobus znanej linii dowozi - [Florencja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/07/05/florencja/) - Dzien zaczęliśmy od królewskiego włoskiego śniadania przygotowanego przez Asie. OK 11 wyruszyliśmy w kierunku Florencji. 140 km autostrada przecinająca piękne toskańskie wzgórza zajęło nam niecałe 2 godziny. W zasadzie bez problemu znaleźliśmy nasz Key Quadra Residence, jeśli nie liczyć usilnych prób naszej nawigacji kierowania nas na jednokierunkowe drogi, w dodatku biegnące w przeciwnym niż oczekiwany - [Ferrara](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/07/04/ferrara/) - Dzień zaczął się wcześnie, bo trzeba było zrobić to wszystko czego nie zrobiliśmy wczoraj... I do samego końca nie było wiadomo w jakiej konfiguracji ostatecznie pojedziemy do Włoch. Opcje były rozmaite. dojechaliśmy do Marianów o 10, zabraliśmy Monie i kuśtykającego Mariana i ruszyliśmy w kierunku Modlina. Dojechaliśmy na lotnisko przed czasem, odprawa poszła sprawnie, nie - [Z wizytą u Dożów](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2006/05/01/z-wizyta-u-dozow/) - Jak majówka to we Włoszech. Jak Włochy to perełka renesansu czyli Wenecja. Czyli najdroższe miasto turystyczne Europy odwiedzane corocznie przez ok. 30 milinów turystów, których napływ spowodował wprowadzenie ograniczeń w ilości osób mogących jednorazowo przyjechać do miasta. A warto, bo choć Wenecja do moich ulubionych włoskich miast nie należy, to jednak trzeba jej oddać atmosferę - [Trapani - a TRAP for tourists](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/05/18/trapani-a-trap-for-tourists/) - Ostatni dzien naszej krótkiej wizyty na Sycyli. spakowani schodzimy o 9 na sniadanie do rodziców. Planujemy te ostatnie kilka godzin. Wychodzimy z Łukaszem by oddać auto, i ku naszemu zdziwieniu tego auta nie ma w miejscu, w którym je wczoraj zostawiliśmy. Pierwsza myśl - ukradli. Luz - mamy ubezpieczenie. Druga mysl - zadzwońmy do Aliny. - [Sycylia w pigułce](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/05/17/sycylia-w-pigulce/) - Noc minęła nam szybko, zwłaszcza ze po niedospanej poprzedniej nocy, szybko dolecieliśmy w objęcia Morfeusza. Marcyś spał prawie 12 godzin, my trochę mniej, ale wciąż dużo :-) o 9 wyjazd na wycieczkę. Plan intensywny bo obejmujący aż 4 punkty rozrzucone w okręgu o wielkości 200 km. Pogoda nam nie sprzyjała. Trzeba mieć pecha, by przylecieć - [Avventura Siciliana si commincia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/05/16/avventura-siciliana-si-commincia/) - Wyjechalismy na lotnisko majac sporo zapasu. W sumie to piatek wiec nie wiadomo co sie zdarzy na drodze. Cale szczescie, bo bez dowodu osobistego niedaleko bym uleciala. Zawrocilismy tracac zaledwie 15 minut w stosunku do pierwotnej prognozy. Rodzice z Marcysiem juz czekali. Młody wtulal sie w Natalie szepcac "mamo kocham Cie" jednoczesnie ogladajac sie czy - [Deszczowy i mokry Rzym](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/10/10/deszczowy-i-mokry-rzym/) - Nie tak to miało wyglądać, nie na to sie umawiałem ...no może nie umawiałem sie z nikim, wiec ...nie tak to sobie wyobrażałem :-( W torbie za dużo ciepłych rzeczy nie mam, kurtki przeciwdeszczowej rownież, a tu z nieba przez cały dzien tylko woda i woda. Ale od początku Wczorajszy lot do Rzymu z lotniska - [Ferrara / Bolonia / Warszawa](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/07/07/ferrara-bolonia-warszawa/) - Jezu, co to był za wieczór! Zaczęliśmy od spaceru do lodziarni, gdzie kupiliśmy pyszne lody. Tym razem byłam nieco bardziej oryginalna niż przez trzy ostatnie razy i do smaku pistacjowego dodałam pannę cotta. Marian nieco marudził, ale w jego przypadku nawet kilometrowy spacer był dokuczliwy. Potem zasiedliśmy w Irish Pub korzystając z happy hour, gdzie - [W słowackim uzdrowisku](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2006/11/03/7516-2/) - Krótki wypad na Słowację do Vyznych Ruzbachów, znanych z tego, że są lokalnym ośrodkiem uzdrowiskowym. Celem była celebracja 30-stych urodzin Mariana, które spędziliśmy na sanatoryjnych potańcówkach :) Siermiężność miejsca wzbudziła nasz zachwyt, a kolory jakimi uroczyła nas późna jesień do dziś powtarzały się bardzo rzadko. - [Vysoke Tatry 2018 cz. 2 - porady](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/09/02/vysoke-tatry-2018-cz-2-porady/) - Porady praktyczne: Dojazd: najlepiej własnym autem. Droga, w zależności od natężenia ruchu i częstotliwości przystanków zajmuje ok. 6-7 godzin. Pierwotnie chcieliśmy jechać przez Jurgów, Tatrzańską Łomnicę, ale z uwagi na korki, google.maps podpowiedział trasę alternatywną Bielsko-Żylina-Liptovski Mikulas. Zapomniał tylko dodać, że 40 km jedziemy autostradą D1, co wymagało winiet. To było 40 km strachu, ale - [Sex, drugs and Amsterdam ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/04/05/sex-drugs-and-amsterdam/) - Fotorelacja z krótkiego pobytu w Amsterdamie z naszą rodzinną starszyzną :) - [Just by the side of Amsterdam](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/04/06/just-by-the-side-of-amsterdam/) - Fotorelacja z krótkiego pobytu w Amsterdamie z naszą rodzinną starszyzną :) - [Przylot](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/10/09/przylot/) - Norweskie linie dowiozly nas do Barcelony przed czasem. Nie ma to jak skandynawska punktualnosc i komfort. Nowa flota dzielnie odpierala ataki burz, ktore towarzyszyly nam podczas ladowania. Na szczescie obylo sie bez ekscesow. Przywitalo nas wzgledne cieplo - choc Maciek twierdzi, ze goraco i lepko. Szybko wtargnelismy do taksowki, ktora po 20 minutach dowiozla nas - [Śladami Gaudiego](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/10/10/sladami-gaudiego/) - Budzik zadzwonil o 9, ale poniewaz nasze okna nie maja dostepu do swiatla dziennego a jedynie muru sasiedniego mieszkania, wydawalo nam sie ze jest bardzo wczesnie rano. Szybki prysznic x3 plus guzdrzaca sie siostra, 4 bagietki i kawy z lokalu pod domem i wychodzimy na miasto. Metrem dojezdzamy prawie pod samo Camp Nou, gdzie znikamy - [Z wizytą u Picassa](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/10/11/z-wizyta-u-picassa/) - Nie sądziłam, ze jestem w stanie tak szybko się zakochać. Wystarczyly 24 godziny, a ja swoje serce oddalam Barcelonie, choc wcześniej obiecywałam je Paryżowi, Amsterdamowi, Berlinowi... Architektura, klimat, jedzenie, ludzie, morze, to wszystko sprawilo, ze chętnie tu wrócimy. Dziś zaczelismy od Picassa. Male muzeum, ale fantastycznie uswiadomilo nam, jak Picasso czerpal z ludzi, którzy stawali - ["You are now leaving the American area ... "](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/05/17/you-are-now-leaving-the-american-area/) - Słońce było już wysoko na niebie, kiedy postanowiliśmy wstać. Na szczęście było słońce. Pogoda póki, co nam sprzyjała. Śniadanie w hotelu, równie przyzwoite, co hotel, choć kuchnia nie miała tak pożądanych obecnie gwiazdek Michelina. Po kawie i kupie wychodzimy do miasta. Dziś jest równie ambitny plan co wczoraj, przy czym czas jest dodatkowo ograniczony meczem - [Żółto-czarny Berlin](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/05/16/zolto-czarny-berlin/) - Wyjazd pociągiem o 6 rano oznaczał konieczność pobudki o 4 nad ranem. Boli, ale w końcu to dzień wolny od pracy, wiec można wstawać, o której się chce. Szybka kawa i kanapka w green coffee nero i jedziemy. Podróż mija bardzo spokojnie. Punktualnie jak w szwajcarskim zegarku dojeżdżamy do dworca centralnego w Berlinie. Największego, jakiego - [Nach Warshau](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2014/05/18/nach-warshau/) - Plan ustalony dzień wcześniej i zaakceptowany zgodnie przez wszystkich nie założył godzinnej obsuwy. Śniadanie zjedliśmy dopiero, o 10, co oznacza ze z pokoju wyszliśmy o 11, by na 12 w strugach deszczu dotrzeć do wyspy muzeów. Nasz plan nie zakładał również gigantycznych kolejek do Pergamonu, w związku z czym zaczęliśmy od Alte National Muzeum, gdzie - [Twarde lądowanie w Glasgow](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/12/szkocja-glasgow/) - Jak dobrze, że ten dzień się skończył … Jak dobrze, że mamy gdzie spać… Ale od początku! Wakacje zaczęliśmy ok. 17.30, kiedy to wszyscy spotkaliśmy się na lotnisku. Odprawa, zakupy, Chicken Burger, ciasto czekoladowe i … godzinę później niż według rozkładu startujemy do Glasgow. Lot przebiegł spokojnie, jeśli nie liczyć fiziu miziu Rafała. Na szczęście - [Pierwsze zamki ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/13/dunnottar-crathes-stonehaven/) - Rano obudziliśmy się ok. 8 nowego czasu. Nieco wypoczęci, kąpiel dodatkowo dobrze nam zrobiła, a śniadanie postawiło nas na równe nogi. Ok. 10.00 zapakowaliśmy nasze przepakowane bagaże do samochodu, załączyliśmy Imagine Dragons ‚Evolve’ i ruszyliśmy drogą na Aberdeen. W planach mamy dwa zamki: Dunnottar i Crathes. Zamiast autostrady, wybraliśmy Aberdeen Coastal Toruist Route A92, dzięki - [Treking na Cairngorm Mountain](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/14/szkocja-cairngorms-national-park-inverness/) - Gdyby nie budzik o 7.45 wcale byśmy się nie obudzili. A tymczasem trzeba było zejść na śniadanie i wyjechać. Śniadanie było pyszne, choć mało szkockie, bo żadne z nas nie zaryzykowało 'black puddingu’ ;) Ze Stonehaven, którego nabrzeże o poranku zatopione było w wodzie, w przeciwieństwie do wieczora, wyjechaliśmy ok. 10.00. Do pokonania mieliśmy jakieś - [Whisky, zamki i potwory ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/15/szkocja-loch-ness-urquhart-castle-fort-augustus-tomatin-distillery-culloden-clava-cairns/) - Jak to jest, że kiedy trzeba wstać wcześnie, Młody śpi jak zabity, ale gdy można sobie pospać, zwłaszcza po nocy spędzonej w trójkę na łóżku 140 X 200, to budzi się nieprzyzwoicie wcześnie??? Ech … Do tego śniadanie, które nie urwało nam czterech liter, zwłaszcza gdy trzeba było się prosić o wszystko, od widelca i - [W poszukiwaniu Nessie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/16/szkocja-fort-augustus-loch-morar-glenfinnan-loch-shiel/) - Koszmarna noc za nami. Nie dość, że miejsca jak na lekarstwo, to jeszcze sobotnia noc w centrum miasta, w której mieszał się szkocki temperament oraz krzyk mew. Wstaliśmy o 7.30, a pamiętając doświadczenia z wczorajszego śniadania, tym razem zorganizowaliśmy je sobie sami, korzystając z produktów kupionych wczoraj w polskim sklepie na Margharet Street. Punktualnie o - [Góry, doliny i whisky ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/17/szkocja-nevis-range-inverlochy-castle-ben-nevis-distillery-glen-coe/) - Dzisiaj się wyspaliśmy. Dwa potężne łóżka, które każdemu dały poczucie spania samemu. Szybkie śniadanie i wyjeżdżamy w kierunku Nevis Range. Plan był inny. Mieliśmy zrobić trekking na Ben Nevis, ale uznaliśmy, że 5-7 godzin na wejście i zejście dla 10 latka, który wchodził po raz pierwszy na 1,245 m, to będzie zdecydowanie zbyt dużo. Wybraliśmy - [Foki z Plockton u bram do Isle of Skye](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/18/szkocja-2017-18-lip-fort-william-commando-monument-eilean-donan-castle-plockton/) - Dziś opuszczamy okolice Ben Nevis. Góra nie została przez nas zdobyta, bo zwyciężył rozsądek. Na koniec jednak zwiedzimy Fort William. Po śniadaniu pakujemy bagaże do auta, auto na parking, a sami wbijamy się na High Street i meandrujemy miedzy sklepami z pamiątkami turystycznymi a sklepami z odzieżą outdoorową. Mijamy katedrę Św. Andrzeja, budynki Sądu czy - [Quirang czyli znowu góry ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/19/szkocja-masyw-quiraing-corran-beach-kilt-rock-old-man-of-storr-portree-most-w-sligachan/) - Dziś zwiedzamy 'Isle of Skye', co w wymowie brzmi tak samo jak 'I love Skye'. I powinny to być synonimy, albowiem kto raz tu przejedzie, nigdy nie będzie chciał wyjeżdżać. I naprawdę nie musieliśmy dojeżdżać nawet do pierwszego punktu dzisiejszej podróży, albowiem krajobrazy dookoła i wzdłuż drogi zachwycały tak, że co i rusz chcieliśmy się - [Zachód słońca z widokiem na Hebrydy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/20/szkocja-caisteal-maol-talisker-distillery-dunvegan-castle-elgol/) - Wczoraj padliśmy ok. 21.00. Wszyscy, jak jeden mąż. Za to dziś ok. 8 obudziliśmy się wszyscy jak młodzi bogowie :) Wypoczęci, wyspani i posileni zdrowym śniadaniem ruszyliśmy w kolejną podróż po wyspie Skye. Zaczęliśmy od zamku Kyleakin, a w zasadzie jego ruin. Ale żeby do niego dojść, trzeba było pokonać las paproci, w których było - [Farewell Isle of Skye](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/21/szkocja-staffin-armadale-castle-gardens-alloa/) - Dzisiaj kończymy naszą przygodę z wyspą Skye. Jeszcze tylko wyskoczymy na północ, do której musimy dojechać najdalej na 11.30 ze względu na odpływ, by móc zobaczyć skamieniałe odciski stóp dinozaurów. Trochę się naszukaliśmy wśród oślizgłych, mokrych wodorostów, by ostatecznie zauważyć, że miejsca odcisków są oznaczone kamieniami i wcale nie trzeba było grzebać w wodorostach. Muszę - [Z wizytą u Williama Wallace'a](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/22/szkocja-wallace-monument-doune-falls-of-dochart-killin-lochearnhead-highlands-games-balquhidder-loch-lubnaig-cambuskenneth-abbey/) - Dzisiaj znów zadziałało prawo Murphiego. Mogliśmy pospać, to Młody obudził się o 6.30. Na szczęście dziadek też już wstał, więc zaopiekował się Rafałkiem podczas gdy my jeszcze dospaliśmy tę godzinę. Potem zjedliśmy śniadanie i przed 10.00 zaczęliśmy zwiedzanie centralnej Szkocji. Rozpoczęliśmy od Monumentu Williama Wallace, który zupełnie zasłużenie jest w Szkocji pierwszym z bohaterów, albowiem - [Metalowe giganty Centralnej Szkocji](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/23/szkocja-stirling-castle-deep-sea-world-forth-railway-bridge-rosyth-castle-falkirk-wheel-kelpies-culross/) - Dzisiejszy dzień zaczęliśmy troszkę wcześniej, albowiem chcieliśmy zdążyć przed niedzielnym tłumem na zamek w Stirling. I faktycznie, każde 5 minut miało znaczenie, zarówno jeśli chodzi o ilość turystów, jak i deszcz, który rozpadał się w chwili, gdy już opuszczaliśmy mury tego niesamowitego, strategicznie położonego oraz bardzo dobrze zachowanego zamczyska. Zamek skupia w sobie całe historyczne - [Zamki, Loch-y i Brydże ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/24/szkocja-trossachs-national-park-balloch-castle-luss-loch-lomond-dumferline-striling-bridge/) - Obudziło nas dzisiaj słońce. Spodziewaliśmy się go, ale zawsze pozostała jakaś nutka niepewności, dopóki faktycznie nie wyszło. A zatem jedziemy nad Loch Lomond i do Trossachs National Park. Ale najpierw wysyłamy kartki. Wszak musi być pisemny dowód na nasz pobyt w Szkocji :) Najpierw zatrzymujemy się w Balloch. Historia tego neogotyckiego zamku sięga początków zaledwie - [Szkocki motyw Kodu Leonarda](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/25/szkocja-kaplica-w-roslin-zamek-dirleton-zamek-tantallon/) - Kolejny dzień zwiedzania przed nami :) Po śniadaniu, opuszczamy Alloa i udajemy się w kierunku Roslin. Tam czeka na nas Kaplica Rosslyn, którą zyskała ogromną sławę po ekranizacji książki Dana Browna „Kod Da Vinci”. A niesłusznie, bo ta dziś protestancka XV-wieczna kaplica była interesująca już wcześniej, skrywając wiele legend i historii. Skarb tam swój mieli - [Na polu bitwy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/26/szkocja-alloa-dundee-st-andrews-anstruther-bannockburn-battlefield/) - Dzisiejszy poranek zaczął się niestandardowo, bo od bitwy z pająkiem, którego ogromne cielsko przewaliło się przez nasza torbę podróżną. Sądzę, że cała ulica Birchwood w Sauchie usłyszała moją obecność i fakt odnalezienia pająka. Potem już było standardowo. Śniadanie, zmywanie, wyjazd… Ruszyliśmy do Dundee, żeby zwiedzić muzeum statku RRS Discovery. Wszyscy troje z otwartymi dziobami zwiedzaliśmy - [Trzy wieże i Celtic](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/27/szkocja-holy-rude-cathedral-alloa-tower-alloa-poundland-clackmannam-tower-sauchie-tower-celtic-glasgow-stadion/) - Och, dziś nam się pospało … całe 15 minut dłużej niż zwykle. Ale wczoraj mieliśmy fajny wieczór przy grze we flagi. Było mnóstwo pozytywnego śmiechu :) Zaczęliśmy od średniowiecznej katedry Holy Rude w Stirling, która wśród wielu różnych ornamentów posiada herb Gdańska, jako jednego z wielu miast portowych sprzymierzonych ze Stirling w czasach świetności. Niestety, - [Szkocja, Glasgow](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2017/07/28/szkocja-glasgow-2/) - Zaczęliśmy dziś ostatni dzień pobytu w Szkocji. Transferowy, ale nie do końca stracony. Zjedliśmy bardzo dobre śniadanie w hotelu, po czym opuściliśmy przystań Quay, by udać się do centrum miasta. Tam zwiedziliśmy chyba najbardziej rozpoznawalny zabytek Glasgow, a mianowicie jego średniowieczną katedrę. Katedra składa się z 5 głównych części rozmieszczonych na różnych poziomach: Nawy, - [Bye, bye Lofoty](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/06/01/bye-bye-lofoty/) - I tak oto nasza krótka przygoda z Lofotami dobiega końca. Dziś już tylko transfery. Prom o 07.00 do Bodo, samolot do Oslo o 15.00 i samolot do Warszawy o 19.30. W międzyczasie trochę czekania, czytania, pisania i garść refleksji. Z Lofotami się zaledwie pomacaliśmy, ale to zetknięcie niewątpliwie zostanie w nas na długo. Krajobrazy, góry, - [Podróże.pl wyróżniają nasz artykuł](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/19/podroze-pl-wyrozniaja-nasz-artykul/) - Polecam gorąco artykuł podsumowujący naszą majowo-czerwcową podróż za koło polarne, na Lofoty :) Artykuł został wyróżniony przez redakcję Podróże.pl jako Wyprawa Tygodnia! - [Widok z Reinebringen zdjęciem tygodnia w magazynie Podróże.pl](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/02/widok-z-reinebringen-zdjeciem-tygodnia-w-magazynie-podroze-pl/) - Widok z przełęczy Reinebringen jest absolutnie zapierający dech w piersiach. Korzystając z cudownej pogody starałam się uchwycić niepowtarzalność tego miejsca. Jestem szczęśliwa, że udało mi się uchwycić magię tego miejsca, a dodatkowo magazyn Podróże.pl wyróżnił to zdjęcie jako "Zdjęcie Tygodnia"! Dziękujemy ;) - [Vysoke Tatry 2018 - porady](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/29/vysoke-tatry-2018-porady/) - PORADY PRAKTYCZNE: Dojazd: własnym autem z Warszawy zajął 5,5 godziny przy założeniu wyjazdu w nocy oraz 7,15 przy powrocie w ciągu dnia (z postojem na obiad w okolicy Cz-wy). 1000 km dieslem przy prędkości na autostradzie ok. 160km/h to koszt 350 PLN plus oczywiście koszty za autostradę A4 (40 PLN w dwóch kierunkach). Dodatkowo warto - [Wszystko co dobre ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/21/wszystko-co-dobre-3/) - Pogoda wygoniła nas z Arco. Początkowo nie chcieliśmy opuszczać okolicy z chwilą oddania kluczy do apartamentu, ale ulewne deszcze i burze nie pozostawiły wątpliwości, że wyjazd będzie najlepszą opcją. Zrobiliśmy ostatnie zakupy w sklepach ze sprzętem, tzn. Mirka plecak na Islandię, ja charmsa do bransoletki i … jedziemy. Droga powrotna z półtoragodzinnym przystankiem we Wrocławiu - [Arco 2018 - porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/07/21/arco-2018-porady-praktyczne/) - PORADY PRAKTYCZNE: Dojazd: 1,400 km w jedną stronę własnym transportem. SUV palił średnio ok. 8,5 l na 100 km przy prędkości 135 km / h. Całkowity koszt benzyny oraz kosztów autostrad, winiet i tuneli to 1,500 PLN. Optymalna trasa to wg nas: Warszawa - Zgorzelec - Monachium - Innsbruck - Trydent - Arco, przy czym należy - [Polak Węgier dwa bratanki czyli krótka opowieść o Budapeszcie ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/04/polak-wegier-dwa-bratanki-czyli-krotka-opowiesc-o-budapeszcie/) - W dniach 3-4 kwietnia znów mnie poniosło do europejskiej stolicy. Tym razem z całym składem menadżerskim mojej firmy na warsztat paneuropejski. Mieliśmy debatować jak zbudować lepszą przyszłość :) Dlatego zamknęli nas w sali konferencyjnej hotelu Intercontinental i trzymali bez ustanku 48 godzin. W związku z tym jedyna szansa na zwiedzanie Budapesztu powstała dopiero około 22, - [Północ tym razem bez zorzy ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/01/02/polnoc-tym-razem-bez-zorzy/) - Podczas tego wyjazdu zorza polarna nie objawiła nam swego oblicza, jeśli nie liczyć tych cienkich rozbłysków w wigilię sylwestra. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że trzeba mieć szczęście jeśli chodzi o przejrzystość nieba, być w miejscu o odpowiednim Kp i w miejscu, gdzie tę zorzę będzie można dobrze sfotografować. O umiejętności ustawienia aparatu nie wspominam, - [Norwegia 2018 - porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/01/02/norwegia-2018-porady-praktyczne/) - PORADY PRAKTYCZNE: Dojazd: wybraliśmy przelot liniami Norwegian. za 3 bilety zakupione w sierpniu, z przesiadką w Oslo zapłaciliśmy ok. 1,300 złotych od osoby. Bardzo dogodny transfer w Oslo, gdyż maksymalnie trwało to półtorej godziny. Auto: w wypożyczalni AVIS w Trondheim wypożyczyliśmy auto kategorii VW Golf na 5 dób. AVIS zrobił nam prezent i bezpłatnie upgradował do Toyoty - [Północy! Jedziemy ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/12/28/polnocy-jedziemy/) - Witaj kolejna północna przygodo! Tym razem Norwegia, a konkretnie Trondheim, i tym razem z nadzieją na zorzę polarną. O 10.00 meldujemy się na lotnisku, zdajemy bagaże, zakupujemy lokalną walutę i przechodzimy przez strefę bezpieczeństwa. O dziwo moje druty w łokciu nie pikały, a więc nie było potrzeby wyjmowania zaświadczenia lekarskiego :) W ramach oszczędności, robimy - [Dzień po lekcji pokory w Tatrach Zachodnich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/05/12/dzien-po-lekcji-pokory-w-tatrach-zachodnich/) - Za nami słaba noc. Łukasza kostka jednak bardzo spuchła, a każdy ruch wywoływał przeszywający ból. Ale tak naprawdę obudził nas dopiero głód, jeśli pominąć współtowarzyszki w pokoju, które od 6 rano szeleściły milionem torebek foliowych :( Zupa jarzynowa i piwo z wczorajszego wieczoru już dawno z nas wyparowały, zwłaszcza że bilans energetyczny z dnia poprzedniego - [Zdradliwe Czerwone Wierchy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/05/11/zdradliwe-czerwone-wierchy/) - Na ten weekend zaplanowaliśmy kolejny trekking przygotowawczy do Kazbeku, a do tego celu najlepiej nadają się Tatry. Ruszyliśmy więc w piątek popołudniem z Warszawy, by na ok. 20 dojechać do Zakopanego. Tradycyjnie zostawiliśmy auto na C.O.S-sie i tym razem z buta ruszamy do Kuźnic, by stamtąd podejść do schroniska. W planach było schronisko na Hali - [Czas skończyć tę nierówną walkę ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/22/9171-2/) - Lany poniedziałek, więc dzieciarnia zaczęła latać po schronisku od momentu ustania ciszy nocnej. Wyjście z pokoi groziło oblaniem, więc każdy odwlekał ten moment w nieskończoność. Trzeba było jednak wyjść na śniadanie. A tu kamienne schody płyną hektolitrami wody. Hasło „proszę nas nie oblewać” tymczasowo działa, więc susi, choć nie suchą stopą, schodzimy na dół na - [Przygody w Dolinie Pańszczycy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/20/przygody-w-dolinie-panszczycy/) - Dzień zaczął się wyjątkowo wcześnie, gdyż w okolicy 2.00, kiedy to wyjechaliśmy z Natolina i ruszyliśmy w kierunku Zakopanego. Trasa Radom-Kielce-Kraków-Zakopane poszła dość sprawnie i o 6.30 meldujemy się na parkingu Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem. O 8.00 jesteśmy już w kolejce na Kasprowy, która pozwala nam dość szybko złapać wysokość :) Zejście do Murowańca - [A w planach był Zadni Granat ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/21/a-w-planach-byl-zadni-granat/) - Dzisiaj są Święta. Sala główna w Murowańcu przystrojona obrusami, żonkilami i zajączkami z czekolady różnej maści. Menu też się zmieniło, albowiem w miejsce tradycyjnych zestawów z jajecznicą, parówkami czy twarożkiem pojawił się zestaw wielkanocny z jajem i sałatką jarzynową na czele. Różnorodność mięsiw, pasztetów, sosów, a wszystko to nie do przejedzenia dla normalnego człowieka. Dziś - [Tatry 2018 cz. 2 - porady](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/08/14/tatry-2018-cz-2-porady/) - PORADY PRAKTYCZNE: Dojazd: własnym autem z Warszawy zajmuje ok. 6 - 7 godzin, w zależności od natężenia ruchu w okolicy Piotrków Trybunalski - Częstochowa, gdzie obecnie trwają roboty drogowe i korkuje się w zasadzie zawsze. Jeśli chodzi o trasę na ostatnim odcinku, polecamy ominięcie Zakopanego i jazdę przez Białkę Tatrzańską, albowiem oszczędza się sporo stania w - [Biegówki w Górach Bystrzyckich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/03/16/biegowki-w-gorach-bystrzyckich/) - Mieć Góry Bystrzyckie na wyciagnięcie ręki i nie spróbować biegówek? Hmmm, to grzech. Dlatego i my, wsłuchani w zachwyt tych, którzy już spróbowali, ulegliśmy magii narciarstwa biegoweo pierwszy raz zakładając deski na nogi w połowie lutego. Od tego czasu wykorzystywaliśmy każdą okazję i każdych towarzyszy podróży, w przedziale wiekowym od 14 do 71 lat :), - [Świdnickie łzy deszczu ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2021/05/02/swidnickie-lzy-deszczu/) - Dzisiejszy dzień, zgodnie ze wszystkimi znakami na niebie i przepowiedziami meteorologów, przywitał nas strumieniami deszczu. Lało tak, że nawet psy niechętnie wyściubiły nosy z pokoju, a zazwyczaj deszcz im w niczym nie przeszkadza. Tymczasem, Młody za chwilę musi jechać na wyścig… Jesteśmy już w aucie i w zasadzie dojeżdżamy do Sobótki, gdzie za chwilę ma - [Przez Kłodzko i Płocko do Natolina czyli powrót do domu i porady praktyczne ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/05/05/przez-klodzko-i-plocko-do-natolina-czyli-powrot-do-domu-i-porady-praktyczne/) - Na ostatni dzień majówki planowaliśmy jeszcze "jakąś górę". Może powtórkę Szczelińca (tym razem skuteczną), może Ślężę koło Wrocławia, ale ostatecznie zwyciężyła pokusa dojechania do domu jak najszybciej, czyli przez Płock :) Biorąc pod uwagę najazd na ten południowy region Polski uznaliśmy, że wyjazd po śniadaniu będzie najwłaściwsza opcją. Wrocław (czyli Piter i familia) pojechał na - [Wielka Sowa (1015 m n.p.m.) oraz tajemnice Gór Sowich](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/29/wielka-sowa-1015-m-n-p-m-oraz-tajemnice-gor-sowich/) - Pogoda nam dziś niczego nie ułatwiła, gdyż miało padać cały dzień. Jednak planów nie zmieniliśmy i po śniadaniu wyjechaliśmy w kierunku Gór Sowich. Oddalone od Długopola Zdrój jakieś 60 km, liczyliśmy więc, że na północy deszczu nie będzie, albo przynajmniej zmniejszy swoją intensywność. Ale na Przełęczy Sokolej, skąd rusza czerwony szlak na Sowią Górę, bardzo - [Tryptyk Gór Bardzkich czyli Szeroka, Kłodzka i Ostra ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/05/01/tryptyk-gor-bardzkich-czyli-szeroka-klodzka-i-ostra/) - Góry Bardzkie niczego nam dzisiaj nie zamierzały ułatwić! Ale byliśmy na nie przygotowani … Ok. 9.00 wymeldowaliśmy się z naszej dotychczasowej bazy wypadowej w Długopole Zdrój i ruszyliśmy w kierunku Przełęczy Łaszczowa (652 m n.p.m.), skąd niebieskim szlakiem mieliśmy w planach dostać się na Przełęcz Kłodzką. Pogoda przez pierwszą połowę dnia miała nam sprzyjać. Droga - [Złoto dla zuchwałych!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/05/03/zloto-dla-zuchwalych/) - Gdy pada deszcz w Kotlinie Kłodzkiej, ludzie schodzą pod ziemię … Z samego rana jeszcze była szansa, że z tej małej chmurki nie rozwinie się deszcz, ale pół godziny później nadzieje okazały się złudne. W związku z czym decydujemy się na Kopalnię Złota w Złotym Stoku. Biorąc pod uwagę aurę. pewnie nie tylko my jesteśmy - [Orlica (1084 m n.p.m.) i Jagodna (977 m n.p.n.) za jednym zamachem...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/28/orlica-1084-m-n-p-m-i-jagodna-977-m-n-p-n-za-jednym-zamachem/) - Dzisiaj w planach dwa szczyty Sudetów, naturalnie należące do Korony Gór Polski, czyli Jagodna (Góry Bystrzyckie) oraz Orlica (Góry Orlickie). Zaczęliśmy jednak od pożywnego śniadania, to znaczy Łukasz i ja, bo tostów z nutellą Rafała do tego nie zaliczam. Od jutra popracujemy nad jego nawykiem śniadaniowym :) Ok. 9 rano byliśmy już w samochodzie, w - [Granią po dwóch stronach granicy ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/05/04/grania-po-dwoch-stronach-granicy/) - Dziś wracamy w góry, w których jest spokój, wiatr szumiący w koronach drzew, śpiew ptaków i … szelest Mammuta :) Ruszyliśmy przed 8.00 w kierunku Bielic, otwierających drogę zarówno do Gór Bialskich jak i Złotych. Na pierwszy ogień miał jednak pójść Rudawiec (1112 m n.p.m.), czyli koronny szczyt w Puszczy Śnieżnej Białki. Zaczęliśmy w tę - [Wyzwanie trzech szczytów czyli Chełmiec, Borowa i Waligóra razem wzięte!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/04/30/wyzwanie-trzech-szczytow-czyli-chelmiec-borowa-i-waligora-razem-wziete/) - Na dzisiejszy cel wybraliśmy Góry Wałbrzyskie oraz Kamienne, jako najbardziej oddalone punkty od naszej bazy wypadowej. Pogoda miała nam dopisać, dzień długi, kabanosy w plecaku, więc oby tylko Rafałowi starczyło sił :) Ruszamy ok 9.30, a ok. 10.45 jesteśmy na miejscu, tj. na parkingu w miejscowości Boguszów Gorce, skąd rusza zielony szlak na Chełmiec, koronną - [Namiastka Gór Stołowych ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/05/02/namiastka-gor-stolowych/) - Samotność w górach? Zapomnij jeśli wybierasz się na Szczeliniec Wielki w majówkę… Wydawało nam się, że opuściliśmy ten wiejski przybytek przyjemności dość wcześnie, skoro na szlaku pod Szczelińcem byliśmy już ok. 09.30, pokonując Drogę Stu Zakrętów. A tam mimo wczesnej pory dziki tłum, który zniechęca już na starcie. Wszyscy walą schodami pod górę. Mali, duzi, - [Nie dla nas Kepler Track](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/11/27/nie-dla-nas-kepler-track/) - Nowozelandzkie góry i tym razem broniły zaciekle dostępu do siebie. Wiatr 80 km/h i deszcz, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Dalszy trekking, zwłaszcza w perspektywie noclegu pod namiotem, byłby wyłącznie walką z sobą, a przy tym sprzęcie, walką skazaną na niepowodzenie. Nepalskie spodnie TNF zamiast „water proof” okazały się być „water through”, a AKU, które - [Powrót na Halę Gąsienicową jak powrót do domu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/23/powrot-na-hale-gasienicowa-jak-powrot-do-domu/) - A wiec znów ruszamy w góry... Do Zakopanego dojechaliśmy wczoraj ok 21. Zameldowaliśmy się w pensjonacie Villa Malinka przy Dużej Krokwi i mieliśmy jeszcze chwilę czasu na małego Ballantines przed snem, zakupionego na BP. Dzisiaj pobudka o 5.30, by po szybkim pakowaniu i jeszcze szybszym śniadaniu wyjść o 6.30. Łapiemy busa do Kuźnic, płacimy TPN - [Granaty zimową porą](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/24/granaty-zimowa-pora/) - Dzień zaczęliśmy od śniadania, do którego dołączył Przemek, nasz instruktor. Punktualnie o 9.00 zaczynamy wykład dotyczący wyposażenia plecaka i rodzajów węzłów. A potem pakujemy się i idziemy w terenie uczyć się lotnej asekuracji. Według wczorajszych zapowiedzi mieliśmy iść do PZA Labu, ale Przemek zmienia dziś zdanie. Idziemy na Granaty ... Lawinowa 1, więc względnie bezpiecznie, - [Śnieżyca w twarz nie straszna „lodowym wojownikom”](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/25/sniezyca-w-twarz-nie-straszna-lodowym-wojownikom/) - Wszystko jasne! Królową Lodu nie zostanę :) Wczoraj wszyscy padliśmy ze zmęczenia, w zasadzie o 21 będąc w łóżkach :) Dziś zaczęliśmy od wykładów, które trwały ok. 2 godzin. Przerabialiśmy strategie zarządzania ryzykiem lawinowym oraz liznęliśmy nieco nawigacji. O 11.15 jesteśmy znów na szlaku. Idziemy do laboratorium PZA, gdzie mamy w planach wspinaczkę w lodzie. - [Epoka lodowcowo-szczelinowa ...na Hali Gąsienicowej](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/26/epoka-lodowcowa-szczelinowa-na-hali-gasienicowej/) - Dzisiaj przejmuje nas Łukasz Depta, rownież ratownik TOPR i instruktor PZA. Zaczynamy od teorii w zakresie profilaktyki szczelinowej, o którą poprosiliśmy specjalnie z myślą o czerwcowym Kazbeku. Szczeliny powstają w lodowcu, który jest niczym innym jak płynącą rzeką lodu, który produkuje również przerażajace seraki. Najczęściej szczeliny powstają na przełamaniach terenu oraz jako szczeliny brzeżne na - [Szczelinówka raz jeszcze ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/27/szczelinowka-raz-jeszcze/) - Dzisiaj mieliśmy do wyboru albo nawigację w terenie, co byłoby nieszczególnie trudne biorąc pod uwagę przejrzystość powietrza, słońce i raczej genialne warunki do trekingu, albo powtórkę ćwiczeń z profilaktyki szczelinowej. Hasło „Kazbek” rzucone w eter i decyzja jest prosta. Punkt 9.00 meldujemy się na naszym tymczasowym „lodowcu”, wcześniej oddawszy niepotrzebny sprzęt do depozytu. Wszak dziś - [Tatrzańska zima - podsumowanie i porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/02/11/tatrzanska-zima-podsumowanie-i-porady-praktyczne/) - OCZAMI ŁUKASZA Podczas tych 8 dni spędzonych na Hali Gąsienicowej uczestniczyliśmy w dwóch kursach, tj. Kompletnym Kurskie Lawinowym (z elementami nawigacji oraz ratownictwa lawinowego) oraz w Zimowym Kursie Turystyki Wysokogórskiej. Tak naprawdę to kurs turystyki bez kursu lawinowego jest bez sensu. Naszym zdaniem wybierając się zimą w góry bez chociażby podstawowej wiedzy dotyczącej przyczyny występowania - [Podejście do Betlejemki](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/02/03/podejscie-do-betlejemki/) - Dziś ruszamy w góry, na Halę Gąsienicową do Betlejemki, gdzie pod okiem instruktorów Polskiego Związku Alpinizmu będziemy uczestniczyć w kursie lawinowym i zimowej turystki wysokogórskiej. A wiec trochę jak nowy rozdział naszych górskich eskapad, albowiem otwierający przed nami możliwości eksploracji Tatr, tudzież innych gór zimą. Z domu ruszyliśmy jednak o 6, mimo iż rozważaliśmy wyjazd - [Diabeł karty rozdaje](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/02/04/diabel-rozdaje-karty/) - Noc w 23 osobowym pokoju jest nie lada wyzwaniem. Każde słowo, wypowiedziane nawet szeptem, a tych co nie szeptali tez było sporo, jest jak wygłoszone megafonem. Dodatkowo, do wysokości tez trzeba się przywyczaić. Dzień zaczęliśmy od pożywnego śniadania, a potem zaczął się wykład ... Marek (nasz instruktor) jest z pewnością osobowością PZA, widać że ma - [Nawigacja zimą](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/02/05/nawigacja-zima/) - Dzień zaczęliśmy śniadaniem w Murowańcu. Zestawy te same, wiec można wybierać w ciemno :) Tymczasem dokładnie 10.5 godziny po skończonych wykładach wieczornych zaczynamy wykłady poranne. Dzisiaj dotyczą one podstawowych zasad nawigacji, czyli wyznaczania azymutów punktów docelowych, azymutów punktów kontrolnych, czytania mapy czy wyliczania czasu dotarcia z uwzględnieniem przewyższenia oraz obniżeń terenu. Wszystko to niepotrzebne ... - [“Someone please call” ...985](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/02/06/someone-please-call-985/) - Ostatni dzień naszego kursu, tym razem poświęcony praktycznej nauce ratowania osób na lawinisku. Kurs poprowadził Jędrek, ratownik TOPR, który przekazał nam cenne praktyczne wskazówki jak się zachować podczas prawdziwego zdarzenia. Sama obsługa lawinowego ABC wymaga skupienia. Jeśli komuś się wydawało, że operowanie łopatą to nic trudnego, to proponuje wykopać dołek o kubaturze 1 metra sześciennego, - [Początki turystyki zimowej](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/02/07/poczatki-turystyki-zimowej/) - Dziś zaczynamy kurs zimowej turystyki wysokogórskiej w nowym składzie, w tym nasza płocka ekipa oraz dziki i charty, na widok których „zesrają się wszystkie góry”. Mamy przy tym nadzieje, że oni będą jednak z dala od nas się szkolić. O 10.00 znany z poprzedniego kursu Marek oznajmił, że są braki kadrowe i on poprowadzi część - [Zimowe zjazdy na linie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/02/08/zimowe-zjazdy-na-linie/) - W końcu coś fajnego i podnoszącego poziom adrenaliny :) ale od początku ... Zaczęło się marnie. Będąc już po śniadaniu w Murowańcu, o godzinie 9.00 wchodzi do naszej sali Wojtek, instruktor i ratownik TOPR. Szuka 6-7 osób, ale mimo wysoko uniesionej ręki Marcina, szczęście sprzyja dzikom i chartom. To znaczy, że my znów mamy szansę - [Przyjdzie niedźwiedź i nas zje](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/02/09/przyjdzie-niedzwiedz-i-nas-zje/) - Dzisiejszy dzień zaczęliśmy bardzo wcześnie. Tak wcześnie, że nie zdążyliśmy zjeść śniadania, co później okaże się zgubne. O 8.30 już przed Betlejemką w pełnym rynsztunku i gotowi do wymarszu. W 15 osób i 2 instruktorów ruszyliśmy w kierunku Czarnego Stawu Gąsienicowego. Wiało tak piekielnie, że chroniliśmy twarze wszystkim co popadło. Kapturami, kominiarkami i goglami. - [Lodowy Wojownik i Królowa Śniegu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/02/11/lodowy-wojownik-i-krolowa-sniegu/) - Ostatni dzień kursu można podsumować tak. To Fibak jest „Lodowym Wojownikiem”, ja co najwyżej „Królową Śniegu” :) Ale od początku. Zajęcia znów o 8.30, więc musimy się naprawdę nagimnastykować, by zjeść śniadanie w Murowańcu, które wydawane jest od 7.30. Liofilizaty z wczorajszego dnia nie okazały się najlepszym rozwiązaniem, więc dziś woleliśmy poświęcić sen dla normalnego - [W drodze ku połoninom](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/12/14/w-drodze-ku-poloninom/) - A więc to już. Pierwszy sprawdzian fizycznych możliwości, na który czekałam od wypadku. Zupełnie spontanicznie dołączamy do znajomych i jedziemy w Bieszczady, naturalnie wcześniej uzyskując zgodę mojego fizjoterapeuty na tego rodzaju aktywność. Najpierw jednak droga. 7 godzin jazdy w ten najodleglejszy zakątek Polski stanowiło wyzwanie, albowiem wciąż męczy mnie długotrwałe siedzenie w jednej pozycji. Ekscytacja - [Kreta - dzień pierwszy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/06/18/kreta-dzien-pierwszy/) - Przygotowania do wyjazdu zaczęły się dopiero, gdy skończyliśmy pracę. Poza kupieniem olejków do opalania, które i tak nabyliśmy przy okazji innych zakupów, nie tknęliśmy walizek. Szybkie pakowania mają swój urok, ale i konsekwencje, jak np. brak znalezionej ładowarki do aparatu. Dobrze, że Mariany mają ten sam model. O 23 byliśmy już gotowi i czekaliśmy już - [Kreta - dzień drugi](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/06/19/kreta-dzien-drugi/) - Obudził nas sms od Brata, który przesłał urodzinowe zdjęcie Marcelka kończącego dziś roczek. Po śniadaniu, na które schodziliśmy z ręcznikami, by ze wstydem wziąć udział w okupacji leżaków, udaliśmy się na basen i tam spędziliśmy dzień wygrzewając nasze trzydziestoparoletnie ciałka, kąpiąc się, opalając i upajając lokalnymi alko na zmianę. Zaplanowaliśny też trasę podróży wtorkowo-środowej dokonawszy - [Grecki tatuaż na całe życie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/06/23/grecki-tatuaz-na-cale-zycie/) - Dzień minął leniwie na plaży. Kąpaliśmy się w morzu, a w zasadzie zmagaliśmy się z wielkimi falami. Zdecydowaliśmy się też na nurkowanie, a Łukasz również na tatuaż. Sporo czasu rozmawialiśmy też z Nektariusem, który otwierał nam oczy i usta kolejnymi opowieściami o trudnych narodzinach greckiego kapitalizmu, ostatecznie doprowadzając do załamania się klasy średniej stanowiącej o - [Dać nura w śródziemnym morzu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/06/25/dac-nura-w-srodziemnym-morzu/) - Dzień zaczęliśmy od śniadania, po którym udaliśmy się do miasteczka, by dokonać zakupu pamiątek dla najbliższych. Szukaliśmy koszulek dla Rafałka i Marcelka, ale znalezienie dobrej jakości bawełny dla dzieci w wieku 0-5, graniczyło właściwie z cudem. Po zakupach wróciliśmy do hotelu, by zabrać ręczniki i spędzić ten ostatni dzień na plaży. Ze słońcem nie chcieliśmy - [Konsekwencje Muscat Noir](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2008/04/30/konsekwencje-muscat-noir/) - Cholera, że też na jednym Muscat Noir się nie skończyło. W efekcie nasze plany wyjazdowe spaliły na panewce. Śniadanie w porze lunchu, lunch w porze obiadu. Tego dnia otwarto basen w naszym ośrodku, nad którym z przyjemnością szczędziliśmy większość dnia. Wydawało nam się, że słońce nas omija przy próbach opalania się, niemniej jednak po powrocie - [Powrót do domu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/29/powrot-do-domu/) - No i stało się. Rozpoczął się powrót. Ale zanim to nastąpiło, wieczorem dnia poprzedniego postanowiliśmy jeszcze pożegnać się z Azją, w związku z czym wyszliśmy na pifko. Zaryzykowaliśmy lokalnego sikacza, który smakował z grubsza jak zlewki po piwie. Drugiego nie kontynuowaliśmy. Usiedliśmy za to po przeciwnej stronie ulicy na taboretach, które nie starczyły nawet na - [Home ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2013/04/09/home/) - Przez pryzmat Małgosi Tym jednym tytułem piosenki Depeche Mode możnaby zakończyć podsumowanie dnia. Dotarliśmy do domu po wyczerpującej, choć logistycznie chyba optymalnej podróży. Przez przypadek zastosowaliśmy się dosłownie do wskazówki niespania przed powrotem na zachód, co miało ułatwić pokonanie jetlaga. Poprzedniej nocy nie spaliśmy prawie w ogóle, albowiem te cholerne garnitury odebraliśmy dopiero o 3.30 - [Zaczynamy - przygotowanie, przygotowania i jeszcze raz przygotowania](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2010/10/26/zaczynamy-przygotowanie-przygotowania-i-jeszcze-raz-przygotowania/) - Plecaki spakowane, czy we wszystkie niezbędne i potrzebne rzeczy to się okaze ;-) Jutro rano wylatujemy ... - [Pożegnanie z kirgiskim Tien Shanem i porterami](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/14/pozegnanie-z-kirgiskim-tien-shanem-i-parterami/) - A zatem dzisiaj kończymy nasz pobyt w górach. Pada deszcz, w związku z czym z zejścia na własnych nogach nici. Piotr zamawia kamaza, który biorąc pod uwagę trudność drogi (przepaście, serpentyny, trawersy) wydaje się być najbezpieczniejszą opcją.podobno tylko małe auta spadają ... Po śniadaniu, na które dostałam obiecane jajka na twardo, idziemy się dopakowywać. Na - [Żegnaj Kirgistanie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/08/17/zegnaj-kirgistanie/) - Dzisiaj kończy się nasza podróż po Kirgistanie. Wczesny wylot i 4 godzinna różnica w czasie powodują, że już ok. 10.00 meldujemy się na lotnisku w Okęciu. Żegnamy się z ludźmi i wracamy do domu :) Nasza grupa liczyła sobie oryginalnie 15 osób, ale ostatecznie - gdy Paulina wróciła do Polski po wykryciu problemu niedotlenienia - - [Wspomnienia z Kazachstanu](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/30/wspomnienia-z-kazachstanu/) - A więc to już dziś. Kończymy nasz ponad trzytygodniowy pobyt w Kazachstanie. Pełni wrażeń, z pełnymi kartami SD i z pustym portfelem :) Moje marzenie o eksploracji kawałka Azji Centralnej było uzasadnione. Kazachstan jest olbrzymim krajem, ale prawda jest taka, że w o niebo większej części kompletnie niezamieszkanym. Bezkresne stepy, ciągną się przez tysiące kilemtrów - [Kazakhstan 2019 - practical tips](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/07/31/kazakhstan-practical-tips/) - Kazakhstan is a huge and amazing country, but unfortunately not perfectly organized when it comes to transportation, which is key in travelling. Flights: Warsaw has direct flights to Nur Sultan (Astana) via LOT (Polish Airlines). Ordering tickets mid June, we paid 1900 PLN (c.a. 450 EUR) per ticket. The flight takes around 5 hours and - [Jordania 2019 - porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/22/jordania-na-weekend-porady-praktyczne/) - Przelot: zdecydowaliśmy się na te destynację z uwagi na to, że od października Ryanair uruchomił bezpośrednie połączenia do Jordanii. Lot zabukowany w styczniu kosztował 610 złotych za osobę. Wylot z Modlina. Lot trwał 3.5 godziny. Parking: ilekroć latamy z Modlina, korzystamy z parkingu Orange, który jest zlokalizowany około 500 metrów od lotniska. Niefortunnie położony bo - [Agenci w Tel Avivie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/10/10/agenci-w-tel-avivie/) - Podroż zaczęła się o 20.00, kiedy w garażu naszego budynku spotkaliśmy się z Mikiem i taksówką odjechaliśmy w kierunku lotniska. Historia tej podróży nie jest długa, ale dobitnie pokazuje jak przewrotne może być życie. Niezależnie od siebie, Mike z Lucyną zaplanowali podróż do Madrytu, a my z Łukaszem podróż do Rzymu. W ten jeden z - [Incredible India - czas start](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/02/25/transfer/) - I zaczęło się. Po miesiącach oczekiwań, po gorączce fotograficznych zakupów w ostatnim tygodniu, po nerwowych rozważaniach o wyższości plecaka nad walizką, w końcu udało się. O 11.00 meldujemy się na lotnisku Chopina, gdzie oczekujemy na głównych pomysłodawców imprezy: Bożenę i Marcina Dobasów. Dość sprawnie przechodzę przez strefę bezpieczeństwa, podczas gdy Fibak wdaje się w surrealistyczną - [Artykuł o Indiach wyróżniony przez Podróże.pl :)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/06/07/artykul-o-indiach-wyrozniony-przez-podroze-pl/) - Fotowyprawa do Indii, w celu uczestnictwa w Święcie Holi zachęciła mnie do napisania artykułu o tym niezwykłym wydarzeniu. Ku mojemu zdziwieniu i radości, artykuł został wyróżniony przez redakcję Podróże.pl i uznany Wyprawą Tygodnia! Dziękujemy ;) - [Transfer do Yangon i ... zaczynamy powrót do rzeczywistości](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2016/11/18/transfer-do-yangon-i-zaczynamy-powrot-do-rzeczywistosci/) - PRZEZ PRYZMAT MAŁGOSI I tak oto dobiega końca nasza przygoda z Birmą. Dziś jeszcze zaliczyliśmy transfer Ngwe Saung Beach - Rangun, wprawdzie z przygodami (po półtorej godziny jazdy autobus się rozkraczył na środku drogi na jakąś godzinę, a lokalni ludzie dali nam schronienie w cieniu i obdarowali wodą pitną) i wprawdzie po 7 a nie - [Szybki shopping w Taman Anggrek i wracamy ...](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2015/11/14/szybki-shopping-w-taman-anggrek-i-wracamy/) - Gdy sie obudzilismy okolo 7.30, swiat juz zyl tym co sie stalo we Francji... i wtedy poczulam, jak bardzo chcialabym byc juz w domu i poczuc sie bezpieczna po swojemu ... tymczasem do wyloty jeszcz e ponad 12 godzin, ktore postanowilismy zagospodarowac zwiedzajac najwieksze centrum handlowe Jakarty, czyli Taman Anggrek. 30 minut od hotelu taksowka - ["Najwyżej się doczołgam ..." - Śnieżnik (1426 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/03/09/najwyzej-sie-doczolgam/) - Ruszyliśmy we trójkę z Wrocławia około 6.15. Na pokładzie moja Mama, która chciała wejść na Śnieżnik. Podziwiam, doceniam, ale też jestem pełna obaw. 68 lat, bez górskiej aktywności na przestrzeni ostatnich kilku lat, a tymczasem czeka nas ponad 700 metrów przewyższenia. Zaczynamy o 8.20 w Kletnie, na kilometr przed Jaskinią Niedźwiedzią. Jesteśmy pierwsi na parkingu, więc - [Z wizytą u Królowej Śnieżki (1602 m n.p.m.)](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/01/20/z-wizyta-u-krolowej-karkonoszy/) - Mimo względnego zmęczenia noc nie należała do najlepszych. Księżyc w pełni oraz własny mąż dokonały dzieła zniszczenia. A jednak wstałam z ochotą, albowiem tego dnia na audiencji miała przyjąć nas ona. Królowa Karkonoszy. Śnieżka. I nie powiem, trzeba się trochę namęczyć, by stanąć u jej stóp, i to bynajmniej nie sam na sam. Podejście na - [Karkonosze czyli górskie rozpoczęcie roku](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/01/19/karkonosze-czyli-gorskie-rozpoczecie-roku/) - A więc zaczynamy projekt Góry12, czyli górskie eskapady w każdym miesiącu 2019 roku :) Zaczynamy go od Karkonoszy z nadzieją, że uda nam się zdobyć serce ich królowej. Zanim tam jednak dojeżdżamy, czeka nas 3,5 godzinna droga z Łodzi do Karpacza. Wyjeżdżamy przed 6, więc na drogach pusto. Dobrze się jedzie, mam nadzieję, że tak - [Niedokończony kurs tradowy w Sokolikach](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2018/09/07/niedokonczony-kurs-tradowy-w-sokolikach/) - Cholera! Spadam! A więc tak się to skończy?! Pierwsze obicie o skały - ręka, drugie obicie - lewa noga, trzecie obicie - kask, w którym jest moja głowa. Spadam przez te kilka sekund w pełni świadomości, czekając na finalne uderzenie, które zakończy moje życie. Oczyma wyobraźni już widzę Niebieską Grań, która jak namiętna kochanka przyjmuje - [Karkonosze 2019 - porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2019/01/21/karkonosze-2019-porady-praktyczne/) - Porady praktyczne: Dojazd: najlepiej własnym samochodem, gdyż jest najszybciej i najbardziej elastycznie. Dystans Łódź - Karpacz pokonaliśmy w ok. 3,5h z 2 przystankami. Podejrzewam, że nie bez znaczenia jest fakt, że wyjechaliśmy z Miasta Włókniarzy bardzo wcześnie rano, więc Karpacz dopiero wstawał na nogi, gdy my byliśmy już na szlaku. Zaparkowaliśmy na parkingu pensjonatu Wilczy - [Transfer Sapa - Hanoi - Sajgon](http://news.fibakiwpodrozy.pl/2011/11/13/transfer-sapa-hanoi-sajgon/) - Nie zmrużyłam oka podczas tej nocy, albowiem w przeciwieństwie do pozotsłaych nie znieczuliłam się szklaneczką wódki ryżowej, gdyż przekroczyłam dobową dawkę ibuprofemu przynajmniej o 100%, więc zwyczajnie się bałam. Myślałam zatem o tym, o czym nie powinno się mysleć w nocy z piatku na sobote, a już na pewno nie na wakacjach... Standard kuszetek był ## Strony - [Cześć!](http://news.fibakiwpodrozy.pl/onas/) - To my Fibaki ...Fibaki w podróży Jeśli chciałbyś zostawić nam swoją wiadomość, podzielić się wrażeniami ze swoich podróży lub skomentować nasze wyjazdy to serdecznie zapraszamy do kontaktu ;-) [wpforms id="6178"] - [Header with background](http://news.fibakiwpodrozy.pl/header-with-background/) - [Galeria](http://news.fibakiwpodrozy.pl/post_seriesbest_picture/) - https://fibakiwpodrozy.pl/?post_series=best_picture - [Mapa](http://news.fibakiwpodrozy.pl/mapa/) - [Magazine Layout](http://news.fibakiwpodrozy.pl/post_seriesbest_picture/magazine-layout/) - [Blog](http://news.fibakiwpodrozy.pl/blog/) - [Test page](http://news.fibakiwpodrozy.pl/test-page/) - BLA BLA BLA - [Boxed Map](http://news.fibakiwpodrozy.pl/boxed-map/) - [Two columns layout](http://news.fibakiwpodrozy.pl/two-columns-layout/) - [Full Width Map](http://news.fibakiwpodrozy.pl/small-header/) - [List Layout](http://news.fibakiwpodrozy.pl/list-layout/) - [Full Width Slider](http://news.fibakiwpodrozy.pl/full-width-slider/) - [Full Width Carousel](http://news.fibakiwpodrozy.pl/full-width-carousel/) - [Featured Posts 2+3](http://news.fibakiwpodrozy.pl/featured-posts-23/) - [Featured Posts 2+2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/featured-posts-22/) - [Featured Posts 1+3](http://news.fibakiwpodrozy.pl/featured-posts-13/) - [Boxed Slider Right Nav](http://news.fibakiwpodrozy.pl/boxed-slider-right-nav/) - [Basic Boxed Slider](http://news.fibakiwpodrozy.pl/basic-boxed-slider/) - [Shortcodes](http://news.fibakiwpodrozy.pl/shortcodes/) - [Typography](http://news.fibakiwpodrozy.pl/typography/) - Vestibulum hendrerit luctus magna, sed egestas leo malesuada in. Morbi nec euismod metus, ut efficitur enim lorem ipsum dolor. Vestibulum ante ipsum primis in faucibus orci llitora torquent quam luctus et ultrices posuere cubilia Curae; Pellentesque lobortis euismod ante. Pellentesque viverra ac nibh portased malesuada. For once you have tasted flight you will walk the - [Contact](http://news.fibakiwpodrozy.pl/contact/) - Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s, when an unknown printer took a galley of type and scrambled - [Sample Page](http://news.fibakiwpodrozy.pl/sample-page/) ## Kategorie - [Roadtrip](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/roadtrip/) - [Grenlandia 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/grenlandia/grenlandia-2017/) - [Szkocja 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/szkocja/szkocja-2017/) - [Islandia 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/islandia/islandia-2017/) - [Porto 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/portugalia/porto-2017/) - [Birma 2016](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/birma/birma-2016/) - [Ateny 2016](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/grecja/ateny-2016/) - [Węgry 2016](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wegry/wegry-2016/) - [Kos 2016](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/grecja/kos-2016/) - [Indonezja 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/indonezja/indonezja-2015/) - [Izrael 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/izrael/izrael-2015/) - [Rzym 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/rzym-2015/) - [Krynica 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/turystycznie/krynica-2015/) - [Węgry 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wegry/wegry-2015/) - [Ferrara 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/ferrara-2015/) - [Wiedeń 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/austria/wieden-2015/) - [Sycylia 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/sycylia-2015/) - [Sztokholm 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/szwecja/sztokholm-2014/) - [Barcelona 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/hiszpania/barcelona-2014/) - [Norwegia 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/norwegia/norwegia-2014/) - [Berlin 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/niemcy/berlin-2014/) - [Amsterdam 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/holandia/amsterdam-2014/) - [Tajlandia 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/tajlandia/tajlandia-2014/) - [Kambodża 2013](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/kambodza/kambodza-2013/) - [Malezja 2013](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/malezja/malezja-2013/) - [Tajlandia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/tajlandia/) - [Wietnam 2011](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/wietnam/wietnam-2011/) - [Tajlandia 2010](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/tajlandia/tajlandia-2010/) - [Kreta 2011](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/grecja/kreta-2011/) - [Korsyka 2008](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/korsyka-2008/) - [Mediolan 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/mediolan-2018/) - [Indie 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/indie/indie-2018/) - [Babia Góra 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/beskidy/babia-gora-2018/) - [Billund 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/dania/billund-2018/) - [Tatry 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/tatry-2018/) - [Tatry 2011](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/tatry-2011/) - [Lofoty 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/norwegia/lofoty-2018/) - [Tunezja 2009](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/tunezja/tunezja-2009/) - [Bułgaria 2009](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/bulgaria/bulgaria-2009/) - [Lanzarote 2010](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/hiszpania/lanzarote-2010/) - [Arco 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/arco-2018/) - [Vysoke Tatry 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/slowacja/vysoke-tatry-2018/) - [Artykuł](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/artykul/) - [Aktualności](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/aktualnosci/) - [Europa](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/) - [Azja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/) - [Polska](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/) - [Wlochy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/) - [Slowacja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/slowacja/) - [Szkocja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/szkocja/) - [Kambodza](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/kambodza/) - [Góry](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/gory/) - [Hiszpania](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/hiszpania/) - [Niemcy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/niemcy/) - [Dania](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/dania/) - [Holandia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/holandia/) - [Birma](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/birma/) - [Bulgaria](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/bulgaria/) - [Grenlandia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/grenlandia/) - [Izrael](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/izrael/) - [Indie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/indie/) - [Islandia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/islandia/) - [Norwegia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/norwegia/) - [Portugalia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/portugalia/) - [Grecja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/grecja/) - [Indonezja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/indonezja/) - [Szwecja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/szwecja/) - [Tunezja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/tunezja/) - [Wegry](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wegry/) - [Austria](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/austria/) - [Wietnam](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/wietnam/) - [Malezja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/malezja/) - [Tatry 2018 cz. 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/tatry-2018-2/) - [Finlandia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/finlandia/) - [Finlandia 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/finlandia/finlandia-2018/) - [Tajlandia 2013](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/tajlandia/tajlandia-2013/) - [Francja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/francja/) - [Korsyka 2008](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/francja/korsyka-2008-francja/) - [Słowenia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/slowenia/) - [Korsyka 2008](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/slowenia/korsyka-2008-slowenia/) - [Paryż 2012](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/francja/paryz-2012/) - [Tatry 2012](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/tatry-2012/) - [Turcja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/turcja/) - [Bodrum 2012](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/turcja/bodrum-2012/) - [Zakynthos 2012](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/grecja/zakynthos-2012/) - [Vysoke Tatry 2018 cz. 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/slowacja/vysoke-tatry-2018-2/) - [Egipt](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/egipt/) - [Egipt 2004](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/egipt/egipt-2004/) - [Chorwacja](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/chorwacja/) - [Chorwacja 2005](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/chorwacja/chorwacja-2005/) - [Kapadocja 2006](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/turcja/kapadocja-2006/) - [Rodos 2007](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/grecja/rodos-2007/) - [Barcelona 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/hiszpania/barcelona-2017/) - [Anglia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/anglia/) - [Walia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/walia/) - [Anglia 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/anglia/anglia-2017/) - [Walia 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/walia/walia-2017/) - [Sokoliki 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/sokoliki-2018/) - [Jura 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/gory-swietokrzyskie/jura-2018/) - [USA](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/usa/) - [USA 2003](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/usa/usa-2003/) - [Vyzne Ruzbachy 2006](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/slowacja/vyzne-ruzbachy-2006/) - [Wenecja 2006](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/wenecja-2006/) - [Jura 2016](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/gory-swietokrzyskie/jura-2016/) - [Bieszczady 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/bieszczady/bieszczady-2018/) - [Norwegia 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/norwegia/norwegia-2018/) - [Karkonosze 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/karkonosze-2019/) - [Tatrzańskie szkolenia 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/tatrzanskie-szkolenia-2019/) - [Gorce 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/gorce/gorce-2019/) - [Beskid Wyspowy 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/beskidy/beskid-wyspowy-2019/) - [Masyw Śnieżnika 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/masyw-snieznika-2019/) - [Jordania](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/jordan/) - [Jordania 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/jordan/jordania-2019/) - [Cannes 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/francja/cannes-2019/) - [Tatrzańskie szkolenia 2019 cz. 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/tatrzanskie-szkolenia-2019-cz-2/) - [Góry Świętokrzyskie 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/gory-swietokrzyskie/gory-swietokrzyskie-2019/) - [Beskid Sądecki 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/beskidy/beskid-sadecki-2019/) - [Beskid Makowski 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/beskidy/beskid-makowski-2019/) - [Tatry 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/tatry-2019/) - [Wiedeń 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/austria/wieden-2019/) - [Budapeszt 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wegry/budapeszt-2019/) - [Sudety 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/sudety-2019/) - [Tatry Zachodnie 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/tatry-zachodnie-2019/) - [Pieniny 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/pieniny/pieniny-2019/) - [Tatry Zachodnie 2019 cz. 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/tatry-zachodnie-2019-2/) - [Kazachstan](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/kazachstan/) - [Kazachstan 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/kazachstan/kazachstan-2019/) - [Kirgistan](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/kirgistan/) - [Kirgistan 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/kirgistan/kirgistan-2019/) - [Vysoke Tatry 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/slowacja/vysoke-tatry-2019/) - [Spitzbergen 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/norwegia/spitzbergen-2019/) - [Nepal](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/nepal/) - [Nepal 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/nepal/nepal-2019/) - [Indonezja 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/indonezja/indonezja-2019/) - [Australia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/australia/) - [Australia-2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/australia/australia-2019/) - [Nowa Zelandia](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/nowa-zelandia/) - [Nowa Zelandia 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/nowa-zelandia/nowa-zelandia-2019/) - [Porady Sprzętowe](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/porady-sprzetowe/) - [Sudety 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/sudety-2020/) - [Góry Stołowe 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/gory-stolowe-2020/) - [Góry Opawskie 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/gory-opawskie-2020/) - [Góry Izerskie 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/gory-izerskie-2020/) - [Masyw Ślęży 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/masyw-slezy-2020/) - [Polanica 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/polanica-2020/) - [Beskid Niski 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/beskidy/beskid-niski-2020/) - [Karkonosze 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/karkonosze-2020/) - [Beskid Mały 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/beskidy/beskid-maly-2020/) - [Beskid Śląski 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/beskidy/beskid-slaski-2020/) - [Mała Fatra 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/slowacja/mala-fatra-2020/) - [Babia Góra 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/beskidy/babia-gora-2020/) - [Sandomierz 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/turystycznie/sandomierz-2020/) - [Góry Stołowe 2020 cz. 2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/gory-stolowe-2020-2/) - [Sudety 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/sudety-2021/) - [Islandia 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/islandia/islandia-2021/) - [Góry Świętokrzyskie 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/gory-swietokrzyskie/gory-swietokrzyskie-2021/) - [Tatry](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/) - [Sudety](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/) - [Beskidy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/beskidy/) - [Bieszczady](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/bieszczady/) - [Dolomity 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/dolomity-2021/) - Nasze pierwsze wakacje z kamperem i dwoma terrierami. Miały być via ferraty i rowery, a wyszły długie spacery z psami ;-) - [Najwspanialsze](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/najwspanialsze/) - [Bastei 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/niemcy/bastei-2021/) - [Kalisz 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/turystycznie/kalisz-2021/) - [Rzym 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/rzym-2021/) - [Madryt 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/hiszpania/madryt-2021/) - [Lizbona 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/portugalia/lizbona-2021/) - [Sintra 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/portugalia/sintra-2021/) - [Porto 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/portugalia/porto-2021/) - [Radziejowa 2022](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/beskidy/radziejowa_2022/) - [Tatry 2022](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/tatry/tatry-2022/) - [Sudety 2022](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/sudety-2022/) - [Werona 2008](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/werona-2008/) - [Piza 2008](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/piza-2008/) - [Arco 2022](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/arco-2022/) - [Dania 2022](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/dania/dania-2022/) - Nasza kamperowa wyprawa do kraju wikingów i klocków Lego. - [Oslo 2022](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/norwegia/oslo-2022/) - [Egipt 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/egipt/egipt-2023/) - Citybreak w Kairze. - [Jakuszyce 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/jakuszyce-2023/) - [Baranów Sandomierski 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/turystycznie/baranow-sandomierski-2023/) - [Samotnia 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/samotnia-2023/) - [Litwa 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/litwa-2023/) - [Łotwa 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/lotwa-2023/) - [Estonia 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/estonia-2023/) - [Norwegia 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/norwegia/norwegia-2023/) - [Finlandia 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/finlandia/finlandia-2023/) - [Kamperem](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/kamperem/) - Nasze wszystkie wyjazdy camperem, te bliskie oraz te trochę dalsze. - [Dania 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/dania/dania-2023/) - [Górsko](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/gorsko/) - Polskie góry oraz pagóry, które „zdobywaliśmy”. Raz ciężko, raz z marszu, ale za każdym razem z uśmiechem. - [Turystycznie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/turystycznie/) - Ponieważ nie samymi górami Fibaki żyją, zwiedzamy tez inne zakątki naszego cudownego kraju. - [Góry Świętokrzyskie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/gory-swietokrzyskie/) - [Pieniny](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/pieniny/) - [Gorce](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/gorce/) - [Karkonosze 2024](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/polska/sudety/karkonosze-2024/) - [Uzbekistan](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/azja/uzbekistan/) - [San Remo 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/san-remo-2023/) - [Norwegia 2024](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/norwegia/norwegia-2024/) - Podróż kamperem na zachodnią część Norwegii 🇳🇴 wraz z 3 cudownymi terierkami - [Islandia 2024](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/islandia/islandia-2024/) - [Rimini 2024](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/rimini-2024/) - [Kamperowe podróże](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/kamperem/kamperowe-podroze/) - [Skagen 2024](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/dania/skagen-2024/) - [Teneryfa 2025](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/hiszpania/teneryfa-2025/) - [Sanremo 2025](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/sanremo-2025/) - Rowery wypad do Sanremo. To nic że to mój drugi raz tutaj, kiedy jest tak wspaniale. Infrastruktura pod rowery szosowe wręcz wymarzona. - [Grenlandia 2025](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/swiat/grenlandia/grenlandia-2025/) - [Tromso - 2025](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/norwegia/tromso-2025/) - [Finlandia 2026](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/finlandia/finlandia-2026/) - Zmowa podróż kamperem - [Biegówki 2026](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/finlandia/biegowki-2026/) - Laponia w śniegu i na nartach biegowych. Biegówki, zorza i sauna to definicja tego regionu zimową porą - [Tromso - 2026](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/norwegia/tromso-2026/) - [Malta](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/malta/) - [Malta 2026](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/malta/malta-2026/) - [Calpe 2026](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/hiszpania/calpe-2026/) - Tygodniowy wypad z Rafałem do Calpe, mekki kolarstwa szosowego w okresie zimowym. - [Toskania 2026](http://news.fibakiwpodrozy.pl/category/europa/wlochy/toskania-2026/) ## Tagi - [Citybreak](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/citybreak/) - [Wyrożniony](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/wyrozniony/) - [Porady praktyczne](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/porady-praktyczne/) - [Korona Europy](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/korona-europy/) - [Góry12](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/gory12/) - [Korona Gór Polski](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/korona-gor-polski/) - Relacje z naszych wejść na szczyty zaliczane do Korony Gór Polski - [góry](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/gory/) - [Dobre Bo Polskie](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/dobre-bo-polskie/) - [winnice](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/winnice/) - [kamperem](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/kamperem/) - [Arktyka](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/arktyka/) - [UNESCO](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/unesco/) - [Zamki](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/zamki/) - [pies w kamperze](http://news.fibakiwpodrozy.pl/tag/pies-w-kamperze/) ## Keywords - ['](http://news.fibakiwpodrozy.pl/keyword/370/) - [.](http://news.fibakiwpodrozy.pl/keyword/478/) ## Post series - [Góry](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=gory) - [Indonezja 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=indonezja-2019) - [Indonezja 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=indonezja-2015) - [Birma 2016](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=birma-2016) - [Indie 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=indie-2018) - [Izrael 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=izrael-2015) - [Jordania 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=jordania-2019) - [Kambodża 2013](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=kambodza-2013) - [Kazachstan 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=kazachstan-2019) - [Kirgistan 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=kirgistan-2019) - [Malezja 2013](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=malezja-2013) - [Nepal 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=nepal-2019) - Nepal. Brama do gór wysokich, którymi jesteśmy zachłyśnięci. Na własne oczy postanowiliśmy zobaczyć ich wielkość oraz poczuć atmosferę magii płynącej z obcowania z nimi i ich duchami. Wybraliśmy Annapurnę. Czy dobrze? Nie wiemy, wiemy na pewno, że chcemy tu wrócić :) - [Tajlandia 2010](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=tajlandia-2010) - [Tajlandia 2013](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=tajlandia-2013) - [Tajlandia 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=tajlandia-2014) - [Turcja 2006](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=turcja-2006) - [Turcja 2012](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=turcja-2012) - [Wietnam 2011](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=wietnam-2011) - [Anglia 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=anglia-2017) - [Walia 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=walia-2017) - [Wiedeń 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=wieden-2015) - [Bułgaria 2009](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=bulgaria-2009) - [Chorwacja 2005](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=chorwacja-2005) - [Billund 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=billund-2018) - [Finlandia 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=finlandia-2018) - [Cannes 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=cannes-2019) - [Paryż 2012](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=paryz-2012) - [Korsyka 2008](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=korsyka-2008) - [Ateny 2016](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=ateny-2016) - [Kos 2016](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=kos-2016) - [Kreta 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=kreta-2014) - [Rodos 2007](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=rodos-2007) - [Zakynthos 2012](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=zakynthos-2012) - [Barcelona 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=barcelona-2014) - [Barcelona 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=barcelona-2017) - [Lanzarote 2010](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=lanzarote-2010) - [Amsterdam 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=amsterdam-2014) - [Islandia 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=islandia-2017) - [Islandia 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=islandia-2021) - [Berlin 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=berlin-2014) - [Lofoty 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=lofoty-2018) - [Geiranger 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=geiranger-2014) - [Trondheim 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=trondheim-2018) - [Spitzbergen 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=spitzbergen-2019) - [Porto 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=porto-2017) - [Mała Fatra 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=mala-fatra-2020) - [Vysoke Tatry 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=vysoke-tatry-2018) - [Vysoke Tatry 2018 cz2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=vysoke-tatry-2018-cz2) - [Vysoke Tatry 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=vysoke-tatry-2019) - [Vyzne Ruzbachy 2006](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=vyzne-ruzbachy-2006) - [Szkocja 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=szkocja-2017) - [Sztokholm 2014](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=sztokholm-2014) - [Budapeszt 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=budapeszt-2019) - [Balaton 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=balaton-2015) - [Balaton 2016](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=balaton-2016) - [Arco 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=arco-2018) - [Ferrara 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=ferrara-2015) - [Mediolan 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=mediolan-2018) - [Rzym 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=rzym-2015) - [Sycylia 2015](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=sycylia-2015) - [Wenecja 2006](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=wenecja-2006) - [Wiedeń 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=wieden-2019) - [Australia 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=australia-2019) - Australia. Kraj – kontynent słynący z kangurów, misia koala, słonowodnego krokodyla i najbardziej jadowitych węży i pająków na świecie. Ojczyzna Aborygenów, którzy – jak wiele autochtonicznych narodowości na świecie – sporo wycierpieli w procesach asymilacji z ludnością napływową. To także Góra Kościuszki, która dla Polaków jest szczytem szczególnym. To w końcu kraj wielu możliwości i wielu porażek. Różnorodny jak pogoda między północą i południem, a przez to zachwycający. - [Nowa Zelandia 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=nowa-zelandia-2019) - Nowa Zelandia. Świat Maorysów, hobbita, savingon blanc oraz sir Edmunda Hillarego, pierwszego (obok Norgaya Tenzinga) zdobywcy Mount Everest. Kraj pełen różnorodności, niekiedy nawet sprzeczności, a jednocześnie cudownie spójny w swym uwielbieniu pięknej natury, jaki został dany Nowej Zelandii w akcie stworzenia :) Aoteroa – to był zaszczyt móc poznawać cię przez pięć tygodni! - [USA 2003](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=usa-2003) - [Egipt 2004](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=egipt-2004) - [Tunezja 2009](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=tunezja-2009) - [Grenlandia 2017](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=grenlandia-2017) - Grenlandia. Największa europejska wyspa, choć bliżej jej do Ameryki Północnej, kulturowo i lokalizacyjnie, co wykorzystała Ameryka budując tu swoje bazy wojskowe. Stanowi część Arktyki, krainy fascynującej pod względem bogactwa fauny i surowości flory. Prostota życia Inuuitów stanowi o ich sile i bogactwie duszy. Każdy, kto stawia stopę na Grenlandii, zostawia tam swoje serce. - [Zimowe Bieszczady 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=zimowe-bieszczady-2018) - Bieszczady zawsze mają w sobie pewną tajemniczość, dzikość i przede wszystkim naturalność. Na samej Tarnicy dość tłoczno, ale juz na Smerku nie było po prostu nikogo - [Tatrzańskie szkolenie zimowe cz2](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=tatrzanskie-szkolenie-zimowe-cz2) - Tym razem na szkoleniu skupiamy się ponownie na podstawach turystyki zimowej oraz wydostawaniu się ze szczelin – zarówno w grupie jak i samemu ;-) Było super, było warto, było biało i było zimno, Czyli było wszystko czego w górach zimą potrzeba. - [Tatrzańskie szkolenie zimowe](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=tatrzanskie-szkolenie-zimowe) - Szkolenie lawinowe oraz szkolenie z podstaw turystyki zimowej za nami. Ciekawy czas, fajni ludzie i kultowe miejsce, czyli Betlejemka COS PZA - [Dolomity 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=dolomity-2021) - Dolomity. Cud natury wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, kolebka via ferrat oraz wspaniałe krajobrazy, na które składają się postrzępione szczyty, wąskie granie, kamienne urwiska i kilkusetmetrowe pionowe ściany, zapewne marzenie wielu wspinaczy. Tydzień to za mało, by wszystko zobaczyć, ale wystarczająco długo, by się znowu zakochać :) - [Sudety 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=sudety-2021) - Uwielbiamy Sudety, to nasz drugi dom, a w związku. tym jeździmy tam najczęściej jak tylko się da. A że Sudety to nie tylko Karkonosze, to ciekawych miejsc do wieszania nie brakuje ;-) - [Sudety 2020](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=sudety-2020) - To była i jest prawdziwa miłość do tego regionu Polski. Fantastyczny, tajemniczy i niezwykle ciekawy. - [Sudety 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=sudety-2019) - Tak, to właśnie wtedy zakochaliśmy się w Sudetach. Pierwszy raz, eksplorowaliśmy inne góry niż Karkonosze, a wszystko dzięki KGP. Miłość do rejon pozostała i ma się całkiem dobrze ;-) - [Tatry 2012](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=tatry-2012) - [Tatry 2018](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=tatry-2018) - [Tatry 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=tatry-2019) - [Best picture](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=best_picture) - Subiektywna ocena naszych zdjęć. danego roku. Te najfajniejsze lub te które mają za sobą jakąś historie i są dla nas ważne znajdują się w poszczególnych galeriach. - [Rzym 2021](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=rzym-2021) - Wieczne miasto Rzym - [Sudety 2022](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=sudety-2022) - [Dania 2022](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=dania-2022) - Nasza kamperowa wyprawa do kraju wikingów, klocków Lego, wspaniałych kolarzy i nie śpieszących się ludzi. Czas na nasz wakacje w duńskim stylu Hygge - [Bałtyki 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=baltycki-2023) - Krótki chodź bardzo intensywny wyjazd do krajów bałtyckich. Nasz camper zawiózł nas do Halina, Rygi i na koniec do Wilna oraz Troki. - [Skandynawia 2023](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=skandynawia-2023) - Podróż na Nordkapp – najdalej wysunięty na północ skrawek europejskiego lądu. Trasa wiodła przez 7 krajów: Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię, Norwegię, Danię i Niemcy, pełna niezapomnianych widoków i przygód. Tysiące kilometrów, surowe krajobrazy, zorza polarna i droga, która prowadzi dosłownie na koniec Europy - [Dolny Śląsk](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=dolny-slask) - Jesteśmy zakochani w Dolnym Śląsku. Naszym zdaniem to najpiękniejszy region Polski. To tu jest najwięcej tajemnic i legend o zagubionych skarbach, nieodkrytych korytarzach w zamkach, czy miejsce gdzie ma się gdzieś znajdować słynny „złoty pociąg”. Nam podoba się klimat tego regionu, jego wspaniałe miasta, trasy biegowe i oczywiście przepiękne góry otwarte w całości dla naszych terierków. - [Pieniny 2019](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=pieniny-2019) - [Uzbekistan 2024](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=uzbekistan-2024) - [Norwegia 2024](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=norwegia-2024) - Kolejny raz odwiedzamy ten wspaniały kraj 🇳🇴 tym razem eksplorujemy południowo-zachodnią jej część. Fiordy, góry, krajobrazy i my w naszym kamperku z 3 wspaniałymi terierkami. - [Islandia 2024](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=islandia-2024) - Zimowa wyjazd w babskim gronie. Orki, wulkan, zorza – oby wszystko udało si zobaczyć - [Kamperowe porady](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=kamperowe-porady) - Kamperowe porady – praktyczne wskazówki dla wszystkich miłośników podróży na czterech kółkach! Dzielimy się sprawdzonymi trikami, które ułatwią życie w kamperze – od wyboru idealnego miejsca na postój, przez oszczędne zarządzanie wodą i energią, po sprytne patenty na organizację przestrzeni. - [Pies w kamperze](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=pies-w-kamperze) - Pies w kamperze – wszystko, co musisz wiedzieć, aby komfortowo podróżować ze swoim czworonożnym przyjacielem. Praktyczne porady dotyczące przygotowania kampera, wyboru akcesoriów, zasad bezpieczeństwa oraz najlepszych miejsc przyjaznych psom. Sprawdzone wskazówki, które uczynią wspólne podróże jeszcze przyjemniejszymi. - [Teneryfa 2025](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=teneryfa-2025) - Krótki wypad na wulkaniczną wyspę na Kanarach w bardzo sprawdzonym gronie. - [Sanremo 2025](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=sanremo-2025) - Kamperem do Włoch, na liguryjskie Wybrzeże. Okolice Sanremo tonifealne miejsce na wiosenny wypad na rower. W końcu to właśnie tutaj metę ma słynny monument zwany Primavera czy wiosna - [Grenlandia 2025](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=grenlandia-2025) - Kolejna arktyczna przygoda. Tym razem celem jest „zielona” wyspa. Lodowce, humbaki, misie polarne, czy grenlandetry – mamy nadzieję, że wszystko uda nam się zobaczyć - [Tromso - 2025](http://news.fibakiwpodrozy.pl/?post_series=tromso-2025)